Najgłupsze podatki w Polsce

Jak myślisz, co znalazło się na tej liście?

 

Od kilku dni głośno w mediach o tzw. podatku ekologicznym, który miałby zastąpić podatek akcyzowy. Kontrowersje wzbudza nie tylko kwoty jaką musieliby płacić właściciele najstarszych aut - pojawiają się bowiem sumy nawet do 3000 zł.

9c3dfcf16b2d11ac3f60dce23bae91fd.jpg
Foto: R. Józefowicz (Archiwum)

Po zgłębieniu tematu, można dojść do wniosku, że 3 tys. zł za najstarsze auta to mit. Za Volkswagena Passata 2.0 z 94 r. trzeba by było zapłacić nieco ponad 4,8 tys. zł (obecnie ok. 200 zł akcyzy), podobnie jak w przypadku Opla Omegi 3.0 z 97 r. czy BMW 320, rocznik 94. Na podatku skorzystaliby, paradoksalnie, właściciele nowych (a więc drogich) aut. Ci, których na takie nie stać musieliby albo płacić kwotę kilkakrotnie przewyższającą cenę samochodu, albo zrezygnować z nieluksusu posiadania auta.

b56654e640110be80e2ac8c8f36e7b62.jpg
Foto: R. Józefowicz (Archiwum)

Chwyt marketingowy

Podatek ekologiczny, czyli jak wskazuje sama nazwa podatek od oddziaływań pomiędzy organizmami a ich środowiskiem (organizmem musiałby być w takim razie samochód), ma tylko pozorny związek z - jak się powinien kojarzyć większości - ochroną środowiska. Pod płaszczykiem modnej ostatnio ekologii próbuje się wybrnąć z sytuacji, w której Komisja Europejska zarzuca Polsce, że akcyza ogranicza swobodę przepływu towarów. Nowy podatek ma zapewnić budżetowi dochody na takim poziomie jak akcyza - obecnie prawie 1 mld zł rocznie - mówi w wywiadzie GW wiceminister finansów Mirosław Barszcz. Nie trudno zauważyć kto i czyim kosztem będzie płacił mniej. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma.

4a6519c64752a4a274da684f99338e5e.jpg
Foto: R. Józefowicz (Archiwum)

Dobre uzasadnienie nie jest złe

Co podatek ma mieć wspólnego z ekologią (a właściwie to sozologią)? Otóż na przykład to, że samochody ciężarowe, z kratką z tyłu, z dwoma rzędami siedzeń, w których część przeznaczona do przewozu ładunków okaże się dłuższa niż połowa długości wnętrza pojazdu mierzona od przedniej do tylnej szyby lub krawędzi podłogi w przypadku braku tylnej szyby środowiska nie zanieczyszczają w ogóle (podatek ich nie obejmie). A to, że zanieczyszczenie powietrza przez samochód zależy nie tylko od pojemności silnika, ale musi być ona podniesiona do kwadratu i pomnożona przez normę Euro. To, że 15-letni samochód z instalacją gazową, który będzie jeździł na trasie dom-praca-kościół (albo co lepsza zostanie zakupiony i wystawiony jako ekspozycja) bardziej zatruwa przyrodę niż świeżutki, prosto z salonu Mercedes C-Sportcoupe, robiący tysiąc kilometrów tygodniowo. Temu wszystkiemu nadaje się chwytliwą nazwę pod płaszczykiem ekologii.

09938deb7d39e8e6763be3f34a929b02.jpg
Foto: R. Józefowicz (Archiwum)

Inne rozwiązania?

A może po prostu znieść dziesiątki opłat, by statystycznego Polaka stać na nowszy samochód? Pomysł raczej nie do przepchnięcia, bo czym innym można załatać dziurę w budżecie, jeśli nie opłatami ściąganymi z najbogatszej warstwy społecznej - właścicieli samochodów? A może ten ekologiczny podatek ma załatwić sprawę mniejszego zanieczyszczania środowiska poprzez zniechęcanie do kupowania aut w ogóle? Kto ich tam wie...

b9f8accbe944c81de68fd24eb82ffc67.jpg
Foto: R. Józefowicz (Archiwum)

Pomysłów ci u nas dostatek

Tego, co chciano opodatkować (opodatkowano) nie da się wyliczyć na palcach dziesięciu par rąk. Ostatnio mówiono także o składce, z której finansowana byłaby pomoc dla osób wymagających stałej opieki. Odprowadzaliby ją wszyscy podlegający ubezpieczeniu zdrowotnemu, łącznie z rolnikami. Składka miałaby wynosić 1-1,5 proc. dochodu. To jeden z ostatnich pomysłów. Wracając do samochodów...

