3. Archeologiczne dowody historii starożytnej
„Cała współczesna nauka zbudowana jest na fałszywym fundamencie, stworzonym celowo…”
Starożytne modele prawdziwych samolotów
Lew Cienki
Podczas wojny z Japonią wojska amerykańskie utworzyły tymczasowe bazy wojskowe na dzikich wyspach, gdzie miejscowi dzicy po raz pierwszy zetknęli się z nowoczesną technologią. Po wojnie Amerykanie opuścili te wyspy, a dzicy zaczęli czcić Amerykanów jako bogów i naśladować samoloty, broń i inne zaawansowane technologicznie przedmioty ze słomy.
Nazywa się to „Kultem Ładunku” ( po angielsku: cargo) lub religią wyznawców samolotów.
„Złoty Ptak Inków” przechowywany jest w Muzeum Del Oro, mieszczącym się w Narodowym Banku Kolumbii (Bogota). W 1956 roku ten „złoty samolot” był wystawiony między innymi na wystawie „Złoto Ameryki Prekolumbijskiej” zorganizowanej w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Naramienne skrzydło tej figury i pionowa płaszczyzna ogona (co nigdy nie zdarza się u ptaków) przyciągnęły uwagę amerykańskich projektantów samolotów. W porozumieniu z dyrekcją wystawy pozwolono im przeprowadzić badania nad starożytnym „samolotem” w tunelu aerodynamicznym. A potem okazało się, że złoty „ptak Inków” najlepiej zachowuje się przy… prędkościach ponaddźwiękowych, nad którymi badania szły pełną parą.
W sumie w Kolumbii, Peru, Kostaryce i Wenezueli odkryto dziś 33 takie przedmioty. Ich wygląd jest inny, ale łączy je podstawowa konstrukcja samolotu z poziomymi i pionowymi statecznikami ogonowymi.

Produkty te dzielą się na dwie grupy: rzeczywiste wizerunki owadów, w których skrzydła są przymocowane do górnej części ciała; oraz „produkty” ze skrzydłami przymocowanymi do ciała w dolnej części (co nie zdarza się u owadów), które również mają pionowy kil.
Modelarze samolotów stworzyli powiększone kopie figurek kolumbijskich, wyposażonych w silniki i sterowanie radiowe. Okazało się, że indyjskie samoloty miały doskonałe właściwości aerodynamiczne. Ze zręcznością wykonywali wszystkie manewry akrobacyjne, takie jak pętla lub beczka. Figurki manewrują tak, jakby były stworzone wyłącznie do lotu – i nawet przy wyłączonym silniku swobodnie szybują w powietrzu. YouTube jest pełen filmów z tych lotów. Na przykład...
Inny antyk przechowywany w Muzeum Archeologicznym w Kairze ma to samo tajemnicze pochodzenie. W 1898 roku egipscy badacze znaleźli w pochówku z III wieku p.n.e. dziwny drewniany przedmiot.
Długość tego dziwnego obiektu wynosi 14,2 cm, rozpiętość skrzydeł 18,3 cm. Nos postaci przypomina dziób, ale ogon jest stępką samolotu. Skrzydła i ciało również nie wyglądają jak u ptaka, ale jak u samolotu. Jednak ta liczba nie ma stabilizatorów.
Być może brakujące części po prostu się odłamały. I dla tego ptaka znaleziono modelarza samolotu, który zrobił dokładnie tego samego „ptaka” z drewna, dodał do niego brakujące części i wyposażył go w silnik i śmigło, figurka pokazała cuda - latała z dużą prędkością i ślizgała się fenomenalnie.
Po przetestowaniu „ptaka” rozpoczęto pilne poszukiwania podobnych figurek w egipskich muzeach. A było ich naprawdę sporo, w dodatku we wszystkich znaleziono brakujące części tej figurki!
***
Ze wszystkich egipskich hieroglifów Abydos najbardziej niesamowity jest „helikopter”. (pozostałe 2 są tylko trochę podobne do czołgu i łodzi podwodnej, nie biorę ich pod uwagę):
Zainteresowało mnie kwadratowe wycięcie w dolnej części obudowy. Przypomina to nowoczesne helikoptery transportowe. W tym wycięciu umieszczany jest duży ładunek:
Być może starożytne helikoptery transportowały kamienne bloki do budowy piramid. Nowoczesne helikoptery byłyby w stanie udźwignąć taki ciężar.
***
Oto eksponaty muzealne - starożytne kadzielnice z Kostaryki lub Nikaragui:

Drugi (po prawej) pochodzi z Muzeum Sztuki w San Francisco. Oficjalne datowanie: VI-XI w., glina https://www.flickr.com/photos/mharrsch/392201360/in/album-72157594300783830/ . To wyraźnie ma koła tnące, które są nie tyle estetyczne, co technologiczne, z osią obrotu, rowkami, otworami i żebrami usztywniającymi. Bardzo przypominają rolki ciągników gąsienicowych i czołgów:
Dzieje się tak pomimo faktu, że starożytne cywilizacje Ameryki nie znały koła! I żelazo! Zrobili te koła z gliny i mózgów współczesnych naukowców, którzy wierzą we własne kłamstwa!
A prototypem mobilnej piły tarczowej mogą być wszelkiego rodzaju zęby na głowach zwierząt:
Są też takie zwierzęta, jeszcze nie wiem dokładnie gdzie:
A oto kolejna kadzielnica z Kostaryki, Gold Museum, Bogota, Kolumbia. Ceramika, 800-1200 . 25 cm wysokości:
Źródłahttp://www.kandaki.com/BP-Index.php?st=c&cat=Antique&cti=Americahttp://collections.quaibranly.fr/#835fcf1a-9a81-42c5-b8a5-accfbba04946

Tula to starożytna stolica Tolteków, jednej z głównych kultur prekolumbijskich Mezoameryki. Najbardziej znaną z zachowanych budowli jest „Piramida Gwiazdy Porannej” (także Świątynia Quetzalcoatla, Świątynia Tlahuizcalpantecuhtli lub Świątynia B), na której platformie stoi grupa pięciometrowych humanoidalnych „robotów” lub „Atlantowie”, którzy niegdyś nieśli dach świątyni:
„Roboty” trzymają w rękach przedmioty przypominające dzisiejsze młoty pneumatyczne. Rękojeść tego urządzenia nie jest taka sama jak miecza, noża, młotka czy innego prymitywnego narzędzia czy broni, ale raczej przypomina współczesny młot pneumatyczny - w kierunku działania siły:
Źródło
Starożytne modele samolotów – czym są?
Niesamowite znaleziska. Tajemnica złotego samolotu. Zakazana historia
Starożytna cywilizacja Rusi w pobliżu Woroneża
Ludmiła Butuzowa
Odkrycie, które zszokowało świat naukowy. Nasi przodkowie żyli na Równinie Rosyjskiej 45 000 lat temu. Kostenki to stanowisko archeologiczne położone we wsi o tej samej nazwie na prawym brzegu Donu, w obwodzie woroneskim. Odkryto je po raz pierwszy w 1879 r., ale pierwsze wykopaliska rozpoczęto w latach dwudziestych XX wieku.
Na obszarze 10 km? Odkryto ponad 60 stanowisk, których wiek waha się od 45 do 15 tysięcy lat . Sądząc po znalezionych artefaktach, nasi przodkowie mieli rozwiniętą kulturę i sztukę. To sensacyjne odkrycie podważa teorię, jakoby Homo sapiens pochodził z Afryki i stamtąd wyemigrował do północnej Eurazji.

Kostenki to stanowisko archeologiczne położone we wsi o tej samej nazwie na prawym brzegu Donu, powiat Chochołski, obwód Woroneż. Lokalne stanowiska z okresu górnego paleolitu znane są na całym świecie. Rosyjski archeolog Aleksander Spitsyn nazwał je „perłą rosyjskiego paleolitu”.
Kostenki to miejsce rewelacyjnych znalezisk, które zmieniają nasze spojrzenie na prymitywną historię! Od niepamiętnych czasów odnajdowano tu duże kości tajemniczych zwierząt. To nie przypadek, że nazwa tego obszaru opiera się na korzeniu „kości”. Miejscowi mieszkańcy od dawna pielęgnują legendę o bestii żyjącej pod ziemią, której kości odnajdują ludzie. Nikt nie widział tego potwora żywego, więc ludzie zdecydowali, że można go odkryć dopiero po jego śmierci. Nawet Piotra I interesowały te kości .
Już w 1717 r. Piotr I napisał do wicegubernatora Azowa Stepana Kołyczewa w Woroneżu: „nakazuje Kostenskowi oraz innym miastom i powiatom prowincji poszukiwanie wielkich kości, zarówno ludzkich, jak i kości słoniowej, oraz wszelkiego rodzaju innych niezwykłych”. Wiele szczątków znalezionych w Kostenkach wysłano do petersburskiej „Kunstkamery”. Wtedy wierzono, że znalezione gigantyczne kości to pozostałości słoni bojowych Aleksandra Wielkiego, „który poszedł na wojnę z Scytami”.
Pierwsze poważne badania archeologiczne stanowisk w Kostenkach przeprowadził wybitny naukowiec i antrolog – Iwan Poliakow, już w drugiej połowie XIX wieku. Tym samym 28 czerwca 1879 roku z pierwszego ułożonego dołu wydobyto krzemowe narzędzia, groty włóczni i inne przedmioty, potwierdzając istnienie ludzi w tych miejscach wiele wieków temu. I dopiero w latach 20. ubiegłego wieku rozpoczęto systematyczne badania stanowisk paleolitycznych. Byli tu wszyscy najsłynniejsi przedstawiciele archeologii rosyjskiej: Siergiej Zamiatnin, Piotr Efimenko, Aleksander Rogaczow, Paweł Boryskowski.
Kości cieszą się dziś dużym zainteresowaniem. Obecnie wykopaliska archeologiczne w rejonie Kostenoka prowadzone są na obszarze około 10 km?. W tym czasie odkryto ponad 60 stanowisk, których wiek według naukowców waha się od 45 do 15 tysięcy lat !
Warto zauważyć, że według tradycyjnej historiografii w tym okresie Równina Rosyjska była nadal pokryta lodowcem. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że w jednej warstwie kulturowej odnaleziono: szczątki współczesnego człowieka i mamuta, liczne dzieła sztuki, a także dziesięć światowej sławy figurek kobiet, nazywanych „paleolitycznymi Wenusami” .
Tym samym znaleziska archeologii rosyjskiej podają w wątpliwość ogólnie przyjętą hipotezę, jakoby Homo sapiens pochodził z Afryki i stamtąd wyemigrował do Europy Zachodniej.
Kostenki to najważniejszy zabytek archeologiczny, będący dowodem na to, że od czasów starożytnych na naszej ziemi istniała wysoko rozwinięta cywilizacja.
„Stolica” świata z czasów paleolitu została znaleziona w pobliżu Woroneża

