Lepiej zapobiegać niż leczyć, czyli o zakwaszaniu organizmu

Nie jestem ani lekarzem ani dietetykiem. Jestem pasjonatką filozofii wschodu i wierzę, że my ludzie mamy w zasięgu ręki wszystko, czego potrzeba abyśmy byli zdrowi i szczęśliwi.

 

                                a744547d509bba10fb2f43c414e6caaa.jpg                                                                                                                                                                                                     

 Mamy wolną wolę oraz wrodzone lenistwo. Szukamy łatwych gotowych rozwiązań i skupiamy się na skutkach a nie na przyczynie tego wszystkiego, co nam w życiu doskwiera. Niestety pozwalamy, aby nami manipulowano i aby na nas zarabiano. Ale do rzeczy.

Inspiracją dla mnie do napisania tego tekstu jest poważna choroba, która przytrafiła się mojej znajomej. Otóż jak grom z jasnego nieba spadła na nią wiadomość, że ma złośliwego raka. Ponieważ jest silna psychicznie ( przynajmniej na to wygląda) poradziła sobie z pomocą Szpitala Onkologicznego ze swoim guzem. Trochę zmieniała nastawienie do życia i śpieszy się teraz, aby zrobić w życiu wszystko to, o czym zawsze marzyła. Twierdzi, że nie wie ile jeszcze lat jej zostało, chociaż lekarze zapewniają, ze obecnie nie ma zagrożenia. Zawsze prowadziła życie dość rozrywkowe i nie ograniczała się w jedzeniu i piciu. Kiedyś podczas rozmowy o wszystkim i niczym, powiedziałam jej, że słyszałam, iż pożywką dla nowotworów w naszym organizmie są wszędobylskie grzyby. I wystarczy, że nasz organizm zostanie osłabiony stresem a komórki grzyba zamienią się w komórki nowotworowe. Widać zapamiętała tę rozmowę, gdyż zapytała mnie jak to jest z tymi grzybami? I czy mogę jej powiedzieć, co powinna jeść. Jak wiemy grzyby lubią wilgoć, ciepło oraz kwaśną ziemię. Drogą dedukcji dochodzę do stwierdzenia, że jeśli tak to grzyby w naszym ciele też lubią jak jest wilgotno, kwaśno i ciepło. Teraz skupię się na słowie kwaśno. Nasza dieta bogata jest niestety w pokarmy, które mają odczyn kwaśny. Nie wiem jak wy, ale ja lubię mięso, ryby, sery, dobry chlebek. Okazuje się, że zakwaszam nimi organizm. Generalnie białka maja odczyn kwaśny. ( Zacznę wierzyć, że dieta Dukana jest szkodliwa). Oto kilka, przykładw. Minus (-) oznacza kwaśny a plus (+) zasadowy odczyn.

Żywność zawierająca białko

Wieprzowina -38, 0, Ryba słodkowodna -11, 8, Cielęcina -35, 0, Mięso z indyka -10,5 Wołowina -34, 5, Słonina wędzona -8.5, Kurze jajka -20, 0, Ryba morska -20,0

Mleko, przetwory mleczne i mleko sojowe

Ser twardy -18, 1, Mleko kozie +2.4, Twaróg -17, 3, Serwatka +2.6, Śmietana -3.9, Owcze mleko +3.2, Mleko homogenizowane -1.0, Mleko krowie +4.5, Maślanka +1.3, Mleko sojowe +15.0, Mleko z piersi +2.2 

Konkluzja – mięsko mocno zakwasza. Jeśli już białko to indyk i rybka.

Mąka, produkty mączne, zboża, warzywa strączkowe i soja

Ryż pół obrany -39.1, Mąka pszenna -2.6, Mąka żytnia -16.4,  Makaron pełnoziarnisty -2.0

Krupy -13.7, Sojowy makaron -0.2, Ryz, naturalny -12.5, Skrobia ziemniaczana +2.0, Grysik z pszenicy -10.1, Soczewica +6.0, Płatki owsiane -9.2, Biała fasola +12.1, Makaron, biały -5.9, Mąka sojowa +12.8, Ziarno Orkiszu -4.6, Granulat sojowy +24.0, Skrobia z ryżu -4.6 Sojowe orzeszki +26, 5, Kasza gryczana -3, 7, Lecytyna sojowa +38.0

Do przemyślenia dieta Wegetariańska a w tym białko w postaci soi. A po ryżu nie spodziewałam się, że jest tak bardzo kwasotwórczy. 

Chleb podstawa wielu śniadań i kolacji

ae7fdb40e96ec6223d0c74cced8d2f02.jpgChleb razowy -17, 0, Chleb pszenny -10, 9, Chleb pełnoziarnisty -6, 0, Chleb pszenno, żytni -7, 3, Chleb chrupki -3, 7, Sucharek, biały -6, 5, Sucharek pełnoziarnisty -2,2

 Przerażające jak łatwo zakwasić swój organizm. Stopień zakwaszenia swojego organizmu można zmierzyć papierkiem lakmusowym pozwalając na jego kontakt z nasza śliną. Tak sobie dalej rozważam, mając na względzie filozofie wschodu ( zasada Jin i Jang), że przeciwieństwem kwasu jest zasada. Zresztą pamiętam z lekcji chemii, jak neutralizowaliśmy kwasy zasadami. Czyli myślę sobie, że do diety należy włączyć odpowiednią ilość pokarmu o odczynie zasadowym. No tak, ale co to ma być, bo w zasadzie zostały tylko warzywa i owoce? Zatem do dzieła. Google i szukam.

