Niezwykłe zdolności zwierząt

Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą" - Robert A. Heinlein

 

 

Niezwykłe zdolności zwierząt

Przeczuwanie trzęsień ziemi lub katastrof, ale także umiejętność odróżniania ludzi dobrych od złych to nie jedyne możliwości czworonogów. Kolejne to, między innymi, ostrzeganie przed atakiem padaczki lub hipoglikemią u cukrzyków, a także... widzenie duchów.

Niezwykłe zdolności zwierząt

Zwierzęta widzą więcej niż ludzie – ta oczywista prawda znajduje potwierdzenie w tysiącach przypadków na całym świecie. W Archiwum FN mamy dziesiątki spisanych przez świadków opowieści o tym, jak to nagle bez powodu pies zaczął wyć i zachowywać się bardzo niespokojnie, a w tym samym czasie jego właściciel uczestniczył w wypadku drogowym lub innym zdarzeniu, które bardzo często kończyło się jego śmiercią. Okazuje się, że psy czy koty potrafią „wodzić wzrokiem” za czymś niewidzialnym, wyraźnie dając do zrozumienia, że oni jednak „coś widzą”. Zdarzało się, że domownicy, zaintrygowani dziwnych zachowaniem zwierząt wykonywali zdjęcie, na którym okazywało się, że na linii wzroku psa jest „coś”.

Tym razem jednak warto zasygnalizować inny temat związany z możliwościami zwierząt, czyli wyczuwaniem przez nich chorób ich właścicieli. W jednym z programów dokumentalnych o niezwykłych historiach medycznych można było zobaczyć, jak pies bezbłędnie wskazywał probówki, w których były komórki rakowe.

Zaprezentowane tam także były przypadki przeczuwania przez psa zbliżającego się ataku padaczki czy hipoglikemii u chorych na cukrzycę. W programie pokazano przypadek, kiedy mała dziewczynka miała raka w bardzo wczesnym stadium, jej rodzina jeszcze o tym nie wiedziała. Piesek przykładał łeb do miejsca, gdzie rozwijały się komórki rakowe i piszczał. Dzięki temu, że dziwnym zachowaniem psa zainteresowała się jej matka, u dziewczynki szybko zdiagnozowano nowotwór, a dziecko zostało wyleczone.

Ostatnio do FN trafiła ciekawa relacja o wydarzeniu sprzed kilku lat, która jest właśnie związana z dziwnym zachowaniem się psa:

„Chcę opowiedzieć historię, która dotyczy mojego nieżyjącego już dziś teścia. Miał on ukochanego psa, małego kundelka. Po śmierci żony ten pies był dla niego dosłownie całą radością życia, gdyż dzieci, w tym mój mąż, pozakładali rodziny i wyprowadzili się, więc mieszkał sam. Piesek był rzeczywiście uroczy i na swój sposób niezwykły, potrafił przynosić swojemu panu kapcie, a także, co mnie najbardziej dziwiło, oglądał razem z nim telewizję i reagował bardzo podobnie, jak mój teść. To znaczy kiedy teść się śmiał, to także ta psinka też na swój sposób reagowała podobnie, czyli podskakiwała i szczekała w taki bardzo szczególny sposób. Kiedy teść denerwował się na kogoś w telewizji, to piesek także marszczył nosek i tak śmiesznie fukał.

W trzy lata po śmierci teściowej piesek któregoś dnia zaczął zachowywać się dziwnie. Cały czas chodził za swoim panem, tulił się do jego nogi i piszczał. Kiedy teść brał go na ręce, piesek lizał go po twarzy, ale widać było, że jest czymś w najwyższym stopniu zaniepokojony. To trwało kilka dni, a teść mówił nam przez telefon o dziwnym zachowaniu psa. Kiedy mój mąż przyjechał do ojca opowiadał, że miał wrażenie, jakby pies chciał go na siłę zatrzymać w domu.

