Głupie bydlęta?

Trzęsienie ziemi w Azji i wywołane nim mordercze tsunami sprzed kilku lat było kompletnym zaskoczeniem, jednak nie dla wszystkich.

 

Już po wszystkim okazało się, że chociaż ludzie mieli problem z przewidzeniem nieszczęścia, to był ktoś, kto je doskonale przewidział — zwierzęta. Już na godziny przed pojawieniem się w Tajlandii zabójczej fali, 50 mil na północ od Phuket, grupa słoni przewożąca turystów zaczęła głośno trąbić. Na godzinę przed tragedią słonie jeszcze raz wszczęły alarm i zaczęły zawodzić. Natomiast tuż przed katastrofą uciekły na wyżej położone tereny (niektóre nawet zrywając łańcuchy). Ptaki zachowywały się podobnie. Flamingi rozmnażające się o tej porze roku w okolicach Point Calimere na południowym wybrzeżu Indii odleciały przed kataklizmem w inne bezpieczniejsze miejsce. W parku narodowym na Sri Lance setki zwierząt również uciekły i się uratowały.

Poprzedzające nieszczęście dziwne zachowania zwierząt stawiają przed naukowcami — i nami wszystkimi — pytania, dlaczego one wiedzą, a nie my, oraz czy możemy się czegoś od nich nauczyć. Czy jest możliwe na przykład odkrycie w organizmach zwierząt mechanizmu ostrzegawczego, który powoduje tę ich „przedwiedzę”, a także czy możliwa jest jego replikacja, tak by mógł z tego korzystać również człowiek?

Tego, że zwierzęta posiadają taki szósty zmysł, nie trzeba dowodzić. Wszyscy znamy historie o szczurach uciekających z zagrożonych miejsc czy wyciu psów, zapowiadającym zbliżanie się nieszczęścia. Jeden z naocznych świadków azjatyckiej tragedii napisał w internecie: „Psy okazały się mądrzejsze od nas wszystkich (...) zaczęły uciekać na wzgórza na długo przed tym, zanim myśmy uświadomili sobie, co nadchodzi”.

Zachowania zwierząt tłumaczy się m.in. ich bardzo czułymi zmysłami. Odbierają dźwięki, zmiany temperatury, ciśnienia, dotyk, wibracje i zmiany pola elektromagnetycznego, których my nie jesteśmy w stanie nawet zarejestrować.

Ciekawy w tym kontekście jest tekst zapisany w starotestamentowej Księdze Hioba: „Zapytaj choćby zwierząt, one cię pouczą, tego samego się dowiesz od powietrznych ptaków. Przemów do ziemi, a dowiesz się od niej, to samo opowiedzą ci morskie ryby” (Hi 12,7.8 Biblia warszawsko-praska).

Może — niezależnie od badań nad istotą zwierzęcego szóstego zmysłu — warto baczniej przyglądać się otaczającej nas przyrodzie, bardziej ją szanować? Dla wielu ludzi zwierzę to po prostu rzecz, którą można na gwiazdkę kupić dziecku, a gdy mu się znudzi lub nie ma co z „nią” zrobić przed wyjazdem na wakacje, to można zabrać do lasu, przywiązać do drzewa i zostawić na pewną śmierć. A to zwierzę to przecież Boży dar dany człowiekowi. Do dziś zwierzęta są dla nas źródłem pożywienia, ubrania i pomocą w gospodarstwie. Dla wielu, zwłaszcza samotnych, są jedynym towarzystwem, źródłem radości, przykładem wierności i oddania. A na dodatek, jak widać, mogą nam jeszcze ratować życie.

To ciekawe, że tragiczne tsunami miało miejsce 26 grudnia, zaledwie dwa dni po wigilii świąt Bożego Narodzenia, czyli po dniu, w którym — jak od wieków z upodobaniem, acz bez większego sensu się powtarza — zwierzęta mówią ludzkim głosem. Tym razem jednak do nas przemówiły. Może nie w wigilię, ale dwa dni później. Może nie ludzkim głosem, ale po swojemu ostrzegły ludzi przed nadchodzącą zagładą. Ale kto by tam zwracał uwagę na głupie bydlęta... A szkoda. 

Andrzej Siciński

 

[Artykuł został opublikowany w "Znakach Czasu" 2/2005].