W pobliżu Woroneża odkryto kolebkę cywilizacji europejskiej...
Światem archeologicznym wstrząsają sensacyjne wieści: na prawym brzegu Donu, we wsi Kostenki pod Woroneżem, odkryto rodową ojczyznę wszystkich ludów europejskich. Odkrycie amerykańskich i rosyjskich naukowców radykalnie zmienia tradycyjne spojrzenie na etnogenezę i późniejszą historię kontynentu. Krótko mówiąc, Europa, przyzwyczajona do uważania się za region rozwinięty, została zepchnięta na margines prymitywnego świata.
Naukowe zamieszanie
Naukę zaniepokoił artykuł opublikowany na początku tego roku w magazynie Science przez Johna Hoffeckera, profesora na Uniwersytecie w Boulder (Kolorado) . Konkluzja jest taka: szkielety współczesnych ludzi odkryte w Kostenkach i wiek znalezisk archeologicznych sugerują, że homo sapiens pojawił się w środkowym biegu Donu znacznie wcześniej niż w Europie.
Według ogólnie przyjętej wersji Europę Środkowo-Zachodnią zasiedlili ludzie z przyjaznych dla klimatu Bałkanów, z terenów dzisiejszej Turcji, Grecji, Bułgarii, ale nie ze wschodu kontynentu. Uważano, że wschodnia część została zasiedlona dziesiątki tysięcy lat później.
Dlatego też nauka datuje pozostałości prastarego osadnictwa w Kostenkach na zaledwie 20 000, najwyżej 32 000 lat, co oczywiście nie pozwoliło na uznanie wsi Woroneż za „stolicę paleolitu”, a naszych wielkich przodków – prawowici odkrywcy Europy.
DOSŁOWNIE. John Hoffecker, profesor, Kolorado, USA: „Obszar Kostenki jest interesujący nie tylko ze względu na swoją wyjątkową starożytność. Nie wiemy jeszcze, jakimi drogami migrowali tu prymitywni ludzie – z Afryki czy z Azji? Ale to właśnie w tych miejscach nabyli nowe umiejętności i stworzyli początki ludzkiej cywilizacji. Świadczą o tym znaleziska w dolnej warstwie wykopu – narzędzia krzemienne, kościane i kamienne figurki kobiet i zwierząt, które można zaliczyć do najstarszych dzieł sztuki prymitywnej. Lokalni homo sapiens żyli więc nie tylko z polowań, znali wiele rzemiosł i nie byli obcy twórczości artystycznej .
Ale nauka posunęła się do przodu, udoskonalono metody paleontologiczne, a wraz z nimi znaleziska archeologiczne „starzały się”. Ostatecznie, po przeanalizowaniu popiołów, zarodników i pyłków znalezionych w wykopaliskach, a także poddaniu kości badaniom paleomagnetycznym i radiowęglowym, rosyjscy naukowcy ustalili, że rarytasy Kostenki mają nie mniej niż czterdzieści do czterdziestu dwóch tysięcy lat.
Amerykańskie laboratoria „dołożyły” do nich kolejne trzy tysiąclecia, stosując metodę termoluminescencyjną. W ten sposób Kostenki wyprzedziły świat i stały się najstarszym miejscem zamieszkania prymitywnego człowieka w Europie. A amerykański Hoffecker, który to ogłosił, popycha naukę w kierunku zasadniczej rewizji ogólnie przyjętych poglądów na temat wczesnego okresu historii ludzkości.
Życie codzienne w domu przodków
Wieś Kostenki, która znalazła się w epicentrum sławy, nie schodzi z kart publikacji naukowych. I z jakiegoś powodu mieszkańcy są nudni.
„Oszukali nas” – wyjaśnił korespondentom MN wujek Lyosha Proshlyakov . – Skoro jesteśmy teraz pępkiem Europy, to nasze emerytury powinny być podawane w euro, a nam płacą w rublach. Przynajmniej zapłaciliby za naukę! Na moim podwórku znajduje się tylko połowa kości mamutów o wartości muzealnej. Inna osoba zostałaby milionerem, ale ja, z sumienia, chronię ją bezinteresownie.
W Kostenkach co druga chata znajduje się nad miejscem pochówku starożytnego człowieka. Kop łopatą, a wyjdzie kość lub coś innego przydatnego dla nauki. Na farmie nie ma potrzeby posiadania tych znalezisk, więc archeolodzy nie mają problemów z populacją. A ostatnio, z punktu widzenia mieszkańców wioski, znajdowali wszelkiego rodzaju bzdury - kły i kamyki. Od dłuższego czasu nie odnotowano żadnych znaczących znalezisk. Odkąd rzekomo na podwórku Proszliakowa znaleziono szkielet mamuta. To nawet dziwne, jak sześciometrowy gigant ważący pięć i pół tony mieści się w jego łóżkach.
„Tak, leżał na głowie mojego sąsiada, Mikołaja Iwanowicza” – mówi wujek Lyosha. – Jeden kieł jest tuż pod kuchnią, jak fundament. Kiedy go wyciągnęli, róg prawie się zawalił. A wcześniej był mocny. Nadal byliśmy zaskoczeni: wszyscy byli od dawna wypaczeni, ale dom Iwanowicza to nie obchodziło. Na tym polega siła tego mamuta” – podsumowuje Proshlyakov. „Umarł tysiące lat temu, ale zatrzymał chatę dla siebie”.
Jeśli narrator kłamie, to tylko trochę. W 2001 roku na stanowisku Kostenki XIV faktycznie odnaleziono szkielet młodego mamuta, który kiedyś utknął w bagnistej ziemi na dnie wąwozu.

Starożytny klasztor
Dla Kostenki takie znalezisko jest bardzo rzadkie. Wykopuje się tu starożytne osady z dużą ilością kości mamutów, ale są one „nośne”. Oznacza to, że nasi przodkowie specjalnie zbierali duże kości zabitych lub martwych zwierząt i umieszczali je w fundamentach swoich domów.
Na przykład w starożytnym miejscu zachowanym pod dachem rezerwatu muzealnego znajdują się 573 kości, które mogą należeć do 40 osobników, oraz 16 par czaszek mamutów. Część z nich służyła za rodzaj fundamentu, w którym wzmacniano żerdzie ze skórami naciągniętymi dla ogrzania, część druga, przechowywana w pięciu dołach, była trzymana w rezerwie.
Wygląda na to, że mieliśmy ogromne szczęście, że starożytni mieszkańcy Kostenek nie wyczerpali wszystkich mamutów na ich potrzeby i przynajmniej jeden z nich przetrwał do dziś w postaci szkieletu. Przez kilka stuleci istniała teoria, że nagromadzenia kości na kredowych zboczach Donu pochodziły od słoni.
Podejrzany był słynny zdobywca Aleksander Wielki, który miał w swoim arsenale słonie bojowe. W drodze do Kostenek nieszczęsne zwierzęta rzekomo nawiedziła potężna zaraza, w wyniku której swoimi kośćmi pokryły całe terytorium.
Dociekliwy Piotr Wielki , który przybył do Woroneża w 1696 r. w interesach morskich, nakazał żołnierzom Pułku Preobrażeńskiego wykopać „duże kości”. W ten sposób rozpoczęły się badania pomnika historii w Kostenkach. Ale wtedy mieszkańcy wioski nie byli jeszcze tak świadomi, jak teraz. Żołnierz otworzył tamę, poskarżyli się królowi i wykopaliska wstrzymano.
Nauka jednak nadal pozostawała w stanie uśpienia. W XVIII wieku Aleksander Wielki, co do którego myliła się archeologia, został zrehabilitowany; jeszcze wcześniej stało się jasne, że słonie są po prostu kuzynami mamutów, a ich kości to tylko zabawki w porównaniu z tymi znalezionymi w Kostenkach.
I dopiero w 1879 roku słynny rosyjski przyrodnik Iwan Poliakow zdał sobie sprawę, że w miejscu, w którym znajdowało się wiele znalezisk kości mamutów, mogły znajdować się szczątki prymitywnego człowieka. Jego hipoteza była uzasadniona: w jamie założonej na terenie jednego z majątków znaleziono kawałki popiołu, węgli, ochry i narzędzi kamiennych - dowód starożytnego życia.

Droga życia
„To było prawdziwe odkrycie archeologiczne” – mówi dyrektor rezerwatu muzealnego Kostenki Wiktor Popow , wyraźnie kontrastując je z sensacją, która zszokowała Europę na początku roku. – Dalsze badania po prostu potwierdziły, że we wsi Kostenki znajduje się najbogatsze w Rosji skupisko stanowisk górnego paleolitu. Czy to nie wystarczy?
Oczywiście, że nie. Wydaje się jednak, że szlachetne europejskie pochodzenie nie zaszkodzi także Rosjanom. Dlatego tak bliska jest nam amerykańska wersja proto-rdzenia Europy Kostenki autorstwa amerykańskiego Hoffeckera. Aby być uczciwym, trzeba powiedzieć, że pierwsi ogłosili to naukowcy z petersburskiego Instytutu Kultury Materialnej Rosyjskiej Akademii Nauk. Ale jak zwykle nie ma proroka we własnym kraju.
Chociaż nie można powiedzieć, że naszych naukowców w ogóle nie usłyszano. Na przykład Wydział Kultury Woroneża odpowiedział na badania naukowe inicjatywą kulturalną. Spodziewany napływ turystów z Europy, którzy zapewne zechcieliby zajrzeć do swojego rodowego domu w Kostenkach, miał zostać przywitany „kebabami na kościach mamuta”. Archeolodzy byli przerażeni. Kultura się zawstydziła, ale teraz, zdaniem Wiktora Popowa, nie jest chciwa na wystawy muzealne i daje pieniądze na remonty budynków.
W zasadzie władze Woroneża mają już powód do dumy kulturowej. Muzeum Archeologiczne – w zasadzie sarkofag całkowicie zakrywający starożytne miejsce – zbudowane pod rządami sowieckimi, było i pozostaje jedyne na świecie . Tyle, że w żadnym innym miejscu dom homo sapiens nie zachował się w tak nienaruszonym stanie. A w Kostenkach - proszę.
W 1953 roku chłop Protopopow kopał piwnicę i natknął się na starożytne mieszkania. Nazwa tego kopacza nie jest zbyt interesująca dla nauk podstawowych, ale na zawsze pozostanie w pamięci historycznej innych mieszkańców wioski. Ponieważ rząd radziecki kupił piwnicę Protopopowa za szalone pieniądze, otrzymał on dwupokojowe mieszkanie w Woroneżu, a wieś otrzymała asfaltową drogę, która dzięki muzeum istnieje do dziś.
I gdyby nie ta droga życia, która łączy Kostenki ze szpitalem, pocztą i opieką socjalną w ośrodku regionalnym, to w ciągu ostatnich dziesięciu lat, kiedy ostatecznie upadł tutejszy kołchoz, wykształciłaby się już nowa warstwa kulturowa prymitywne miejsca. Tak smutno żartuje Wiktor Popow, na którego oczach starożytni mieszkańcy Kostenek przeszli ewolucję do Europejczyków, podczas gdy ich współcześni trwali w jakimś niezrozumiałym paleolicie.
Z powodu bezrobocia większość mieszkańców wsi, jak za dawnych czasów, utrzymuje się z rolnictwa na własne potrzeby, a niektórzy mają nawet chaty pod słomą i z gruntową podłogą. Do pełnej identyfikacji z przodkami brakuje jedynie mamutów.
Ale to już inna historia, która nie ma nic wspólnego z archeologią.