76abb1ac83aa598f4f532da4580b888b.jpg

Foto: R. Józefowicz (Archiwum)

Podatek od posiadania

Wprowadzony dwa lata temu przez Ministerstwo Zdrowia podatek zobowiązuje do płacenia 12% wartości składek ubezpieczenia OC przez towarzystwa ubezpieczeniowe do kasy Narodowego Funduszu Zdrowia na pokrycie kosztów leczenia ofiar wypadków komunikacyjnych.

242b87f5ed2805ef5e7b349039bdac54.jpg
Foto: R. Józefowicz (Archiwum)

W praktyce owe 12% płacą wszyscy kierowcy niezależnie od tego czy spowodowali wypadek czy przez całe swoje życie nie mieli najmniejszej kolizji. O ile pokrywanie kosztów leczenia przez sprawcę wypadku - tak jak ma to miejsce na zachodzie - jest zrozumiałe, o tyle odpowiedzialność zbiorowa wydaje się być nieco naciągana. Stąd też pomysły o zaskarżeniu przepisów ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, zlikwidowaniu czy zastąpieniu bardziej sprawiedliwymi przepisami. Jak można przeczytać dalej, wybierając alternatywny środek transportu niekoniecznie ominiemy płacenie haraczu...

Podatek od pasażerów linii lotniczych

Po raz pierwszy przedstawił go w 2002 r. Jacques Chirac. Choć wiele krajów odniosło się do propozycji przekazania zysków na pomoc biednym krajom entuzjastycznie, jedynie Francja i Chile zadeklarowały jego wdrożenie (w tym pierwszym obowiązuje od 1 lipca 2006 r. w wysokości od 1-40 €). Pozostałe kraje odrzuciły taką możliwość ze względu na "niedopracowanie szczegółów" lub wzrost kosztów już i tak wysoko opodatkowanych biletów. W Brukseli rozmyślano nad opłatami w wysokości 1-5 € (wewnątrz UE) i 2-10 € (poza UE), co przy uczestnictwie państw członkowskich mogłoby dać kwotę prawie 3 mld €. W przeszłości rozpatrywano opodatkowanie na ten cel słodyczy czy handlu bronią!

b371c092a9698fd287ea1175fc81bc78.jpg
Foto: R. Józefowicz (Archiwum)

Podatek od bycia mężczyzną

W Szwecji zamierzano wziąć się za przedstawicieli "płci brzydkiej". Gudrun Schyman, przywódczyni Partii Lewicy zaproponowała, by wszyscy mężczyźni płacili podatek za... bycie mężczyzną. Zebrane w ten sposób pieniądze miałyby być przeznaczone na leczenie kobiet - ofiar przemocy domowej. W Szwecji jest to bowiem poważny problem: z powodu pobicia umiera rocznie od 20 do 40 kobiet. Nie wiadomo czy deputowana wini każdego mężczyznę, jednak uważa, że "kolegialną odpowiedzialność ekonomiczną" (i zbiorową) powinni ponieść wszyscy obywatele płci męskiej.

bd7d6551dfd00b78b3f492b90b5dcf64.jpg

Foto: R. Józefowicz (Archiwum: Golenie w Goleniowie)

Podatek od bezdzietnych małżeństw

Pasażerowie, kierowcy, mężczyźni... pora na opodatkowanie bezdzietnych małżeństw (tymi z dziećmi zajmiemy się za chwilę). Wbrew pozorom nie jest to rodzimy pomysł autorstwa Ruchu Narodowo-Ludowego, który partia zawarła w Programie Wspierania Rodziny. Dwa lata wcześniej (rok 2004) wpadli na niego Czesi.

