(Nie)spełnione oczekiwania?

Wiadomo, że tylko mały procent danej populacji zapisze się swoimi dokonaniami i talentem w pamięci współczesnych i potomnych, że zasłuży na hasło w encyklopedii czy wikipedii

 

Gdy założymy rodzinę i na świat przyjdą nasze dzieci jesteśmy szczęśliwi, gdyż dzieci otwierają przed nami wiele nowych możliwości.Pierwsza to przedłużenie ciągłości rodziny (a więc i pamięci o nas), druga to że dzieci osiągną to czego nam samym  się nie udało, że spełnią nasze niespełnione marzenia i aspiracje.

.

Następna możliwość to, że dopóki dzieci są małe, możemy marzyć i mieć nadzieję, że nasze dzieci będą albo sławnym naukowcem, podróżnikiem, politykiem, pisarzem, dziennikarzem, czy chociażby sportowcem, artystą, malarzem, fotografikiem, aktorem, piosenkarzem, itp.

.

Gdy dzieci dorastają i nawet dobrze się uczą, zaczynamy się już martwić, że nie wykazują określonych talentów, że może nasze aspiracje wobec nich są przesadzone, że one nie dadzą rady. Chociaż cieszą nas ich małe sukcesy, kolejne świadectwa ukończenia szkół, awanse, pokonywanie kolejnych szczebli w karierze, jednak zawsze mamy nadzieję na więcej, oczekujemy cudu, po cichu pragniemy sukcesu naszych pociech.

.

A dzieci jak to dzieci, nieraz radzą sobie lepiej a nieraz gorzej od nas (nawet geniusz czy określony talent rzadko się powtarza w potomstwie). Nie dociera do nas, że swoimi oczekiwaniami często wprowadzamy w stres nasze dzieci, że nasze względem ich aspiracje, mogą im wyrządzić trwałą krzywdę.

.

Wiadomo, że tylko mały procent danej populacji zapisze się swoimi dokonaniami i talentem w pamięci współczesnych i potomnych, że zasłuży na hasło w encyklopedii. W miarę upływu czasu nasze oczekiwania i nadzieje najczęściej się kurczą, w miarę gdy okazuje się, że nasze pociechy upodobniają się do zwykłych (przeciętnych) zjadaczy chleba, nie przejawiając jakiś specjalnych talentów czy aspiracji

.

Czy możemy się więc dziwić, że dziadkowie tak kochają i rozpieszczają wnuki, widząc w nich przyszłość rodziny i spełnienie niespełnionych oczekiwań w stosunku do ich rodziców (a swoich dzieci). Może to i dobrze, że nie zawsze doczekujemy (dożywamy)wyjaśnienia w temacie spełnienia naszych oczekiwań i aspiracji w pokoleniu wnuków.