Miłość okiem psychologa renegata.

Interesuje cię czym jest miłość? Dlaczego czujemy to co czujemy? Czy. Skąd bierze się chora miłość? W tym artykule zawarłem swoje przemyślenia na ten temat ....

 


Miłość jaka jest każdy wie ale każdy widzi ją inaczej.
O miłości „na pewno”, wiemy tyle ile odkryli naukowcy badając nasz mózg, czyli wiemy jakie miłość pobudza ośrodki mózgowe, i jakie organizm wytwarza środki chemiczne, dzięki którym czujemy się tak jak się czujemy.


Pytaniem jest dlaczego u zwyrodnialców, sadystów , itp. kiedy się zakochują
(wiemy że ich miłość wygląda inaczej) mózgi wydzielają te same środki i te same części mózgu są pobudzone, czemu ich miłość nie różni się dla NAUKI od naszej miłości?



Otóż odpowiedz może być prosta miłość to strach przed niespełnieniem marzeń związanych z drugą osobą. Czy to w wypadku miłości rodzic-dziecko czy miłości „Seksualnej”
(Między płciowej) (choć niekoniecznie są przecież Homoseksualiści) odczuwamy to dziwne uczucie w żołądku kiedy zaczynamy z kimś wiązać nadzieje, myśleć o nim(o niej). Wielu z czytelników powie   "To są objawy miłości". Ja zapytuje więc czy to uczucie towarzyszy ci na co dzień? Kiedy jesteś sam/sama i nie masz obiektu westchnień? Czy żyjesz z tym uczuciem w sercu aż pewnego dnia spotykasz osobę której nigdy nie widziałeś i wszystko z ciebie spływa i czujesz się błogo?


NIE !?

Tak więc to są przyczyny miłości,a nie jej objawy! Jeżeli było by inaczej nie przeżywali byśmy miłości wiele razy w życiu aż znajdziemy tą jedyną (Swoją drogą ile z tych jedynych miłości kończy się niedługo po ślubie? Ale to już temat na inny artykuł) .

Dlaczego ? Bo nie myślimy o osobie której nie znamy której nie widzieliśmy i nie mamy pojęcia czy istnieje.
Oczywiście Prawie każdy z nas ma „wizję” doskonałej drugiej połowy ale nie myśli o niej co dzień.
(Swoją drogą, wiemy że miłość zacieśnia się gdy odległość się zwiększa. Dlaczego? Bo kiedy nie mamy pod ręką drugiej osoby myślimy o niej, uzależniamy nasz mózg od myśli o tej osobie tak jak uzależniamy się od oglądania telewizora, czy gazety w toalecie.)


Jak poznajemy że się zakochaliśmy?

Kiedy jakiejś osoby nie ma przy nas czujemy „motylki w żołądku”, gdy jest czujemy się błogo.

Ha i to jest to,wkońcu kiedy obok nas przechodzi sfora psów też czujemy „motylki” oczywiście czujemy też całą gamę innych odczuć ale to dlatego że wiemy czego się boimy i organizm stara się przygotować nas do odpowiedniego działania. A gdy psy już sobie pójdą czy nie czujemy się błogo czy nie mamy ochoty położyć się i odpocząć? Przy zakochaniu jest podobnie boimy się że się nie uda, że zostaniemy odrzuceni, że ktoś nam ją odbije lub nas ubiegnie. (I są motylki). Gdy nasza wybrana osoba jest blisko przestajemy myśleć co by było gdyby i zaczynamy działać, widzimy tą osobę i wiemy co się z nią dzieje , strach odpuszcza i czujemy się błogo. Oczywiście jest jeszcze Seks ale wielu ludzi jest od niego uzależniona a uczucia miłości nie zna. Dla zakochanych jest to po prostu uzupełnienie stanu błogości jaki odczuwają gdy są blisko i jednoczesne danie upustu naturalnym potrzebom. (W tym miejscu również mała niewiele związana z tematem dygresja. Czemu u ludów dzikich żyjących nago, mężczyźni nie odczuwają pociągu do piersi, tyłka czy innych w świecie cywilizowanym ukrytych części ciała odróżniających obie płcie? Albo czemu męskie piersi u osób z DUŻĄ nadwagą nie są cenzurowane? Przecież niektóre z nich nie różnią się od kobiecych? Ale dość już. Otym także innym razem)

Więc, miłość to strach przed nieznanym skupiony na realnej osobie, bez niego jest tylko pociąg seksualny lub przywiązanie!

Przyjęcie takiego wyjaśnienia Miłości ułatwiło by nam zrozumienie wielu tzw. Chorych miłości. Takich w których rządzi zazdrość, czy gdzie mężczyzna bije kobietę. Czemu ta kobieta zaczyna go kochać jeszcze bardziej im bardziej on się nad nią pastwi? Dlatego że zaciera się jej granica strachu o niego a strachu przed nim. Przykłady te można mnożyć ale to już drogi czytelniku zostawiam tobie do rozważenia.

jak zwykłem mawiać ja nie szukam rozgłosu ja chcę żebyśmy pomyśleli i byśmy czasem spojrzeli na świat na opak, bo może my żyjemy na opak na co dzień, a jak nie to może jednak w naszym rozumowaniu są dziury jak kratery skoro nasz świat jest do bani. 

Pozdrawiam i życze ciekawych przemyśleń.

Tomasz niewierny.  "Nie wierz w Sakrum ani w Profanum wierz w to czego możesz doświadczyć"

PS: Już widzę jak jestem besztany za ten artykuł ale w przeciwieństwie do poprzedniego mojego tworu pod tym podpisuje się obiema rękoma i nogami.A za potwierdzenie mojej tezy niech posłuży fakt że zanim przestałem być zimnym sk…..nem jakiś lat parę temu, sam korzystałem z tej wiedzy do rozkochiwania w sobie dziewczyn (Bez użycia komplementu czy dawania jakiegokolwiek znaku zainteresowania z mojej strony.) Wstydliwe acz prawdziwe, przeszłości wymazać się nie da ale można wyciągnąć z niej wnioski.

Licencja: Creative Commons