Łaski pełna w godzinie łaski

By pomodlić się o łaskę wiary dla tych, co już żyją w piekle oddalenia od Boga tu na ziemi, cierpią jak dzieci w sierocińcu nie znając swego Duchowego Ojca

 

Einstein odkrył że wszystko jest stworzone ze światła, bo materia to zagęszczona, o niskiej wibracji energia elektromagnetyczna. Jego wzór E=mc2 wyjaśnia Jezus w ewangelii mówiąc, że Ja i Ojciec jedno jesteśmy, Światłość ze Światłości /credo/

«ZOSTANIESZ MATKĄ CHRYSTUSA»
Napisane 2 września 1944. A, 3515-3525
Dopiero wczoraj wieczorem, w piątek, został oświecony mój umysł i wzrok.
Widzę tylko bardzo młodą Maryję, najwyżej dwunastoletnią. Jej twarzyczka nie jest już tak
okrągła jak u dziecka. Rysy w wydłużającym się owalu zaczynają nabierać kobiecej dojrzałości. Także
włosów nie ma już rozpuszczonych w lekkich splotach, lecz splecione w dwa ciężkie, długie do
bioder, warkocze. Są one tak jasnozłote, że wydają się srebrne.
W wyrazie twarzy widać większe zamyślenie, dojrzałość, choć jest to wciąż twarz
dziewczynki, pięknej i czystej dziewczynki. Ma zupełnie białą szatę. Szyje, siedząc w bardzo małym,
białym pokoiku. Przez otwarte okno widać główną, okazałą budowlę Świątyni, całą długość
prowadzących do niej schodów, małe dziedzińce i portyki. W głębi, poza otaczającym Świątynię
murem, widać miasto z jego ulicami, ogrodami i domami, a jeszcze dalej – garbaty grzbiet Góry
Oliwnej. Maryja szyje i śpiewa półgłosem. Nie wiem, czy jest to jakiś święty kantyk. Oto ta pieśń:
«Jak gwiazda w czystym zwierciadle wody, tak płonie światłość w głębinach Mego serca. Od
dziecięcych lat Mnie nie opuszcza i słodko prowadzi z miłością. Jest w głębi Mego serca i śpiewa.
Skąd pochodzi? Człowiek nie wie tego. Przybywa stamtąd, gdzie Święty spoczywa. Patrzę na Moją
jasną Gwiazdę, chcę tylko Jej, żadnej innej rzeczy, nawet najsłodszej i drogiej, tylko Jej słodkiego
światła, które jest całe dla Mnie. Przyszłaś do Mnie, Gwiazdo, z wyżyn Nieba do matczynego łona.
Żyjesz we Mnie teraz, lecz poza Zasłoną widzę Ciebie, o chwalebne Oblicze Ojca. Kiedyż Twej
służebnicy udzielisz zaszczytu, że stanie się pokorną służebnicą Zbawiciela? Ześlij z Nieba, ześlij nam
Mesjasza. Przyjmij, Ojcze Święty, ofiarę Maryi.»
Maryja milknie, uśmiecha się i wzdycha, potem osuwa się na kolana w modlitwie. Jej
twarzyczka jest samym światłem. Uniesiona w stronę błękitnego letniego nieba wydaje się wchłaniać
w siebie całe światło, którym potem promieniuje. Można to lepiej powiedzieć: wydaje się, że z
wnętrza Maryi jakieś ukryte słońce rozświetla lekko zaróżowioną śnieżność Jej ciała i rozlewa się na
przedmioty i [łączy się z blaskiem] słońca, które oświetla ziemię, błogosławi ją i obiecuje wiele dobra.
Maryja podnosi się z modlitwy przepojonej miłością. Na Jej obliczu trwa jeszcze jasność
ekstazy. Wchodzi staruszka Anna, córka Fanuela. Staje w progu, zdumiona lub raczej oczarowana
postawą i wyglądem Maryi. Woła: «Maryjo!»
