Odpowiedź na „pakt z diabłem”.

Czyli prawda na temat ruchu New Age, promowanego w jednym z popularnych artykułów.

Czyli prawda na temat ruchu New Age, promowanego w jednym z popularnych artykułów.

 

36400dd96e95bab6d7a8b5b1c021cfe2.jpg

fot.:1

 

Na tekst „Pakt z diabłem” trafiłem zupełnie przypadkiem. Opatrzyłem go w stosowny komentarz, ponieważ jest to propagand nurtu New Age, któremu się sprzeciwiam. Komentarz jest dość rozbudowany, wiec stwierdziłem, ze na tej podstawie stworze własny tekst, będący odpowiedzią na artykuł autora o pseudonimie: samczeruno.pl.

Całość jego artykułu dostępna tutaj: http://www.eioba.pl/a/4ohc/pakt-z-diablem.

Jeśli ktoś będzie chciał go przeczytać, oczywiście nie zabronię, ale przedtem polecam tekst, który obecnie czytasz, a który powinien pewne kwestie zawarte w artykule samczeruno.pl rozjaśnić.

Pozwolę sobie teraz przytoczyć kila cytatów z w/w tekstu, a następnie je skomentować. Cytaty będą dość obszerne ponieważ chce uniknąć opinii wyrwania ich z kontekstu i pokazania w złym świetle.

„Człowiek który przychodzi na świat, z automatu ma dużą ilość energii, która w naturalnym stanie jest odczuwana jako głęboki spokój, poczucie błogości i rozkoszy. Obieg energii sterowany jest naszymi przekonaniami; te pozytywne otwierają system na większą jej ilość, negatywne zamykają.”

„Dziecko już w brzuszku mamy przyswaja emocje rodziców, tworząc z nich podwaliny przyszłych wzorców emocjonalnych, a więc tworząc naszą reakcję na otaczający nas świat, innych ludzi, przykre i radosne zdarzenia. Dziecko obserwując rodziców, wchłania ich emocjonalne reakcje czyniąc swoimi, ponieważ musi jak najszybciej zbudować konstrukcję, która umożliwi mu przetrwanie…”

„Im bardziej destruktywne przekonania ma rodzina, tym groźniejsze są dla dziecka, ponieważ odcinają je od źródła podstawowej, Boskiej energii. To nie magia, można to poczuć samemu. Zacznij w myślach kilka minut dziękować, powtarzaj bezustannie słowo "dziękuję". Co się stanie? Poczujesz miłe uczucie na wysokości klatki piersiowej, zrobi się po prostu bardzo miło. Ot, energia widząc otwierającą się na chwilę blokadę, wpłynęła ciurkiem w ciało energetyczne człowieka.” – Ciekawe jest to, że bezosobowa energia „widzi”, kolejne fragmenty:

„Obieg energii w człowieku otwiera się, gdy dziękujemy. Powstaje wtedy uczucie dobrobytu, poczucie że wszystko jest ok, takie jak ma być, a energia zaczyna tańczyć w naszym ciele i umyśle. Odczuwamy to jako poczucie spokoju, w niektórych przypadkach zachwytu…. Gdy wypełnia nas pragnienie życia jak z telewizora, co się dzieje? Odrzucamy chwilę teraźniejszą na rzecz mrzonki. Nie zgadzamy się na to co jest, stawiamy opór, a energia zostaje zablokowana. Wmówiono nam że jedyna przyjemność to ta, którą się nam pokazuje; bogactwo, blichtr, piękne otoczenia i ludzie. Tymczasem największa nawet nie przyjemność a rozkosz, to otwarcie się na Boską energię. Z racji urodzenia, ot tak mamy dostęp do czegoś niezwykłego. Ludzie zamieniają fantastyczne doznania na rzecz byle czego, śmieci. Doznanie ekstazy medytacyjnej, jest stokroć większe od heroiny, nie zostawia kaca, a wielkie poczucie spokoju, błogości i wibrujące przyjemnością ciało.”

