Krytykanci i Cymbały.

Cymbał ( krytykant ) to taki, który krytykuje, nie podając żadnych propozycji zmian, które mogłyby poprawić sytuację.

 

Motto: - Było cymbalistów wielu, ale żaden z nich nie śmiał zagrać przy Jankielu.

Termin "krytykant" został zdyskredytowany w okresie gomułkowskim, a potem gierkowskim. Każdemu, kto zgłaszał publicznie krytyczne uwagi pod adresem władz, przypinano łatkę krytykanta. Gdy próbował odpowiedzieć w sposób konstruktywny, cenzura "nie puszczała" mu wypowiedzi. Łatka zostawała.

Propagandyści walczyli z zawiązkami opozycji i nazywali w mediach krytykantami wszystkich wyrażających niezależne opinie.

Cytat z "Pana Tadeusza", który zamieściłem jako motto tego artykułu, może być nieznany współczesnym maturzystom, jako że czytają oni klasykę literatury w streszczeniach, albo co gorsza, jedynie w opracowaniach. A ten fragment poematu może być dzisiaj uznany przez jakiś "czynnik" za niepoprawny politycznie i nie występować w opracowaniach.

Dlatego wyjaśniam: 

1) Cymbały jest to instrument muzyczny zbudowany z płytek, z których każda wydaje inny ton, czyli dźwięk o innej częstotliwości. Na cymbałach gra się przy pomocy pałeczek.

2) Cymbalista jest to muzyk grający na cymbałach.

3) Cymbał jest to obelżywy epitet związany z kakofonią wywoływaną przez bezładne, pozbawione sensu uderzanie w cymbały.

Cymbał to idealna nazwa określająca dziennikarza, który pisze/mówi, że wszystko jest okropne, winien temu jest premier, prezydent albo jednoosobowo ktoś inny w tym samym rodzaju co premier. Może też być winny zbiorowy. Np. żydzi, masoni, cykliści albo po prostu ONI. Cymbałem może również być poseł uprawiający podobną populistyczną demagogię w Sejmie. Ksiądz diagnozujący w taki sposób stan moralny wiernych i każdy inny cymbał. Dziennikarz może być zawodowy albo obywatelski.

Natomiast Jankiel jest podejrzany politycznie, ponieważ matka Adama Mickiewicza wywodziła się z frankistów. A kim byli frankiści, to może już zbyt wiele wyjaśnień, jak na krótki felieton. Długich nie mogę pisać, bo nie będą czytali.

W demokracji nikt cymbałów nie prześladuje. Wręcz przeciwnie. Cymbał pisze artykuł, że wszystko jest okropne. Winien jest Premier RP. 

Artykuł od razu idzie na pierwszą stronę. W najlepszym miejscu umieszczony, ma wielką ilość czytelników i świetne oceny, ponieważ każdy czytelnik znalazł w artykule cymbała jakiś przykład zła, które czytelnika również bardzo boli.

A władza? Władza nie ma czym się przejmować. - Jeżeli ktoś twierdzi, że kocha wszystkich ludzi, to najprawdopodobniej nie kocha nikogo. - To jest analogiczna sytuacja. Żądań cymbała nikt nie jest w stanie zaspokoić. Kto za dużo żąda, nie dostanie nic. Każdy handlarz o tym wie.

Inteligentny cymbał unika jak ognia krytykowania konkretnych ludzi za konkretne błędy. Krytykowania konkretnych polityków za nepotyzm lub korupcję itp. Taka krytyka mogłaby być niebezpieczna dla cymbała. Po co ryzykować odwet krytykowanego.

Cymbał doskonali swoje pióro, albo swój talent retoryczny.

Czy jest w tym coś złego?

Ano może być. Źle zaczyna się dziać, gdy cymbał zdobywa zwolenników. Dziś, gdy media mogą powtarzać swój przekaz, z łatwością docierając do wielkiej ilości odbiorców, cymbał ma duże szanse zostania politykiem lub autorytetem moralnym.

Nieszczęście zaczyna się gdy cymbał dorwie się władzy. Jeden cymbał powiedział: - Dajcie mi władzę, to będę dobrze rządził. - Ludzie dali mu władzę i okazało się, że niestety: Jak się ma władzę, to trzeba podejmować decyzje. Tego cymbał się nie spodziewał. Gdy podejmował decyzje, znalazło się wielu niezadowolonych. Zaczął oskarżać wszystkich naokoło, że mu przeszkadzają. Na premiera nie mógł już zwalić. No domyślacie się dlaczego!!!