Piszczał, własnym ciałem zagradzał drzwi wejściowe, jakby chciał nas zatrzymać w mieszkaniu teścia. Było to zupełnie niepojęte zachowanie. Wydawało się, że chce na coś zwrócić uwagę. Niestety okazało się, że miał rację. Dwa dni po tym wydarzeniu zaniepokojeni milczeniem ze strony ojca przyjechaliśmy do jego domu. Kundelek z daleka nas usłyszał i zaczął potwornie szczekać, co naprawdę mu się nigdy nie zdarzało. Po wejściu do środka ujrzeliśmy przerażający widok, gdyż na kanapie leżał martwy teść. Lekarze stwierdzili zawał serca. Jestem przekonana, że piesek wyczuł zbliżającą się śmierć swojego pana, gdyż nigdy wcześniej tak się nie zachowywał. Piesek był przeraźliwie smutny.

Wzięliśmy go do domu, ale on w ogóle nie chciał jeść. Po pogrzebie teścia wydarzyła się jeszcze jedna, niezwykła rzecz, o której muszę Wam napisać. Któreś nocy usłyszeliśmy z mężem, jak piesek piszczy. Myślałam, że chce wody, ale jak zapaliłam światło w kuchni zobaczyłam, że on merda ogonem i z radości podskakuje do góry pokazując mi drzwi wejściowe do domu. Zachowywał się dokładnie tak, jak zawsze na widok powracającego do domu teścia. Pamiętam, że razem z mężem płakaliśmy po tym do rana, bo wiem, że tej nocy tata odwiedził nasz dom i pożegnał się ze swoim przyjacielem. Piesek ten żył jeszcze kilka tygodni, po czym zdechł bez żadnej widocznej przyczyny lub choroby, choć my staraliśmy się o niego dbać najlepiej, jak tylko to było możliwe. Moim zdaniem nie mógł znieść tęsknoty za swoim panem

Postanowiłam opisać Wam tę historię w nadziei, że kiedyś poruszycie ten temat. Jestem pewna, że wiele osób ma podobne doświadczenia ze zwierzętami".

Na zakończenie jeszcze dwie historie. Pierwsza dotyczy niezwykłej energii, którą bardzo często można wyczuć od naszych „czworonożnych przyjaciół”. Bardzo ładnie opisał to jeden z czytelników FN:

"Chcę podzielić się z Wami pewnym moim doświadczeniem, którego doznałem około rok temu. Przejdę od razu do rzeczy. Mam psa, jamnika-suczkę, a jak powszechnie wiadomo, jamniki uwielbiają spać ze swoimi właścicielami w łóżku, toteż i moja jamniczka oczywiście śpi ze mną prawie codziennie. Moja jamniczka budzi mnie często rano, aby wyprowadzić ją na dwór i tak też się stało pewnego ranka około godziny 7:00, kiedy spałem sobie smacznie. Nagle przebudziłem się, ale nie tak w pełni, tylko byłem w takim stanie pół-snu, pół-jawy - nie wiem, jak to dokładniej wytłumaczyć, ale w każdym razie nie spałem jak zabity i nic mi się wtedy nie śniło.

No więc kiedy przebywałem w stanie lekkiego porannego przebudzenia nagle z tyłu mojej głowy poczułem zbliżająca się energię - energię takiej bardzo czystej przyjaźni, miłości, a dosłownie mówiąc, czułem, że zza mojej głowy zbliża się coś, co mnie bardzo lubi, kocha, ktoś, kto jest przyjacielem... I po chwili poczułem, jak po mojej szyi z tyłu liże mnie moja jamniczka.

To doświadczenie tłumaczę sobie jako odczucie tego, co czuje moja jamniczka do mnie, jaką darzy mnie miłością. Może moja historia nie jest aż tak nieprawdopodobna jak inne, niemniej jednak bardzo chciałem się nią z Wami podzielić. Kto wie, może już znacie takie przypadki".

 Właśnie takie proste, niezwykłe momenty pozwalają zrozumieć, że w ciałach zwierząt są istoty podobnie jak my doznające wszelkich uczuć, od radości do niewyobrażalnego smutku. To smutne, że tak wiele osób traktuje naszych czworonożnych przyjaciół w tak haniebny sposób…

 

Śmieszne zdjęcia psów 9

 

Ania-Nibiru
Anna Modrzejewska

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Źródło: http://strefatajemnic.onet.pl/