Ikona

Każdy powód jest dobry.

 

Osobowości, persony, obrazki, style, emotikony, takie a nie inne czasy, sytuacje, ludzie... - listę możliwych przyczyn zachowania i ich efektów można by wymieniać w nieskończoność, ponieważ zależy kto patrzy, a to kto patrzy zależy od osobowości, person, obrazków, stylów, emotikon, takich a nie innych czasów...

 

Każdy powód jest dobry by coś zacząć lub coś skończyć. To działanie się liczy i jego rezultaty.
Zastanawia mnie tak często duża rozbieżność pomiędzy słowami a czynem, pomiędzy tym co się twierdzi że robi a tym co się robi naprawdę. 
Nasuwa się tylko jedna odpowiedź - ludzie nie chcą się tak naprawdę zmieniać. Wolą mówić o zmianie i oczekiwać że inni zaczną traktować ich tak jakby ta zmiana zaszła. 
Głupota, szaleństwo, czy tylko błędne oczekiwania? Nieznajomość siebie? 
Nieważne. Ważne jest to czy zmiana zachodzi czy nie. Teoretyzować można w nieskończoność z zerowym skutkiem, lub co gorsza zaangażowanie w konflikt narasta, który rośnie do takiej rangi że jedynym sposobem na jego rozwiązanie wydaje się być tępa siła. Zakrzyczenie, obrażenie, zawstydzenie. 

 

Przykład - czemu mamy taki cyrk na kółkach w sejmie? Czemu posłowie nie są w stanie się ze sobą dogadać we wspólnej sprawie kraju? 
Czemu wybranym reprezentantom nie zależy na rozwiązanie konfliktu, na współpracy dla przyszłości narodu? 

 

Ludzie zazwyczaj są krótkowzroczni oraz brakuje im wizji. Ponadto dochodzi cecha samolubstwa, która każe pilnować tylko swojego interesu. 
Dodać do tego poczucie krzywdy oraz winy i z potencjalnie wydajnej maszyny jaką jest umysł robi się ciemna breja. 

 

Im bardziej badam ludzi, przypatrując się ich zachowaniom oraz obserwując działanie umysłu, tym bardziej skłaniam się ku przekonaniu że to działania są najważniejsze. 
Nie symulacja zdarzeń, nie wyobrażenia, nie troski, nie zarzuty oraz podejrzenia - decyzja, działania jakie się podejmie w wybranym kierunku. 
Brzmi to jak najbardziej oczywista rzecz na świecie, jednak ilu ludzi tylko myśli o... szczęściu, miłości, czy czymkolwiek innym co zaprząta im głowę? 

 

 

Jakiś czas temu Amerykańscy naukowcy (a jakże) przeprowadzili pewien eksperyment - stworzyli sztuczną inteligencję w postaci bota uczącego się poprzez interakcję z użytkownikami sieci. 
W ciągu 24 godzin, A.I. stało się kochającym Hitlera sex-robotem. 
https://pl.wikipedia.org/wiki/Tay_(bot)
Mówi się "jakie wychowałeś takie masz". To samo można powiedzieć o swoim własnym umyśle, który nieodpowiednio obsługiwany zacznie się buntować, odmawiać posłuszeństwa wobec właściciela, kreować totalne głupoty z informacji jakie się mu podało. 
Uważam że za bardzo dajemy porywać się emocjom, od razu przeskakując do konkluzji i oskarżeń.
Drapiąc stare rany, można nabawić się nowego zakażenia. Kto chce rozwiązać swoje problemy, nie może z nich żyć. 
To co widzę to "wieczny problem" - skłonność do tworzenia ich w miejsce pustki, żyjąc w Polsce tak się właśnie czuję - jakbym żył w wiecznym problemie. 
Chodzi mi o to co mamy w głowach, wszystkie zabsorbowane treści, propaganda i inne wpływy. Też kościół z toksyczną filozofią poczucia winy o czym każdy wie - a jednak wiedza to nie wszystko bo jak widać można robić coś co jest dla nas szkodliwe z pełną tego wiedzą. Wystarczy spojrzeć na statystyki uzależnień.

 

Wydaje mi się że staliśmy się dość anty-ludzcy w pogoni za czymkolwiek ludzie gonią. Anty-ludzcy w stosunku do samych siebie. 
Istnieje ogromna rozbieżność pomiędzy tym co się mówi a co czyni, uśmiechnięty emotikon to nie prawdziwa twarz, to tylko prymitywny obrazek mający przekazywać ideę uśmiechu w jak najprostszy, nie pozostawiający miejsca na interpretację, sposób. 
Dobrotliwy ksiądz to tylko facet w sukience żyjący z najbardziej dominującego systemu wierzeń. Szczerzący się w telewizji polityk, obiecujący rewolucyjne zmiany to tylko gość w garniaku który wybrał taką a nie inną ścieżkę kariery, myśląc że zrobi pożytek ze swojego gadania. Łysy kibic-patriota z pałką bejsbolową w ręku, to zazwyczaj tylko pożyteczny idiota, potencjalnie niebezpieczny dla siebie oraz innych. 
Takie nasze nowe archetypy.
Pozory, obiecanki-cacanki, schizy, strachy, wierzenia. Witaj w świecie pełnym ograniczeń jaki każdy z nas tworzy sobie w głowie.
W świecie gdzie każdy jest głównym bohaterem swojej własnej opowieści. Swojego wewnętrznego dialogu, tłumaczącego zawiłości codziennego życia. 
Czy to uczucie czyni kogoś wyjątkowym?

 

 

Obrazek: Bydłu stłoczonemu w zagrodach, puszcza się kolorowy film, karmiąc je specjalnie przetworzoną paszą. Bydło wpatruje się zahipnotyzowane, pochłaniając pożywienie pozbawione treści. 
Na ekranie wyświetlany jest film o super bohaterach dokonujących wyjątkowych czynów. Bydło nie rusza się z miejsca. 
To tylko obrazek. 

 

Ludzie też są "uprawiani" i "hodowani", zawsze tak było, teraz tylko ciężej to zauważyć ponieważ żyjemy w systemie globalnej narracji. 
Jeśli definiują nas nasze czyny, to ilu z nas tak na prawdę może powiedzieć że jest wolnym? 
Dla ćpuna największą przyjemnością jest sobie "przyładować" by choć na chwilę poczuć wolność, puścić wszystko w co się wierzy, całą nagromadzoną treść i dryfować... unosić na tym oceanie własnej psychiki, nie martwiąc się o nic. Być poza tym wszystkim.
Jednak używając powodujących to uczucie substancji, degradują oni swoje ciało. Kto jest tu winny - bezwzględny i okrutny świat, czy słabość i głupota ćpuna? 

 

Ludzie szukają łatwych odpowiedzi, kozła ofiarnego, kogoś na kogo można zrzucić całą winę by samemu nadal wydawać się czystym. 
Zbaw nas od naszych win... "panie".

 

Wszystko w co ludzie wierzą, kształtuje ich życie. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Txt: Henear, obrazki z neta
.............................................................................
Video thumb

 

Video thumb