Hawaje - destynacja marzeń.

Zastanawiacie się nad wakacjami na Hawajach? Przeczytajcie relacje jednej z uczestniczek wycieczki na rajską wyspę Oahu!

 

O Hawajach zaczęłam marzyć po obejrzeniu filmu „50 pierwszych randek”. Dowiedziałam się, że sezon na Hawajach trwa od grudnia do kwietnia. Nie będąc fanką tłumów turystów, próbowałam go ominąć ale się nie udało. Wybrałam się w lutym, głównie dlatego, że chciałam uciec przed przedwiosenną pluchą w Polsce. Wylądowałam na Oahu. Pierwszym przystankiem było rzecz jasna Honolulu. Moja pierwsza myśl była taka, że miasto, które ma w swoim otoczeniu wybrzeże to wspaniałe możliwości spędzania czasu i świetny komfort życia. Pokochałam więc Honolulu i pomyślałam, że jeśli całe życie musiałabym spędzić w mieście, to koniecznie w takim. Co ciekawego oferuje stolica Hawajów?

Zacznijmy od jedynego w USA pałacu królewskiego, pochodzący z XIX w kiedy to Hawaje były niezależnym królestwem. Wszystkim polecam odwiedzić ten unikatowy obiekt. Po zwiedzaniu miasta wybrałam się na południe wyspy, bo chociaż zawsze unikam zatłoczonych plaż, chciałam poznać legendarną Waikiki. Sympatycznie zaskoczył mnie ocean – tak jak obiecywano, był czysty i z idealnymi warunkami do surfowania. Moja przygoda z surfingiem (który narodził się na Hawajach) szybko się skończyła więc ruszyłam dalej szukać innych form rozrywki. Zauważyłam przy okazji charakterystyczną urodę rodzimych mieszkańców. Mimo, że Hawaje to jak wiadomo, stan USA, historycznie jego ludność należała do narodów polinezyjskich, typowa jest dla nich ciemniejsza karnacja oraz lekko skośne oczy. Niestety, prawdziwiej tubylczej ludności na Hawajach został już jedynie tysiąc.

Kolejnym przystankiem przed planowaną wyprawą w głąb wyspy było Pearl Harbour, historyczna baza marynarki wojennej. Pewnie znacie jej historie i widzieliście film, więc nie będę się długo rozpisywać. Warto jednak wspomnieć, że wielkie wrażenie robi pomnik upamiętniający oficerów okrętu USS Arizona który stanowi platformę z marmurową tablicą nazwisk tragicznie poległych. Rozmiar i okoliczności tej tragedii szokują do dziś, wielu można tu zobaczyć Japońskich turystów, dla których jest to również bardzo ważne, historyczne miejsce. Następnym przystankiem w mojej podróży była najpiękniejsza zatoka jaką w życiu widziałam - Hanauma Bay, która powstała w kraterze wygasłego wulkanu.

To tu postanowiłam się zatrzymać w komfortowym hotelu i jednak oddać się w ręce komercji na krótką chwile. Nie żałuje! Pierwszego wieczoru wzięłam udział w tradycyjnym wieczorze luau, poznałam super ludzi i rzeczywiście odpoczęłam. Kolejnego dnia spróbowałam drugiego popularnego tu sportu – nurkowania. Moja przygoda skończyła się z dużo większym powodzeniem niż surfowanie i do końca życia nie zapomnę życia podwodnego i koralowców tej magicznej zatoki. Ostatniego dnia obudziłam się zrozpaczona, ze moja wycieczka na Hawaje dobiega końca. Zapierałam się nogami i rękami przed powrotem do Polski, ale wiedziałam, że nie ma szans by data na bilecie powrotnym przesunęła się magicznie do przodu, nie ważne jak bardzo o tym marzyłam. Spakowałam się więc i z ciężkim sercem wsiadłam do samolotu. Patrząc na Hawaje z okna samolotu, żegnałam się z nimi na zawsze. Chociaż wiem ile jeszcze zostało mi do zobaczenia w tym stanie 136 wysp, wiedziałam, że tak udane podróże na drugi koniec świata zdążają się tylko kilka razy w życiu.

91eff2ce44c013b11f5ef48e5abff687.jpg

67ed440c84123a8900277ebfb09e2aff.jpg

f09103883500c586a4587efe895ef1dd.jpg

7c1995e728e5bf93a4d7a54ed8ebad85.jpg

 

Źródło: http://twojepodroze.com.pl/travel/search/country,4,USA