Kobieta filozof ?

Jeśli chodzi o kobiety filozofów, to jest na nie zapotrzebowanie społeczne.

 

Jeśli chodzi o kobiety filozofów, to jest na nie zapotrzebowanie społeczne.

Kobieta filozof jest jak świnka morska: Ani świnka, ani morska. Ten seksistowski dowcip jest popularny, a jakże by gdzie indziej, jak nie w środowisku pracowników naukowych wydziału filozofii.

Myślę, że nie mają racji i postaram się wyjaśnić dlaczego tak myślę.

W podręcznikach historii filozofii kobiety w zasadzie nie występują jako twórcy poważnych kierunków filozoficznych. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że do czasu Marii Curie-Skłodowskiej nie występowały również jako wielcy twórcy (charakterystyczne, że rodzaj żeński słabo pasuje) w dziedzinie biologii, chemii i fizyki, ale wcześniej nie były dopuszczane do studiów uniwersyteckich. Tu już nastąpiły zmiany. Nie ma jeszcze wielkich matematyków płci żeńskiej. Tych tak naprawdę wielkich, rodzi się niewielu i przyjdzie czas również na kobietę.

Jeśli chodzi o kobiety filozofów, to jest wręcz zapotrzebowanie społeczne na takowe.

Dlaczego?

Najzacieklejszy mizogin (imię, nazwisko i nick pomijamy) przyzna, że kobiety myślą. Myślą inaczej. Beż złośliwości. I w końcu to jest niezwykle interesujące jak myślą, jakie są różnice między męskim, a kobiecym myśleniem. Które różnice uwarunkowane są przez ewolucję, a które są pochodzenia kulturowego.

Pewne próby już były robione. Tyle, że odpowiedź: "Mężczyźni są z Marsa, a kobiety są z Wenus" właściwie oznacza potwierdzenie założenia mówiącego o tym, że jest różnica. Czyli tego, co "wie każde dziecko".

Jeśli chodzi o myślenie (przez niektórych uporczywie nazywane inteligencją), to istnieje dosyć powszechne przekonanie o upośledzeniu kobiet w tym względzie. Badania prowadzi się z niezwykłą ostrożnością, w obawie o uzyskanie wyniku potwierdzającego tę tezę, co byłoby niezwykle "niepoprawne politycznie".

To jest błąd. Wystarczy przyjąć, dosyć oczywiste, dodatkowe założenie, że rozpatrywać będziemy te zagadnienia z pominięciem aksjologii, czyli prostymi słowami: Bez wartościowania.

Uznajmy, że zastanawianie się, które myślenie jest lepsze, to nonsens. Analogicznie do rozważań: Czy zebra jako taka jest lepsza od krokodyla nilowego jako takiego?

Zamiast wartościować, wychwytujmy różnice, a oceniajmy jedynie skuteczność w osiąganiu różnych celów. Wtedy nie należy się spodziewać czyjejkolwiek krzywdy, jako skutku takich badań.

Z pewnością nie wszyscy (wszystkie) podporządkują się takim, typowym dla pozytywistów, ograniczeniom. Powstaną dwie szkoły podejścia do tych zagadnień.

Faktem jest, że feministki już rozpoczęły udowadnianie, że kobiety są lepsze od mężczyzn i sprowokowały kontrakcję. Obowiązywanie zasady: "Każda akcja wywołuje reakcję" jest niezagrożone. (To dopiero byłaby rewolucja, gdyby w tej dziedzinie nastąpiły zmiany).

Niektóre feministki zasłużą najprawdopodobniej na miano filozofów.

Dlaczego?

Ich twórczość należy do historii idei. Założyły pewną szkołę myślenia. Znalazły naśladowców.

Zostać filozofem nie jest łatwo. Trzeba:

1). Wnieść oryginalny wkład do filozofii, czyli stworzyć coś nowego w dziedzinie myśli ludzkiej.

2). Twórczość filozofa musi w istotny sposób wpłynąć na potomnych.

Wynikałoby z tego, że żywi filozofowie w przyrodzie nie występują.

Drogie Panie Do dzieła.