Genialny lekarz

Po prostu fenomen- spojrzenie, kilka słów, diagnoza i recepta!

 

Mam swojego sprawdzonego lekarza,który dba o to abym jak najrzadziej go odwiedzała. Załapałam katar,kaszel i gorączkę więc do niego poszłam- jak zawsze miły i uprzejmy wypytał o wszystkie szczegóły związane z moim życiem od czasu poprzedniej wizyty oraz o szczegóły objawów. Zajrzał do gadła, osłuchał itd,uznał,że to nic groźnego,ale profilaktycznie skierował na wymaz z nosa i gardła aby sprawdzić czy to nie coś poważniejszego. Jako,że ten lekarz umiarkowaną gorączkę traktuje jak sprzymierzeńca dostałam tydzień wolnego i zgłosić się z wymazem to jakby nie przeszło zapisze odpowiedni środek. Dużo pić najlepiej miodek z cytrynką i herbatkę malinową, odpoczywać, naturalne metody leczenia, ewentualnie coś do nosa i syropek wyksztuśny na kaszel...Naturalne witaminki jak zawsze, dodatkowo witaminka C...

Tak się złożyło,że w tym samym czasie kumpela trafiła do speca, który podobno stawia diagnozę w maksymalnie 3 minuty i to nawet dla nowego pacjenta... Niby jak? Po prostu musiałam to zobaczyć, więc z wynikami wymazu ( bakterii chorobotwórczych praktycznie brak, czyli antybiotyk na szczęście nie będzie potrzebny) zanim wskoczyłam do mojego lekarza, postanowiłam odwiedzić tego speca. Nie było to łatwe z przyczyn formalnych,ale dało radę...

Więc mówię mu,że się przeziębiłam, mam katar, kaszel i gorączkę( objawy prawie ustąpiły, ale coś tam jeszcze było). Nie zdążyłam nawet podać jaką mam temperaturę,gdy lekarz mi przerwał i powiedziłał,że wszystko już wie i wypisze mi receptę! Nawet do gardła nie zajrzał! Paracetamol i mocny antybiotyk na przeziębienie! Mówię mu,że jestem uczulona na paracetamol a on:

-To proponuję Apap.

-Ale to przecież nadal paracetamnol, mówiłam już że jestem uczulona.- jak mógł tego nie wiedzieć?

-To niech sobie pani sama wybierze coś przeciwgorączkowego i tak są bez recepty.

Wkurzył mnie na maksa, więc daję mu wyniki wymazu gdzie czarno na białym jest napisane,że antybiotyk jest nie potrzebny, ponieważ nie mam za dużych ilości bakterii i że jest to lekka infekcja wirusowa...

-Co to jest?- zapytał też nieźle wkurzony

-Powód dla którego antybiotyk jest zbędny.

-To po co pani przyszła?! Proszę wyjść!- nawet nie przeczytał wyników z laboratorium.

Wyszłam,ale receptę zabrałam, aby pokazać ją mojemu lekarzowi. Obiecał,że postara się coś zrobić z tym "genialnym" koledze po fachu...

PS. Czy Twój lekarz kieruje Cię na wymaz przed zapisaniem antybiotyku? Jeśli jest rzeczywiście będzie potrzebny na wyniku znajduje się także wykaz skutecznych w danym przypadku antybiotyków, bo przecież nie wszystkie działają na wszystkie bakterie a zawsze warto brać dopasowany delikatniejszy środek... Moim zdaniem warto zapłacić za badanie i nie truć się niepotrzebnie- zdrowiej i taniej wyjdzie.

Jak coś pomieszałam to przepraszam- lekarzem nie jestem, ja tylko staram się myśleć...