Kim Jesteś?

Nie wiem. Nic nie wiem.

 


Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy? Jaki mamy cel? Czy ktokolwiek z Was zadał sobie kiedyś te pytania? Czy ktokolwiek z Was kiedykolwiek zbadał je dogłębnie, otwierając każde kolejne drzwi w umyśle, aby wytrwale dojść choć do cienia odpowiedzi? Zapewne odpowiedź brzmi „tak, robiłem to”. Lecz ja zapytam „I co dalej? Jaką znalazłeś odpowiedź?”. Pewnie każdy znalazł jakąś. Swoją. Tą właściwą. Zapytaj biologa, a odpowie Ci że musimy utrzymać ciągłość gatunku. Jednak gatunek to nie Ty. Zapytaj kulturystę, a usłyszysz że zbudowanie masy mięśniowej i siły jest dla niego priorytetem. Jednak mięśnie to nie On. Ulepsza je. Modernizuje. Taki tuning samochodu. Ale przecież samochód to nie kierowca. Więc gdzie jest kierowca?

Kim Ty jesteś? Twoim ciałem? Nie. Twoje ciało to nie Ty. Twoimi marzeniami? Nie, to tylko twoje marzenia. Wspomnienia, złudzenia, kariera, spore konto w banku, samochód, studia i cała masa innych rzeczy. To wszystko to nie Ty. Te rzeczy mogą do Ciebie należeć ale nie są Tobą. Więc kim Ty jesteś? Gdzie się znajdujesz?

Zastanówmy się nad pewnym ćwiczeniem. Usiądź spokojnie i przez chwilę udawaj że nie masz wspomnień, że nie masz marzeń i planów. Udawaj że nigdy niczego Cię nie nauczono. Później pozbądź się wszystkich pieniędzy, swojego wyposażenia, swoich bliskich i przyjaciół. Na sam koniec przestań myśleć w ogóle i powiedz co widzisz? Kim jest ten prawdziwy Ty? Tam nie ma nic prawda? W środku jest pusto i zarazem pełno. Nie ma Cię i jesteś wszystkim. Ale co to jest? Co to za uczucie? Co to za forma? Wiesz? Bo ja nie.

Czy ktokolwiek z Was wie czym jest nasza Prawdziwa Natura? Czy wiecie to sami z siebie, nie przyjmując żadnych zasłyszanych dotąd poglądów i dogmatów? Rad, poleceń, nauk. Ja nie mam zielonego pojęcia czym Ona jest i skąd pochodzi. Ja nawet nie wiem skąd ja pochodzę, a co dopiero Ona. Nie wiem z czym się urodziłem. Nie wiem kim wtedy byłem i co wtedy miałem. Dla mnie jedno jest pewne. Miałem Ją. Jako noworodek posiadałem kontakt z moją Prawdziwą Naturą. I była ona na takim samym poziomie na jakim jest teraz. Ktoś powie: „Przecież tyle już potrafisz! Umiesz o siebie zadbać”. Co za brednie. Ja potrafię?! Nie, to mój mózg się wiele nauczył. Moi rodzice kształtowali mój mózg, nie mnie. Potrafię zadbać o swoje ciało, nie o siebie. Bo skąd by było tylu psychologów, skoro każdy rzekomo potrafi o siebie zadbać?

Prawdziwa Natura jest w nas niezmienna. Każdy ma dokładnie taki sam potencjał. Wydaje mi się że ona nie różnicuje. Nie kategoryzuje. Człowiek patrząc na różę wpierw, kiedy działa w nim Prawdziwa Natura, czuje zachwyt. Lecz już chwilkę później nasz komputer rozpoczyna sekwencję kategoryzowania. Grupa: kwiat. Podgrupa: róża. Kolor: czerwony. Zapewne proces skończy się stwierdzeniem że róża jest piękna lub przeciętna lub brzydka. 

Dokonaliśmy kategoryzacji. Jednak dla Prawdziwej Natury wszystko jest piękne i wszystko jest nie-piękne. Wszystko jest i nie ma nic. Komputer to nie My. Mózg to nie My. Jest cudowny. Umysł jest cudowny. Ma tak nieograniczone możliwości. Ale czy zawsze jest nam potrzebny? Korzystamy z komputera kiedy bierzemy prysznic? Musimy myśleć i kalkulować kiedy patrzymy w niebo lub tańczymy w klubie? Wystarczy że przeniesiemy umysł w stan niskiego poboru energii i wrócimy do Prawdziwej Natury. Kiedy pójdziemy do pracy, znów go włączymy. Umysł jest maszyną, która ma nam pomagać – nie przejmować nad nami kontroli. Nie jesteśmy swoim umysłem. Kim zatem jesteśmy?

