Jak ja się czuję?

Może przyjmiesz to pobłażliwie, ale to już Twoja sprawa.

 

 

5eecbb344adc8034a352deac6f29336e.jpg

 

 Czuję się jak kosmiczny podróżnik, który już nigdy nie miał wrócić na Ziemię.

Oto jednak los jest łaskawy, powrót jest możliwy, na krótko...

Zatem wypatruję w przestrzeni tej wspaniałej, cudownej błękitnej planety.

Widzę ją i trudno wyrazić to co czuję, bo widzę swój dom, nasz dom, niewątpliwie dom wszystkich żywych istot.

I myślę sobie dlaczego ludzie, którzy tak dbają o swoje małe domy, nie chcą dbać o ten wielki wspólny, najważniejszy dom.

Ziemia jest, wszakże czymś więcej niż domem. Ona dała nam ciała, a raczej na krótko użyczyła i daje nam wszystko czego potrzebujemy do życia i niesie nas przez kosmos, starannie przed jego oddechem śmierci chroniąc.

Nie mogę oderwać oczu od błękitnej planety, bowiem widok Ziemi z kosmosu jest  dla mnie widokiem „nieziemskim”, najpiękniejszym widokiem na świecie i za ten widok jestem wdzięczna naszej cywilizacji.

My ludzie jesteśmy z Ziemią w przedziwnej relacji, bowiem potrafi nam Ona odpłacić za wszelkie dobro, które dla niej uczynimy, jak gdyby była wielkim, inteligentnym, czującym systemem. A może jest?

Wróciwszy, zatem z dalekiej podróży chciałabym się ze wszystkimi ludźmi serdecznie przywitać, każdego dostrzec, każdego docenić, choć dobrze wiem, że nie każdy może być moim przyjacielem, ale od wielu mogę pobierać naukę.

Wykorzystując ofiarowaną mi szansę, wprost niewiarygodnie pragnę chłonąć każdą chwilę życia, cieszyć się każdym oddechem, każdym wymienionym uśmiechem, uściśnięciem ręki, muzyką, dobrym jedzeniem, a przede wszystkim przyrodą. Pragnę wykorzystać każdą chwilę życia, bo ona się nigdy nie powtórzy. Radość niech towarzyszy mi na każdym kroku, bo ona unosi mnie w przestrzeni wdzięczności, wdzięczności Bogu. Radość czy to nie jest imię Miłości?

Bóg poddał mnie próbie, udzielił indywidualnej lekcji.

Przyłożył do mnie swoje Boskie Dłuto i poddał bolesnej obróbce, tak bolesnej, że wydawało mi się, że umieram i nawet powiedziałam, że Mu ufam i może mnie zabrać....

Bolesne jest bowiem pozbywanie się złudzeń, naszych ludzkich złudzeń.

Lekcja została zapamiętana, każdy dzień traktuję jak gdyby był moim ostatnim dniem życia. Wiem, że w każdej chwili mogę wszystko stracić, każdy nawet najbliżsi mogą mnie zawieść, ja też mogę doznać upadku.

Wiedza ta jednak nie przydaje mi rozpaczy, wprost przeciwnie przynosi pokorę wobec Życia.

Wyrozumiale podchodzę nie tylko do innych, próbując zrozumieć ich uwarunkowania, ale otaczam też opieką siebie, chociaż to dla mnie trudne wyzwanie, którego wciąż się uczę, po tylu latach nielubienia siebie.

Mam za sobą niełatwe doświadczenia. Ot życie. Każdego dnia przychodzi mi się zmierzyć ze smutkiem, zwątpieniem i samotnością. One będą ze mną może już zawsze, gdzieś w tle grając trzecie skrzypce.

Przerabiam jak każdy z nas swoją lekcję życia, swoją własną.

Kiedy spoglądam jednak na otaczający mnie świat a zwłaszcza, kiedy patrzę w bezkres Kosmosu to widzę oczyma duszy Uśmiech Boga i słyszę Symfonię Radości.

Bo jestem tu przecież tylko na chwilę i chwilą tą chcę się nacieszyć.  A Ty? 

 

 

Zdjęcie z zasobów Google