MN : Rezerwat archeologiczny Kostenki znajduje się na terenie obwodu Chocholskiego w obwodzie woroneskim. Powierzchnia całkowita 36 mkw. km. Znajduje się tu 26 stanowisk z epoki kamienia, datowanych na okres od 20 do 40 tysięcy lat. Większość z nich jest wielowarstwowa, zawiera od dwóch do siedmiu warstw kulturowych pochodzących z różnych czasów.
Zasiedlenie prymitywnego człowieka w Kostenkach zbiega się z okresem tzw. zlodowacenia Wałdaj, kiedy południowa granica skorupy lodowcowej znajdowała się w połowie drogi między dzisiejszym Petersburgiem a Moskwą. Obecność dużej liczby mamutów na płaskim terenie tłumaczy się utrzymującym się zimnym klimatem.
W ostatnich latach w Kostenkach dokonano szeregu nowych, sensacyjnych odkryć. W 2000 roku odnaleziono najstarszą biżuterię w Europie Wschodniej - zdobione kolczyki wykonane z rurkowatych kości ptaków. W 2001 roku przedstawiono głowę figurki ludzkiej wykonanej z kła mamuta, powstałej około 35 000 lat temu. Dziś jest to najstarszy rzeźbiarski wizerunek osoby w paleolicie Europy.
Ludmiła Butuzowa, Roman Mukhametzanov (zdjęcie), wieś Kostenki (obwód woroneski)
Zdjęcie: Są to kości mamutów, z których nasi praprzodkowie budowali swoje domy (poniżej znajduje się całkowicie zachowane starożytne miejsce).
Wiktor Popow jest dyrektorem jedynego na świecie muzeum-rezerwatu archeologicznego.
Figurki kobiet znalezione podczas wykopalisk w Kostenkach (wiek 20-30 tys. lat). Rekonstrukcja starożytnego człowieka, który żył w środkowym Donie 28-30 tysięcy lat temu.
Źródło
„Pierwszy dom człowieka... Kostenki ” Film A. Łapina
Materialne ślady dawnych cywilizacji
To, z czym czytelnik zapozna się w tym artykule, jest znane wielu zainteresowanym badaczom. Jednak wszystkie te informacje okazują się nieznane lub niedostępne dla zdecydowanej większości ludzi, często tylko dlatego, że oficjalna nauka akademicka nie chce wyjaśniać wielu znalezisk archeologicznych i pisanych, aby nie zniszczyć stworzonego przez nią oficjalnego obrazu rozwoju cywilizacji. inteligentne życie na naszej Ziemi.
W związku z tym należy omówić niektóre z tych znalezisk i podać odpowiednie wyjaśnienia, zwłaszcza że bardzo dobrze wpisują się one w obraz rozwoju inteligentnego życia podany w źródłach słowiańskich. Co zatem archeolodzy odkryli dopiero w ciągu ostatnich dwóch stuleci, a co na wszelkie możliwe sposoby ukrywa oficjalna nauka akademicka?

1. Magazyn American Science w lipcu 1852 roku opublikował informację o operacjach strzałowych w Dorchester. Wybuchy skał przeprowadzono na głębokości 4,5-5 metrów i wraz z rozdartymi fragmentami kamienia wyrzucono na powierzchnię starożytny wazon, wzdłuż którego ścian znajdowało się sześć kwiatów w formie bukietu, z winoroślą i wieniec. Wazon wykonano z metalu cynkopodobnego i inkrustowano srebrem.
Największym tajnym znaleziskiem, na które zwracali uwagę ludzie, którzy odnaleźli fragmenty wazonu, był fakt, że wazon był osadzony w kamieniu naturalnym, co świadczyło o niezwykłej starożytności jego wyrobu. Według map US Geological Survey lokalna skała datowana jest na epokę prekambryjską i ma 600 milionów lat .
2. W poszukiwaniu fragmentów meteorytów ekspedycja Centrum MAI-Cosmopoisk przeczesała pola na południu regionu Kaługi i dzięki Dmitrijowi Kurkowowi znalazła kawałek kamienia. Kiedy wytarto brud z kamienia, na jego chipie znaleziono około centymetrową śrubę, która dostała się tam w nieznany sposób.
Kamień sukcesywnie odwiedzał instytuty paleontologiczne, zoologiczne, fizyki i matematyki, instytuty technologii lotniczej, muzea paleontologiczne i biologiczne, laboratoria i biura projektowe, Moskiewski Instytut Lotniczy, Moskiewski Uniwersytet Państwowy, a także kilkudziesięciu innych specjalistów z różnych dziedzin wiedzy. Paleontolodzy rozwiązali wszystkie pytania dotyczące wieku kamienia: jest on naprawdę stary, ma 300–320 milionów lat . „Śruba” uderzyła w skałę, zanim stwardniała, dlatego jej wiek jest nie mniejszy niż wiek kamienia.
3. Na Syberii znaleziono humanoidalną czaszkę, pozbawioną łuków brwiowych, datowaną na 250 milionów lat.
4. W 1882 roku American Journal of Science opublikował raport o odkryciu w pobliżu Carlson (Nevada) podczas wykopalisk kilku ludzkich śladów w butach o dość eleganckim wyglądzie, większych i znacznie większych niż stopy współczesnego człowieka. Odciski tych stóp odkryto w warstwach okresu karbonu. Ich wiek jest w przybliżeniu datowany na 200-250 milionów lat.
5. W Kalifornii odnaleziono ślady stóp par , których wielkość wynosi około 50 cm, rozciągniętych w łańcuszku, w którym odległość między odciskami wynosi dwa metry. Ślady te wskazują, że należą one do osób o wzroście przekraczającym 4 metry. Wiek tych śladów również wynosi około 200-250 milionów lat.
6. Na skałach Półwyspu Krymskiego , ponownie sprzed wielu milionów lat, przedstawiony jest ślad ludzkiej stopy o długości 50 centymetrów.
7. W 1869 r. z kopalni w Ohio (USA) wydobyto na powierzchnię kawałek węgla z napisem w nieznanym języku. Znaleziska nie udało się rozszyfrować, ale naukowcy uznali, że litery powstały przed stwardnieniem węgla, czyli setki milionów lat temu.
8. W 1928 roku w szybie kopalnianym w stanie Oklahoma (USA) na głębokości setek metrów odkryto ścianę z sześciennych bloków o bokach 30 centymetrów z doskonałym wykończeniem krawędzi. Ściana ta oczywiście wywołała zdziwienie, nieufność, a nawet strach wśród górników, gdyż sięga okresu karbonu, czyli okresu 200-250 milionów lat temu.
9. Wyprawa Baszkirskiego Uniwersytetu Państwowego pod przewodnictwem profesora Aleksandra Czuwyrowa znalazła na południowym Uralu fragment trójwymiarowej mapy naszej krainy, utworzonej 70 milionów lat temu.
W pobliżu góry Chandur wykopano płytę pokrytą różnymi znakami. Powierzchnia górnej części przedniej okazała się gładka, przypominająca porcelanę. Pod pożółkłą ceramiczną okładziną moje palce wydawały się szklane. Wtedy moje palce wyczuły aksamitną powierzchnię kamienia – dolomitu. Ceramika, szkło i kamień – takie związki nie występują w przyrodzie.
W 1921 r. historyk-badacz Wachruszew, który odwiedził Chandur, wspomniał o płytach w swoim raporcie. Poinformował, że było sześć płyt, ale cztery zaginęły. Źródła z XIX w. podają, że było ich dwieście. Chińczycy biorący udział w badaniach podali, że w Chinach nigdy nie produkowano takiej ceramiki, ponieważ była twarda jak diament.
Kamień – dolomit – również okazał się dziwny, absolutnie jednorodny, niespotykany obecnie w przyrodzie. Szkło okazało się diopzydem. Nauczyli się gotować coś takiego pod koniec XX wieku. Jednak szyba pieca nie jest spawana, ale wytwarzana jakąś nieznaną metodą chemiczną na zimno.
Na styku kamienia i ceramiki związek stanowi tzw. nanomateriał . Za pomocą jakiegoś narzędzia naniesiono na szkło tajemnicze znaki. I dopiero wtedy powierzchnię pokryto warstwą ceramiki. Mapa pokazuje płaskorzeźbę, która istniała na południowym Uralu 120 milionów lat temu. Najbardziej uderzające jest to, że oprócz rzek, gór i dolin zaznaczone są dziwne kanały i tamy. Cały system konstrukcji hydraulicznych o łącznej długości dwudziestu tysięcy kilometrów.

Fragment starożytnej mapy (płyta) ważył ponad tonę; ledwo udało się go wyciągnąć z otworu. Aby wizualnie zbadać relief mapy bez zniekształceń, wysokość inteligentnego stworzenia, które mogłoby z niej korzystać, powinna wynosić około trzech metrów. Wielkość płyt odpowiada dokładnie wartościom astronomicznym. Do pełnej mapy naszej krainy potrzeba 125 tysięcy płyt. Równik mieści się na 356 takich kamiennych mapach. Odpowiada to dokładnie liczbie dni w roku w tym czasie. Potem było o dziewięć dni krócej. Znaki na mapie okazały się matematycznie dokładne.
Część z nich udało się rozszyfrować. Okazało się, że w lewym rogu znajduje się zakodowany diagram sfery niebieskiej wskazujący kąt obrotu naszej Ziemi, nachylenie jej osi oraz nachylenie osi obrotu Księżyca. Odkryto także odciski muszli mięczaków żyjących w odległych czasach. Najwyraźniej twórcy tablic celowo pozostawili te „znaczniki czasu”.
Po zbadaniu płyty w różnych instytucjach naukowych, w tym zagranicznych, wyciągnięto wniosek: płyta nie jest podróbką, ale wiarygodnym artefaktem odległej przeszłości naszej Ziemi, pozwalającym stwierdzić, że została stworzona przez istoty inteligentne.
10. Nie mniej imponująca jest kolekcja doktora Cabrery, obywatela Peru, który od początku lat 60. XX w. zgromadził ogromną ilość (około 12 tys.) owalnych kamieni (z bardzo małych, wielkości pięści , do stukilogramowych głazów) w rejonie małego miasteczka Ica. Cała powierzchnia tych kamieni usiana jest płytkimi rysunkami ludzi, przedmiotów, map, zwierząt, a nawet licznymi scenami z życia.
Główną tajemnicą kamieni z Peru wydają się być same obrazy. Sceny polowań na starożytne zwierzęta: dinozaury, brontozaury, brachiozaury wydrapywano na powierzchni za pomocą jakiegoś ostrego narzędzia; sceny operacji chirurgicznych mających na celu przeszczepienie narządów ludzkiego ciała; ludzie oglądający obiekty przez szkło powiększające, badający ciała niebieskie za pomocą teleskopu lub lunety; mapy geograficzne z nieznanymi kontynentami.
Jeden z francuskich dziennikarzy gazety Paris-Match opisując kolekcję sugerował, że poprzez rysunki na kamieniach Ica jakaś starożytna cywilizacja o wysokim poziomie rozwoju chciała przekazać przyszłym cywilizacjom informacje o sobie, sugerując zbliżającą się katastrofę.
Coś podobnego wydarzyło się już w Ameryce Łacińskiej. W lipcu 1945 roku odkryto zabytki starożytnego Meksyku. Amerykański kolekcjoner V. Zhulsrud kupił dużą liczbę przedmiotów. Znajdujące się na nich wizerunki przypominały dinozaury, plezjozaury, mamuty, a także ludzi zamieszkujących okolice wymarłych starożytnych gadów.
Znaleziska te były szeroko omawiane zarówno przez historyków, jak i archeologów. Nie doszli jednak do pozytywnych wniosków i zakwalifikowali je jako fałszerstwa. Pojawiające się kamienie Ica , bardziej różnorodne, bardziej szczegółowe, liczniejsze, z większą liczbą obrazów, wpychają oficjalną naukę historyczną w ślepy zaułek, z którego może się wydostać jedynie poprzez rewizję wszystkich swoich podstaw pojęciowych.
Uwagę zwraca jedna poważna cecha w przedstawieniu osoby na rysunkach. Te obrazy mają nieproporcjonalnie dużą głowę. Stosunek głowy do ciała wynosi 1:3 lub 1:4, podczas gdy u współczesnych ludzi stosunek głowy do ciała wynosi 1:7.
Doktor Cabrera , badając znalezione kamienie za pomocą rysunków, doszedł do wniosku, że taki stosunek proporcji w budowie starożytnych inteligentnych istot sugeruje, że nie są to nasi przodkowie. Świadczy o tym także budowa rąk istot przedstawionych na rysunkach.