„Brak energii spowodowany blokadami mentalnymi (złe przekonania o życiu) jest właśnie paktem z diabłem. Taki układ jest możliwy - są bardzo negatywne energie, które są w stanie załatwić Ci to, o czym marzysz. Pieniądze, być może władza, sława. Ale pakt z diabłem to w pełni odcięcie się od Boskiej, danej Ci naturalnie energii. Im mocniejsza "umowa", tym większe odcięcie…”

„Pakt z diabłem nie jest wieczny, gdyż nawet takie przerażające zdarzenia dla duszy ludzkiej są nauką, prowadzącą do ostatecznego spełnienia. Jeśli był silny, przechodzi jako poważne obciążenie na kolejne życia, więc człowiek rodzi się w ciężkich warunkach, pełnej przemocy i zła rodzinie, niekoniecznie biednej. Wszystko co człowiek "naknocił", będzie trzeba odpracować, albo zmienić postawę co wymaże stare grzeszki… Tak więc wszystko tak czy siak skończy się happy endem, ale zanim do tego dojdzie, niejedną rzeźnię poznamy na własnej skórze.”

„Jak więc widać, cyrograf jest oszustwem... Z punktu widzenia wyższych praw, taka umowa nie jest zobowiązująca - więc można ją zerwać w każdej chwili.”

"Co może wydać się dziwne, uczęszczanie do świątyni każdej wielkiej religii, jest także diabelskim cyrografem. Np. w "naszym" (od tysiąca lat, po wyrżnięciu naszych wierzeń niemieckiem mieczem) wyznaniu, sakramenty to blokowanie w trakcie rytuału centrów energii, oraz w trakcie życia wiernego, nasączanie jego umysłu wzorcami cierpienia i męczarni."

„Bo co z tego że mówi się o miłości, jak klękasz przed zakatowanymi zwłokami wiszącymi na narzędziu tortur, wmawiasz sobie winę (moja wina...), a gdzie nie spojrzysz wykrzywione w męce twarze "świętych" męczenników? Msza święta to bardzo skomplikowany rytuał, gdzie człowiek jest wprowadzany w stan alfa (…), by znacznie mocniej wprowadzić w podświadomość obrazy cierpienie. W efekcie człowiek blokuje kontakt z Bogiem, gdyż boi się strasznych męczarni których efekt widzi nad sobą … Religie zawsze były genialną manipulacją, mającą ludzi odciągnąć od prawdziwej Boskości. Nie wolno jednak religi nienawidzić, osądzać jej, ponieważ każde osądzanie odbywa się w nas. Religie są realizacją brudnych myśli ludzkich; zabierz religię, przyjdzie jeszcze gorsza. Trzeba się odciąć z szacunkiem.

Kto nienawidzi, zasila tę organizację własną energię, niszcząc swe życie.”

 

Już na pierwszy rzut oka widać, że w/w tekst przepełniony jest ideologią New Age. Jego doktryny zostały sprytnie wpisane w naturalne stany i potrzeby istoty ludzkiej.

Faktem jest, że dziecko wyczuwa emocje rodzica (brak miłości, złość spowodowana "wpadką" itp.), prawdą jest, również, że dziecko bierze z rodziców przykład. Tak samo prawdą  że frustracja źle wpływa na człowieka.. Nie jest to jednak w żaden sposób spowodowane energią nieznanego pochodzenia. Kłamstw w tekście jest więcej.

1. Bóg i Szatan to realne istoty a nie, jak pisze autor, typy energii o bliżej nieokreślonej formie. Energia może być kinetyczna lub potencjalna i wynika z praw fizyki, które gołym okiem można zobaczyć. Ani Bóg ani Szatan nie przysyłają nam też żadnej energii, z której możemy dozwoli korzystać. Bóg niesie prawdę i miłość, mówi jak jest i jak należy żyć. Szatan przynosi niezgodę i fałsz (również wmawiając ludziom bajeczki o reinkarnacji i własnej oraz Bożej bezpostaciowości).

2. Podany eksperyment, ze słowem "dziękuje", jest ewentualnie reakcją organizmu na wydzielanie odpowiednich substancji.

3. Nie powinniśmy sadzić ani oceniać, każde obgadywanie, złorzeczenie faktycznie wpływa na nas, jednak nie jako "ciemna strona mocy" , a grzech od suwający nas od Boga. Im więcej tych grzechów mamy na sumieniu tym bardziej odchodzimy od Boga, tym bardziej zbliżamy się do piekła, które jest realnym miejscem, a nie brakiem energii.

4. To Szatan wmawia człowiekowi, ze jest do niczego, a my często w to wierzymy. Skutek jest taki, ze odchodzimy od wiary i trafiamy w jakieś dziwne nurty ideologiczne, które pozornie niwelują problem, albo po prostu dostajemy na głowę.

