Iluzja wolnej woli

Artykuł o tym, jak mocno nam się wydaje, że świadomie podejmujemy decyzje.

 

62cf048b992c29322c547c33f81f1e94.jpg

Wielki Interpretator - siedzi w głowie każdego z nas. Pracując na usługach Królowej Podświadomości jest najbardziej wydajnym cenzorem i specjalistą od propagandy jakiego poznał świat. Nikt do końca nie wie, kim jest i gdzie dokładnie leży jego urząd. Nazywano go różnie - wśród popularniejszych pseudonimów można wyróżnić świadomość, wolną wolę oraz aktywację tworu siatkowatego. Dzisiaj poznamy parę jego sztuczek…

W moim starszym i mniej udanym wpisie próbowałem jakoś przybliżyć problem świadomości. Uzbrojony w nowe fakty, mogę rozpocząć drugą rundę tej walki, która moim zdaniem jest niezłą umysłową gimnastyką. Dlaczego? Spróbujcie sobie wyobrazić nasze kochane, własne myśli, analizowanie plusów i minusów podjętych decyzji czy wszelakie dokonywanie wyborów jako prostą próbę zinterpretowania już zaistniałych procesów. Nasza świadomość staje już przed dokonanym wyborem i jej zadaniem jest tylko szybkie wymyślanie argumentów dlaczego podjęliśmy taką a nie inną decyzję. Ale chwila - kto dokładnie tą decyzję podjął?

Podświadomość. A przynajmniej procesy w niej zachodzące, które dla świadomości są ukryte. Ale zacznijmy od początku. Cały ten abstrakcyjny problem powstał przez badanie Benjamina Libeta z Uniwersytetu Kalifornijskiego. Polecając ochotnikom by poruszali palcem, jednocześnie rejestrował aktywność mózgu za pomocą EEG oraz poziom drgania mięśni dzięki miografowi. Libet wiedział więc dokładnie kiedy badany świadomie chce poruszyć palcem oraz kiedy ten ruch wykonuje. 200 ms różnicy między podjęciem decyzji a ruchem palca to czas, który można było przewidzieć i nie był on dla nikogo zaskoczeniem. Interesujący za to wydał się fakt, że pół sekundy przed pojawieniem się świadomej decyzji, mózg już pracuje nad jej wykonaniem. Droga do wykonania polecenia nie szła więc od góry - od najmłodszych ewolucyjnie partii kory mózgowej będącej habitatem wolnej woli - lecz od dołu. Kora została po prostu powiadomiona, że coś się z palcem zacznie dziać.

Oczywiście można się przyczepić do metodyki tego badania - w końcu było przeprowadzone w latach 80 ubiegłego wieku, lecz i dzisiaj dość ciekawie przedstawia się sprawa świadomego wyboru. Prof. Brian Knutson w Uniwersytetu Stanforda, posługując się już lepszym sprzętem, bo funkcjonalnym rezonansem magnetycznym, chciał zobaczyć jak mózg podejmuje decyzje. Ochotnikom dawano 20 dolarów, które mogli wydać dowolnie na któryś z 80 przedmiotów. Najpierw pokazywany był obiekt, a później jego cena - czyli wypisz wymaluj sytuacja w sklepie. Widząc takiego batonika uaktywniało się jądro półleżące przegrody, związane z przyjemnością. Widok ceny uaktywniał wysepkę, co z kolei wiązało się z nieprzyjemnym uczuciem i wygaszeniem jądra półleżącego. Wnioskując z aktywacji tych dwóch ośrodków, badaczowi udawało się przewidzieć który produkt wybierze ochotnik zanim badany sam podjął świadomą decyzję. Podświadomość już wybrała - teraz świadomość miała się zająć interpretacją. A skąd wiem, że wolna wola tak lubi wyjaśniać?

4d9f0d5b1577e2803cf630d5d26c5d0f.jpg

Świetny eksperyment został pokazany w serialu BBC Horizon z 2008 roku. W odcinku How to Make Better Decisions Peter Johanson prosił ochotników by wybierali z pary zdjęć osobę, która wydaje im się bardziej atrakcyjna. Gdy badana była kobieta i wybrała jakiegoś mężczyznę, dostawała jego zdjęcie do oglądnięcia. Od czasu do czasu pytana była, dlaczego wybrała akurat tego osobnika. “Nieciekawe! Nudy! Idę poczytać Pudelka!” - zakrzykniecie. Spieszę więc donieść, że Johanson stosował karcianą sztuczkę. Czasami gdy kobieta wybierała faceta A, dostawała niepostrzeżenie zdjęcie faceta B. Nie dość, że 80% badanych nie zauważyło tego, że dostało złe zdjęcie, to na pytanie o powody tej decyzji z chęcią odpowiadało o lepszych włosach, łagodniejszym spojrzeniu, piękniejszych ustach czy głębszej osobowości (?!). Sytuacja analogiczna jak z podświadomym wyborem - świadomość widzi przed sobą zaistniałą sytuację i szybko dobudowuje argumenty które mogły do tej decyzji doprowadzić.

Lecz nie tylko podświadomość korzysta z usług Interpretatora. Wszystko co ma wpływ na nasze zachowanie w jakiś sposób musi zostać wyjaśnione przez świadomość. Wszystko - łącznie z rzeczami spoza naszego organizmu, na przykład z pasożytniczymi pierwotniakami. Te stworzonka z rodzaju Toxoplasma, gdy zarażą szczura oddziaływają na jego temperament, zachowanie, podejmowane decyzje. Gryzoń staje się odważny, nieustraszony, przez co jest łatwym celem dla drapieżników. W taki sposób pasożyt dostaje się do organizmu kota. Koło by się zamknęło, bo najczęstszymi żywicielami pierwotniaka są właśnie te dwie rodziny zwierząt, gdyby nie przypadki zarażenia człowieka. Homo Sapiens, niby taki mądry, uległ manipulacji pasożyta. Mężczyźni byli bardziej odważni, mięli mniejsze opory przed przekraczaniem społecznych reguł i norm, łatwiej łamali zasady. Kobiety stawały się bardziej otwarte, szukające wrażeń. Niczym szczury padłyby ofiarą tygrysów szablozębnych, czy innych drapieżników, bo tak chciały pierwotniaki. Szablozębiaści wymarli, więc po prostu osoby zarażone powodują więcej wypadków drogowych niźli zdrowi.

Orwell tworzył wymyślone państwo by gdzieś w sensownym miejscu postawić Ministerstwo Prawdy. Okazuje się, że każdy z nas ma takie Ministerstwo Propagandy w głowie.

 

Źródło: http://www.neurotyk.net/?p=133