Profesor poświęcił ponad 10 lat na badanie znalezionych eksponatów, zanim wyciągnął pierwsze publiczne wnioski. Jeden z głównych wniosków sugeruje, że na kontynencie amerykańskim w czasach starożytnych istniały inteligentne istoty podobne do współczesnego człowieka, które wymarły w wyniku jakiejś katastrofy, a które w chwili swojej śmierci posiadały ogromną wiedzę i doświadczenie. Kamienie Ica są łączone w grupy według obszarów: geograficznego, biologicznego, etnograficznego itp.
11. Na obecność dużej wiedzy i doświadczenia wskazują rysunki przedstawiające trepanację czaszek, a także czaszki o różnych rozmiarach i kształtach. Duży rozmiar czaszek z wydłużoną i zaokrągloną częścią potyliczną wskazuje, że w odległej przeszłości niektórzy ludzie mieli masę mózgu trzy razy większą niż ludzie współcześni. Zdolność do zmiany czaszek i zwiększenia masy mózgu sugeruje, że ludzie z odległej przeszłości posiadali tajemnice Bogów - Nauczycieli, którzy ich stworzyli.
Mówią o tym megality peruwiańskiego miasta Tiahuanaco . Starożytne budowle składano z doskonale obrobionych kamieni o wadze kilkudziesięciu ton i dopasowano do siebie w taki sposób, że nadal nie można było włożyć między nie ostrza noża.
Istnieje głębokie przekonanie, że budowniczowie tych budowli mieli tajemnicę zmiękczania skały, po czym rzeźbili z niej jak plastelina, co chcieli, a także tajemnice grawitacji, gdyż przenoszenie całych bloków kamiennych o długości kilkudziesięciu metrów ton na znaczne odległości w warunkach górskich przy użyciu zwykłych środków jest łatwo niemożliwe.
Niektóre starożytne budowle w Peru zostały zniszczone przez eksplozje o niespotykanej sile, najprawdopodobniej eksplozje nuklearne. Pozostawili po sobie kratery i ogromne bloki wywróconej skały.
Nie mniej interesujące są rysunki znalezione na pustyni Nazca w Peru , ułożone na ziemi i przedstawiające różne ptaki i różne figury geometryczne. Te obrazy odkryto dzięki lotnictwu. Kto i kiedy umieścił te rysunki i w jakim celu?
12. W 1982 r ., 140 kilometrów od Jakucka, ekspedycja archeologiczna Akademii Nauk ZSRR pod przewodnictwem Yu Molchanova, na wysokości 105–120 metrów w pobliżu rzeki Leny, odkryła ponad cztery i pół tysiąca obiektów. kulturę materialną odkryto w warstwach geologicznych, których wiek wynosi około 3 miliony lat.
13. Legendy o przybywających gwiezdnych bogach , oprócz tego, że są powszechne, mają pewne podstawy. Świadczyć o tym może wyprawa archeologiczna przeprowadzona w latach 70. XX wieku do starożytnego meksykańskiego miasta Cholum , oddalonego o 100 kilometrów od Mexico City.
Kompleks rytualny odkopany w pobliżu Cholumu datowany jest na VII-XIII w. i poświęcony był dwóm „Bogom”: mężczyźnie i kobiecie, którzy przylecieli z Nieba wraz z innymi „Bogami”, ale pozostali, aby uczyć ludzi różnych nauk i rolnictwa. W wyniku nieznanych wydarzeń „Bogowie” zginęli, ale wdzięczni im za te nauki mieszkańcy zbudowali dla nich kryptę i zbudowali kompleks rytualny.
Niemiecki archeolog prowadzący wykopaliska wykonał kilka zdjęć ocalałych czaszek. Fotografie przedstawiają ogromne czaszki, których kształt przypominający łzy przypomina czaszkę „gwiezdnego dziecka”.
A jednak najsłynniejszą czaszką w różnych kręgach, która wywołała wiele interpretacji i hipotez, okazała się czaszka „Dziecka Taung” . Odkryto go w 1924 roku podczas wykopalisk w wiosce o tej samej nazwie w północno-zachodniej Afryce. Tajemnica czaszki, niewątpliwie zaliczanej do gatunku humanoidalnego, dręczy naukowców z różnych kierunków od ponad 70 lat. Niektórzy uważają ją za czaszkę zmutowanego dziecka, inni za czaszkę osoby dorosłej.
Lee Berger i Ron Clark z Uniwersytetu Witwatersorand spędzili kilka lat na badaniu ogromnej czaszki z potężnym czołem i lekko wydłużonym tyłem głowy i doszli do wniosku, że nie należy ona do ziemskiego stworzenia. Ustalono także, że zginął w wyniku uderzenia w skały. Co więcej, badacze byli ostatecznie przekonani, że pomimo szeregu cech czaszka należała do dorosłego osobnika, który żył dwa i pół miliona lat temu.
Na naszej ziemi znajdują się czaszki z obrażeniami zadanymi tysiące lat temu przez broń palną. Muzeum Historii Naturalnej w Londynie prezentuje ludzką czaszkę znalezioną w 1921 roku na terenach dzisiejszej Zambii.
Czaszka, zwana znaleziskiem z Broken Hill , jest o tyle ciekawa, że po lewej stronie znajduje się idealny okrągły otwór o całkowicie gładkich krawędziach. Kształt rany wskazuje, że powstała od kuli poruszającej się z dużą prędkością. Po przeciwnej stronie czaszki znajdował się kolejny otwór, co wskazywało, że kula przeszła na wylot. Potwierdzili to biegli medycyny sądowej z Berlina.

Faktem jest, że dziwne znalezisko odkryto na głębokości 18 metrów , a nie doszłoby do tego, gdyby w ciągu wieków, kiedy broń palna przedostała się do Afryki Środkowej, zginęło stworzenie innego gatunku. Odkryto kilka takich szczątków. Na przykład czaszka żubra znaleziona w pobliżu brzegów rzeki Leny, sprzed 40 tysięcy lat. Zawiera otwór o gładkich krawędziach, wykonany przez kulę wystrzeloną z broni palnej.
14. W październiku 1922 dr Ballou powiadomił czytelników nowojorskiego magazynu o odkryciu inżyniera górnictwa Johna Reida. W pokładach węgla w Nevadzie odnaleziono kawałek kamienia z zamarzniętym na powierzchni odciskiem podeszwy buta. Okazało się, że widoczne były nie tylko kontury podeszwy, ale także szereg szwów spajających części buta. Inżynier pokazał znalezisko geologom z Uniwersytetu Columbia, którzy uznali to, co zobaczył za imitację, choć przyznali, że kawałek skały węglowej może pochodzić sprzed ponad 5 milionów lat.
15. W 1871 r. w kopalni o głębokości 42 metrów w Illinois znaleziono kilka monet z brązu. Naturalnie kopalnia eksploatowała pokłady węgla, które powstały setki tysięcy lat temu, o czym świadczy głębokość jego występowania. Brak innych śladów działalności człowieka tłumaczy się także czasem powstawania warstw węgla.
16. Jednym z najwybitniejszych znalezisk archeologicznych z lat 70. XIX wieku był równoległościan salzburski, przechowywany w muzeum miasta o tej samej nazwie w Niemczech. Znaleziono go w osadach trzeciorzędu ( 12 milionów lat temu) i składał się z żelaza węglowego przeplatanego niklem. Oficjalni naukowcy uznali go za meteoryt.
Jednak ten „meteoryt” okazał się bardzo dziwny, gdyż miał kształt przetworzonego sześcianu . Poza tym nie posiadał fuzji, które pojawiałyby się na prawdziwym meteorycie. Wszystko zatem wskazuje na to, że ów równoległościan (sześcian) jest wytworem człowieka, wytworem inteligentnych istot.
17. W Filadelfii na głębokości 21 metrów robotnicy odkryli marmurową płytę z wyrytymi na jej powierzchni literami. Wezwali szanowanych obywateli pobliskiego miasta i byli świadkami odkrycia, które leżało pod wieloma warstwami łupków i starożytnej gliny.
18. W pierwszych latach nowego tysiąclecia prasa rosyjska donosiła o odkryciu w prowincjonalnej wiosce Salamasow w obwodzie Tula dwóch ogromnych kamieni pokrytych wizerunkami małp, panter, dinozaurów, dziobaków, dysków i symboli nieznanego celu.
Doły geologiczne wykonane na terenie Łysej Góry dostarczyły niesamowitych danych: kamienie mają 100-200 tysięcy lat. Prawdziwe badanie kamieni nie zostało jeszcze przeprowadzone, ale samo odkrycie artefaktu w pełni wskazuje na istnienie jakiejś rozwiniętej kultury ludzkiej w odległej przeszłości.
19. W Indiach, na obrzeżach Delhi , w pobliżu wieży Qutub Minar, znajduje się kolumna wykonana z czystego żelaza. Zawiera 99,72% żelaza, pozostałe 0,28% to zanieczyszczenia. Na jego czarno-niebieskiej powierzchni widać jedynie subtelne plamki korozji. Nie wiadomo, kto i kiedy wykonał tę żelazną kolumnę. Nie wiadomo również, w jaki sposób i gdzie dostarczono go do Delhi.

Ten kolos waży 6,8 tony. Dolna średnica wynosi 41,6 cm, zwężająca się ku górze do 30 cm. Wysokość kolumny wynosi 7,5 m. Zaskakujące jest to, że w dzisiejszej hutnictwie czyste żelazo produkuje się bardzo skomplikowaną metodą i w małych ilościach, ale to żelazo czystość jak kolumna, niemożliwa do uzyskania nowoczesnymi technologiami.
20. W indyjskiej wiosce Shivapur , niedaleko miejscowej świątyni, znajdują się dwa kamienie. Waga jednego z nich wynosi 55 kilogramów, drugiego około 41. Jeśli jedenaście osób dotknie palcami większego z nich, a dziewięć osób dotknie mniejszego i wszyscy razem wypowiedzą magiczną frazę o ściśle określonej nucie, oboje kamienie wznoszą się na wysokość około dwóch metrów i wiszą w powietrzu przez około sekundę, jakby w ogóle nie było grawitacji.
Dziś każdy, kogo stać na turystyczny wyjazd do Indii, może mieć pewność, że nie jest to fikcja. Kamienie są atrakcją na każdym szlaku turystycznym.
21. Dach jednej ze świątyń w mieście Puri w Indiach wykonany jest z monolitu ważącego 20 tysięcy ton. Nie ma odpowiedzi, w jaki sposób taki monolit został dostarczony do miasta i wzniesiony na świątynię.
22. Liczne znaleziska archeologów na Spitsbergenie i Nowej Ziemi mają również wiele zaskakujących rzeczy. W szczególności pod koniec XX wieku w wiecznej zmarzlinie na wyspie Vaigach znaleziono brązowe figurki skrzydlatych ludzi.
23. Majestatyczne świątynie i piramidy obu Ameryk, w których układzie rejestrowane są interakcje ruchów Słońca i Księżyca. Aby architektonicznie ucieleśnić te interakcje, konieczna jest systematyczna obserwacja ruchu ciał niebieskich na przestrzeni tysięcy lat i naukowe zrozumienie uzyskanych wyników.
Dokładność, z jaką budowniczowie przeprowadzili wszystkie obliczenia, budzi wątpliwości, czy Indianie mogli tego dokonać. W każdym razie przez ostatnie tysiąc lat Indianie nie zbudowali czegoś takiego.
24. Kalendarz Majów był dokładniejszy niż współczesny kalendarz gregoriański i obliczyli chronologię od 5 041 738 p.n.e. Sugeruje to, że twórcy kalendarza i chronologii najprawdopodobniej nie byli Hindusami. Ponadto najnowszy cykl kalendarza Majów kończy się w roku 2012 według kalendarza gregoriańskiego. Współcześni badacze tego kalendarza nazywają rok 2012 końcem czasów.
25. Z egipskimi piramidami nie wszystko jest jasne . Czas ich budowy, ustalony przez oficjalną naukę akademicką, jest wysoce wątpliwy. Dokładność konstrukcji, dokładność orientacji w kierunkach kardynalnych i energia piramid są niedostępne nawet dla współczesnych budowniczych, co bezpośrednio wskazuje na ich budowę w odległej przeszłości.
Ponadto niedawno odszyfrowano niektóre pisma sumeryjskie sprzed ponad 10 tysięcy lat. Mówią, że piramidy już wtedy stały. Najwyraźniej to nie przypadek, że cywilizacja egipska od czasów pierwszych dynastii faraonów, czyli około 3200 lat p.n.e., sprawia już wrażenie ugruntowanej kultury, która przyjęła czyjąś starożytną wiedzę w formie przystępnej dla ich zrozumienia.
Następnie wiedza ta została zaszyfrowana przez egipskich kapłanów jako ostateczne wnioski w postaci licznych nauk i instrukcji.
26. Ale jeśli piramidy amerykańskie i egipskie są mniej lub bardziej znane, to niewiele osób wie o piramidach w innych miejscach naszej Ziemi. Niedawno dowiedział się o odkryciu struktur piramidalnych w Chinach. Znaleziono je w centralnych regionach Chin, w mieście Mao Lin oraz na niektórych innych obszarach rolniczych kraju.
Największą piramidę odkryto w pobliżu miasta Qiyang. Ma wysokość do 300 metrów i szerokość u podstawy do 500 metrów. Nawet biorąc pod uwagę warstwę ziemską, czyli jak twierdzą archeolodzy, warstwę kulturową, piramida ta jest dwukrotnie większa od egipskiej piramidy Cheopsa, która ma zaledwie 148 metrów wysokości.
Nie da się dowiedzieć niczego o tajemnicach chińskich piramid, ponieważ czołowi naukowcy Chin są absolutnie pewni, że stan nauki akademickiej na tym etapie nie pozwala na dokładną i poprawną ocenę starożytnej kultury, podczas której piramidy te zostały zbudowane zbudowano, więc należy poczekać z przeprowadzeniem wykopalisk i nie próbować zmieniać panującego poglądu na przeszłość Chin.
27. Na północny wschód od wyspy Tajwan znajduje się archipelag maleńkich wysepek należących do Japonii, który skrywa wiele tajemnic. Niedaleko wysepki Ionaguni, przy spokojnej pogodzie, pod powierzchnią wody widać tajemniczy masyw skalny. Wznosi się na dole jak świątynia. Została odkryta w latach 90-tych XX wieku przez pasjonatów nurkowania z grupy Kihachiro Aratatake.