0d1ea88035e2e53928029c381df8f380.jpg
Foto: R. Józefowicz (Archiwum)

U naszych sąsiadów ilość urodzonych dzieci przypadająca na liczbę kobiet jest nieomal najniższa na świecie (niższy współczynnik płodności jest tylko na Ukrainie) i wynosi 1,17. Stąd pomysł o finansowych karach dla bezdzietnych par. W Polsce tłumaczenie jest jednak nieco inne: "Rodziny, które nie wychowują dzieci powinny być obciążone podatkami, bo nie uczestniczą w budowaniu społeczeństwa" - tłumaczy Anna Sobecka. Nieważne czy kogoś nie stać na dziecko czy dziecka mieć nie może - zdaniem posłanki musi złożyć się na "pensje dla matek wychowujących dzieci".

Podatek od dzietnych małżeństw

Wydawać by się mogło, że posiadanie dzieci może być opłacalne. Niestety do krajów, w których z licznego potomstwa można by uzyskać dodatkowe profity nie należy Australia, w której posiadanie więcej niż dwójki dzieci może się wiązać z opłatą za... "dodatkową emisję dwutlenku węgla" - tak tłumaczą konieczność wprowadzenia podatku tamtejsi lekarze.

e812ad0afdd6d2e57c1838aee6be1892.jpg
Foto: R. Józefowicz (Archiwum)

Dodatkowo w artykule opublikowanym w "Medical Jornal of Australia" żądają nałożenia kary w wysokości 5 tysięcy dolarów, a oprócz tego zwiększenia opodatkowania takich rodzin kwotą 800 dolarów za każde dziecko ponad limit. Na co chcą przeznaczyć pieniądze specjaliści, będący gorącymi zwolennikami pomysłu? Na "sadzenie nowych drzew, by wynagrodzić szkody ekologiczne". Pomysł wydaje się nieco absurdalny biorąc pod uwagę, że wysokość "becikowego" w Australii wynosi 4000 dolarów.

Podatek od ślubnych prezentów

Można długo dyskutować nad tym jaka ilość dzieci jest pożądana, zalecana czy wręcz nakazana przez wszystkolepiejwiedzących. Zanim jednak pojawi się jakikolwiek maluch (koniecznie w ilościach określanych przez rząd, by uniknąć podatku!) w życiu dwójki kochających się ludzi, istnieje duże prawdopodobieństwo, że wcześniej zdecydują się stanąć na ślubnym kobiercu. Tutaj również trzeba uważać, by nie zostać dłużnym państwu...

15aaea6a7e18dc1e434a825e6637df11.jpg
Foto: R. Józefowicz (Archiwum)

Ustawa o podatku od spadków i darowizn pozwala na opodatkowanie prezentów ślubnych. Aby uniknąć kary w wysokości 20% wartości prezentu musimy rozliczyć się z fiskusem (wysokość podatku to 3-7% wartości podarunku) jeśli wartość upominku od najbliższej rodziny (nie płacimy tylko w przypadku rodziców, dzieci, dziadków, wnuków i małżonka) przekroczy 9637 zł, a w przypadku osób niespokrewnionych - 4902 zł.

Podatek od posiadania psa

Jeśli udało nam się założyć rodzinę, zastawić ślubnymi prezentami pół mieszkania i dodatkowo uniknęliśmy płacenia czegokolwiek, wszyscy którzy chcieliby, by czas umilało im jakieś zwierze muszą się poważnie zastanowić. O ile problemu nie będzie z kotem, tchórzofretką, królikiem miniaturką czy świnką morską, o tyle posiadanie psa po raz kolejny zmusi nad do sięgnięcia po portfel. Ustawa o podatkach i opłatach lokalnych nakłada na gminy obowiązek ustalenia wysokości opłat za posiadanie psa.

4bc14502df941265dea811dbe24ef335.jpg
Foto: R. Józefowicz (Archiwum)

W teorii miały one rozwiązać problem "psich kup". Do roku 2007 trzeba było płacić od 30-50 zł. Jednak zmiana ustawy w grudniu zastąpiła podatek od psa... opłatą od psa. Ustalona została górna granica - 100 zł, a - i tu uwaga - jej wprowadzenie przestało być obowiązkowe.

