O życiu refleksyjnie

Podróże nie-tylko kształcą,ale zmieniają też świadomość

 

. Szukałem swojego szczęścia w życiu, min w miłości , zawierałem związki ,rozwodziłem by być szczęśliwym,Zdobysławem wiedzę, byłem kimś,ale prócz satysfakcji szczęścia nie było. Dopiero podróże po Świecie przekonały,ze ma nie jedno imię , różne drogi do jego prowadzą ,a na szukanie nigdy za późno.Nie metryka,a hardość ducha w życiu liczy. Siedemdziesięcioletnią swoją rocznicę czciłem nad Bajkałem,wołałem Kocham cię życie, Buriaci jak na zjawę gapili - , a słowa te odbijały od gór i leciały na krańce wielkiej wody . Chcieć to móc-i jeszcze odwaga , wtedy sięgać gdzie wzrok nie sięga , na skrzydłach sokoła śmigać ,różnorodność życia poznawać. W Syberii wiele zapomnianych ,oddzielonych od miast złą drogą osiedli zesłańców spotkałem , ich goryczy już nikt nie policzy,to owoc dyktatorskich dziejów -smutkiem ogarniał. Natomiast W Fortalezie brazylijskiej luksusowe kurorty , na plażach tyłki europejczykom fale Atlantyku chłodziły,a życie po zachodzie- słońca do białego rana im trwało ,a na chodnikach bezdomni,głodni zipali. A w głębi rozległego kraju suche koryta rzek , wędrujące piaski-wchłaniały wioski,wierzchołki strzech jakby błagały o ratunek,a piaski zasypywały oazy ,zmierzały doi kurortów Na Saharze z grzbietu wielbłąda wydmy ,solne jeziora i zwodniczą fatamorganę podziwiałem ,a cisza aż w uszach dzwoniła ,a żar z nieba -ostatnie poty wyciskał , mieszkańcy skalnych chat , jak przed tysiące lat - jakby czas zatrzymywali .woda... z ich kamiennej studni witalnością napawała- ,a ich koty jak nasi księża nietykalne , ,rany Mahometa ponoć lizali . Ruiny Kartaginy i amfiteatr w Tunisie w zamierzchłe wieki refleksją przenoszą.. " życie nie trwa wiecznie,a bóg niejedno ma imię" ale tylko Allacha-zapewnia raj z huryskami i winem-śród Beduinów słyszałem Na wyspie Rados- najpiękniejsze gwiazdy na Świecie oczach Ani lśniły a fale stopy jej pieściły. A dzisiaj ? Wiatr jesienny liście z brzózki zrywa,w bujanym fotelu lecę na nich nad Adriatyk, tam jaskółki na niebie obrączki ślubne nam zdobiły....na Bałkany i do macedońskiej Ochrydy , jachtem płynę po korale dla ciebie. I tylko zal,że życia jednego za mało , by usłyszeć jak zielone serca przyrody bije w nieznanych kniejach,jak trawa rośnie na leśnej polanie - do której nie dotarłem... drugi raz narodzić by marzeniom stało zadość . Ale poczęty płciowo odchodzi do piachu,więc puki co tu i teraz szczęście sięgać garściami ,z żywymi naprzód iść . . ,że kowalscy po bilety do nieba traktem częstochowskim pielgrzymują i w przydrożnych rowach srają wola boża .I tak klecha  zimne tyłki kropidłem pożegna. Nogami do przodu w nicość podążą -Amen!