Pierwszym naukowcem, który nie mógł się oprzeć i zatonął pod wodą, aby na własne oczy zbadać tajemniczy obiekt, był Masaki Kimura, profesor geologii na Uniwersytecie Okinawa. Doszedł do przekonania, że przedmiot na pewno nie jest pochodzenia naturalnego. Podążając za nim, pomnik Ionaguni został zbadany i zbadany przez innych naukowców i archeologów z łodzi podwodnych.
Odkryli bloki o wadze 200 ton i doskonale obrobionych powierzchniach. Pod wodą odkryto już ponad 70 konstrukcji . Niektóre z nich mają ponad 12 tysięcy lat. Niedawno na tym samym obszarze zarejestrowano kolejne niewyjaśnione zjawisko. Z wysokości lotu samolotu pasażerskiego na obszarze archipelagu można zaobserwować tajemnicze błyski jasnego światła na samej powierzchni wody.
28. Dzisiejsza Rosja również nie jest pozbawiona piramid . Jedna z takich piramid znajduje się w pobliżu miasta Nachodka na Terytorium Primorskim, na wzgórzu Brat . Wizualnie wzgórze to jest bryłą geometryczną o proporcjach odpowiadających piramidom egipskim. Obecnie wzgórze Brat jest w połowie zrównane z ziemią i rozmyte przez jedną z odnóg rzeki Suchan. Naukowcy ustalili jednak, że podstawa wzgórza piramidy Brat jest pochodzenia naturalnego, to znaczy zbudowana jest z naturalnych granitów.
Na szczycie wzgórza znajduje się obecnie kamieniołom. W jednym z narożników kamieniołomu odkryto pozostałości jakiejś starożytnej budowli – fragmenty otynkowanych ścian ze śladami farby. Ta ochra jest jasnobrązowa i brązowa. Mur wykonano z nieznanego składu: zaprawy z odłamkami marmuru, miką i wtrąceniami mineralnymi, częściowo skrystalizowaną. Roztwór ten wylano w temperaturze co najmniej 600 stopni. Teraz nie można sobie wyobrazić, jak to zostało zrobione.
Odkryte ściany wskazują, że wewnątrz wzgórza Brat, w jego górnej jednej trzeciej, znajdowało się pomieszczenie. Górna część wzgórza została celowo wysadzona w powietrze w czasach sowieckich, a gruz wykorzystano do budowy miasta Nachodka. Naukowcy odkryli również, że wzgórze piramidy Brat pojawiło się pod koniec oficjalnego zlodowacenia, którego wiek szacuje się na co najmniej 40 tysięcy lat.
29. Ciekawe są także mapy Mercator i Piri Reis . Jedna z map Mercatora przedstawia Kontynent Północny (Daaria) takim, jaki był przed powodzią. Mapa Piri Reisa pokazuje Antarktydę bez lodu i część Ameryki Południowej. Mapy te również nie są akceptowane przez oficjalną naukę, choć linia brzegowa Antarktydy na mapie Piri Reisa ma dokładniejsze zarysy niż współczesne mapy Antarktydy, tworzone na podstawie danych i zdjęć uzyskanych z satelitów.
30. W 1969 r . podczas wyprawy w górskie rejony Azji Środkowej prof. JI. Mamarjanyan, który kierował grupą naukowców z uniwersytetów w Leningradzie i Aszchabadzie, odkrył starożytne miejsce pochówku. Archeolodzy określili wiek znalezionych szkieletów na ponad 20 000 lat.
Dziewięć z nich wykazywało oznaki poważnych uszkodzeń kości, których ludzie doznali w wyniku walk z dużymi zwierzętami. Dokładne badanie wykazało: po wycięciu przez starożytnych chirurgów części żeber, w klatce piersiowej powstał otwór, przez który przeprowadzono operację przeszczepu serca!
31. Nie mniej interesujące są dla nas starożytne kamienne labirynty Wysp Sołowieckich . Kto je zrobił i kiedy?

32. 13 lutego 1961 r. amerykańscy geolodzy odkryli wśród skorup kopalnych niezwykły obiekt: „sześciokątny izolator przebity cylindrycznym otworem, w którym znajdował się pręt z lekkiego metalu o średnicy 2 mm z zagięciami”. To znalezisko przypomina wyglądem nowoczesną świecę zapłonową. Ale wiek tego znaleziska archeologicznego wynosi około 500 000 lat!
ZZ. AV Trekhlebov w swojej książce „Krzyk Feniksa” pisze o lasce Aczyńsk, wykonanej z mamutowej kości słoniowej, która ma około 18 tysięcy lat. Pokryty jest kropkowanym spiralnym wzorem wykonanym ze stempli o różnych kształtach. Według niektórych naukowców pręt ten ujawnia wzorce zaćmień Słońca i Księżyca i może nawet być modelem Wszechświata. Obecnie nikt nie ma takich instrumentów astronomicznych. Nie ma do tego odpowiednich materiałów i stempli, a co najważniejsze, nie ma odpowiedniej wiedzy.
34. W tej samej książce A.V. Trekhlebov pisze o mikrolitach geometrycznych - bardzo małych, nie większych niż jeden centymetr szerokości, cienkich i bardzo ostrych płytkach krzemowych. Ostrza Microlith są 100 lub więcej razy ostrzejsze niż najbardziej zaawansowane nowoczesne skalpele stalowe. Potrafili ciąć drewno, kości, a nawet szkło. Pod względem twardości ustępują jedynie diamentowi i korundowi. Noże, sierpy itp. Wypełniano tymi mikrolitami.
Standardowy charakter mikrolitów i ich najwyższa produktywność wskazują, że zostały stworzone przez wysoko rozwiniętą cywilizację, dysponującą zaawansowanymi i energooszczędnymi technologiami. Te mikrolity zostały rozprowadzone z Uralu do Egiptu, a najstarsze z nich znaleziono na południowym Uralu, mają ponad 10 tysięcy lat;
Ale to nie wszystkie pomniki przeszłości naszej Ziemi, które nie znajdują odpowiedniego wyjaśnienia w oficjalnej nauce akademickiej. Niektóre starożytne zabytki uznawane są za falsyfikaty, inne otrzymują prymitywne wyjaśnienia, a jeszcze inne, którym nie można zaprzeczyć, są po prostu przemilczane .
Do pomników, które otrzymują prymitywne wyjaśnienie, zaliczają się w szczególności rysunki na peruwiańskiej pustyni Nazca. Oficjalni naukowcy twierdzą, że rysunki te zostały ułożone na powierzchni ziemi przez Hindusów za pomocą balonów. To wyjaśnienie rodzi wiele pytań.
– Kto nauczył Indian tkać materiał gęstszy od współczesnego materiału spadochronowego, skoro przez ostatnie tysiąc lat Indianie nie stworzyli niczego znaczącego?
– W jaki sposób Indianie mogli ustabilizować położenie balonu, bez którego nie byłoby możliwe utrzymanie rysunku w stałej pozycji do obserwacji?
Jak przesyłali sygnały z balonu na ziemię i sterowali pracą tysięcy ludzi?
– I najważniejsze: po co im te figury-rysunki, niewidoczne dla tych, którzy byli na powierzchni, skoro nie latali nad Ziemią ani w przestrzeni kosmicznej?
Oficjalni historycy i naukowcy innych dziedzin uważają, że rysunki postaci i gleba pustyni Nazca nie mogą być wykorzystywane do startów i lądowań w przestrzeni kosmicznej. Ale jest to prawdą tylko wtedy, gdy używane są nowoczesne rakiety naziemne.
Co by było, gdyby na pustyni Nazca wylądowały statki międzygwiezdne, zdolne unosić się w powietrzu i delikatnie opadać na powierzchnię Ziemi? To zmienia sytuację radykalnie. Statki te, które miały różne kształty i rozmiary, lądowały i startowały z przypisanych im platform, co precyzyjnie oznaczono różnymi figurami-rysunkami.
Najnowsze informacje, które się pojawiły, potwierdzają powyższe. Kosmonaucie Greczko, który odwiedził Peru, pokazano górę, której szczyt został kiedyś odcięty. Powstały obszar przypomina pas startowy, na którym w starożytności mogły lądować samoloty podobne do współczesnych.
Możliwość wykorzystania tej taśmy do lotów potwierdził także kosmonauta Grechko. Zatem wraz z rysunkami i figurami ten sztuczny pas przedstawia ogromny kompleks startów i lądowań, z którego w starożytności korzystały samoloty kosmiczne.
Nie ma znaczenia, czy te stanowiska archeologiczne nawiązują do jakiejś dawnej inteligentnej kultury, która istniała na tym terenie, czy też są pomnikami kilku kolejnych cywilizacji. Ważne jest coś zupełnie innego, a mianowicie to, że istniały one w czasach przedpotopowych .
Czas przedpotopowy nie jest czasem prymitywnym, jak interpretuje go współczesna nauka akademicka, ale ogromnym okresem poprzedzającym zniszczenie Atlantydy i wynikającą z niej powódź.
Po tych katastrofalnych wydarzeniach rozwinięte kultury, które powstały i istniały w Ameryce, zaczęły szybko ulegać degradacji. Budynki ludu sprzed Inków Collya kopiują konstrukcje cywilizacji przedpotopowych, ale są zbudowane z kamieni porównywalnych do współczesnych cegieł. Jeśli chodzi o budowle słynnych Inków, są one całkowicie prymitywne. Budowle te zbudowane są z fragmentów twardej skały o różnych naturalnych kształtach i rozmiarach, łączonych zaprawą.
Sugeruje to, że cywilizacje Ameryki, które powstały w okresie popowodziowym, utraciły połączenia ze swoimi Wyższymi Światami, a wraz z nimi straciły dużą ilość starożytnej wiedzy przekazanej im przez przedstawicieli Wyższych Światów. W rezultacie ludy ziemi, które żyły po potopie, zaczęły gwałtownie ulegać degradacji. Zatem zabytki archeologiczne, które nie są rozpoznane i nie wyjaśnione przez oficjalną naukę akademicką, prowadzą nas do następujących wniosków :
• po pierwsze, inteligentne społeczności pojawiły się na naszej Ziemi ponad 500 milionów lat temu.
• po drugie, były efektem przybycia i działalności przedstawicieli Wyższych Światów z różnych części naszej Galaktyki.
• po trzecie, inteligentne społeczności tworzone przez przedstawicieli Wyższych Światów wyginęły po pewnym czasie w wyniku klęsk żywiołowych lub w procesie katastrofalnych wojen, co zmusza nas do uznania informacji ze starożytnych źródeł indyjskich mówiących o istnieniu 22 cywilizacji na naszej Ziemi w czasach przedpotopowych jako całkiem wiarygodne.
• po czwarte, śmierć i późniejszą degradację pozostałości dawnych inteligentnych społeczności potwierdza obecność na naszej Ziemi ludzi różnych gatunków, ludów egzotycznych (Dagonowie i Dzopa), a także antropoidów.
• po piąte, archeologia nierozpoznanych i niewyjaśnionych zabytków przeszłości bez wątpienia potwierdza treść źródeł słowiańskich.
Źródło
Znalezienie artefaktów - zakazana archeologia
Czy Rosjanie byli pierwszymi ludźmi na Ziemi?
Czy Rosjanie byli pierwszymi ludźmi na Ziemi?
Lochy łączące kontynenty
Jewgienij Worobiow
Rok 2003 na obwodzie moskiewskim (na przedmieściach Sołniecznogorska) upłynął pod znakiem tajemniczego wydarzenia. Na jeziorze Bezdonnoje kierowca administracji wiejskiej Vereshenskaya Władimir Saiczenko znalazł standardową kamizelkę ratunkową Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych z napisem identyfikacyjnym potwierdzającym, że przedmiot ten należał do marynarza Sama Biełowskiego z niszczyciela Cowell , który został wysadzony w powietrze przez terrorystów 12 października, 2000 w porcie Aden. Niestety, zginęło 4 marynarzy, a 10 zaginęło, w tym Sam Belovsky . Może informacja jest błędna i nie ma w tym żadnej tajemnicy?