Podatek od wygranej

Pies może wnieść do domu dużo radości. Zapewne cieszyć się będziemy również wtedy, gdy poszczęści nam się w konkursie czy loterii. Broń Boże nie bierzmy udziału w takich, w których wartość nagrody przekracza 760 zł. Możemy spróbować wygrać tani aparat fotograficzny, bilet do kina czy DVD, ale jeśli dopisze nam szczęście i staniemy się właścicielami telewizora z technologią HD, samochodu czy mieszkania będziemy musieli odprowadzić niebagatelny podatek w wysokości 10% wartości nagrody. O ile wysupłamy gdzieś te 300-400 zł, o tyle konieczność zapłacenia kilku tysięcy może okazać się niemożliwa do zrealizowania.

33397e0d033de69293442dec632bf91d.jpg
Foto: R. Józefowicz (Archiwum: Finał PLGK)

 

Podatek od deszczu

Posiadanie własnych czterech kątów nie oznacza, że jedynymi opłatami będą: czynsz oraz rachunki za prąd i gaz. Trzeba przygotować się do płacenia za... opady deszczu. Jeśli tylko spływająca woda trafia do studzienek, którymi spływa do oczyszczalni ścieków, ustawa o zaopatrzeniu w wodę i odprowadzeniu ścieków umożliwia firmie dochodzenia zwrotu kosztów związanych z odprowadzeniem wody spływającej z dachów do kanalizacji. Pomysły takie pojawiły się w Nysie, Bydgoszczy i Gliwicach. Nie wiadomo jednak czy opłata ma zależeć od powierzchni dachu, liczby mieszkańców, ilości opadów, długości kanalizacji między budynkiem a oczyszczalnią, czy będzie wypadkową kilku wartości. W Nysie zdecydowano się najpierw dać do wypełnienia ankiety dotyczące wielkości dachów i gruntów - kara za niewypełnienie - 10 tys. zł.

095ee7178924a9988156bc0a9ed7fb82.jpg
Foto: R. Józefowicz (Archiwum)

Podatek od wody mineralnej

Po męczącym dniu (lub lekturze powyższych przykładów) nie ma nic lepszego niż łyk zimnej wody, ale jeśli mieszkasz w Chicago uważaj w jakim opakowaniu ją kupujesz. W tym mieście od 1 stycznia 2008 roku miał obowiązywać podatek od plastikowych butelek z wodą. Organizacja "Illinois Beverage Association" uznała podatek za nielegalny i zaskarżyła miasto do sądu, bowiem ich zdaniem opłata uderza głównie w osoby ubogie przeznaczające dochody głównie na zakup żywności.

5cc6ad4b0ce4f45e42cb5f4eafdc5e01.jpg
Foto: R. Józefowicz (Archiwum)

Podatek od gigabajtów

Pomysł autorstwa Holendrów. Tamtejszy rząd planował swojego czasu opodatkowanie każdego gigabajta pojemności kwotą 3,28 €. Liczba gigabajtów pomnożona przez pojemność pamięci odtwarzacza mp3 miałaby dać ostateczną cenę urządzenia. Kupując iPoda z dyskiem 160 GB musielibyśmy zapłacić nie 350 €, lecz - jak łatwo policzyć - ponad 870! Tłumaczono, że pomysł ten powstał, by zrekompensować artystom muzycznym utracone pieniądze wynikające z popularności formatu mp3 kopiowania plików muzycznych w tym formacie.

0995b987b9fd1735ff93989331db9c2b.jpg

Foto: R. Józefowicz (Archiwum)

Podatek od urządzeń kserograficznych

W Polsce natomiast już kilkanaście lat istnieje podatek reprograficzny, który producenci magnetofonów, magnetowidów, kserokopiarek, skanerów, czystych nośników (CD, DVD) i importerzy płacą organizacjom zbiorowego zarządzania. Wysokość opłaty to 3% kwoty należnej z tytułu sprzedaży tych urządzeń i nośników.

