Krótkie opowiadanie o dwóch paniach.

Jestem wdzięczny Bogu, że poznałem obie.

 

 

 

W pewnej prywatnej firmie poznałem dwie panie. Nazwijmy je A i  B


d9654eb1517c8f847347ee3f9d375ab9.jpg

 


Panna  A  miała dzwadzieścia kilka lat i była referentką zajmującą się księgowaniem wszelkich zakupów firmy.

Pani B zaś zgrabną, atrakcyjną czterdziestolatką, zawsze zadbaną, ładnie się ubierającą kobietą. Pełniła funkcję głównej księgowej i zarabiała najlepiej ze wszystkich zatrudnionych  tam kobiet.

 Panna A zarabiała niewiele, jej uposażenie oscylowało nieco powyżej najniższej krajowej. Jej twarz była zawsze pogodna, roześmiana i pełna radości.Mała w sobie  nieprawdopodobną chęć życia i optymizmu. Starała się jak mrówka, zawsze gotowa do  pomocy innym. Dla każdego miała dobre słowo, szczery komplement.  

Pani B była zawsze zadudrana, pełna złośliwości, a dla podległego sobie personelu wręcz jędzowata. Wszystko było nie tak. Świat dla niej był wypełniony wszelkimi niegodziwościami, które dzielnie, choć samotnie  zwalczała.

Panna A mieszkała z rodzicami i bratem, których bardzo kochała. Wszystko im zawdzięczała. Była panną i marzyła o swoim własnym M2. Chciała się jak najszybciej usamodzielnić i nie sprawiać im kłopotu.

Pani B  mieszkała z mężem i dwoma dorastającym synami w ładnym jednorodzinnym domku w dzielnicy willowej. O mężu i synach najczęściej mówiła " te moje dupki ".

Do A wszyscy lgnęli i bardzo ją lubili, B miała pozycję i wpływy, nie miała jednak przyjaciół, każdy jej unikał jak tylko mógł. 

Obie panie przyjeżdżały punktualnie rano, kilka minut przed ósmą, obie nowymi samochodami.

Pani B swoją zadbaną, wypucowaną zapewne przez swoich " dupków "  mazdą. Po czym zasiadała w swym biurze.

Panna A  nowym busem z wielkim napisem " Sfinansowano z środków pomocy dla osób niepełnosprawnych".

Dwóch panów wnosiło ją potem, przykutą od dziecka do wózka inwalidzkiego do małego pomieszczenia z komputerem, gdzie pracowała. Miała około metra wzrostu, zniekształcone ciało, nieco wykrzywione ręce i tę niezapomnianą buzię. Uśmiechniętą,  od ucha do ucha, pełną  życzliwości, marzeń, optymizmu  i radości, że żyje, że pracuje,  że jest komuś potrzebna, że , że.................

Jestem wdzięczny Bogu, że poznałem pannę A. Pozwoliło mi to spojrzeć inaczej na wiele spraw, problemów. Tę panią B, która też była obecna we mnie przestałem już karmić.  Niby nic, a tak wiele to zmieniło w moim życiu. Nawet modlę się inaczej. 

 Panna A już pracuje gdzie indziej, została zwolniona na wskutek reorganizacji, ale ma swoje wymarzone M2. W dużej mierze dzięki życzliwości swojego byłego pracodawcy i pracowników, którzy ją szczerze pokochali. 

Pani B reorganizacja nie dotknęła, pracuje nadal, jej życie nie uległo zmianie.

 

Każdy z nas nosi w sobie A i B.  My jednak jesteśmy swoimi szefami i od nas zależy która z literek  awansuje. 

 

 

 

 

Licencja: Creative Commons - bez utworów zależnych