Dziewczyna odwraca głowę. Uśmiecha się inaczej nieco niż dawniej, lecz zawsze tak samo
pięknie. Pozdrawia przybyłą:
«Pokój z tobą, Anno.»
«Modliłaś się? Wciąż nie masz dosyć modlitwy?»
«Modlitwy byłoby dosyć, lecz Ja rozmawiam z Bogiem. Nie możesz wiedzieć, Anno, jak
czuję Go blisko. Bardziej niż blisko, w sercu. Bóg Mi przebaczy tę pychę. Ale Ja nie czuję się
osamotniona. Widzisz? Tam, w tym Domu [jakby] ze śniegu i złota, za podwójną Zasłoną, znajduje
się Święte Świętych. I nigdy niczyje oczy – z wyjątkiem Najwyższego Kapłana – nie mogą spojrzeć na
Propitatorium, gdzie spoczywa chwała Pana. Ja jednak nie muszę patrzeć z najwyższą czcią Mojej
duszy na tę podwójną haftowaną Zasłonę – która pulsuje i faluje od śpiewu dziewic i lewitów i
pachnie cennymi kadzidłami – jakby dla przeszycia jej wzrokiem w celu zobaczenia przezierającego
przez nią Świadectwa. To prawda, patrzę na nią! Nie obawiaj się, że nie patrzę na nią z szacunkiem,
tak jak wszystkie dzieci Izraela. Nie lękaj się, że zaślepia Mnie pycha, dlatego że ci o tym mówię.
Patrzę na nią. I nie ma tak uniżonego sługi wśród synów Izraela, który by patrzył pokorniej na Dom
swego Pana niż Ja – przekonana, że jestem najmarniejsza ze wszystkich. A co widzę? Zasłonę. Co
sobie wyobrażam za Zasłoną? Przybytek. A w nim? Kiedy jednak spojrzę w głąb serca, widzę
promieniejącego chwałą miłości Boga, który mówi Mi: “Kocham Cię”. Ja też Mu mówię: “Kocham
Cię”, i za każdym uderzeniem serca zatapiam się [w Nim] i odnawiam w tym wzajemnym
pocałunku...
Żyję pośród was, drogich nauczycielek i towarzyszek, lecz oddziela Mnie od was jakby krąg
ognisty. A w tym kręgu – Bóg i Ja. Widzę was poprzez Boży Ogień i tak bardzo was kocham... Nie
kocham was jednak ciałem, tak jak nigdy nikogo nie będę umiała kochać cieleśnie. Kocham tylko
Tego, który Mnie kocha, w sposób duchowy. Znam Mój los. Prawo Izraela wymaga, żeby każda
dziewczyna została małżonką, a każda małżonka – matką. Choć jestem posłuszna Prawu, usłucham
jednak Głosu, który mówi Mi: “Kocham Cię”. Jestem i pozostanę dziewicą. Jak mogę to zrobić? Ta
słodka niewidzialna Obecność, która jest przy Mnie, pomoże Mi, bo sama tego żąda. Nie lękam się.
Nie mam już ojca ani matki... i tylko sam Przedwieczny wie, w jakim cierpieniu spaliło się
we Mnie to, co miałam ludzkiego. Spłonęło w strasznym bólu. Teraz mam tylko Boga. Jestem Mu
posłuszna bez zastrzeżeń... I byłabym posłuszna nawet wbrew ojcu i matce, bo ten Głos poucza Mnie,
że kto chce iść za Nim, nie może zważać na ojca ani na matkę. Kochający rodzice, będący strażą
strzegącą murów dziecięcego serca, [często] chcą prowadzić [dzieci] do radości swoimi drogami... nie
wiedzą, że istnieją inne drogi, prowadzące do radości nieskończonej...
