"Filozofia przypadku"

"Siła, uroda i znaczenie dzieła prof. Hellera polega na tym, że stawiając fundamentalne pytania, nie ma ono w sobie cienia jakiegokolwiek fundamentalizmu - Polityka". Autor dedykuje ją tym, którzy się spierają o to, czy biologiczna ewolucja jest "ślepym zegarmistrzem", czy raczej świadczy o "Inteligentnym Projekcie""

"Ślepy zegarmistrz" to również beznamiętna cykliczność zdarzeń jak wdech i wydech. Zmiany monotonnie następują jedne po drugim i choć możemy ingerować w ten proces - prędzej czy później "zegarmistrz" upomni się o swoje. Tak jest w skali mikro i makro, wszystko ma swój cykl: krótszy jak oddech, dłuższy jak pory roku i bardzo długi jak cykle kosmiczne. Można by rzec, że jesteśmy uwięzieni w tej piekielnej monotonni ale czy nie byłaby tragiczniejsza jednostajność wszystkiego ? Nigdy nie uzyskać np. orgazmu mimo fizycznie śmiertelnego wyczerpania organizmu ? Czy jest więc w tych cyklach miejsce na przypadek ? Oczywiście. Gdyby go nie było zmiany przebiegałyby jak na wzorcowej sinusoidzie. W rzeczywistości wykresy cykliczności wydawać by się mogło, że są zbiorem chaotycznych ruchów. Gdy jednak statystycznie je "wygładzić" okazuje, że wskazują stały i niezmienny ruch po sinusoidzie. Można zaryzykować twierdzenie, że wolna wola i przypadek w tej teorii ma ściśle określony korytarz zmienności a więc są ograniczone jego ścianami. Marna ta wolna wola i kiepski przypadek skoro ma nałożone kajdany ograniczeń. Tym samym upada teoria "ślepego zegarmistrza" który nie jest tak do końca ślepy, skoro trzyma w ręku pejcz i "nawraca" nieustannie niepokornych na właściwe tory.

Ta cykliczność obowiązuje we wszystkich dziedzinach naszego życia oraz życia. W finansach, ekonomii itp. Najbardziej w naszym życiu gdy się rodzimy i umieramy jak okładki książki - pierwsza i ostatnia. Reszta kartek są dniami naszego życia. Jedni zapisują na nich dobre uczynki inni złe. U "zegarmistrza" książka nie ma żadnego znaczenia i ulega zniszczeniu po śmierci a u "Inteligentnego Projektanta" - archiwizacji. Nie jest to najszczęśliwsze określenie bo "Projektant" wie wszystko o wszystkich czyli nie istnieje jak my ani w czasie ani w przestrzeni. W praktyce i dużym uproszczeniu to jakbyśmy spojrzeli z góry na tą książkę rentgenem co spowoduje, że ujrzymy wszystko jednocześnie - zarówno okładki jak i kartki dla nas już nieczytelne bo zlane w całość. Ta całość jest daleka o precyzji bo nadal posiada dwa wymiary: czasu i drogi. U "Projektanta" ten obraz jest jakby rzucony przez skupiającą soczewkę na ścianę tworząc punkt niczym ziarnka ryżu. Nasze życie dla nas staje się tylko niczym nie znaczącym świecącym punktem ale nie dla Niego. To uproszczenie nadal jest ułomne bo punkt posiada małą ale jednak średnicę. Czas i droga nadal są w nim obecne i bez odarcia się z kajdan wymiarowości dalsze rozważania nie mają sensu. "Projektant" jednak sobie z tym doskonale radzi i w każdej chwili .. ups chwila to też czas a więc zawsze wie wszystko o wszystkich ... ups wszystko to ilość a więc Widzi i Wie i ....ups spoglądanie to też ruch w czasie i przestrzeni a więc TRWA W NAS A MY W NIM i znając nasze myśli, słowa, czyny nakazuje "ślepcowi" we właściwych momentach uruchomić pejcz. Wynika z tego że "Inteligentny Projektant" i "ślepy zegarmistrz" to nierozłączny duet a człowiek to mysz doświadczalna lub zabawka w klatce pełnej labiryntów. Gdyby tak było to życie nie miałoby żadnego sensu w tym niewolniczym kieracie. Może właśnie sensem życia jest uwolnić się z tej klatki spod wpływu "brutalnego ślepca" albo pokornie przyjmować polecenia pseudo przypadku i iluzji wolnej woli zapisując tym samym najlepsze strony naszego życia. Oczywiście nie wspominam tu o innych opcjach życia jak np. egoistycznym braniu wszystkiego dla siebie, bo mam świadomość, że jest to uplatanie sobie bicza, którym kiedyś posłuży się "ślepiec". Jakby nie patrzeć każda droga w naszych wymiarach jest do ... d..y.

