Ocieplenie klimatu - mit obalony

Działalność człowieka nie wpływa na ocieplenie klimatu - sam zobacz...

 

Na pewnej planecie naukowcy zaobserwowali  trwający ponad 20 lat SPADEK globalnej temperatury, diagnoza była jedna  - początek epoki lodowcowej. Uczeni od razu zaczęli bić na alarm, we wszystkich mediach prezentowano apokaliptyczną wizje zlodowacenia. Chcecie widzieć co to za planeta? To Ziemia w latach 70 XX wieku. Czy coś wam tu nie gra?

No tak… jesteśmy ze wszystkich stron atakowani informacjami o ociepleniu klimatu powodowanym emisją gazów cieplarnianych przez człowieka i katastrofalnych skutkach tych działań – przez te 30 lat stanowisko zmieniło się o 180 stopni.  

Zadajmy pytanie: Czy w obecnych czasach klimat się ociepla?  Jasne że tak. Ale jest to zupełnie naturalne raz się ociepla raz się oziębia. Czy działalność człowieka ma na to wpływ? Nie, a jeśli ma to naprawdę znikomą. Historia pokazuje że klimat ziemi zawsze się zmieniał zarówno w skali krótko jak i długookresowej. Poniższy wykres prezentuje zmianę średniej temperatury od czasu ostatniego zlodowacenia:


źródło: http://members.shaw.ca/sch25/FOS/Climate_Change_Science.html


Doskonale prezentuje cykliczność zmian klimatycznych, zwróćcie uwagę że w holoceńskim optimum klimatycznym temperatura była dużo wyższa niż obecnie. Cykliczność zmian klimatu jeszcze lepiej obrazuję poniższy wykres, obrazujący temperaturę na przestrzeni milionów lat.


Źródło: http://members.shaw.ca/sch25/FOS/Climate_Change_Science.html


Poniżej prezentuje wykres z pierwszego raportu IPCC, bazujący na średnich temperaturach odnotowanych w środkowej Anglii.



Zwróćcie uwagę na średniowieczny wyż temperaturowy i następującą po nim „mała epokę lodowcową” – te zmiany były rezultatem zupełnie naturalnych procesów, w końcu działalność człowieka przed 1900 rokiem nie mogła mieć na to wpływu.

Przyjrzyjmy się teraz tym „strasznym” gazom cieplarnianym:  „To gazowe składniki atmosfery będące przyczyną efektu cieplarnianego. Gazy cieplarniane zapobiegają wydostawaniu się promieniowania podczerwonego z Ziemi w wyniku czego następuje zwiększenie temperatury powierzchni Ziemi.”(wikiepedia.pl)  W ich skład wchodzi: dwutlenek węgla, ozon, freony, metan, podtlenek azotu, halony i para wodna.

Według Eko-reżimu działalność powoduje zwiększenie ilości gazów cieplarnianych, a w szczególności dwutlenku węgla, co w konsekwencji prowadzi do mitycznego „efektu cieplarnianego”. Zatem poniżej przedstawiam tabele ukazującą skład procentowy gazów cieplarnianych i udział w tym gazów pochodzących z działalności człowieka.



Źródło: http://edu.pgi.gov.pl/muzeum/efekt/gazy_szklarniowe.htm


Jak widać zaledwie 0,29% wszystkich gazów cieplarnianych pochodzi z działalności człowieka. Nadal wierzycie ze ocieplenie wywołuje człowiek?
Skupmy się na dwutlenku węgla. Poniżej mamy zestawienie średnich temperatur i ilości dwutlenku węgla na przestrzeni ostatnich 100 lat


