Najebany anioł stróż.

powiedział, że jest jej osobistym aniołem.. osobistym 'najebanym aniołem stróżem '.Poparzyła na niego z lekka kpiną i roześmiawszy się - przeklęła pod nosem.

 

 

Wracała z koleżankami do domu, cały czas dręczyło ją cholerne poczucie jakiejś nieokreślonej pustki. Podczas kiedy koleżanki szły nucąc jeszcze ostatnią piosenkę z koncertu, który właśnie się skończył ona była nieobecna.

Nie cieszyła się, nie czuła beztroski, której jak mniemała jej koleżankom było pod dostatkiem, ale jakiś głęboki, niewyjaśniony niepokój. Z koncertu wracało mnóstwo osób, chmary ludzi przechodziło obok niej. Ludzi we własnym świecie.. Piękniejszym, ale też i gorszym, w którym chyba właśnie znajdowała się ona. W świecie własnych myśli, które mimowolnie męczyły niewydostane z głowy, tworząc splątaną sieć, w której sami się gubili. Wszystko to tworzyło cholerną pustkę. Nie mogli się z niej 'wydostać'

Większość szło lekko kiwając się na boki, w ręce trzymali papierosy, lub butelki piwa. Sama trochę żałowała, że też nie sięgnęła po alkohol.Myślała, że pewnie byłoby inaczej, że nie szłaby teraz, tutaj, może znalazłaby się w innym towarzystwie.. Myśli, które teraz więziły ją w pustce i samotności rozproszyłyby się gdzieś. Byłaby zajęta towarzystwem, aktualnym tematem rozmowy, czy czymś innym, z pozoru ciekawszym.

 

Bokiem ulicy szedł chłopak. W ręku trzymał piwo, wpatrzony był gdzieś daleko, świat w około nie obchodził go za bardzo. Jednak obok jej koleżanek nie dało się przejść obojętnie, na zmarszczonej grymasem twarzy pojawił się chwilowy uśmiech. Nie krępując sie zapytał, czy może chwilę pójść obok. Właściwie z nimi. Zgodziły się. Rozmów nie było, piosenka, którą jeszcze przed chwila rozbrzmiewała cicho pod ich nosami ustała wraz z zapaleniem papierosa przez jedną z nich. Tak w gwarze ulicy stawiali kolejne kroki przed siebie. Wreszcie zaczęła się nieśmiała, cicha rozmowa, kolejne pytania przybliżały ich jakby coraz bliżej. za parę minut stał się już ich znajomym.

Przysiedli gdzieś na osiedlu, z plecaka wyjął piwa i tak przy 'browarku' zaczęła się 'lepsza' rozmowa.

W pewnej chwili, kiedy wstała i chodziła przed ławką, na której siedzieli popatrzył się jej głęboko w oczy i spytał, o co by spytała, jeżeli spotkałaby swojego 'najebanego anioła stróża'  Spytał, czy wierzy w anioły?... po szybkim zastanowieniu i przypomnieniu sobie pewnej sytuacji z dzieciństwa odrzekła, ze tak. Powiedział, że musi mówić prawdę.

Kiedy spytała skąd może to wiedzieć odpowiedział, że jest jej aniołem, po chwili dodał, że jest jej osobistym, 'najebanym aniołem stróżem', że zaraz pójdzie, zniknie za horyzontem nie widziany przez nią nigdy więcej. Poparzyła na niego z lekka kpiną i roześmiawszy się - przeklęła pod nosem. 

Przełknąwszy kolejne łyki piwa zaczęła zadawać pytania, które sugerowałyby, ze powoli zaczyna mu wierzyć. Czy w takim razie jest on przy niej tylko teraz? Czy wcześniej nie było nikogo odpowiedzialnego tylko za nią?

Powiedział, żeby wybierała.. Może spełnić jedno życzenie jej, lub koleżanki. Wybrała koleżankę. Zastanowiła się, dlaczego?.. Naprawdę woli, aby ona była szczeliwa, większą radość sprawiłoby jej szczęście, czy swoje. Czy może dlatego, ze naooglądała się filmów, bajek i nasłuchała opowiadań, że ten, kto na pierwszym miejscu stawia dobro bliskich jak swoje jest nagrodzony przy tym spełniając życzenia innych? Mniejsza z tym. Chłopak powiedział, ze życzenie koleżanki wkrótce się spełni. Ona została bez życzenia i szczęścia. Dziewczyna siadła na ławce a chłopak wstał. 

Popatrzył się na jej koleżankę i powiedział, ze zna jej życzenie.. Mimo, że nie wypowiedziała go. Zaczął skreśleniem pieniędzy. Powiedział, ze życzenie było proste..

- gdybym miał je tylko, na pewno byłoby to..

Przerwała mu i dokończyła zdanie.. Życzyłbyś sobie szczęścia. - Na jej twarzy pojawił się niewyraźny uśmiech.

Popatrzył na nią i przytakną. Tak, życzyłbym sobie szczęścia, ty też.. I Wiesz, co? BĘDZIESZ JE MIEĆ! 

Znowu uśmiechnęła się, popatrzyła na niego, po czym szybko odwróciła wzrok. Jej oczy momentalnie zaszkliło. Uśmiechając się jeszcze zasłoniła je lekko włosami i próbowała opanować nieubłaganie zbliżający się płacz. Nie można było powiedzieć, ze była pijana. Zresztą, nie można było tak powiedzieć nigdy, nawet, kiedy wypiła sporo. Zmiany, jakie zauważała w sobie po spożyciu alkoholu, to trochę inne obserwowanie świata - w sposób wręcz karykaturalny widziała ludzi, ich często śmieszne problemy, widziała ich dusze jeszcze wyraźniej, jak umiała i bez alkoholu. Były jeszcze silne mocje, które bardzo często lubiły z niej 'wychodzić' w postaci właśnie płaczu. Sama nie wie, czym spowodowanego.. Wystarczył właśnie taki - lekki impuls, aby łzy nieustannie przez nawet godzinę płynęły jej po policzkach. Popatrzyła na koleżanki, powiedział im, że widzą go, ale nie wierzą.Zaproponował odpowiedzenie im na każde pytanie, które zadadzą. Odpowiedzi może nie były takie, jakich by oczekiwały, ale każda z nich miała w sobie cos z sensem. Jedna spytała, co ma zrobić, żeby być z kimś, kogo nazywała swoim 'zauroczeniem'. Powiedział jej, ze wystarczy półgodzinny spacer w tamtą stronę - wskazał chodnik wiodący autostradą. Koleżanka uśmiechnęła się, szybko skojarzyła fakty i ulica, na którą by doszła.. Była faktycznie jego ulicą..

Nagle jej 'najebany anioł stróż' pożegnał się, przedstawił wreszcie z imienia, spojrzał w jej smutne oczy - dodał, ze czegoś się boi i tak jak mówił zniknął za horyzontem. Dotychczas niespotkany. Rano uświadomiła sobie, ze na pewno był to człowiek, zwykły szary, upity człowiek, może lekko 'spalony’, ale nie wie do końca, kogo dusza była wewnątrz. I czy na pewno nie warto wierzyć w anioły stąpające po ziemi.

A nawet, jeżeli.. Przecież anioły są.. Nawet te 'najebane’, które czasami

Błądzą i nie potrafią pomóc nam w niektórych sprawach, chociażby pozornie łatwych, tak, jak i ludzie.

f19c860ad158c7ef1340cdd91813229a.jpg