Duchy

Duchy od dawna wywoływały strach i przerażenie. Mimo to, że urządzamy „polowanie na duchy” wciąż zaprzeczamy, że one istnieją.

 

Duchy są wśród nas czy tego chcemy czy też nie. Są wszędzie w windzie, pociągu a nawet w parku dosiadają się do nas bez skrępowania niewidzialne nie naruszając naszej prywatnej przestrzeni, Aby zrozumieć istotę istnienia duchów potrzeba tak niewiele choćby wyciągnąć dłoń, aby się z duchem przywitać. Niestety w obecnym świecie dla duchów nie miejsca, ponieważ wszędzie otacza nas wszechwładna technika. Mimo to duchy walczą o swoje miejsce w naszym świecie strasząc i pukając dają znaki. Znaki ich obecności.

Dychy od dawna wywoływały strach i przerażenie. Mimo to, że urządzamy „polowanie na duchy” wciąż zaprzeczamy, że one istnieją. Duchy zadomowiły się obok nas i można by powiedzieć że są na wyciągnięcie ręki to jednak wolimy ich nie dostrzegać. Obecnie żyjemy w dziwnym świecie. Z jednej strony wszechwładnej kosmicznej czasami technologii i żądzy pieniądza gdzie nie ma miejsca na duchy. Z drugiej jednak strony tkwimy jeszcze w pradawnych lękach i zabobonach. I nie ma, co tu zaprzeczać po prostu boimy się duchów. Boimy się, duchów, ale nikt nie chce się do tego przyznać. Nie raz, gdy zadawałem pytanie czy pani/pan wieży w duchy odpowiedzią była cisza i spuszczona głowa. Cóż zrobić każdy no może prawie każdy z nas, który by wyznał na głos, że wierzy w istnienie duchów zamknięty byłby z miejsca do „czubków” lub uznany za szaleńca, co byłoby równoznaczne z tym pierwszym. Wiara w duchy jest irracjonalna i dlatego też skrzętnie ukrywana. Gdybyśmy jednak wyznali, że w duchy wierzymy lub, co gorsza widzieliśmy ducha z miejsca odezwałyby się słowa krytyki pod naszym adresem, ale nie, dlatego że tak właśnie jest, lecz dlatego że nikt nie chciałby się przyznać, że sam w duchy wierzy. Okazuje się, że duchów boimy się od dziecka, lecz w miarę dorastania ogarnia nas większy strach. Strach przed ośmieszeniem. A wystarczyłoby takiego niedowiarka postawić chociażby na stacji metra w Warszawie i wyłączyć światło. Z miejsca zarejestrowalibyśmy u niego przyśpieszony puls, a szczęk zębów usłyszelibyśmy na końcu długiego tunelu. Mimo że wcześniej zaprzeczał w istnienie duchów po dziesięciu minutach „delikwent” taki błagałby, aby go wypuścić. Nawet księża, którzy z racji swojej profesji powinni wierzyć w duchy, zapytani o to jawnie tej wiary się wypierają. Zapraszam wszystkich do przeczytania aktorskiej książki pod wymownym tyłem „Polowanie na duchy” która została wydana przez Studio Astropsychologii.