W wyniku przesłuchania bezpośrednich świadków i uczestników opisywanego zdarzenia ustalono, że kamizelka ratunkowa rzeczywiście została odnaleziona, a znajdujące się na niej napisy bezpośrednio wskazują na marynarza „Cowella” S. Biełowskiego .
Ale jak kamizelka ratunkowa z Oceanu Indyjskiego mogła dostać się do jeziora zagubionego w bezkresie centralnej Rosji, pokonując w ciągu trzech lat 4000 km po linii prostej? Jaka była jego droga? Stąd; istnieją nieznane podziemne ścieżki, tunele, najwyraźniej łączące dość odległe części kontynentów Ziemi. Ale przez kogo i kiedy zostały stworzone i po co?
Różni badacze na różnych kontynentach wielokrotnie odnotowywali, że oprócz tuneli metra, bunkrów, min i innych najróżniejszych jaskiń stworzonych przez naturę, istnieją podziemne jamy stworzone przez cywilizacje poprzedzające ludzkość. Te ostatnie istnieją nie tylko w postaci gigantycznych podziemnych hal, których ściany są obrabiane przez nieznane nam mechanizmy, ze śladami wtórnych procesów naturalnych (plamy, stalaktyty, stalagmity, pęknięcia itp.), ale także w postaci konstrukcje liniowe - tunele. Początek XXI wieku charakteryzuje się wzrostem częstotliwości znalezisk fragmentów tych tuneli na różnych kontynentach.

Jezioro Bezdonnoe
Identyfikacja starożytnych tuneli nie jest zadaniem łatwym, wymagającym wszechstronnej wiedzy na temat technologii prac pod ziemią, mechanizmów przemian skorupy ziemskiej i przestrzeni podziemnych w czasie historycznego rozwoju naszej planety. Ale ta procedura jest całkiem realistyczna, jeśli weźmie się pod uwagę; że główna różnica między starożytnymi tunelami a naturalnymi i nowoczesnymi obiektami podziemnymi polega na tym, co dziwne, starożytne obiekty wyróżniają się doskonałością i niesamowitą precyzją obróbki ścian wnęk (zwykle są one stopione), idealną kierunkowością i orientacją . Wyróżniają się także ogromnymi, cyklopowymi rozmiarami i... ponadprzeciętną starożytnością. Nie można jednak powiedzieć, że wszystkie pojawiły się w tym samym czasie. Rozważmy dostępne prawdziwe informacje na temat starożytnych tuneli i wyrobisk.
Na Krymie znana jest Jaskinia Marmurowa , położona w paśmie górskim Chatyr-Dag na wysokości 900 m n.p.m. Schodząc do jaskini, licznych zwiedzających wita ogromna sala w formie rury o wielkości około 20 metrów, obecnie w połowie wypełniona głazami, które zawaliły się w wyniku licznych trzęsień ziemi i wypełniona osadami krasowymi. Przez szczeliny sklepienia wiszą stalaktyty, a stalagmity rozciągają się w ich stronę, wywołując hipnotyzujące wrażenie. Niewiele osób zwraca uwagę na fakt, że początkowo był to tunel o idealnie gładkich ścianach, prowadzący w głąb pasma górskiego ze spadkiem w stronę morza. Mury są dobrze zachowane i nie mają śladów erozji: płynące wody - jaskinie krasowe, powstałe w wyniku rozpuszczania wapienia. Czyli przed nami fragment tunelu prowadzącego donikąd i zaczynającego się na wysokości około 1 km od poziomu Morza Czarnego. Biorąc pod uwagę, że depresja Morza Czarnego powstała na przełomie eocenu i oligocenu (około 30 milionów lat temu) w wyniku upadku dużej asteroidy, która odcięła i zniszczyła główny grzbiet Gór Krymskich, jest to dość należy przyjąć, że Jaskinia Marmurowa to fragment starożytnego tunelu, którego główna część znajdowała się w paśmie górskim zniszczonym przez asteroidę, mającym co najmniej 30 milionów lat.
Jak wynika z najnowszych doniesień speleologów krymskich, pod masywem Ai-Petri , malowniczo wiszącym nad Ałupką i Simeiz , odkryto ogromną jamę . Ponadto odkryto tunele łączące Krym z Kaukazem .
Ufolodzy z Kaukazu podczas jednej z wypraw ustalili, że pod grzbietem Uvarov , naprzeciw góry Arus , znajdują się tunele, z których jeden prowadzi w stronę Półwyspu Krymskiego , a drugi przez miasta Krasnodar, Yeisk i Rostów nad Donem rozciąga się do regionu Wołgi . W regionie Krasnodaru odnotowano odgałęzienie do Morza Kaspijskiego . Niestety członkowie wyprawy nie przekazali bliższych informacji.

Grzbiet Miedwiedickiej
A w rejonie Wołgi znajduje się tylko dobrze znany grzbiet Miedwiedickiej , badany wystarczająco szczegółowo przez ekspedycje Kosmopoisk od 1997 roku. Odkryto i zmapowano rozległą sieć tuneli, którą zbadano na dziesiątkach kilometrów. Tunele mają przekrój kołowy, czasem owalny, o średnicy od 7 do 20 m, zachowującej stałą szerokość na całej długości i kierunek na głębokości od powierzchni 6–30 m na grzbiecie Medveditskaya średnica tuneli wzrasta z 22 do 35 metrów, dalej - 80 m, a już na najwyższym wzniesieniu średnica zagłębień sięga 120 m, zamieniając się w ogromną salę pod górą. Pod różnymi kątami odchodzą stąd trzy siedmiometrowe tunele. Staje się jasne, że grzbiet Miedwiedickiej jest węzłem, skrzyżowaniem, na którym zbiegają się tunele z innych regionów, w tym z Kaukazu . Stąd można dostać się nie tylko na Krym , ale także do północnych regionów Rosji, do Nowej Ziemi i aż na kontynent północnoamerykański (dane od kontaktowca Antona Anfiłowa). Niektórzy uważają, że tunele te nadal działają i wykorzystywane są jako arterie transportowe oraz bazy dla wehikułów UFO, chociaż ci drudzy niekoniecznie są ich budowniczymi. Nic dziwnego, że P. Mironichenko w swojej książce „Legenda LSP” uważa, że cały nasz kraj, łącznie z Krymem , Ałtajem, Uralem, Syberią i Dalekim Wschodem, jest usiany tunelami. Pozostaje tylko odkryć ich lokalizację. A dzieje się to w większości przypadków przez przypadek. W ten sposób mieszkaniec wsi Liski Selyavnoye w obwodzie woroneskim Jewgienij Czesnokow wpadł do dziury na łące, która okazała się jaskinią z tunelami rozchodzącymi się w różnych kierunkach, na której ścianach widniały symbole.
Na Kaukazie, w wąwozie niedaleko Gelendżyka , od dawna znany jest pionowy szyb – prosty jak strzała, o średnicy około półtora metra i głębokości 6 lub 100 m. Ponadto jego cecha jest gładka, jakby stopione ściany. Badanie ich właściwości wykazało, że ściany zostały poddane jednoczesnemu oddziaływaniu termicznemu i mechanicznemu, w wyniku czego utworzyła się w skale skorupa o grubości 1–1,5 mm, nadająca jej niezwykle trwałe właściwości, których nie da się uzyskać nawet przy dzisiejszym rozwoju technologii , oraz topnienie ścian wskazuje na jego technogeniczne pochodzenie. Dodatkowo w kopalni zanotowano intensywne tło radiacyjne. Możliwe, że jest to jeden z pionowych szybów łączących się z poziomym tunelem biegnącym z tego obszaru w rejonie Wołgi do grzbietu Miedwiedickiego.
Wiadomo, że w latach powojennych (w 1950 r.) wydano tajny dekret Rady Ministrów ZSRR o budowie tunelu przez Cieśninę Tatarską w celu połączenia kolejowego kontynentu z wyspą. Sachalin. Z biegiem czasu tajemnica została uchylona, a pracująca tam doktor nauk fizycznych i mechanicznych L.S. Berman w swoich wspomnieniach przekazanych w 1991 r. oddziałowi Memoriał w Woroneżu, że budowniczowie nie tyle budowali, ile odnawiali. istniejący już tunel, ułożony w czasach starożytnych, niezwykle kompetentnie, biorąc pod uwagę geologię dna cieśniny. Wspomniano także o dziwnych znaleziskach w tunelu – niezrozumiałych mechanizmach i skamieniałych szczątkach zwierząt. Wszystko to zniknęło następnie w tajnych bazach wywiadowczych. Zatem twierdzenia P. Miroshnichenko , że nasz kraj i Daleki Wschód są usiane tunelami, nie są bezpodstawne. A ten używany tunel, możliwe, prowadzi dalej przez wyspę. Sachalin do Japonii .
Przenieśmy się teraz w rejon Europy Zachodniej, w szczególności na granicę Słowacji i Polski, w pasmo Beskidów Tatrzańskich . Tutaj wznosi się „Królowa Beskidów” – Babia Góra o wysokości 1725 m n.p.m. Od czasów starożytnych mieszkańcy okolic skrywali tajemnicę związaną z tą górą. Jak powiedział jeden z mieszkańców o imieniu Vincent , w latach 60-tych XX wieku wraz z ojcem za jego namową udał się ze wsi do Baby Góry. Na wysokości 600 m wraz z ojcem przesunęli na bok jedną z wystających skał i otworzyło się duże wejście, do którego swobodnie mógł wjechać wóz z koniem. Owalny tunel, który się otworzył, był prosty jak strzała, szeroki i tak wysoki, że zmieściłby się w nim cały pociąg. Gładka i błyszcząca powierzchnia ścian i podłogi zdawała się być pokryta szkłem (znowu technologia pozaziemska?). W środku było sucho. Długa ścieżka pochyłym tunelem doprowadziła ich do przestronnej sali w kształcie ogromnej beczki. Było w nim kilka tuneli, niektóre z nich miały przekrój trójkątny, inne były okrągłe. Według księdza Vincenta okazało się, że stąd tunelami można dostać się do różnych krajów i różnych kontynentów. Tunel po lewej stronie prowadzi do Niemiec , dalej do Anglii i dalej na kontynent amerykański . Prawy tunel biegnie do Rosji, na Kaukaz , następnie do Chin i Japonii, a stamtąd do Ameryki , gdzie łączy się z lewym.