Wiesz? Bo ja nie mam pojęcia. Ale żeby nie okazać się całkowicie bezradnym powiem jedno – wiem co robię teraz. W tym momencie. Tu i teraz. Jest to jedyna rzecz jaką posiadam. Co robiłem 10 sekund temu? Tego już nie wiem. To są moje wspomnienia, ale mnie już tam nie ma. Po co do tego wracać. Co będę robił jutro? Nie wiem. Prawdopodobnie pójdę do pracy. Prawdopodobnie zjem śniadanie. Prawdopodobnie wsiądę w tramwaj. A jeśli zwolnią mnie z pracy, zabraknie jedzenia i tramwaje się popsują? Jedyne co mogę powiedzieć to „prawdopodobnie”. Nic więcej. Tym jest przyszłość. Przyszłość = prawdopodobnie. Więc znów muszę wrócić tylko do chwili obecnej. Jak jem, to wiem że jem. Jak piszę, to wiem że piszę. A jak planuje wyjazd, to wiem że planuję wyjazd. Ale jeśli dojdzie do tego że za 3 miesiące kiedy miałem wyjechać, nie uda się to, to nie zrobię z tego tragedii. Bo teraz okażę się że nie mogę. A tylko teraz jest prawdziwe. Teraz zostanie przyjęte takie jakie jest.

Jeśli wczoraj pokłóciłem się z żoną, to tak naprawdę nie ma to znaczenia. To jest fikcja. Jak film. Teraz uśmiecham się do niej. Teraz cieszę się z nią. Teraz razem celebrujemy życie. Uraza = życie wczoraj, życie wczoraj = fikcja. Ktoś kto wierzy w fikcję nazywa się marzycielem. Nie będzie mu łatwo w życiu. Będzie cierpiał. Choć początkowo jego świat będzie wydawał się ciekawszy, to z czasem zacznie cierpieć. Nie odróżni życia od fikcji. Utożsami się z fikcją, twierdząc że bez niej nie da się żyć.

Przykład? Ktoś powie: „Łatwo mówić, a mi rok temu umarła mama!”. Jeśli nadal żyjesz rokiem temu to jesteś tym marzycielem. Trzymasz to przy sobie. Po co? Z poczucia obowiązku, przywiązania czy egoizmu? Bo Twojej kochanej mamie na pewno tym nie pomagasz. Po co więc to robisz? Odpowiedź jest prosta. Jesteś od tego uzależniony. Uwielbiasz to robić. Jesteś tym marzycielem, który lubi żyć wczoraj. Żyć fikcją której już nie ma. I do czego to doprowadza? Do cierpienia. Jeśli poczujesz w swoim wnętrzu potrzebę zaszlochania czy wspomnienia – zrób to. Ale nie prowokuj fikcji i smutku ciągami myślowymi. Po co? Dziś świeci słońce. Cierpienie to nie Ty. Nie utożsamiaj się z nim. Skoro cierpienie to nie Ty, to kim Ty jesteś?

Co Ci pozostaje? Co masz robić? Myślę że najlepiej będzie po prostu żyć. Istnieć dla istnienia. Działać zgodnie z Prawdziwą Naturą, porzucając przywiązania, schematy i uzależniania. W końcu nie są ona nami. Należą do nas, ale nie są nami. Prawdziwa Natura to My. Ta natura o której nic nie wiemy. Ci My, o których nie mamy zielonego pojęcia. Jesteśmy jak idealnie przejrzysty, szklany posąg oblepiony błotem. Błoto to przeszłość i przyszłość. Błoto to utożsamianie się z narzędziami takimi jak umysł. To cierpienie z którym lubimy żyć. To cele, które twierdzimy że są nasze. To ciągi myślowe, których boimy się przerwać.

Stań na chwilę. Zacznij żyć medytacyjnie. Tylko tą chwilą. Obmyj posąg z błota i brudu. Zobacz siebie czystego i wspaniałego. Przejrzystego jak kryształ, przez który przelatują promienie słońca. Stań się dla nich pryzmatem. Pojmij że promienie słońca to promienie Prawdziwej Natury przenikające tego Ciebie, który istnieje tylko tu i teraz.

Gdy nie zmyjesz błota, nie przeleci przez Ciebie żaden promień. Nie będziesz pryzmatem dla niczego. Nadal będziesz żyć złudzeniem że błoto to Ty. Przestań na chwilę trzymać się wspomnień. Skoro wspomnienia to Ty, to jeśli je zatrzymasz to znikniesz. Wymaż na kilka sekund przeszłość. Zniknąłeś? A teraz wymaż przyszłość. Zniknąłeś? Spójrz w niebo i wyłącz na chwilę umysł. Zniknąłeś? Przestań myśleć kiedy nie jest to potrzebne. Znikniesz?

Nie. Wtedy odkryjesz Prawdziwą Naturę, o której możemy powiedzieć tylko „nie wiem”. Tak mówi Zen. Jednak jest coś więcej. Ja nie wiem – ale Ona wie. Połącz się z Nią. Płyń z Nią. Okaże się że nie wiem jest wszystkim. Okaże się, że kiedy nie będziesz wiedział nic – będziesz wiedział wszystko.

Skąd to wszystko wiem? Ja nic nie wiem. Tak sobie tylko napisałem.


Więcej naszych artykułów znajdziesz na: thelinked.pl

 

Źródło: http://thelinked.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=157&Itemid=26