Źródło: http://zfacts.com/metaPage/lib/zFacts-CO2-Temp.gif


Zauważmy mimo stałego wzrostu dwutlenku węgla, temperatura raz spada raz maleje, zwróćmy uwagę na rok 1940 kiedy zawartość CO2 wręcz zaczęła spadać, w tym samym czasie średnia temperatura niebywale wzrosła ponadto od 1900 roku najwyższy wzrost temperatury  notuje się przed latami 50, czyli w tedy kiedy przemysł wprowadzał do atmosfery dużo mniej CO2 niż w latach późniejszych. Oczywiście można zauważyć wspólną tendencje wzrostową (przypomnijmy jednak że działalność człowieka zwiększa zawartość CO2 w atmosferze jedynie o 3%), skąd ona się bierze? Badania przeprowadzone na Arktyce dzięki którym naukowcy mogli poznać zawartość CO2 w poszczególnych okresach planety, dowiodły że to wzrost temperatury powoduje wzrost CO2 a nie odwrotnie jak jest nam to wmawiane, ponadto gdy temperatura osiągnie swój szczyt, dwutlenek węgla będzie rósł jeszcze przez około 800 lat.  Dzieje się tak gdyż ogrzewanie oceanów, które są głównym naturalnym źródłem CO2, powoduje wzrost jego emisji, natomiast oziębianie ich powoduje że więcej mogą go zaabsorbować. A skąd się bierze to opóźnienie kilkusetletnie w reakcji na zmianę temperatury? Odpowiedź jest prosta, z uwagi na to że oceany są tak wielkie i głębokie że potrzebują dosłownie setek lat zanim się nagrzeją lub oziębią. To opóźnienia oznacza że oceany posiadają to co naukowcy nazywają „pamięcią zmian temperatury”.  Wynika z tego jasno że obecny wzrost dwutlenku węgla, jest spowodowany średniowiecznym wyżem temperaturowym.  Zatem NIE MA ŻADNYCH DOWODÓW że wzrost CO2 powoduję wzrost temperatury, już na pewno nie jest to wina działalności człowieka.

Jeżeli nie dwutlenek węgla to co? Otóż to:

{youtube}rb9jTeFcatU{/youtube}

Aktywność słońca jest głównym powodem zmian klimatycznych. Poniższy rysunek przedstawia korelacje pomiędzy aktywnością słońca, temperaturą a CO2.



Pokrótce omówię jak to działa. Otóż promieniowanie kosmiczne powoduję jonizacje atomów powietrza, które są doskonałymi zarodkami do skraplania się pary wodnej. Zatem im więcej tego promieniowania tym łatwiej tworzą się chmury. Im więcej chmur, tym cieplej na ziemi gdyż zatrzymują one wysyłane w niebo z Ziemi ciepło.

A jaka w tym rola słońca? Promieniowanie kosmiczne, aby dotrzeć do granic ziemskiej atmosfery musi przedostać się przez pola magnetyczne Słońca i Ziemi. W porównaniu z polami w przestrzeni międzygwiezdnej są one całkiem duże i cząstki kosmiczne, jako obdarzone ładunkiem elektrycznym odchylane są w tych polach i to tym bardziej, im mniejsze mają energie.  Jak wiemy słońce jest bardzo zmienne, odkryto już że w okresie 11 lat słońce przechodzi zmiany pola magnetycznego, wiąże się to między innymi z ilością plam na słońcu. Okazuje się, że cykl jedenastoletni letni nie jest jedynym rodzajem zmienności. Jeśli sprawdzić, jak liczba plam na Słońcu zmieniała się w przeszłości, okaże się, że był taki czas, że nie było ich prawie wcale.


Źródło: http://maze.u.lodz.pl/fizyka/for/pogo.htm


Okres ten nosi nazwę „minimum Maundera”. Zauważmy że dokładnie pokrywa się małą epoką lodowcową.  Zwiększenie ilości plam słonecznych powoduję zwiększenie docierającego do Ziemi promieniowania kosmicznego  i odwrotnie.
Poniższy wykres przedstawia, ilość promieniowania kosmicznego na przestrzeniu ostatnich stuleci:


Źródło: http://maze.u.lodz.pl/fizyka/for/pogo.htm


Korelacja jest oczywista. 
Dowody, że to słońce a nie człowiek powoduje zmiany klimatu są nie do podważenia. Zatem dlaczego wmawia się nam że to  wina naszej emisji CO2?

Jak pisałem we wstępie w latach 70 po okresie spadku temperatur wszczęto alarm o grożącej Ziemi epoce lodowcowej, wówczas Szwedzki naukowiec Bert Bolin, zasugerował ze CO2 wytwarzany przez człowieka może uratować ziemie skutkując wzrostem temperatury. Następnie temperatura zaczęła rosnąć, a na świecie zapanował kryzys gospodarczy, Margaret Tacher sprytnie wykorzystała teorie Szweda do politycznych celów, promując program wykorzystania energii atomowej, gdyż nie ufała dostawcą ropy z bliskiego wschodu i kłopotliwym związkom górniczym(kopalnie można było zamknąć dla dobra środowiska). Poszła do towarzystwa naukowego rzuciła pieniądze na stół i powiedziała że dostaną je, jeśli udowodnią że CO2 ma wpływ na globalne ocieplenie. Od tamtych wydarzeń sprawa ocieplenia klimatu nabrała wymiaru politycznego.

