Persefona

Skulona w cieniu własnych wspomnień,

przykryta deszczem nieistnienia

nie pragnie wieszczów, ich napomnień,

jedynie karty zapomnienia.

Zaszczuta myślą, słowem, gestem,

blaskiem poranku zubożona,

nie śmie unosić się w proteście,

lecz kwili kopią ugodzona.

Kopią pouczeń, ocen, sądów,

co pod sztandarem moralności,

wiary, nadziei i miłości

uczyć właściwych ma poglądów.

Wybór dość prosty jej pozostał...

Przyjąć z pokorą jej nauki,

zapomnieć rolę swego życia

z dość nieudanej, nędznej sztuki...

Lub grać wciąż hardo, ale z sercem,

rozdartym, ale jakże żywym,

improwizować w jego rytmie,

patrzeć w zwierciadło okiem krzywym...

 

Nie...

umrzeć przyjdzie,

dla potomnych.

Niepokonanych oddać zbroję.

Koniem trojańskim u bram stanąć

i atakować własną Troję.

Kopię z pokorą przyjąć przyjdzie...

Najukochańsza Persefono,

zjedz już granatu słodkie ziarna

i bądź Hadesa wieczną żoną.

a812575e634cd2aec25bb6728eb7bf67.jpg

"Porwanie Persefony"

obraz zapożyczony z netu