Dziewczyna z narzędziami?

Wpis ten ma na celu przede wszystkim złamanie stereotypu o tym co dziewczynie wypada a co nie.

 

Witam przezacną społeczność portalu eioba.pl !

Wpis nr 1 i mam nadzieję, że nie ostatni.

Wpis ten ma na celu złamanie stereotypu dotyczącego tego, co dziewczynie wypada a co nie.
Aktualnie studiuję zaocznie na Uniwersytecie Ekonomicznym, kierunek ekonomia. Nieubłaganie zbliża się sesja, a po niej już bardzo blisko do tytułu licencjata i dłuuuugich wakacji. Ale nie o tym chciałam pisać.

Los już taki jest, że rządzi się swoimi prawami, a my - zwykli śmiertelnicy - musimy przyjąć to, co daje, bo i tak zazwyczaj nie mamy innego wyboru.

Rozpaczliwie szukając pracy po pierwszym roku studiów pewnego dnia moje oczy przykuło ciekawie brzmiące ogłoszenie - menedżer sklepu internetowego. Naiwna, nie wiedziałam, w co się pakuję, bo branża sklepu internetowego, jak się chwilę później okazało, była daleka od mojej wymarzonej - narzędzia. I to nie byle jakie narzędzia, bo zwykłemu człowiekowi takie nazwy jak gwintownik maszynowy i ręczny, frez, suwmiarka, czy ściernica listkowa niewiele mówią. A co dopiero mi - studentce ekonomii.

 

 

 

Minęło już blisko półtora roku a ja "daje radę" i zaczynam "ogarniać". Praca z dziesiątkami katalogów i "Poradnikiem narzędziowca" przyniosła wymierne korzyści i już wiem, do czego służy gwintownik i czym różni się od frezu czy śruby, jakie są różnice między gwintownikiem maszynowym a ręcznym, co to jest skrawanie czy do czego służy suwmiarka :D

Podsumowując, wszystkiego można się nauczyć i ze wszystkim oswoić, i pomimo wstępnej niechęci i bezwarunkowego odruchu wymiotnego na słowo "gwintownik" zmobilizowałam się i postanowiłam sobie udowodnić, że dam radę. I dałam.

Wesołych Świąt i szczęśliwego nowego roku!
Trwajcie w swoich postanowieniach.
PS. Wkrótce zaczynam pisać swojego bloga o narzędziach.

Licencja: Creative Commons