„Nazi matki, nazi ojcowie”.

Zawłaszczanie tradycji narodowej

 

e937b5bc564dcecae16e8f746e1f4e6f.jpg

69 lat temu, 4 sierpnia ok. godziny 16.00, poległ na powstańczym posterunku poeta i powstaniec warszawski Krzysztof Kamil Baczyński.

5 sierpnia Harcerski Batalion Szturmowy AK „Zośka” pod dowództwem por. Ryszarda Białousa ps. „Jurek” uwolnił 350 Żydów z obozu koncentracyjnego Gęsiówka.

Nie tylko w Warszawie, ale również w całym kraju i poza jego granicami trwają uroczystości upamiętniające kolejną rocznicę bohaterskiego zrywu warszawiaków, którzy heroicznie walczyli o wolność i niepodległość.

Przeciwstawili się dwóm największym zbrodniczym totalitaryzmom XX wieku: niemieckiemu narodowemu socjalizmowi i sowieckiemu komunizmowi.

Gloria Victis! Mimo upływu 69 lat nadal to wydarzenie jest żywe wśród Polaków, dla których jest ważną częścią naszej tożsamości narodowej i kulturowej. To wielkie osiągnięcie, że po latach komunizmu możemy czcić naszych bohaterów.

Jak najbardziej należy wspierać inicjatywy, których celem jest podtrzymywanie pamięci i upowszechnianie wiedzy o tym jednym z najważniejszych wydarzeń w najnowszych dziejach Polski. Największą zasługę na tym polu ma śp. prezydent Lech Kaczyński, który jeszcze jako prezydent Warszawy doprowadził do utworzenia Muzeum Powstania Warszawskiego i zorganizował w 2004 roku pamiętne uroczystości 60. rocznicy wybuchu Powstania.

Jednak od 2007 roku nasila się zjawisko, które można nazwać zawłaszczaniem narodowej tradycji. Robią to politycznie poprawni przedstawiciele tak zwanego establishmentu i mainstreamowych mediów, „strażnicy okrągłostołowej III RP”, a także wykorzystywani przez nich „pożyteczni idioci”. „Strażnicy” jeszcze niedawno konsekwentnie przez lata ośmieszali takie pojęcia, jak: Bóg – Honor – Ojczyzna, Naród, patriotyzm, martyrologia.

Jednak ich wysiłki poszły na marne, bo wielu Polaków nie dało się nabrać na idiotyczne ideologiczne hasła o „europejskim narodzie” i o tym, że aby być „nowoczesnym i postępowym”, trzeba zapomnieć o własnej tradycji i przeszłości.

Dziś, gdy okazało się, że mimo zmasowanej propagandy deprecjonującej polskość jednak powstały niezależne środowiska i ośrodki, a grupy rekonstrukcyjne i miliony Polaków czczą pamięć wielkich narodowych wydarzeń i bohaterów z czasów I Rzeczypospolitej, powstańców listopadowych i styczniowych, czynu niepodległościowego u zarania II Rzeczypospolitej, wojny obronnej 1939 roku, oficerów zgładzonych w Katyniu, ludobójstwa wołyńskiego, Powstania Warszawskiego, żołnierzy wyklętych oraz ofiar zbrodniczego komunistycznego reżimu łącznie z ofiarami stanu wojennego, „strażnicy” próbują przejąć kontrolę nad kształtem i przebiegiem tych uroczystości.

Ośrodek prezydencki usiłował przechwycić patriotyczny marsz 11 listopada, a 2 maja, w Dniu Flagi, współorganizował maskaradę z czekoladowym orłem. Rządząca PO zafałszowała w uchwale senackiej i sejmowej prawdę o ludobójstwie wołyńskim.

Sekretarz stanu w rządzie Donalda Tuska Władysław Bartoszewski prowokacyjnie dzieli Polaków, kolejny raz obrażając chamskim sformułowaniem tych, którzy mają oczywiste demokratyczne prawo rządy jego popleczników uznawać za szkodliwe dla Polski. „Gazeta Wyborcza” poucza Polaków, w jaki sposób mają właściwie obchodzić rocznicę Powstania Warszawskiego.

Nie tak dawno na jej łamach na wszelkie sposoby niszczono pamięć o Powstaniu, absurdalnie zarzucając powstańcom i AK antysemityzm. Echa tych ataków pobrzmiewają w niemieckim filmie propagandowym emitowanym w TVP, jak najbardziej słusznie nazwanym w internecie „Nazi matki, nazi ojcowie”.

Czy o taką Polskę walczyli bohaterscy powstańcy?

 

Źródło: Jan Maria Jackowski