Porzuciłabym suknie i płaszcze, żeby iść za Głosem, który Mi mówi: “Pójdź, Umiłowana
Moja, Oblubienico Moja”. Zostawiłabym wszystko! A perły Moich łez, bo płakałabym z powodu
nieposłuszeństwa, i rubiny Mojej krwi – bo stawiłabym czoła śmierci, byle tylko iść za wołającym
Mnie Głosem – rzekłyby im, że istnieje coś, co jest ponad miłością do ojca i matki, coś słodszego:
Głos Boga. Teraz Jego wola uwolniła Mnie już z więzów dziecięcej litości. Zresztą [rodzice] nie
zatrzymywaliby Mnie siłą. To było dwoje sprawiedliwych i Bóg z pewnością przemawiał do nich tak,
jak mówi do Mnie. Na pewno poszliby za sprawiedliwością i prawdą. Gdy o nich myślę, widzę, jak
odpoczywają przy Patriarchach i przyśpieszam Moją ofiarą przyjście Mesjasza, żeby otworzył im
bramy Nieba. Na ziemi kieruję Sobą, a raczej, to sam Bóg prowadzi Swą służebnicę, wydając Mi
polecenia, które spełniam z radością. Gdy przyjdzie czas, wyjawię sekret oblubieńcowi... a on się
zgodzi.»
«Ależ Maryjo... Jakimi słowami go przekonasz? Będziesz miała przeciw Sobie miłość
mężczyzny, Prawo i życie.»
«Ze Mną będzie Bóg. Oświeci serce małżonka... Życie straci bodźce zmysłowe i stanie się
kwiatem rozsiewającym woń miłości. Prawo... Anno, nie myśl, że bluźnię, lecz sądzę, że Prawo
zostanie zmienione. Przez kogo – myślisz – skoro jest Boże? Przez Jedynego, który może to uczynić.
Przez Boga. Czas jest bliski, bardziej niż myślicie, Ja ci to mówię. Czytając Daniela doznałam
wielkiego oświecenia, które przyszło Mi z wnętrza serca. Mój umysł pojął znaczenie tajemniczych
słów. Z powodu modlitwy sprawiedliwych siedemdziesiąt wyznaczonych tygodni ulegnie skróceniu.
Czy zmieni się liczba lat? Nie. Proroctwo nie kłamie, lecz liczy nie według biegu słońca. Miarą
proroctwa jest czas księżycowy. Dlatego zapewniam cię: “Bliska jest godzina, kiedy będzie można
usłyszeć kwilenie Narodzonego z Dziewicy”.
O! Jakże pragnę, by Światło – które Mnie miłuje i mówi tyle rzeczy – powiedziało Mi także,
gdzie znajduje się szczęśliwa Dziewica, która urodzi Syna Bożego, Mesjasza Jego ludu! Poszłabym jej
szukać boso. Obeszłabym ziemię. Ani zimno, ani lód, ani kurz i wielki upał, dzikie zwierzęta, ani
głód, nic by Mnie nie powstrzymało od powiedzenia jej: “Pozwól swej służebnicy – służebnicy sług
Chrystusa – żyć pod twoim dachem. Będę obracać żarna, tłocznię. Przeznacz Mnie na niewolnicę do
młyńskiego kamienia, za pasterkę stada lub do prania pieluszek twemu Dziecku. Daj Mnie do kuchni,
postaw przy piecu, gdzie chcesz... przyjmij Mnie tylko. Żebym Go widziała! Słyszała Jego głos!
Napotkała Jego wzrok!” Jeśli jednak ona Mnie nie przyjmie – żebrzącej pod drzwiami – będę nadal
żyła z jałmużny, wyszydzona, pod gołym niebem i na słońcu, żeby tylko usłyszeć głos Mesjasza-
Dziecięcia i odgłos Jego śmiechu. Potem może zobaczę, jak przechodzi... Może któregoś dnia dostanę
od Niego jałmużnę, trochę chleba... O, nawet gdyby głód skręcał Mi wnętrzności i czułabym, że
słabnę po tak długim poście, nie zjadłabym tego chleba. Ukryłabym go na piersi jak woreczek pereł i
całowałabym go, żeby poczuć woń ręki Chrystusa. Nie czułabym już ani głodu, ani zimna. To by Mi
dało upojenie i ciepło... zachwyt i pożywienie...»
