Drżyj złowrogi Putinie!

Nasza niezwyciężona armia kroczy od sukcesu do sukcesu.

 

Drżyj Putinie! Mamy nie tylko generała Kozieja z samurajskim mieczem, prezydenta Komorowskiego z ciupagą oraz kawalerię i czołgi.

Według naszych mediów, złowrogi prezydent Putin zemdlał ze strachu, kiedy dowiedział się parę dni temu, że pan minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak chce zakupić pociski manewrujące typu Tomahawk, oprócz tego pod koniec marca do Polski ma przybyć bateria przeciwlotnicza Patriot.

Od tego czasu Putin zniknął ze sceny publicznej, bo przestraszony siedział w swoim bunkrze i tylko teraz pokazał się na salonach.

To kolejny miazdżący sukces naszej armii, po tym jak nasz wojskowy samolot TU-154M storpedował taktycznie brzozę w pobliżu strategicznego rosyjskiego lotniska wojskowego w Smoleńsku. Teraz jesteśmy przygotowani dla tego, żeby przetestować w okolicach Warszawy dzielny system Patriot, który w żadny sposob nie potrafi zestrzelić pociski balistyczne Iskander, wystrzelone z obwodu Kaliningradzkiego.

Ale jestesmy już głównym filarem sojuszu NATO. Ostatni szef WSI gen. dyw. Janusz Bojarski kieruje Akademią Obrony NATO w Rzymie. Co prawda Radek Sikorski nie został szefem NATO (pomimo tego, że bardzo dobrze czyta po angielsku przemówienia napisane przez panów z brytyjskiego MI6 i marzy o tym aby dorżnąć watahy), chociaż brał udział w walkach przeciw Rosjanom w Afganistanie. W swojej książce „Prochy świętych, Afganistan czas wojny” wspominał, że strzelał do radzieckich żołnierzy, ale w nikogo nie trafił, bo był nie tylko niezgrabnym „mudżahedinem” ale jeszcze i drugorzędnym dziennikarzem gazetki The Sunday Telegraph.

Dla uśpienia czujności złowrogiego Putina, Radek Sikorski otworzył w 2011 roku naszą granicę z uzbrojonym po zęby Okręgiem Kaliningradzkim jak wrota do stodoły – dla "małego ruchu przygranicznego" – a MON polikwidował taktycznie wszystkie garnizony wojskowe w tej okolicy, poza Giżyckiem.

Poza tym, Siemoniak i Tusk są już merytorycznie przygotowani do objęcia przywództwa NATO, bo więdzą w razie zaostrzenia się konfliktu z Rosją, Warszawa jest celem № 1 w atakach jądrowych Moskwy. Ale ich tu już nie obchodzi.

Marcin Szymański

http://dziennik-polityczny.com/index.php/opinia/1847-drzyj-zlowrogi-putinie