5. PAKT z DIABŁEM - nie jest zmianą źródła energii, jest umową, na mocy której oddajemy swoją dusze na wieczne potępienie, w zamian za ulotne, ziemskie dobra. To nie jest stan przejściowy, a odwrócenie tego wcale nie zależy w pełni od nas i nie jest czymś co można zrobić w następnym życiu. Ludzie śmieją się z cyrografów, o których krążą legendy, ale one są realne i popularne. Na stronie kościoła iluminatów jest lista osób "sponsorowanych przez Szatana", ludzi znanych, który zawarli takie czy inne pakty, w zamian za popularność i pieniądze.

Wycofać się z takiego paktu owszem można, ale na to potrzeba naprawdę wiele czasu i Bożej łaski, nie jest to proces działający, jak sugeruje autor „na pstryknięcie”. Potrzebne jest zerwanie z dotychczasowym życiem i szczera chęć nawrócenia. Niestety nie jest to proste, bo Zły nie chce oddać tych ludzi Bogu i użyje wszystkich metod by nie dali rady się nawrócić. Oczywiście Pan jest potężniejszy, ale człowiek musi chcieć.

Czytając w/w tekst odnoszę wrażenie, że z punktu widzenia autora "pakt" walce nie jest taki zły - zawrzemy go, dorobimy się, w następnym wcieleniu urodzimy się w bogatej rodzinie, wiec już będzie można pomyśleć o zmianie źródła energii. Kpina. Następnego wcielenia nie będzie, następne będzie piekło, a tam już tego odkręcić się nie da.

6. Autor pisze, że "nasza", czyli rozumiem polska, tradycja katolicka jest wynikiem "wyrżnięcia naszych wierzeń niemieckim mieczem". Dla informacji autora i każdej niezorientowanej osoby (brak podstawowej wiedzy o historii własnego narodu uważam za wstyd), Mieszko I, a z nim formalnie cała Polska, przyjął Chrzest w 966 roku. Zakon Krzyżowy, sprowadzono do katolickiej Polski w 1226 roku, czyli dokładnie 260 lat później. Oczywiście, proces nawracania po przyjęciu Katolicyzmu potrzebował czasu, a ze względu na błędne rozumienie słowa "nawracanie" bywał krwawy, jednak stwierdzenie autora, nie tylko jest zbyt daleko posunięte, a wręcz pokazuje kompletny brak wiedzy historycznej.

7. Kościół nie jest miejscem, gdzie wspomina się "Zwłoki na narzędziu tortur", co jak pisze autor zamyka nas na "boską energię" - śmieszne. Kościół przypomina nam o Bożej miłości, nieskończonej. O dowodzie na nią jaki sam Bóg dał na Krzyżu. Jezus nie musiał umierać. Jednym słowem, jedną myślą, jednym gestem mógł zabić nie tylko oprawców ale wszystkich ludzi, mógł zniszczyć świat. Ale nie zrobił tego, bo wtedy okazał by brak miłości, której jest źródłem. Źródło miłości nigdy nie wyschnie, nawet na oschłym drzewie Krzyża i o tym przypomina się nam na Myszy Świętej. Jest ona pamiątką życia, śmierci i zmartwychwstania wcielonego Boga, jak więc może zamykać ludzi na Niego?

Powiem więcej. Chyba każdy zna biblijną historię o dwunastoletnim Jezusie, który zaginął w drodze powrotnej z Jerozolimy. Maryja i Józef wytrwale szukali go przez 3 dni i gdzie znaleźli? W Świątyni Jerozolimskiej. Ewangelia jest pełna wskazówek, a ta jest nad wraz jasna. To właśnie w Świątyni, w Kościele można najłatwiej znaleźć Jezusa, posłuchać Jego nauki, posilić się Jego Ciałem i Krwią. Dla każdego wierzącego Ewangelia jest (a przynajmniej powinna być) wyznacznikiem życia, w tym również roli Kościoła, który nie jest zwykłym budynkiem, z Krzyżem i posągami, a wspólnotą ludzi wierzących. 