Do Ameryki można także dostać się innymi tunelami ułożonymi pod biegunem północnym i południowym Ziemi. Na trasie każdego tunelu znajdują się „stacje węzłowe”, takie jak ta. Według niego, obecnie tunele te są czynne - odnotowywano przez nie ruch wehikułów UFO.
Z raportu z Anglii wynika, że podczas kopania tunelu na potrzeby gospodarstw domowych górnicy słyszeli dochodzące z dołu odgłosy pracy mechanizmów. Po przebiciu górotworu górnicy odkryli schody prowadzące do studni, a odgłosy pracujących mechanizmów nasiliły się. To prawda, że nic więcej nie wiadomo o ich dalszych działaniach. Być może jednak przypadkowo odkryli jeden z pionowych szybów poziomego tunelu jadącego z Niemiec . A dźwięki pracujących mechanizmów wskazywały na jego stan pracy.
Kontynent amerykański jest również bogaty w doniesienia o lokalizacji starożytnych tuneli. Andrew Thomas, znany badacz, jest przekonany, że pod Ameryką zachowały się starożytne podziemne tunele pionowe i poziome, również z wypalonymi ścianami, a niektóre z nich są w idealnym stanie. Tunele są proste jak strzała i przenikają cały kontynent. Jednym z węzłów, w którym zbiega się kilka kopalń, jest Mount Shasta w Kalifornii . Stąd drogi prowadzą do stanów Kalifornia i Nowy Meksyk . Potwierdza to incydent, jaki przydarzył się małżonkom Iris i Nickowi Marshallom, którzy w okolicach małego kalifornijskiego miasteczka Bishop na górzystym terenie Caso Diablo weszli do jaskini, której ściany i podłoga były niezwykle równe i gładka, jakby wypolerowana na lustrzany połysk. Na ścianach i suficie narysowano dziwne hieroglify. Na jednej ze ścian znajdowały się małe otwory, z których sączyły się słabe promienie światła. Następnie usłyszeli dziwny hałas dochodzący z podziemi, w wyniku czego pospiesznie opuścili pomieszczenie. Być może przypadkowo odkryli jedno z wejść do podziemnego tunelu, który okazał się aktywny.
W 1980 roku niedaleko wybrzeży Kalifornii odkryto ogromną pustą przestrzeń, sięgającą kilkaset metrów w głąb kontynentu. Możliwe, że odkryto jedną ze stacji węzłowych podziemnych tuneli.

O obecności tuneli świadczy także fakt, że próby nuklearne przeprowadzone na dużych głębokościach na znanym poligonie w Nevadzie dały nieoczekiwany efekt. Dwie godziny później w Kanadzie, w jednej z baz wojskowych w odległości 2000 km od poligonu w Nevadzie, zarejestrowano 20-krotnie wyższy niż normalnie poziom promieniowania. Jak to się mogło stać? Okazało się, że obok bazy znajdowała się ogromna jaskinia, będąca częścią ogromnego systemu jaskiń i tuneli na kontynencie. W 1963 roku kopiąc tunel natrafiliśmy na ogromne drzwi, za którymi schodziły się marmurowe stopnie. Być może było to kolejne wejście do systemu tuneli. Niestety nie wiadomo, gdzie to się stało.
Ale w Idaho antropolog James McKean zbadał dużą jaskinię i przeszedł kilkaset metrów szerokim kamiennym tunelem, zanim zatrzymał go nieznośny zapach siarki, straszliwe szczątki ludzkich szkieletów i wyraźny hałas dochodzący z głębin. W rezultacie badania musiały zostać przerwane.

Na terenie Meksyku, w jednym z najbardziej opuszczonych i najsłabiej zaludnionych obszarów, znajduje się starożytna jaskinia Satano de las Golondrinas , która ma ponad kilometr głębokości i kilkaset metrów szerokości. Jego strome ściany są absolutnie płaskie i gładkie. A jego dno to prawdziwy labirynt najróżniejszych „pokojów”, „przejść” i tuneli, rozchodzących się na tej głębokości w różnych kierunkach. Jeden z węzłów tuneli międzykontynentalnych?
Ameryka Południowa nie pozostaje w tyle za Ameryką Północną pod względem tuneli. W trakcie ostatnich badań profesora E. von Denikina odkryto pod powierzchnią pustyni Nazca wiele kilometrów tuneli , przez które wciąż przepływa czysta woda.
Natomiast w czerwcu 1965 roku w Ekwadorze argentyński badacz Juan Moritz w prowincji Morona-Santiago , na terytorium pomiędzy miastami Galacquisa – San Antonio – Yopi, odkrył i sporządził mapę nieznanego systemu podziemnych tuneli i szybów wentylacyjnych o łącznej długości setek kilometrów. Wejście do systemu tuneli wygląda jak schludne wycięcie w skale, mniej więcej wielkości drzwi do stodoły. Zejście na kolejno rozmieszczone poziome platformy prowadzi na głębokość 230 m. Znajdują się tu tunele o przekroju prostokątnym, różnej szerokości, z zakrętami pod kątem 90 stopni. Ściany są gładkie, jakby szkliwione lub wypolerowane. Szyby wentylacyjne o średnicy około 70 cm i pomieszczenia wielkości sali koncertowej lokalizowane są ściśle okresowo. Odkryto, że pośrodku jednego z nich znajduje się konstrukcja przypominająca stół i siedem „tronów” wykonanych z nieznanego materiału przypominającego plastik. W pobliżu miejsca „tronu” znaleziono odlane w złocie duże postacie skamieniałych jaszczurek, słoni, krokodyli, lwów, wielbłądów, żubrów, niedźwiedzi, małp, wilków, jaguarów, a nawet krabów i ślimaków. W tym samym pomieszczeniu znajduje się „biblioteka” kilku tysięcy tłoczonych metalowych tablic o wymiarach 96x48 cm z pewnego rodzaju ikonami. Każda tabliczka jest stemplowana w specjalny sposób. X. Moritz odnalazł także kamienny „amulet” (11×6 cm) z wizerunkiem postaci mężczyzny stojącego na globusie.
Tunele i korytarze są pełne stosów złotych przedmiotów (krążków, talerzy, ogromnych „naszyjników”) z różnymi wzorami i symbolami. Na ścianach wyryte są wizerunki dinozaurów. Na tabliczkach znajdują się wizerunki piramid z klocków. A symbol piramidy sąsiaduje z wężami latającymi (a nie pełzającymi!) po niebie. Znaleziono setki takich obrazów. Niektóre zapisy odzwierciedlają astronomiczne koncepcje i idee podróży kosmicznych.
Bez wątpienia odkrycie dokonane przez H. Moritza w pewnym stopniu podnosi kurtynę dotyczącą tego, kto zbudował tunele, jaki był poziom jego wiedzy i w przybliżeniu, kiedy to się stało (widzieli dinozaury).
Już w 1976 roku wspólna ekspedycja anglo-ekwadorska zbadała jeden z podziemnych tuneli w rejonie Los Tayos, na granicy Peru i Ekwadoru. Odkryto tam pomieszczenie, w którym znajdował się także stół otoczony krzesłami o ponad dwumetrowych oparciach, wykonanymi z nieznanego materiału. Drugie pomieszczenie było długim korytarzem z wąskim przejściem pośrodku. Wzdłuż ścian wisiały półki ze starożytnymi księgami, grubymi tomami – po około 400 stron każda. Wykonane z czystego złota strony tomów wypełnione były niezrozumiałym pismem.

Oczywiście twórcy wykorzystali tunele i hale nie tylko do przemieszczania się, ale także jako projektowane od dawna składowiska cennych informacji. Wiadomo, że pomieszczenia te nie są już użytkowane.

Wyprawa speleologów w 1971 roku w Peru odkryła jaskinie, do których wejście blokowały bloki skalne. Po ich pokonaniu badacze odkryli na głębokości około 100 m ogromną salę, której podłogę ułożono z bloków ze specjalnym reliefem. Na (znowu) wypolerowanych ścianach widniały niezrozumiałe napisy przypominające hieroglify. Z hali w różnych kierunkach wychodziły liczne tunele. Część z nich prowadzi w stronę morza, pod wodę i dalej na jej dnie.
W ten sposób najwyraźniej natknęliśmy się na kolejną stację węzłową.
Z drugiej strony, jak wynika z badań przeprowadzonych przez naukowców z w Instytucie Biofizycznym Equal Omara José i Jorge Dilletaina, które odbyło się w czerwcu 2003 r. Uważają, że zjawisko to jest dziełem człowieka i jest konsekwencją działania pewnych urządzeń technicznych (maszyn) znajdujących się pod ziemią na głębokości wielu kilometrów. Być może są to podziemne wyrobiska, obecnie wykorzystywane jako miejsca pracy.
Doniesienia z Chile są absolutnie niesamowite . W listopadzie 1972 r. na prośbę rządu S. Allende do Chile przybyła radziecka kompleksowa ekspedycja ze specjalistami ds. górnictwa Nikołajem Popowem i Efimem Czubarinem w celu zbadania możliwości wznowienia pracy starych kopalń rud do produkcji miedzi, które republika wymagany. Eksperci udali się w góry do zapomnianego złoża położonego 40 km od miasta Chichuana.

Po oczyszczeniu mocno zablokowanego wejścia do kopalni Popow i Czubarin przeszli kilkadziesiąt metrów i odkryli przejście prowadzące w dół pod kątem 10 stopni. Korytarz miał średnicę półtora metra i falistą powierzchnię. Nasi specjaliści postanowili zbadać przejście, które po 80 metrach skręciło w poziom i doprowadziło do dużego wyrobiska bogatego w żyły miedzi. Rozciągały się co najmniej na kilkaset metrów.
Okazało się jednak, że żyły zostały już wydobyte i przy użyciu zaawansowanej technologicznie metody: skała płonna pozostała nietknięta, nie było żadnych zapadlisk ani gruzu. Nieco dalej eksperci zobaczyli wlewki miedzi, których kształt i wielkość przypominały strusie jaja, zebrane w stosy po 40–50 sztuk w odległości 25–30 kroków od siebie. Potem zobaczyli mechanizm przypominający węża - kombajn o średnicy około metra i długości 5-6 metrów. Wąż wpadł na miedzianą żyłę i dosłownie wyssał miedziane żyły ze ścian tunelu. Ale długo nie można było tego obserwować, ponieważ pojawiły się nowe wężowe mechanizmy o mniejszych rozmiarach - o średnicy około 20 cm i długości 1,5–2 m. Najwyraźniej przedostały się one w miejsca niedostępne dla dużych mechanizm, a także pełnił funkcję ochronną przed niepożądanymi gośćmi.
Przypomnijmy sobie teraz skład chemiczny UFO, które w 90% składa się z miedzi. I możliwe, że nasi specjaliści przypadkowo odkryli jedno ze złóż miedzi eksploatowanych przez przedstawicieli UFO dla ich potrzeb naprawy i tworzenia nowych typów urządzeń UFO, których jedna baza zlokalizowana jest w górach Ameryki Południowej. Jednak pozwala to również zrozumieć, jak powstawały duże tunele z ich błyszczącymi, wypolerowanymi ścianami.
Zatem legendy o istnieniu rozległego systemu podziemnych tuneli w Ameryce Południowej nie są bezpodstawne i jest całkowicie możliwe, że Inkowie ukryli w podziemnych tunelach złoto i biżuterię, których poszukiwania konkwistadorzy spędzili setki lat Andy , których centrum znajduje się w pobliżu starożytnej stolicy Cusco i rozciągają się przez wiele setek kilometrów nie tylko pod terytorium Peru, ale także równika, Chile i Boliwii. Ale żona ostatniego władcy Inków nakazała zamurowanie wejść. Zatem głęboka przeszłość sąsiaduje i splata się z wydarzeniami niedawnej teraźniejszości.

