Dzieci i słowa nieistniejące w ich słowniku

Czy zdarzyło Ci się mówić do dzieci, a one na twoje prośby i groźby nie reagują?. Prawdopodobnie używasz słów, które nie istnieją w dziecięcym słowniku. Jakie to słowa?

 

Nie dotykaj. Dziecko przez dotyk uczy się świata. Musi sprawdzić czy coś jest gorące czy zimne, czy lekkie czy ciężkie, czy rozsypie się w drobny mak po zrzuceniu na podłogę (np. ulubiony wazon mamy). Dlatego dziecko, szczególnie małe, za nic ma sobie tę groźbę.

Powoli, nie biegaj. Dziecko odkąd stanie na nogi biega. Bieganie to jego sposób na życie. To jak wieczny maraton. Dlatego bezsensem jest ciągłe wołanie "nie biegaj". Dziecko musi mieć dobową dawkę biegania i jeśli akurat to robi, to znaczy że w danym dniu nie wyrobiło jeszcze swojej normy. Jeżeli więc chcesz, żeby chociaż na jakiś czas dziecko usiadło spokojnie to wcześniej musisz zadbać o jego aktywność fizyczną. Najlepiej na świeżym powietrzu.

Siedź spokojnie. Ten zwrot podobnie jak poprzedni dotyczy aktywności fizycznej. Ciągłe wiercenie się jest również oznaką braku rozładowania fizycznej energii drzemiącej w dziecku.

Nie krzycz. Dzieci nie umieją jak dorośli panować nad emocjami. Każde emocjonalne uniesienie (złość, euforia) powoduje, że dzieci automatycznie podnoszą głos. Ten punkt jest najtrudniejszy do opanowania, bo wymaga systematycznej pracy z dzieckiem. Musisz mu tłumaczyć dlaczego się nie krzyczy, pokazywać na przykładach. Tutaj ważny jest czas poświęcony na opanowanie emocji i cierpliwość rodzica.

Ciekawe, że jak dziecku każesz siedzieć spokojnie, bo np. masz ważny telefon, to dziecko nie może usiedzieć spokojnie dłużej niż minutę, ale jak włączysz mu bajkę na DVD, to spokojnie wysiedzi ponad godzinę bez mrugnięcia okiem. To dowód, że dziecko może siedzieć spokojnie, ale musi mieć ku temu odpowiednie warunki. Najlepiej jest w tym czasie zająć czymś dziecko. Tutaj zdaj się na swoją kreatywność. Musisz coś wymyślić na takie sytuacje, bo wtedy łatwiej opanować malucha.

Najlepszym sposobem na ekspresowe uciszenie dziecka jest "zatkanie" mu buzi jedzeniem. Cukierek to 3-5 minut spokoju, ale już lizak to nawet i pół godziny. Tym bardziej, że np. moje dzieci wiedzą, że z lizakiem się nie biega więc zyskuję dodatkowo to, że oprócz ciszy w domu nie ma też biegania. To oczywiście środek doraźny i nie może być stosowany zawsze kiedy tylko chcemy, żeby dziecko siedziało cicho, ale awaryjnie może być z powodzeniem stosowany.

Artykuł pochodzi z bloga: blog.dzieciaki.net.pl

Licencja: Creative Commons - użycie niekomercyjne - bez utworów zależnych