Nocna podróż - prawdziwa historia ;)

viavaiJak myślicie czego można się nauczyć jeżdżąc około godziny dwudziestej trzeciej autobusem? Pozornie niczego, ale... jeśli ma się takie szczęście jak ja to wiele :)

Zacznijmy od tego co mi się przydarzyło.

Wracałem do domu autobusem po godzinie dwudziestej trzeciej. Było ciemno i zimno i przysypiałem. Przystanek przed moim domem obudziłem się. Zobaczyłem jak kierowca - mężczyzna około czterdziestki, ogolony na łyso, z lekko rozpiętą koszulą i wiszącymi na niej okularami przeciwsłonecznymi - wszedł na teren części autobusu, gdzie siedzą pasażerowie i pomógł starszej, ledwo chodzącej pani wyjść. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że na tym przystanku spędziliśmy jeszcze około pól godziny. Stało się tak ponieważ starsza pani nie wiedziała gdzie dokładnie mieszka - znała tylko rejon. Kierowca, gdy się o tym dowiedział (był już z tą panią na zewnątrz), zadzwonił na policję i poprosił by odwieźli tą panią do domu. Przez chwilę myślałem, że ktoś z pasażerów - którzy wyglądali na naprawdę zmęczonych i śpieszących się do domu - wkurzy się i pójdzie do kierowcy. Ku mojemu zdziwieniu tak się nie stało. Wszyscy jak jeden mąż zsolidaryzowali się z tą panią, nie wiedzącą jak trafić do domu, ponieważ wnuczka zostawiła ją kilka godzin wcześniej w autobusie.

THE END ;)

A teraz nauki płynące z tej krótkiej (prawdziwej) historyjki (zachęcam, byś drogi Czytelniku chwilę zastanowił sie sam nad wnioskami z mego przeżycia, nim przeczytasz co ja wymyśliłem (wbrew pozorom myślenie nie boli ;-)

1) Nie można oceniać ludzi po wyglądzie. Szczerze mówiąc (a właściwie pisząc ;), przed tą przygodą prędzej spodziewałbym się po tym kierowcy - na podstawie jego wyglądu - że na mnie napadnie i zażąda portfelu, niż pomoże starszej pani w potrzebie. Z drugiej strony sprowadziło mnie to na ciekawy temat rozmyślań - jak nasz wygląd ma się do tego jacy jesteśmy.

2) Ludzie mają większe zdolności empatyczne niż na to wygląda. W pewnej chwili naprawdę myślałem, że któryś ze zdenerwowanych pasażerów podejdzie do kierowcy i na niego nawrzeszczy, że zamiast jechać ten opiekuje sie starszą panią. Szczerze pisząc ;) naprawdę bardzo się zdziwiłem, że tak się nie stało - może jednak Polacy nie są aż tak źli :-)

3) Ostatni wniosek nie dotyczy dokładnie tego co się działo w autobusie a raczej tego co mogłoby się dziać w umyśle kogoś czekającego na następnym przystanku na ten autobus. Osobiście bardzo bym się wkurzył, gdyby po dwudziestej trzeciej autobus spóźnił się o pół godziny. Pewnie w myślach przeklinał bym kierowcę. Dzięki tej przygodzie zdąłem sobie sprawę, że nie wiem wszystkiego - niestety jeszcze mniej niż myślałem ;(. Dlatego apeluję do wszystkich nie denerwujmy się, kiedy ktoś spóźnia / nie przychodzi na spotkanie lub w innych podobnych sytuacjach, przecież  NIE WIEMY co się tak naprawdę stało. Może osoba, którą właśnie przeklinamy w myślach przed chwilą uratowała komuś życie?

4) Poprzedni wniosek jeszcze nie był ostatnim. Ostatni (tak na prawdę) dotyczy tego, że z każdej prozaicznie głupiej historii można wyciągnąć jakieś (mniej lub bardziej) sensowne i przydatne w przyszłym życiu wnioski. Dlatego zachęcam wszystkich do analizowania tego co się nam codziennie przydarza i uczenia się bez przerwy (tym razem na szczęście bez sprawdzianów - co za ulga, nieprawdaż? ;))

 ___________________

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania oraz odwiedzenia mojego blogu,

Hubert Oręziak

Licencja: Creative Commons - na tych samych warunkach