Obnażyć obrażone uczucia religijne

" Prawo, które nie jest skuteczne, nie jest prawem." - Novalis

 

 6bef6f773ecee393edba6a640853b7d2.jpg

 

Uczucie proces psychiczny odzwierciedlający stosunek jednostki do otoczenia, do jego elementów i do samego siebie. Pojęcia uczucia używa się czasem jako synonimu emocji, w psychologii jednak stosuje się je w celu określenia tej kategorii procesów, które są produktem rozwoju społecznego jednostki i wynikają z zaspokojenia lub niezaspokojenia charakterystycznych tylko dla człowieka potrzeb psychicznych. Przykładami tak rozumianych uczuć są np.: miłość, zazdrość, wstyd. Podstawą klasyfikacji uczuć jest wyróżnienie dwóch przeciwstawnych procesów:

 

1) uczuć dodatnich, odbieranych jako przyjemne.

2) uczuć ujemnych, odbieranych jako przykre.

 

ze względu na siłę i czas trwania wyodrębnia się w procesach uczuciowych:

 

1) afekty - bardzo silne, gwałtowne, ale krótkotrwałe, silnie zakłócające procesy poznawcze jednostki,

2) nastroje - o niewielkiej sile, trwające stosunkowo długo (np. cały dzień), wywołane określonymi sytuacjami, przyjemne lub przykre,

3) namiętności - silne, długotrwałe (liczone nawet w latach), odzwierciedlające pozytywny stosunek do zdarzeń czy działań. Z uwagi na swoistą treść rozróżnia się uczucia:    poznawcze, estetyczne, moralno-społeczne itp.

 

Tyle definicja encyklopedyczna.

 

Kodeks karny

 

Przestępstwa przeciwko wolności sumienia i wyznania

 

art. 194 - Kto ogranicza człowieka w przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniową albo bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

 

art. 195

§ 1. Kto złośliwie przeszkadza publicznemu wykonywaniu aktu religijnego kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. 

 

§ 2. Tej samej karze podlega, kto złośliwie przeszkadza pogrzebowi, uroczystościom lub obrzędom żałobnym.

 

art. 196 - Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Dwa pierwsze nie budzą wątpliwości. Natomiast trzeci jest reliktem ustroju komunistycznego.


Obowiązujące wówczas na świecie kodeksy karne zawierały przepisy zakazujące znieważania miejsc uważanych za święte (kościoły i kaplice), przedmiotów i symboli kultu religijnego (np.  hostia, krzyż,  półksiężyc), a także Boga (z reguły monoteistycznego, w Europie z reguły  tylko chrześcijańskiego ), dotyczyło to również  świętych. Odpowiedzialność karną ponosił każdy, kto takiego znieważenia dokonał.

Po dojściu do władzy bolszewików ochronę tą zniesiono... i zastąpiono z inicjatywy samego Lenina właśnie tzw. "ochroną uczuć religijnych". Jakie to rodziło konsekwencje prawne? Dotąd ściganie sprawcy następowało po powzięciu informacji przez odpowiednie organy, z urzędu. Posiadanie informacji o takim czynie obligowało organy do podjęcia czynności śledczych.

Po zmianie kodeksu warunkiem odpowiedzialności karnej  było to, aby uczucia religijne jakiejś , ale konkretnej osoby zostały naruszone. Innymi słowy obrażony obywatel musiał zgłosić do odpowiedniej prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. W ten sposób jednocześnie " gwarantowano " swobody w zakresie wyznań i pozbyto się kłopotu. W państwie programowo ateistycznym  narażało to osobę zgłaszającą na szykany. Śledczy mogli odmówić podjęcia działań i z reguły to robili argumentując to nadwrażliwością osoby składającej zawiadomienie. Takie zresztą były wytyczne dla aparatu " sprawiedliwości ".

 

W Polsce leninowskie normy dotyczące  "ochrony uczuć religijnych" zostały wprowadzone już w 1945 w Dekrecie o wolności sumienia i wyznania. Skopiowano dokładnie rozwiązania radzieckie z wszelkimi prawnymi konsekwencjami. Ochrona stała się praktycznie martwa.  Upartyjnienie prokuratorów i sędziów było na poziomie radzieckim, a ich uległość wobec partyjnych decydentów podobna jak w Sowieckiej Rosji.  Przepisy były papierowe, choć nie do końca. Służyły władzy do walki np. z duchownymi domagającymi się religii w szkołach powołując się na tzw. próbę ograniczenia bezwyznaniowości.

Jak widać prawo jest jak kij. Ma dwa końce, a jego stosowanie zależne w dużej mierze jest od intencji oskarżyciela i orzekającego.

Tyle jeśli chodzi o historyczną genezę szatańskiej zemsty Lenina. Mimo transformacji ustrojowej przepis został w niezmienionej postaci i po prostu mści się nadal.

Jest kontrowersyjny, wręcz głupi. Można zdefiniować uczucia, ale jak zdefiniować obrazę emocji. To wezwanie dla psychologów, prawników, duchownych i filozofów.

Obrazić się, czy obrazić kogoś to wywołanie poprzez pewne działania negatywnych emocji. Obrazić uczucia to emocje do kwadratu, zupełny bezsens, bełkot intelektualny  i gniot prawny.

Poza tym jak i gdzie wyznaczyć granice tejże obrazy. Kiedyś nie przeżegnałem się przed figurką matki boskiej, co było powodem oburzenia pewnej starszej pani. Jej uczucia religijne zostały obrażone, moja osoba też. Zostałem bezbożnikiem ( co mnie nie dotknęło ), ale i "s...synem co boga w sercu nie ma".  

I co dalej?  Powinienem pójść z babcią, obrażeni, ale solidarni do mamra ? OK posiedzimy, ale co w takim razie z art. 194 dające mi prawo do zaniechania praktyk religijnych, w tym żegnania się przed figurkami ?

Salomon nie dałby rady, a co zrobić ma sędzia? Przepis zupełnie niepotrzebny i śmieszny. Kodeks karny dysponuje całym arsenałem innych przepisów, z których można korzystać i w takim przypadku.   

Chrześcijanie cieszą się z wątpliwej ochrony  prawnej, sędziowie mają nie lada kłopot, specjaliści wątpliwości, żaden rząd nie odważy się na jego usunięcie, od czasu do czasu skaczemy sobie z tego powodu do gardła, a towarzysz Lenin rechocze ze śmiechu, aż się trzęsie mauzoleum. Wiecznie żywy wszak on jest i basta.  Koń by się uśmiał, a baran zbaraniał. 

" Nic tak nie zmniejsza szacunku dla rządu i prawodawstwa, jak tworzenie praw, których nie sposób wyegzekwować."

- Albert Einstein.  

 

 

 

 

 

Licencja: Creative Commons - bez utworów zależnych