Odciski

Wśród tylu osób, które przewijają się przez nasze życie tylko kilka z nich zostawia w nas trwale piętno, wykuwa nasze szlachetne ja i uczy rzeczy ,które na zawsze nas zmieniają.

 

 

Tak jakoś wyszło, że najlepiej mi pisać o emocjach. Jakoś to one prowadziły mnie w życiu, gdy rozum zawodził, gdy nagle ścieżka okazywała się zbyt trudna. To poszukiwanie miłości stało się jakoś moim celem życiowym, nie kariera, nie jakieś dobra materialne, ale miłość. Poznałem kilka osób, które nauczyły mnie na chwile kochać, ale szybko tez przekonały, że marzenia to zbyt mało by coś trwało wiecznie. Na przemian cierpiałem i wznosiłem się do góry. Byłem szczęśliwy, by potem miotać się znów w swej ludzkiej naturze. Widziałem słońce, promyki przebijające się przez zawiłości codziennego życia by potem kroczyć w ciemnościach. Czułem swój rytm, by potem znów pragnąć go odzyskać. Nie wiem,kto nas kształtuje i czy jest to proces całkowicie przypadkowy? Czasem wydaje mi się, że tak a czasem uzmysławiam sobie, że to my sami przyciągamy ludzi, rzeczy, zdarzenia, które przypominają nam o tym, kim jesteśmy, bo czasem jesteśmy takimi, jakimi nas widzą inni. Może to oni nas kreują, może wiedza o nas szybciej wiele rzeczy niż my sami. Odciski, piętna to ludzie, których spotkanie zmienia nas na zawsze. To osoby najbliższe nam samym, z którymi splotły nas losy karmiczne, powinowactwa dusz, uczucia, podobne przejścia, więzy rodzinne, wspólne radości, czy wspólne łzy. Wzajemne spotkania przy kawie, rozmowy o lękach, codziennych problemach, marzeniach. Wspólne spanie, przytulanie, bliskość bicia serca, ciała, kruchość życia ludzkiego w naszych rękach. Pocałunek i pragnienie zatrzymania chwili. Poczucie spełnienia, bezpieczeństwa, wspólna przystań, która wydawać by się mogło, ma trwać wiecznie. Co tak naprawdę decyduje o tym, że kochamy się w tych, a nie innych osobach? Czyżby to, że one najbardziej pasują do naszego, wewnętrznego, cichuteńkiego ja, że są najbliżej poznania nas samych, może i one pozwalają nas nieco zidentyfikować, poznać. Wyobraź sobie, że masz powiedzieć, które rzeczy, osoby w życiu najbardziej kochasz? Które chciałbyś zatrzymać? Które momenty w życiu chciałbyś znów przeżyć? W tym potoku, napływie informacji, poznanych osób, czasem może być to trudne, ale uwierz mi, gdy wyciszysz umysł, choć na chwilę, a otworzysz swoje serce bez żadnego lęku, znajdziesz te najbliższe sobie osoby, rzeczy, znajdziesz swoje prawdziwe ja. Odciski to wreszcie zdarzenia, do których wracamy myślą, gdzie czujemy się bezpiecznie,gdzie możemy się na chwilę schować. To dziecięca kryjówka w lesie, czy opona zawieszona nad jeziorem. To wycieczka w celu złapania żab nad rzeką, czy po prostu jakieś inne miłe zdarzenia. Dla mnie jednym z takich odcisków jest mój pies. Powinienem napisać był mój pies, bo już dawno go ze mną nie ma, w końcu siedemnaście lat, psy nie żyją wiecznie...On jednak nadal jest, czasem odwiedza mnie we śnie, widzę ja, bawimy się razem, kilka dni temu otworzyłem drzwi wejściowe, było piękne słońce, które wlewało się do domu, czysta,świeża zieleń. Ja we śnie mowię:''O jesteś!!'' i widzę ja, znów młoda, czuję pod swoimi rękami jej sierść, widzę rozbawioną, kochającą mordkę i otwiera się mój ODCISK, znajome uczucia i natychmiast rozpoznaję ją, konkretne uczucia się we mnie budzą, które mogę kojarzyć tylko z tym psem. Wtedy się budzę sam w pokoju, nie ma tego słońca, wspanialej zieleni, jest środek zimy, nie ma psa,nie ma jej już dwa lata, ale cały czas ja czuje i uśmiecham się, ciesze, że znów mnie odwiedziła i dane mi się było z nią pobawić raz jeszcze. Czy już wiecie, o co mi chodzi? Myślę, że tak.