«Ty powinnaś zostać Matką Chrystusa, gdyż tak bardzo Go kochasz! Czy dlatego chcesz
pozostać dziewicą?»
«O, nie! Jestem nędzą i prochem. Nie śmiem nawet podnieść wzroku ku Jego Chwale.
Dlatego właśnie wolę patrzeć w głąb serca niż na podwójną Zasłonę, za którą jest niewidzialna
Obecność Jahwe. Tam ukrywa się groźny Bóg z Synaju. Tutaj zaś, w Sobie, widzę naszego Ojca,
miłujące Oblicze, które uśmiecha się do Mnie i błogosławi. Jestem bowiem malutka jak ptaszek, który
tak jest lekki, że wiatr go unosi, i słaba jak łodyga konwalii, która umie tylko kwitnąć i pachnieć. Nie
umie przeciwstawić wichrom innej siły, jak tylko swą pachnącą i czystą słodycz. Bóg, Mój wiatr
miłości... Nie, Ja nie dlatego [chcę być dziewicą, żeby zostać Jego Matką]. Jednak Narodzonemu z
Boga i z Dziewicy, Świętemu Najświętszego, może podobać się tylko to, co wybrał w Niebie dla Jego
Matki, i to, co na ziemi będzie Mu mówić o Ojcu Niebieskim: Czystość. Gdyby Prawo to rozważało,
gdyby rabini, zamiast wykładać je pomnożone o ich wszelkie subtelności, zechcieli raczej zwrócić
umysły ku wyższym horyzontom, zagłębiając się w tym, co nadprzyrodzone, porzucając to, co ludzkie
i przynoszące zysk, a co prowadzi do zapomnienia o najwyższym Celu ich poszukiwań – musieliby
zwrócić swoje nauczanie przede wszystkim ku Czystości, ażeby Król Izraela znalazł ją, gdy
przybędzie. Razem z gałązkami oliwnymi dla Dawcy Pokoju, razem z palmami dla Zwycięzcy
rozrzucajcie lilie, lilie, lilie...
Ileż Krwi będzie musiał rozlać Zbawiciel, żeby nas odkupić! Bardzo dużo! Tysiące skaleczeń,
które widział Izajasz u Męża boleści, krew występująca jak rosa na porowatym naczyniu, strumienie
Krwi!.. Niech ta Boża Krew nie spada tam, gdzie jest bezczeszczenie i bluźnierstwo, lecz [niech
spłynie] w pachnące, czyste kielichy, które ją przyjmą i zbiorą, by potem ją wylać na chorych
duchowo, na trędowate dusze, na umarłych dla Boga. Dajcie lilie, dajcie lilie, żeby ich białymi
sukniami czystych płatków obetrzeć pot i łzy Chrystusa! Dajcie lilie, dajcie lilie, aby ukoić żar
gorączki Męczennika! O, gdzie będzie wówczas Lilia, która Cię nosi? Gdzie Ta, która ugasi Twoje
pragnienie? Gdzie jest Ta, która zaczerwieni się od Twojej Krwi i będzie umierać z bólu, patrząc jak
umierasz? Gdzie będzie Ta, która zapłacze nad Twoim wykrwawionym Ciałem? O, Chrystusie!
Chrystusie! Moja tęsknoto!...» – Maryja milknie zapłakana i przygnębiona.
Anna jakiś czas milczy. Potem matowy głos wzruszonej staruszki pyta:
«Czy chcesz mnie jeszcze o czymś pouczyć, Maryjo?»
Maryja przychodzi do Siebie. Zapewne myśli w Swej pokorze, że wychowawczyni gani Ją,
więc prosi:
«Ach, wybacz! Ty jesteś nauczycielką, a Ja, biedna – niczym. Te słowa wytrysnęły Mi z
serca! Powinnam była je powstrzymać i nic nie mówić. Ale jak gwałtownie wzbierająca rzeka, która
łamie zaporę, zawładnęły Mną i przerwały tamy. Nie zważaj na Moje słowa i skrusz Moje
zarozumialstwo. Tajemne Słowa miały zostać w ukrytej arce serca, które Bóg darzy Swymi
dobrodziejstwami. Wiem. Jednak ta niewidzialna Obecność jest tak słodka, że Mnie upaja... Anno,
wybacz swej małej służebnicy!»