 

Warzywa  żródło witamin i minerałów

 

03b746f597e80d31ff0ad358dbe36e6d.jpg

 Brukselka -9.9 Pory bulwy +7.2 Karczochy -4, 3 Rukiew wodna +7.7 Szczypiorek +8.3 Kapusta włoska biała -0, 6 Fasola szparagowa +8,7 Jarmuż z marca +0, 2 Por liście +11, 2 Szparagi +1, 1 Szczaw +11, 5 Cebula +3, 0 Zielona fasola +11, 5 Kalafior +3, 1 Szpinak z kwietnia +13, 1 Jarmuż z grudnia +4, 0 Seler +13, 3 Kapusta włoska zielona +4, 5 Pomidory surowe +13, 6 Sałata roszponka +4, 8 Sałata świeża +14, 1 Groszek, świeży +5, 1 Endywia, świeża +14, 5 Kapusta czerwona +6, 3 Mniszek świeży +22, 7 Rabarbar +6, 3 Ogórki świeże +31, 5 Chrzan +6.8 Rzodkiew, biała +3.1 Ziemniaki(nieb. li.) +8.1 Rzepa +3.1 Marchewka +9.5 Ziemniaki +4.7 Buraki, świeże +11.3 Kalarepa +5.1 Rzodkiewka, czarna +39.4 

 No i co się okazuje? Ogórki! to nasi sprzymierzeńcy. A ludzie nie doceniają ogórków, twierdząc, że są nic nie warte, bo nie maja witamin. Ja uwielbiam ogórki i cieszę, się, że mój organizm sam się ich domaga. Wiem również, że na wiosnę do mojego sałatkowego menu dołączy mniszek świeży ( znacie go, potocznie na mniszka mówimy dmuchawce) i rzodkiewka czarna. A po brukselce i karczochach bym się nie spodziewała, że są takie zdradzieckie. Reszta warzyw jest przeciętnie wspomagająca i trzeba sporo ich zjadać.

Owoce (świeże) - coś na deser.

35a857ad2853328a37f3af374f9feb05.jpgŚliwki, słodkie +5.8  Jabłka, niedojrzałe +1.0 Porzeczki +6.1 Porzeczki czerwone +2.4 Brzoskwinie +6.4 Truskawki +3.1 Moreli +6.6 Gruszki +3.2 Borówki +7.0 Wiśnie +3.5 Jeżyna +7.2 Ananas +3.6 Winogrona, dojrzała +7.6 Jabłka, dojrzałe +4.1 Agrest, dojrzały +7.7 Wiśnia dzika +4.3 Koryntka(Rodzynka) +8.2 Czereśnie +4.4 Pomarańcze +9.2 Mirabelka +4.4 Cytryny +9.9 Śliwki +4.8 Banany, dojrzałe +10.1 Mandarynki +11.5 Banany, niedojrzałe +4.9 Rodzynki +15.1 Maliny +5.1 Owoc dzikiej róży +15.5 Jagody +5.3 Figi suszone +27.5

Jak widzicie wszystkie owoce to nasi sprzymierzeńcy. Szkoda tylko, że rodzime owoce maja niższy współczynnik zasadowości od tych importowanych. Może warto bardziej zaprzyjaźnić się z suszona figą, jako przekąską. Z dzika różą ( zwłaszcza, że zalecana jest świeża) przyjaźń może okazać się dość trudna.

 

W mojej codziennej diecie są jeszcze używki. W waszych pewnie też. Oto kilka słów o 7d46fcbf9b1231a4a21374a11102f272.jpgużywkach.

  • Mocna czarna herbata  i kawa są  bardzo kwasotwórcze.(Być może dlatego warto do herbaty dodać zasady w postaci cytryny a do kawy mleka, ale nie nalezy słodzić).
  • Kawa zbożowa w zależności od gatunku jest neutralna do lekko zasadotwórcza
  • Piwo neutralne lub lekko kwasotwórcze
  • Wino wytrawne jest lekko zasadotwórcze
  • Wysokoprocentowy alkohol jest zawsze bardzo kwasotwórczy
  • Cukier, co za tym idzie również słodycze są kwasotwórcze.
  • Kiszonki w zasadzie - zasadowe.

 I co teraz?. Włącza mi się lenistwo i droga na skróty. Moja koleżanka przerażona. Czeka ją radykalna zmiana diety, tym bardziej, że uwielbia wszystkie te gotowe zupki chińskie, gotowce mrożone, zapuszkowane i przekąski typu chipsy ( oczywiście to wszystko jest zakazane).

Może lepiej nie wiedzieć tego wszystkiego?