8. Autor określa również Msze Świętą, jako "bardzo skomplikowany rytuał". Za to proponuje medytację, która, jak pisze oferuje doznania "stokroć większe od heroiny, nie zostawia kaca, a wielkie poczucie spokoju, błogości...". Właśnie nie do końca. Wielu naukowców, również polskich (np. z Kliniki Chorób Psychicznych i Zaburzeń Nerwicowych Akademii Medycznej w Gdańsku), pisze o zagrożeniach cielesnych związanych z medytacją. Wymieniane są m.in.: tiki twarzy, skurcze mięśni, halucynacje, bezsenność, utrata poczucia rzeczywistości czy nawet załamania nerwowe, zmniejszenie przepływu krwi do płata ciemieniowego, odpowiadającego za orientację ciała w przestrzeni (pewnie z tond te "odloty"), dalej: dr Michael Persinger, psycholog z Uniwersytetu Laurentian z Kanady udowodnił, że medytacja wywołuję ataki przypominające epilepsję u niektórych osób. Co piąty przebadany student praktykujący medytację miał halucynacje i słyszał głosy. Inne badania wykazały, że uprawiający medytację czują się wypaleni emocjonalnie i mają wrażenie, że ich otoczenie jest nierealne, dwuwymiarowe. To są wszystko objawy sfery cielesnej,  poparte wiarygodnymi badaniami naukowymi. Ktoś z Was miał podobne symptomy po uczęszczaniu na Msze Świętą? Nie jest to żaden rytuał, a obrzęd, przemyślany i skomponowany tak, by każdy, nawet najdrobniejszy jego element przypominał nam (o czym już wspominałem) o życiu Jezusa, jego miłości, poświęceniu i zmartwychwstaniu. Ja chodzę do Kościoła całe życie i nic dziwnego (ani fizycznie, ani psychicznie) się ze mną nie dzieje.

W obszarze duchowym, jak nie trudno się domyślić, tworzy ona jeszcze większy zamęt, nie tylko odcinając człowieka od Prawdziwego Boga, a otwierając go na wpływ Szatana, między innymi na opętania.  Tutaj znajduje się świadectwo  człowieka, który przez to przechodził. Takich wyznań znajdziemy o wiele więcej, tu podaje przykładowe. Piszą ten tekst, natrafiłem w sieci na pewną grafikę, która tak na prawdę w pełni określa swoiste, ukryte sedno medytacji.

Oto ona: 


3f72a884a26158f5ada9b1d8169ea982.jpg

fot.: 2

 

Niemożliwe jest również promowane przez ruch New Age dążenie do własnej doskonałości, wmawiając ludziom, że mogą osiągnąć ją wewnątrz własnego umysłu (m.in. drogą medytacji). Jest ono niemożliwe ponieważ odrzuca jedyne, prawdziwe źródło doskonałości, czyli Boga. Tylko Bóg jest doskonały i tylko dążenie jego ścieżkami rozwija duchowo człowieka. Ideologia "niu-ejdź" uznając siły wyższe, ze energię płynącą z kosmosu, tak na prawdę neguje istnienie samego stanu doskonałości, przecząc sama sobie.

9. Autor pisze również: "Nie wolno jednak religi nienawidzić, osądzać jej" a linijkę wyżej: "Religie zawsze były genialną manipulacją, mającą ludzi odciągnąć od prawdziwej Boskości", a dalej "Kto nienawidzi, zasila tę organizację własną energię, niszcząc swe życie." - to nie jest ocena? 

Autor sam przeczy sobie, jak pisałem sprytnie próbuje wpoić człowiekowi doktrynę New Age, próbując odsunąć ludzi od prawdziwej wiary, od Świątyni. Autor neguje istnienie Boga i Szanta (tak jak cały ruch New Age), zniżając ich do energii, z której człowiek może dowolnie korzystać, by stać się bogiem samym dla siebie.  Te stwierdzenia są nieprawdziwe, bluźniercze, ale tego chce właśnie Szatan, byśmy nie wierzyli ani w niego, ani w samego Boga.

Jeśli nie znasz wroga, nie wierzysz w jego siłę i możliwości, to jak się obronisz? A on Cię będzie powoli podgryzał, aż zaczniesz myśleć, że jesteś do niczego i w końcu coraz bardziej otworzysz się na jego wpływ i na piekło.

Osobiście polecam modlitwę za autora, o otwarcie oczu i powrót do Boga.

 

K.J.

 

źródła grafiki:

[1] http://strefatajemnic.onet.pl/

[2] www.oobe.pl/ 

 

Licencja: Creative Commons - użycie niekomercyjne - bez utworów zależnych