Anna tuli Maryję. Jej stara pomarszczona twarz jest cała zalana łzami. Łzy drżą i błyszczą
pomiędzy zmarszczkami jak woda na nierównym gruncie, zanim zamieni się w błota. Stara
nauczycielka nie traci przez to swego autorytetu. Przeciwnie, jej płacz wzbudza najwyższy szacunek.
Maryja pozostaje w jej objęciach, z twarzyczką przytuloną do piersi starej wychowawczyni...
I wszystko tak się kończy.


«WIDZIAŁA PONOWNIE TO, CO JEJ DUCH WIDZIAŁ W BOGU»

Tego samego dnia. A, 3525-3530

Jezus mówi:

«Maryja przypominała sobie Boga. Marzyła o Bogu. Sądziła, że to były marzenia. A
tymczasem widziała ponownie to, co Jej duch widział w blasku Bożego Nieba, w momencie gdy [Jej
dusza] została stworzona, aby zjednoczyć się z ciałem poczętym na ziemi.
Dzieliła z Bogiem – choć w małym tylko stopniu, jak to było właściwe – jeden z Boskich
przymiotów: umiejętność pamiętania, widzenia i przewidywania. [Mogła to czynić] dzięki
zdolnościom rozumu potężnym i doskonałym, bo nie zranionym przez Grzech.
Człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże. Jedna forma tego podobieństwa
polega na zdolności przypominania sobie, widzenia i przewidywania przez ducha. To wyjaśnia
[istniejącą nieraz w kimś] umiejętność odczytywania przyszłości. Ta zdolność udzielana jest nieraz
bezpośrednio, gdy Bóg tego pragnie, kiedy indziej zaś jako wspomnienie, które pojawia się jak
poranne słońce, oświetlając jakiś punkt horyzontu wieków, już widziany w łonie Boga [w momencie
stworzenia duszy]. Są to jednak zbyt wielkie tajemnice, byście mogli je w pełni zrozumieć. Ale
zastanawiajcie się nad tym.
Czy ta Najwyższa Inteligencja, ta Myśl wszechwiedząca, ten Wzrok widzący wszystko –
który was stwarza aktem Swej woli i tchnieniem Swej nieskończonej miłości, czyniąc was dziećmi
dzięki pochodzeniu, a także dziećmi ze względu na wasze przeznaczenie – może dać wam więcej niż
to, co nie różni się od Niego, [co nie byłoby w Nim, Ojcu ludzkości]? On daje wam to jednak w
nieskończenie małej części, bo [ograniczone] stworzenie nie może pomieścić w sobie
[nieskończonego] Stwórcy. Jednak w swojej nieskończonej małości ta cząstka jest doskonała i pełna.
Jakże wielki skarb rozumu dał Bóg człowiekowi w Adamie! Grzech go wprawdzie
pomniejszył, jednak Moja Ofiara przywraca wam go i otwiera was na światło Inteligencji, na Jej
blaski, na wiedzę.
O, wzniosłości umysłu ludzkiego, złączonego z Bogiem przez Łaskę, rozumu mającego
udział w Bożej zdolności poznawania! ...Umysłu ludzkiego, zjednoczonego z Bogiem przez Łaskę.
Nie ma innego sposobu [prawdziwego poznania ponadnaturalnego]. Niech pamiętają o tym
wszyscy zaciekawieni nadludzkimi tajemnicami. Każde [nadzwyczajne] poznanie, które nie wypływa
z duszy [napełnionej] łaską – a nie jest w łasce ten, kto przeciwstawia się bardzo jasnemu w swoich
rozkazach Prawu Bożemu – może pochodzić tylko od szatana. W niewielkim stopniu może ono
odpowiadać prawdzie w tym, co dotyczy treści ludzkich, nigdy zaś nie jest zgodne z prawdą w tym, co
odnosi się do spraw ponadludzkich, gdyż demon jest ojcem kłamstwa i pociąga za sobą na ścieżkę
kłamstwa.