Ona postanowiła specjalizować się w zdrowym odżywianiu a ja?….Dawno temu zrobiłam już pierwszy krok i przestalam używać cukru. Po prostu nie słodzę i nie przepadam za tym smakiem. Drugi krok zrobiłam parę lat temu. Na obiad jem mięso z surówkami lub kiszonkami i bez żadnych wypełniaczy ( ziemniaki, sosy, ryże itp.) Kiedyś rozmawiałam z osobą chorą na cukrzycę o „ uciążliwej” diecie cukrzyka. Odkryłam, ze moja dieta jest bardzo podobna do diety cukrzyków! Latem tego roku pod wpływem jakiegoś impulsu zaczęłam oczyszczać swój organizm i jedną z metod oczyszczania była kuracja cytrynowa. Piłam przez 20 dni sok z cytryny. Na początek 1 cytryna. Drugiego dnia 2 i tak do 10 cytryn a później każdego dnia o jedną mniej aż do 1 sztuki ostatniego dnia.  Ta kuracja miała oczyścić moje stawy ze zgromadzonych tam śmieci i przy okazji odkwasza organizm!. Teraz dla przyjemności, co jakiś czas piję sobie sok z cytryny – oczywiście bez słodzenia!

Kiedy przemyślałam wszystkie zalecenia zbilansowanej kwasowo zasadowej diety doszłam do wniosku, że mój organizm podpowiada mi, co akurat jest mi potrzebne i wystarczy słuchać tego wewnętrznego głosu.

Musze wprowadzić do diety koktajle owocowe i ten pomysł mi się podoba. Najtrudniej będzie mi pożegnać się z kawą i zaprzyjaźnić z soją. Ale może wcale nie powinnam tego robić?

a2e4c64f4b9c4465f12caa355ebea4a9.jpg

 Medycyna chińska zaleca jeszcze jedną zasadę żywieniową.

Otóż zimą powinniśmy jeść potrawy rozgrzewające wewnętrznie, czyli wszystko na ciepło i z dodatkiem przypraw typu imbir, kurkuma, cynamon, pieprz czarny a do picia czarna lub czerwona herbata. Latem zaś powinniśmy ochładzać organizm i jeść więcej surowych warzyw i owoców oraz pić zielona herbatę. Zgodnie z rytmem w przyrodzie. Na zewnątrz zimno to wewnątrz ciepło. Na zewnątrz gorąco to od wewnątrz zimno. Takie podejście do zgrania rytmu przyrody z naszym metabolizmem zapobiega kolejnym czynnikom sprzyjającym rozmnażaniu grzybów, czyli ciepło i wilgotno. Dopasowanie diety do warunków atmosferycznych ograniczy wydzielanie wilgoci w naszym organizmie i wyreguluje temperaturę w jego wnętrzu.

 

8947a5ee2b4f5041cfa6f02f6b9835c4.jpg

 Ostatni czynnik, który musimy wyeliminować z naszego życia a przynajmniej świadomie go ograniczyć to stres.

I w tej kwestii zasięgam porady w filozofii wschodu. Trzeba uspokoić swój umysł, tak, aby był jak tafla spokojnego jeziora. Łatwiej wtedy o refleksję i pomysł na rozwiązanie problemu. W tym celu można ćwiczyć Tai Chi lub Jogę. Można tez szydełkować, malować obrazy, lub komponować wykwintne dania. Można słuchać ulubionej muzyki, w bezruchu lub podczas sprzątania. Można spacerować po lesie zbierając grzyby lub tak po prostu spacerować. Jeśli ktoś potrafi można medytować albo robić cokolwiek, co nas wycisza uspokaja i relaksuje. Jeśli nie mamy takiego zajęcia – to jest źle.

 

 

886b9bd93cda5739c24216db96438db4.jpgKolejna zasada to Wu Wej, – czyli działanie przez nicnierobienie.

Stajemy obok problemu i przyglądamy się jemu czekając aż się coś wydarzy. Nie marnujemy swojej energii na złość, gniew, krzyk, kontrolowanie, przewidywanie czy zapobieganie. Nie dajemy się wkręcić w intrygi i nie pozwalamy, aby nas krzywdzono. Każda porażka czy krzywda ma dla nas być lekcją, którą trzeba przerobić, aby wzbić się o jeden poziom wyżej. Jeśli coś się kończy to jest jednocześnie początkiem czegoś nowego. A nas obchodzi bardziej to, co jest tuz obok niż to, co było czy będzie. Wielu pomyśli – łatwo powiedzieć! Zgadzam się, sama kiedyś tak myślałam. Potrzebowałam lat, aby zmienić niektóre moje nawyki zarówno te związane z dietą jak i te dotyczące recepty na radzenie sobie z problemami i stresem. Nie jestem idealna, nadal mam wiele do zrobienia, ale cieszę się, że  mam więcej optymizmu, radości i dostrzegam piękno w drobiazgach życia codziennego.

Przecież „Człowiek potyka się o kretowiska a nie o góry” Konfucjusz.

 

Licencja: Creative Commons - użycie niekomercyjne - bez utworów zależnych