Sam zadawałem sobie nieraz pytanie Czy niewiara w duchy jest racjonalna czy też nie? Dzisiaj mając już połowę swojego życia poza sobą mogę stwierdzić z całym przekonaniem, że niewiara w duchy jest całkowicie irracjonalna i zwykłym przejawem kołtuństwa, ciemnoty i zabobonu. Być może jest tak, że niewiara wynika wyłącznie ze strachu przed duchami i jest infantylnym zachowaniem wynikającym z prymitywnej wiary w to, że, jeśli będziemy udawali, że duchów nie ma to nam nie zagrożą. W tym momencie osoba czytająca ten tekst być może pomyśli, że autor po prostu chce udowodnić, że duchy istnieją lub conajmniej „sfiksował”. Niestety nie mam takiego zamiaru, a co gorsza odwróciwszy całą dotychczasową sytuację poprosiłbym wszystkich kwestionujących występowanie duchów, aby udowodnili, że ich nie ma. Czy macie, chociaż jakieś dowody wskazujące na nieobecność duchów w naszej przestrzeni? Jak dotąd ludzie tacy jak ja i mi podobni (mówią o nas, że jesteśmy nawiedzeni i jeśli mają na myśli nawidzeni przez duchy to się zgadzam) starają się udowodnić, że osobniki takie (mam na myśli oczywiście duchy) przebywają wśród nas. Nie bacząc przy tym, która jest godzina. Tak zwana godzina duchów dwunasta to tylko wymysł jakiegoś powieściopisarza lub osoby nieznającej tematu. Tak naprawdę o każdej porze dnia i nocy odwiedzają nas bez skrępowania. Specjalnie użyłem słowa odwiedzają a nie nawiedzają, ponieważ cześć z nich robi to z rozmysłem i nie może być tutaj mowy o nawiedzaniu. Dlatego też „polowanie na duchy” o jakiejś godzinie duchów lub wywoływanie duchów o dwunastej jest bezsensu. One są wszędzie jadą z nami pociągiem czy windą a nie jak to sądzą niektórzy, że ich domem to ciemne korytarze czy piwnice. Uważam też, że deklarowanie niewiary w duchy jest objawem poważnej patologii emocjonalnej i wywołanego tą patologią poważnego zaburzenia psychicznego. I nie uważam przy tym, że przesadziłem ani trochę w swoich wywodach, ponieważ według nowoczesnej psychologii jednostka mająca skłonności do uporczywego zaprzeczania faktom jest jednostką patologiczną i egoistyczną a co za tym idzie niebezpieczną dla otoczenia. Czyli jest groźniejsza od osoby, która wierzy w duchy. Posługując się dalej podobnymi wywodami można stwierdzić, że obecną dojrzałą formą radzenia sobie ze strachem przed duchami jest proces racjonalizacji mający pomóc przezwyciężyć ten strach. Odbywa się to dwutorowo. A mianowicie poprzez proces psychologicznego uznania duchów za przejawy nie zintegrowanych części naszej osobowości do zaakceptowania ich realności i obrania racjonalnej drogi postępowania wobec ducha. Obie te formy sprowadzają się do podjęcia psychologicznych działań mających wprowadzić dialog i harmonię w naszej wewnętrznej strukturze prowadzący do usunięcia irracjonalnego strachu. Zainteresowanych odsyłam do prac C.G. Junga. Inni psycholodzy twierdzą, że istnienie duchów związane jest z subiektywną projekcję naszego umysłu. I gdy im przyznamy rację to okaże się ze rzeczywiście żyjemy w jakimś „Matriksie” a wszystko, co wokoło widzimy jest projekcją przekazywaną do naszego mózgu. Dlaczego? - nie będę się spierał. Jeśli mózg może nam podsunąć obraz ducha i jak wiem z moich badań wzorzec takiej postaci jest dla każdego inny to czy jabłko, które spożywamy ze smakiem takim jabłkiem akurat jest. Może to jest też projekcja naszego mózgu. Ale my czujemy smak jabłka - ktoś wykrzyknie zły na moje wywody. Tak czujemy - spieszę z odpowiedzią, ale duchy przestawiają meble, tłuką, szklanki i potrafią rzucić człowiekiem o ścianę, bo takie przypadki również znam. Czy to również jest projekcja naszego umysłu? Być może zgodziłbym się z tą tezą, ale jakoś mi to wszystko nie trzyma się kupy. Bo dajmy na to ja sam oglądam w swojej głowie film pod tytułem „Nawiedzony przez ducha” to, dlaczego ten film potrafi mieć taką szeroką widownię. Nie od dzisiaj wiadomo że są liczni świadkowie, którzy również potwierdzają fakt, że coś widzieli i nawet dokładnie potrafią to coś opisać. Gdyby jednak ich oświadczenia nie zgadzały się z innymi uczestnikami tego zjawiska to mógłbym powiedzieć, że każdy z osobna był poddany swojej własnej projekcji. Ale właśnie tak nie jest. Gdybym był w tym momencie skłonny przyznać rację psychologom musiałbym również wysnuć tezę, że w takim właśnie momencie grupa osób obserwująca dane zjawisko była podłączona do jednego nadajnika. On to przekazywał równocześnie do wszystkich tych osób obraz wraz z plikiem dźwiękowym. Czyż nie jest to dziwne a zarazem absurdalne. Gdybyśmy doszli do wniosku, że jest to możliwe będziemy mieli do czynienia z jeszcze dziwniejszym zjawiskiem niż same duchy. To są grupowe halucynacje odezwie się ktoś z boku. Tak! Być może! Lecz jeżeli możemy mieć takie zbiorowe halucynacje to może nam się też tylko wydaje, że jesteśmy tu na tej ziemi i czytamy ten tekst. Proszę zauważyć, że im więcej takich pytań zadajemy to zaczynamy mieć więcej wątpliwości. Dlatego też powstał ten tekst, aby wątpliwości mieli też i inni nie tylko duchy które na nasz widok uciekają w popłochu.
Mirosław Mazur.


Dopisek zespołu Antylicho.

Według Petera Bruggera, neurologa ze szpitala uniwersyteckiego w Zurychu, wynika, że widzenie duchów jest związane z procesami chemicznymi zachodzącymi w mózgu człowieka. Wyniki badań szwajcarskiego naukowca, opublikowane w końcu lipca 2002 roku przez czasopismo „New Scientist”, są jednoznaczne: to nie duchy, to dopamina!. Dopamina jest substancją pełniącą w mózgu funkcję przekaźnika. Ona to wywołuje halucynacje w tym też i widziane duchy twierdzi szwajcarski neurolog. No proszę sprawa duchów załatwiona raz na zawsze. Rzeczowo i naukowo. Niestety technika stworzona przez sceptyków dostarcza innych bardziej namacalnych dowodów. Oto w dobie aparatów cyfrowych coraz częściej dowiadujemy się, że co i róż pojawiają się różne duchy namacalne i co naistotniejsze bardziej widoczne. Na początku lutego 1999 roku w średniowiecznym zamku Leicester w Wielkiej Brytanii, cyfrowe kamery umieszczone w muzeum Bellgrave Hall zarejestrowały pięciosekundową sekwencję przemarszu dwóch duchów. Fakt sfilmowania zjaw potwierdził również swoim autorytetem dyrektor muzeum, Steward Warburton. W tym przypadku dopamina raczej odpada. I co wy na to? Jak zwykle czekamy na państwa listy po programie telefon……..Ups. To nie program telewizyjny „Niedowiary”. Oczywiście czekamy na państwa komentarze.


Zespół Antylicho.


Mirosław Mazur

Artykuł Duchy zaczerpnięty z serwisu www.free-art.pl.

 

Autor: Mirosław Mazur