Nie ma innego sposobu [prawdziwego, ponadnaturalnego] poznania prawdy jak tylko ten,
który pochodzi od Boga. To Bóg przemawia, mówi lub wywołuje coś w pamięci. [Czyni to] jak ojciec,
który przypomina synowi dom rodzicielski słowami: “Pamiętasz, jak ze mną robiłeś to, jak widziałeś
tamto lub słyszałeś o tym? Pamiętasz, jak pożegnałem cię pocałunkiem? Czy przypominasz sobie
chwilę, gdy po raz pierwszy [w momencie stworzenia] ujrzałeś oślepiające słońce Mego Oblicza nad
twą dziewiczą duszą, dopiero co stworzoną i jeszcze czystą – bo właśnie ode Mnie wyszła – od
skażenia, które cię potem poniżyło? Czy pamiętasz, jak dzięki gorętszemu uderzeniu serca
zrozumiałeś, czym jest Miłość, czym tajemnica Naszego Istnienia i Pochodzenia [Osób Boskich]?”
Tam, gdzie nie sięgają ograniczone zdolności człowieka znajdującego się w łasce, przemawia
i poucza Duch wiedzy. Aby jednak mieć Ducha, potrzeba Łaski; aby poznać Prawdę i Wiedzę,
potrzebna jest Łaska; aby mieć w sobie Ojca, potrzeba Łaski. [Dusza ogarnięta łaską] to Namiot, w
którym Trzy Osoby mają siedzibę; to Przebłagalnia, w której przebywa Przedwieczny i przemawia nie
z obłoku, lecz ukazując Swe Oblicze wiernemu dziecku.
Święci przypominają sobie Boga. Przypominają sobie słowa słyszane [niegdyś] w Stwórczej
Myśli [Boga]. Dobroć, Bóg, wskrzesza je w sercach świętych, aby wznieść ich jak orły w
kontemplowaniu Prawdy, w poznawaniu Czasów.
Maryja była Pełna Łaski. W Niej była zawarta cała Jedyna i Troista Łaska – [Jedyny
Trójosobowy Bóg]. Cała [Trójca Święta] – Łaska Jedyna i Troista – przygotowywała Ją do Zaślubin
jako Małżonkę, jako Łoże dla Potomka, jako Przebóstwioną – do Jej Macierzyństwa i do Jej misji.
Ona jest Tą, która zamyka czas Prorokiń Starego Testamentu, otwierając czas następny – “głosicieli
Boga” Nowego Testamentu.
Prawdziwa Arka Słowa Bożego, gdy spoglądała na Swoje na wieczność nietknięte łono,
odnajdowała w Swoim Niepokalanym Sercu Słowa odwiecznej Wiedzy, nakreślone palcem Bożym. I
przypominała Sobie – jak wszyscy święci – że już je słyszała, gdy Jej nieśmiertelny duch został
stworzony przez Boga Ojca, Stwórcę wszystkiego, co żyje. A jeśli nie pamiętała wszystkiego o Swej
przyszłej misji, to było tak dlatego, że Bóg zostawia luki we wszelkiej ludzkiej doskonałości. Wynika
to z prawa Bożej roztropności, która jest dobrocią i daje [możność zdobywania] zasług stworzeniu i
dla stworzeń. Druga Ewa, Maryja, jako Matka Mesjasza musiała zdobyć własną część zasługi przez
wierną i dobrą wolę, jakiej Bóg pragnął także od Swego Chrystusa, aby Go uczynić Odkupicielem.
Duch Maryi był w Niebie, Jej psychika i ciało – na ziemi. Musiały one zdeptać ziemię i ciało,
aby zbliżyć się ponownie do ducha i połączyć go z Duchem w owocnym objęciu.»