To dlatego ten artykuł zaczyna się od książki Michała Hallera, której ... nie przeczytałem, mimo że ją kupiłem, ponieważ pragnę zwrócić uwagę na samego autora Laureata Nagrody Templetona i założyciela Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych w Krakowie. Nagroda przyznawana jest corocznie osobom indywidualnym za "wyjątkowy wkład w afirmację duchowego wymiaru życia poprzez spostrzeżenie, odkrycie lub prace praktyczne". Inaczej mówiąc za „przerzucenie mostu pomiędzy religią a nauką" bo dla "Inteligentnego Projektanta" liczą się tylko dwie skrajne drogi: bezgraniczna wiara lub naukowa religia. W pierwszą drogę może wyruszyć każdy, który uwolni się od wszystkiego włącznie z mądrością i ufnie oraz pokornie będzie szedł drogą usłaną razami pejcza i deszczem pachnących płatków róż. Druga jest usłana drutem kolczastym w którym musimy odnaleźć tysiące wskazówek, które niczym puzzle potem układać w całość. Przeciętnie zajmuje to większość życia. Na koniec gdy znajdziemy w tym wszystkim właściwy klucz i świadomość co nas czeka w tym "Sejfie" ogarnie nas zwątpienie czy chcemy go otworzyć i poddać się jego regułom. Być może teraz łatwiej zrozumieć słyszane w kościele słowa iż: "Trzeba stawać po stronie rozumu. Wiara bez rozumu jest po prostu ślepa" To uświadamia, że kościół też podlega prawom "ślepca" i na osi czasu jest punkt, że kiedyś na świecie zostanie jedynie garstka wierzących. Ewolucja zbierze więc swoje żniwo uaktywniając Wielki Koniec. Wierzący o tym wiedzą z "Apokalipsy św. Jana" i powinni wierzyć, że się tak stanie. Naukowo wierzący wiedzą kiedy to się stanie. Pisał o tym św. o. Pio i mówią o tym współczesne choć bardzo, bardzo nieliczne badania naukowców amatorów.

Póki co mamy inne zmartwienia - bieżące i do nich powinniśmy się przygotować. Dotyczy to tych wiedzących bo wierzących to nie powinno interesować. Oni mają z pokorą przyjmować kolejne klatki z filmu życia. W końcu "Wielki Projektant" bez problemu wyżywił tyle tysięcy ludzi na pustyni bez wody i jedzenia oraz ochronił przed inwazją nie tylko żmij. Wiara jest ich orężem a nie rozum. Wystarczy, że ufają i w tym zaufaniu wytrwają ... do końca, co nie oznacza sprzeciwianiu się zarządzeniom państwa choćby w kwesti korono wirusa i nie tylko.

Odwołam się do publikowanego w 2012 roku "Piekielnego proroctwa". Każdy miał możliwość z nim się zapoznać i ... przygotować przed tym co nieuchronne. Dziś przygotowani zbierają żniwo swej przezorności i zaufaniu rozumowi a inni budzą się z nogą w nocniku.

DG PP

Wykres pokazywał pewną cykliczność zdarzeń opartą na zależność indeksu DJIA i wartości złota. Ten współczynnik DG wykazywał niespotykaną cykliczność na przestrzeni wieków. Jak widać obejmował on zakres danych do 2012 roku a dalsza jego część to moja radosną twórczość, która jak się okazało była … nietrafna. 