Ekobiznes przynosi miliardy dolarów zysku, setki tysięcy ludzi z niego żyją, nie mówiąc już o podatkach na ochronę środowiska. Zachód uniemożliwia krajom III świata korzystanie z konwencjonalnych źródeł energii. Mimo iż w Afryce jest dużo ropy i węgla, zachód mówi im aby używali energii słonecznej i wiatru w imię ochrony przed efektem cieplarnianym 2 miliardy ludzi nie ma dostępu do prądu. Czy wyobrażacie sobie takie życie? Polityka w zakresie „ochrony środowiska” prowadzona przez kraje zachodu doprowadza do tego że narody III świata zamiast się rozwijać walczą o przetrwanie! Korzystanie z energii odnawialnej jest 3 krotnie droższe od energii konwencjonalnej – to jest drogie dla nas a co powiedzieć dla Afryki?

Zastanówmy się jakie są powody prowadzenia takiej polityki, wspieranej mocno nawet przez media który nie wykazują przy tym odrobiny rzetelności dziennikarskiej. Każdy kto mówi że działalność człowieka NIE prowadzi do globalnego ocieplenia jest natychmiast skazywany przez media na społeczny ostracyzm.

Elity tego świata jednym głosem twierdzą że Ziemia jest przeludniona, że optymalna liczba ludności 300 mln -1 mld. To jest prawdziwy cel rządzących, zmniejszyć populacje ludzką, jednym z wielu kroków podjętych do zrealizowania tego celu było wywołanie paniki cieplarnianej i co za tym idzie uniemożliwienie rozwoju najbiedniejszym regionom i ich naturalne wymarcie. Oprócz tego, jak każdy zapewne wie, strach jest najlepszym narzędziem służącym do kontroli. Ludźmi zatrwożonymi i przepełnionymi lękiem można sterować jak stadem owiec czy krów. Wystarczy zademonstrować „cudowną deskę ratunku”, która tak naprawdę może być wszystkim, aby masy się jej chwyciły. Ten mechanizm działa od wieków na naszej planecie. Przewrót Hitlera, rozpoczęcie wojny w Wietnamie, atak na WTC i w końcu wielkie halo związane z efektem cieplarnianym, korzystają z tej samej zasady:
Wywołaj panikę, i pokaż złoty środek bezpieczeństwa. Będziesz miał władzę.

Kolejnym ograniczeniem związanym z  mitem co2 jest wprowadzenie ograniczeń i podatku od tegoż właśnie gazu. Poprzez protokół z Kyoto i Unijne ustalenia w sprawie emisji dwutlenku węgla, ucierpią kraje rozwijające się, w których większości przedsiębiorstw nie będzie stać na systemy oczyszczania spalin. Natomiast wprowadzenie podatku ekologicznego od gazów cieplarnianych, uderzy nie tylko w same wielkie koncerny ale także w zwykłych ludzi. Jako konsumenci towarów podczas produkcji których emitowano „szkodliwe” gazy szklarniowe, obarczani będziemy podatkiem wliczonym w ceny produktów!
Zobaczmy także jak wygląda definicja Europejskiego systemu „Handlu emisjami” oraz „Prawa do emisji” (już same nazwy są absurdalne) stosowana w Polsce:
Przepisy Dyrektywy nakazują każdemu państwu członkowskiemu UE opracowanie krajowego planu alokacji, przewidującego łączny limit emisji objętych uprawnieniami, jakie dane państwo zamierza przyznać w poszczególnych okresach (2005-2007, 2008-2012). Następnie krajowe plany alokacji uprawnień do emisji CO2 muszą zostać przyjęte przez Komisję (niekiedy z zastrzeżeniem dokonania w nich szeregu zmian, np. obniżenia liczby uprawnień zaproponowanej przez te państwa). Emisje podmiotów objętych systemem podlegają swoistemu monitoringowi i po zakończeniu każdego roku podmioty te muszą rozliczyć się z przyznanych uprawnień.

Liczba uprawnień do emisji odpowiadająca rzeczywistej wielkości emisji podlega umorzeniu, a ich nadwyżka może za zgodą właściwego organu zostać przeniesiona na rok następny. Jeżeli natomiast liczba przyznanych uprawnień okazuje się niewystarczająca, gdyż podmiot nie zainwestował w redukcję emisji, ani nie skorzystał z dobrodziejstwa utworzonego rynku handlu emisjami (i nie uzupełnił brakujących uprawnień) - wówczas pojawia się konieczność zapłacenia wysokiej kary.

I teraz ponownie: skoro już wiemy (i nie tylko my ale także Ci mający władzę) że przyczyną podnoszenia się temperatury na naszej planecie nie są gazy szklarniowe, a nasza macierzysta gwiazda – Słońce, to jakim prawem wprowadzane są te wszystkie restrykcje? Odpowiedź pozostawiam wam.


Więcej naszych artykułów znajdziesz na: thelinked.pl

 

 

Źródło: http://thelinked.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=82&Itemid=55