Azja Południowo-Wschodnia również nie cierpi na brak starożytnych tuneli. Słynna Szambala zlokalizowana jest w licznych jaskiniach Tybetu , połączonych podziemnymi przejściami i tunelami, z jej wtajemniczonymi, którzy znajdują się w stanie „samadhi” (ani żywi, ani martwi), siedząc w nich w pozycji lotosu przez wiele setek tysięcy lat. Ukończone tunele wykorzystano także do innych celów – zachowania puli genów Ziemi i podstawowych wartości. Wielokrotnie wspominano w słowach wtajemniczonych, którzy mają dostęp do osób znajdujących się w stanie „samadhi”, o przechowywanych tam niezwykłych środkach transportu io tunelach o absolutnie gładkich ścianach.
W chińskiej prowincji Hunan, na południowym brzegu jeziora Dongting, na południowy zachód od miasta Wuhan, obok jednej z okrągłych piramid, chińscy archeolodzy odkryli zakopane przejście, które doprowadziło ich do podziemnego labiryntu. Jego kamienne ściany okazały się bardzo gładkie i starannie obrobione, co dało naukowcom podstawy do wykluczenia ich naturalnego pochodzenia. Jedno z wielu symetrycznie rozmieszczonych przejść doprowadziło archeologów do dużej podziemnej sali, której ściany i sufit pokryto wieloma rysunkami. Jeden z rysunków przedstawia scenę polowania, a powyżej istoty (bogowie?) „w nowoczesnych ubraniach” siedzą na okrągłym statku, bardzo podobnym do aparatu UFO. Ludzie z włóczniami gonią bestię, a latający nad nimi „supermani” celują w cel za pomocą przedmiotów przypominających broń palną.
Inny projekt składa się z 10 kulek rozmieszczonych w równych odległościach od siebie, rozmieszczonych wokół środka i przypomina schemat Układu Słonecznego, gdzie trzecia (Ziemia) i czwarta (Mars) są połączone linią w kształcie pętli . To mówi o jakimś połączeniu między Ziemią a Marsem. Naukowcy ustalili wiek pobliskich piramid na 45 000 lat.
Jednak tunele mogły zostać zbudowane znacznie wcześniej i korzystali z nich dopiero kolejni mieszkańcy Ziemi.
Ale w północno-zachodnich Chinach, na pustynnym i słabo zaludnionym obszarze prowincji Qinghui , w Tybecie, niedaleko miasta Ikh-Tsaidam, wznosi się góra Baigong wraz z pobliskimi słodkimi i słonymi jeziorami. Na południowym brzegu słonego jeziora Toson samotna skała z jaskiniami wznosi się na wysokość 60 metrów; w jednej z nich, o gładkich i gładkich, oczywiście sztucznych ścianach, z górnej części ściany wystaje ukośnie pokryta rdzą rura o średnicy 40 cm, kolejna rura schodzi pod ziemię, a przy wejściu do jaskini znajduje się 12 więcej rur o mniejszej średnicy - od 10 do 40 cm. Są one umieszczone równolegle do siebie. Na brzegu jeziora i w jego pobliżu można zobaczyć wiele żelaznych rur wystających ze skał i piasku o średnicy 2–4,5 cm i zorientowanych ze wschodu na zachód. Są rurki o jeszcze mniejszym przekroju – zaledwie kilka milimetrów, ale żadna z nich nie jest zatkana w środku. Takie rury znaleziono także w samym jeziorze – wystające na zewnątrz lub ukryte w głębinach. Badając skład rur, okazało się, że zawierają one 30 procent tlenku żelaza, dużą ilość dwutlenku krzemu i tlenku wapnia. Skład wskazuje na długotrwałe utlenianie żelaza i wskazuje na bardzo starożytne pochodzenie rur.
Wszystko to – zarówno jaskinie, jak i rury – to pozostałości konstrukcji, być może platformy startowej do wystrzeliwania rakiet i statków kosmicznych, wzniesionych w odległej przeszłości przez przedstawicieli cywilizacji pozaziemskiej, którzy prawdopodobnie byli zaangażowani w budowę podziemnych tuneli po całym świecie z jakiegoś powodu (na przykład zniszczenie kompleksów startowych) nie mogli opuścić Ziemi.
Piramidy i ruiny starożytnych świątyń na płaskowyżu Giza w Egipcie znają wszyscy. Niewiele jednak wiadomo o tym, co kryje się pod powierzchnią ziemi. Niedawne badania naukowców pokazują, że pod piramidami znajdującymi się na płaskowyżu ukryte są ogromne, niezbadane podziemne struktury, a naukowcy sugerują, że sieć tuneli rozciąga się na dziesiątki kilometrów i rozciąga się zarówno w stronę Morza Czerwonego , jak i Oceanu Atlantyckiego . Przypomnijmy sobie teraz wyniki badań przeprowadzonych w Ameryce Południowej tuneli biegnących pod dnem Oceanu Atlantyckiego … Być może zbliżają się one do siebie.
Na Bliskim Wschodzie, w Syrii , w rejonie Aleppo , badaliśmy mało znaną w nauce sytuację, którą lokalni mieszkańcy nazywali „porażką”. Jest to teren pagórkowaty, suchy, ale kiedy podeszliśmy do jednego ze wzniesień, z wielkim zaskoczeniem zobaczyliśmy zamiast szczytu ogromną jaskinię ze stromymi ścianami o głębokości do 70 m i średnicy do 120 m ta forma niespodziewana? Według mieszkańców awaria powstała natychmiast, jednego dnia, już w czasach starożytnych. I początkowo na dnie znajdował się otwór o średnicy około 10 m, który następnie zasypywano. Oczywiste jest również, że aby doszło do zapadnięcia się skały, pod nią musi znajdować się wgłębienie ze stromymi ścianami o głębokości do 70 m i średnicy do 120 m. Jak to mogło powstać niespodziewanie? Według mieszkańców awaria powstała natychmiast, jednego dnia, już w czasach starożytnych. I początkowo na dnie znajdował się otwór o średnicy około 10 m, który następnie zasypywano. Oczywiste jest również, że aby uzyskać zapadniętą objętość skały, pod spodem musi znajdować się wnęka o objętości co najmniej 1,6 miliona metrów sześciennych gleby, ponieważ po rozluźnieniu objętość skały zwiększa się co najmniej dwukrotnie. Przypomnijmy sobie teraz zasady budowy podziemnych hal znanych nam w innych miejscach – na Grzbiecie Miedwiedickim, w Babyj Górze, w Andach. Wszędzie budowano je w górach lub wzgórzach. Być może tutaj znajdował się jeden z „węzłów” kolejnego podziemnego tunelu.
Wzdłuż gór libańskich , po stronie syryjskiej , znanych jest jeszcze kilka podobnych awarii, powstałych na skutek trzęsień ziemi i po prostu z biegiem czasu niszczenia skał – sklepienie nie wytrzymywało obciążenia pionowego.
Wiedząc o możliwej lokalizacji sieci tuneli na całym świecie, niektóre zalane, inne suche i w niektórych miejscach zniszczone, niektóre wykorzystywane do ukrytego przemieszczania się wehikułów UFO, wyobraźmy sobie, jak kamizelka Biełowskiego , której właściciel najwyraźniej zmarł w wyniku działania rekinów lub ryb, których jest wiele. Aby to zrobić, konieczne jest istnienie podziemnej sieci tuneli wypełnionych wodą wraz z jej ruchem na północ. Możliwe, że z tego miejsca na Półwyspie Arabskim biegną tunele prowadzące przez Syrię do Morza Kaspijskiego , gdzie łączą się z tunelami pod Krasnodarem , dalej do Rostowa odgałęzieniami w obwodzie Woroneża , do jeziora Bezdonnoje i dalej łączą się z tunelem z Tatry jadąc w rejon Wołgi .
Jeśli chodzi o czas powstania tuneli, oczywisty jest ich różny wiek: od starożytnych (ponad 30 milionów lat), już zniszczonych i częściowo zawalonych, zasypanych w wyniku kataklizmów na Ziemi ( Krym , Syria itp.), do dość młodych - niecałych 1 miliona lat, cóż, czasem doskonale zachowanych i w dobrym stanie oraz używanych przez urządzenia UFO. Tunele te najwyraźniej powstały na wczesnym etapie rozwoju człowieka, sądząc po pozostawionych na ścianach tuneli rysunkach, przedstawiających wspólne działania „nadludzi” i zwykłych ludzi (Andy). I najprawdopodobniej nie byli to pozaziemscy kosmici, ale jedna z czterech starożytnych, wysoko rozwiniętych cywilizacji, o których wspominali Inkowie, którzy posiadali wysokie technologie, które umożliwiły tworzenie takich konstrukcji inżynieryjnych rozciągających się na ogromne odległości. Nie ma bowiem potrzeby, aby kosmici tworzyli podziemne tunele w przypadku groźby kataklizmów na naszej planecie, gdy mogliby spokojnie wycofać się do swoich, obserwując z daleka wydarzenia na Ziemi.
Teraz, w oparciu o dotychczas znany materiał i źródła starożytne, spróbujemy stworzyć diagram rozmieszczenia tuneli według kontynentów (patrz rysunek).

Oczywiście ten diagram jest dość przybliżony, ponieważ nie ma informacji i praktycznie nie ma badań z tego punktu widzenia Afryki, Indii, Australii, większości Rosji i Japonii.
Ale ten diagram daje już wyobrażenie o wielkości pracy starożytnych cywilizacji. Ale dlaczego było to konieczne?
Wiemy, że co 200 milionów lat na Ziemi zdarzają się globalne katastrofy, podczas których zanika aż 80 procent fauny i flory, a ostatnia miała miejsce na granicy eocenu, zaledwie 30 milionów lat temu w wyniku upadku kolejne asteroidy. Mniejsze zaburzenia życia na Ziemi w postaci upadków małych asteroid i towarzyszących im trzęsień ziemi, fal tsunami, erupcji wulkanów, wezbrań i powodzi trwały 100, 41 i 21 tysięcy lat. Być może starożytne cywilizacje, wiedząc o takich cyklach i chcąc uniknąć ich konsekwencji, stworzyły na całej Ziemi sieć tuneli i podziemnych konstrukcji, ukrywając się w nich, aby nie uzależniać swojego działania od tego, co dzieje się na powierzchni.
Źródło
Najstarsze podziemne tunele penetrujące całą planetę! Kto je stworzył?
Tunele pod ziemią między kontynentami - film dokumentalny
* * *
|