693d0b633320ac0a522dabffa7ddea43.jpg
Foto: R. Józefowicz (Archiwum)

Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych określa również ile procent z uzyskanych opłat należy się twórcom, artystom, wydawcom i producentom. I tutaj - podobnie jak w przypadku podatku pomysłu Holendrów chodzi o rekompensatę dla twórców. Na szczęście ustawa nie została (wciąż jeszcze) znowelizowana o wspomniane już odtwarzacze mp3 czy aparaty fotograficzne, które niektórzy proponują traktować jak skanery (sic!).

Podatek od e-maili i SMS-ów

Za każdy wysłany SMS 1 eurocent, za e-mail 0,00001 eurocenta. Być może wartości niezbyt wygórowane, jednak biorąc pod uwagę ilości wysyłanych wiadomość SMS-ów i wiadomości elektronicznych mogłyby przynieść niebagatelne zyski, które miałyby zasilić budżet Unii Europejskiej.

159d9d064f3e5184a3a3eac2ec808e4c.jpg

Foto: R. Józefowicz (Archiwum)


Pomysł Alaina Lamassourego - członka Europejskiej Partii Ludowej - byłby jednak trudny do zrealizowania - problemem mogłoby okazać się liczenie ilości wysłanych wiadomości i ściąganie podatku, zwłaszcza od spamerów, których komputery wysyłają masowe reklamy non stop. Żaden z krajów członkowskich nie zgodził się na wprowadzenie dodatkowych opłat, a sam pomysłodawca - po fali protestów - wycofał się z niego niedługo po przekazaniu informacji opinii publicznej.

Podatek od bezpłatnego oprogramowania

Najlepsze na koniec: podatek od bezpłatnego oprogramowania. Problem pojawił się w 2002 roku przy okazji nowelizacji ustawy o podatku VAT. Dotyczył przedsiębiorców korzystających w swoich firmach z systemów operacyjnych i programów FLOSS. Choć problem był przedmiotem wielu spekulacji od czego podatek miałby być pobierany - czy od "bezpłatnego użyczenia" czy "od świadczonej usługi" (w tym drugim przypadku o jego wysokości miał decydować urząd skarbowy), doczekał się wyjaśnienia dopiero w 2006 roku na korzyść podatników.

a1466eacb7c0bba586ccbba899d1be9d.jpg

Foto: Czekis (Xubuntu - system dostępny na Powszechnej Licencji Publicznej GNU


Szkoda, że ministerstwo nie zdecydowało się wprowadzić stawki procentowej od kwoty zakupu oprogramowania. Bo któż nie pamięta, że nawet 90% podatku od poniesionych kosztów na darmowe oprogramowanie, nie dałoby niczego innego państwu niż zero złotych.

Podatek od powietrza

Powinien pojawić się przy podatku od deszczówki jednak ze względu na swój abstrakcyjny charakter zajął miejsce zaraz przy podatku od bezpłatnych programów. Płacimy go w postaci tzw. "opłaty klimatycznej", którą każdy obywatel musi zapłacić gminie jeśli tylko przebywa na jej terenie dłużej niż dobę. W praktyce opłata dotyczy wczasowiczów korzystających z uroków naszego pięknego kraju i wynosi co najwyżej 2 zł za każdy dzień pobytu.

e128b8d9cc46c6276277f7828dca082e.jpg
Foto: R. Józefowicz (Archiwum)

Jak widać pomysłów na to, jak sprytnie zabrać ludziom ich ciężko zarobione pieniądze, nie brakuje. Składamy się "na coś", "dla kogoś", "po coś". Stosuje się odpowiedzialność zbiorową, wynikającą z przynależności do konkretnej grupy społecznej, zawodowej czy posiadania określonych narządów płciowych. Idee są wzniosłe i przyziemne, a pomysły o tym kogo opodatkować i komu przekazać pieniądze mniej lub bardziej trafione. Niektóre z nich są realizowane (Bóg jeden wie czy rzeczywiście zebrane fundusze poświęcane są idei tej czy innej opłaty), inne zostały tylko na papierze, a pozostałe na szczęście jedynie w głowach pomysłodawców, którzy potrafią nam zafundować wzrost ciśnienia. I właśnie na tych wszystkich, którym powyższe pomysły podniosły ciśnienie proponuję przeznaczyć podatek od głupoty.

 

Źródło: naszgoleniow.info. Przedruk dokonany za zgodą autora.

 

Źródło: naszgoleniow.info