DG K

Ten wykres pokazuje ostatni fragment pierwszego wykresu uzupełnionego danymi do dnia dzisiejszego. Ja się okazało wykres zmienił kierunek i poszybował do góry przez ostanie kilka lat. Niestety "ślepy zegarmistrz" musiał "interweniować" i mamy to co mamy - czyli ostatni odcinek na czerwono. Siła ciążenia po "interwencji z góry" jak na razie ukierunkowała go we właściwym kierunku i przedstawia stan z marca 2020 roku. Co dalej ? Nie wiem. Warto jedynie wspomnieć, że aby ostatni czerwony odcinek został autoryzowany, musi mieć podobną wartość 01.01.2021 roku ponieważ jak spostrzegawczy czytelnicy zauważyli wskaźnik opiera się o dane z 1 stycznie każdego roku i nie jest ważne jakie wartości DJIA oraz GOLD przyjmuje w pozostałe dni roku. To, że dziś ten stosunek wynosi 20000/1500 czyli około 13 nie oznacza, że tak będzie. Może być gorzej albo dużo lepiej. Dla myślących wystarczy informacja, że w pierwszym kwartale tego roku "padł" transport i turystyka a wiele zakładów zostało zamkniętych co powoduje, że wpływu do budżetu choćby z VAT-u gwałtownie spadły a to są pieniążki na emerytury i renty, szkoły, szpitale i wojsko, policję i tysiące innych wydatków. Budżet może tego nie udźwignąć a każdy ekonomista wiedzieć powinien, że koło gospodarki łatwiej zatrzymać niż ponownie rozpędzić i że kosztuje to ogromne pieniądze. Biorąc pod uwagę, że epidemia jeszcze nie osiągnęła szczytu a szczepionka będzie dostępna najwcześniej w lato - można prognozować ogromne zmniejszenie budżetu co przełoży sie na wszystko i wszystkich. Różnej maści analitycy prognozują, że np.WIG20 spadnie w okolice 800 punktów, DJIA poniżej 20000 punktów a złoto osiągnie około 2500$ za uncję. Dla tych wartości indeks DG wahałby się w okolicach 5 do 8 punktów czyli szorowałby po dnie. Cały proces przywracania normalności na świecie by trwał latami. Jak na razie nasz rząd nieźle sobie z tym radzi i oby tak dalej - co nie oznacza, że kłody nie będą spadać pod jego nogi, bo oprócz przewidywalnych trudności są jeszcze inne jak ten z wielkopolski, gdzie znaleziono przy drodze padłego zarażonego dzika. Niby pojedyncza sztuka i nic wielkiego wobec skali całego kraju gdzie są obszary skażone świńską grypą ale dziwne było to, że owy dzik był w środku jeszcze ... zamrożony.

Pozostała jeszcze kwestia groźnego niebezpieczeństwa, że przy bardzo niskich wartościach współczynnika DG wybuchały wojny światowe co w 2012 roku zaznaczyłem na wykresie. W latach 80-tych ten argument nie miał znaczenia bo następował rozpad bloku komunistycznego czyli wróg się rozsypywał. Sądzę, że i teraz ten argument może nie mieć znaczenia. Nie wojsko, broń i rakiety ale coś niewidocznego powaliło świat na kolana -wirus. Świat nie miał takiej sytuacji od 700-lat. Wystarczy, że jeden kaszlnie a całą kompanię eliminują na dwutygodniową kwarantannę. Aż strach pomyśleć co się stanie za 40 lat. Inną kwestią jest, że od kilku lat mocarstwa - i nie tylko - intensywnie skupowały złoto. W sytuacji gdy nie widać końca pandemii, wartość jego na giełdach w tym miesiącu mocno spada. Jakieś państwo albo państwa muszą je intensywnie wysprzedawać aby pozyskać bardzo umocnione dolary na odbudowę gospodarki – szczególnie te które budżet maja oparty na sprzedaży surowców. Czyżby wykradli plan „inteligentnego projektu” ?

 

Licencja: Domena publiczna