Marketing śmierci

Katastrofa autokaru z polską wycieczką we Francji stała się po raz kolejny okazją do cynicznej gry ludzką śmiercią. Czołowe media i politycy prześcigają się w sposobach okazywania żalu nad tragedią. Portale internetowe zaopatrzono w czarne wstążki, gazety wychodzą czarno-białe, premier podstawił specjalny samolot dla rodzin ofiar, ogłosił 3-dniową żałobę narodową i zaoferował specjalne wypłaty dla rodzin i poszkodowanych w wysokości ponad 100 tysięcy złotych. Dzięki czemu bardzo małym nakładem środków, może potęgować marketingowy wizerunek "współczującego ojca narodu". W tym spektaklu uczestniczyć musi każdy, nie próbujcie stwierdzić w towarzystwie, że nie słyszeliście o tej "straszliwej tragedii", narazicie się na opinię bezdusznego drania.

W czerwcu b.r. na polskich drogach zginęło 447 osób, a 5 637 zostało rannych. Czym ich śmierć różni się od śmierci 26 polskich turystów we Francji? Nie były one dość spektakularne i zbyt codzienne, aby mogła podnieść sprzedaż gazet czy sprawić, aby niedzielnym popołudniem zamiast oglądać programy rozrywkowe i seriale, telewidzowie przełączyli TV na kanały informacyjne.

Rodziny tych "nie spektakularnych" ofiar będą musiały radzić sobie same. Władze nie przetransportują ich na miejsce wypadku, jeżeli nie są zamożne będą się też musiały nieźle nagimnastykować, aby zapewnić swoim bliskim przyzwoity pochówek za zasiłek pogrzebowy z ZUS w wysokości ok. 3 tys. złotych.

W kapitalizmie śmierć jest takim samym towarem jak każdy inny i tak jak każdy towar musi być atrakcyjny, aby się dobrze sprzedał. Kiedy po ataku w Nowym Yorku 11 września 2001 r. cześć kanałów informacyjnych zrezygnowała z puszczania reklam w czasie transmisji (w Polsce zdarzyło się to po śmierci papieża), okazało się że to działanie było ściśle wykalkulowane. Widzowie wierzący w ich bezinteresowność, chętniej oglądali relacje tych stacji, dzięki czemu w następnych miesiącach ich oglądalność znacząco wzrosła, a straty spowodowane brakiem reklam odrobione zostały ze sporą nawiązką. Każdy produkt potrzebuje odpowiedniego opakowania, aby go sprzedać.

Dziś polscy konsumenci otrzymują taki właśnie dobrze opakowany, obrobiony przez speców od PR i marketingu towar, w którym w odpowiednich proporcjach miesza się tanią, makabryczną sensację ("kiedy autokar płonął w środku byli żywi ludzie"), prymitywny patriotyzm i sztuczne poczucie wspólnoty, podlane sosem z religijnej metafizyki.

Damian
www.rozbrat.org

 

Źródło: Damian

Licencja: Creative Commons - użycie niekomercyjne