Dokąd zmierza Izrael?

Na początku zrobię następujące założenie: Celem ostatniej izraelskiej akcji w Strefie Gazy jest utrzymanie władzy przez B. Netanjahu po nadchodzących wyborach do Knesetu.

To znana metoda. Nie zmienia się dowódcy w trakcie bitwy. Jeżeli jest wojna, to wyborcy niechętnie będą głosować na polityków, którzy wykazali się dążeniami do pokojowych rozwiązań w konflikcie z muzułmanami.

Netanjahu próbuje przesunąć preferencje wyborcze Izraelczyków w kierunku korzystnym dla siebie.

Metoda jest wypróbowana. Jeszcze do niedawna była bardzo skuteczna.

Jednak. Świat się zmienia. Ostatnio sprowokowanie wojny już nie daje 100% gwarancji zwycięstwa wyborczego „partii jastrzębi”.

Zwycięstwo Obamy, nie to ostatnie, tylko pokonanie McCaina w poprzednich wyborach, pokazało że nawet wywołanie przez agenta CIA Saakaszwilego wojny z Rosją nie zapobiegło przegranej GOP.

Wojownicze zapędy izraelskich jastrzębi są ewidentnie sprzeczne z polską racją stanu. Polsce potrzebny jest pokój. Sporo zrobiliśmy po obaleniu komunizmu, ale wiele jeszcze trzeba w Polsce zrobić żeby dogonić Niemcy, Francję i Holandię.

Światowy pokój sprzyja rozwojowi Polski. Światowy pokój to niższe ceny ropy, większe możliwości inwestowania w infrastrukturę, większe możliwości rozwijania produkcji na eksport.

Polski rząd (Tusku) niewiele może zrobić w sprawie obecnego konfliktu w Gazie. Mieszanie się polskiego rządu w wewnętrzne sprawy Izraela mogłoby jedynie spowodować retorsje ze strony międzynarodowych koncernów w znacznym stopniu zdominowanych przez proizraelskie lobby.

Jedyne co mógł zrobić polski rząd to zapewnienie Izraela o przyjaźni i zaapelowanie o nieeskalowanie konfliktu. I Tusk to zrobił.

Jest jednak pewna szansa na uzyskanie wpływu na politykę Izraela.

O ile rząd czy Prezydent RP nie mają tu niemal żadnych możliwości, to Polacy a w szczególności Polacy żydowskiego pochodzenia, mogą mieć taki wpływ. I to bardzo duży.

Proszę mnie dobrze zrozumieć. Język polski jest dobrze znany w Izraelu. Wielu izraelskich wyborców czyta polską prasę i ogląda polską telewizję. Zna polską literaturę i film. Wpływ na izraelskich wyborców mogą uzyskać polscy intelektualiści, dziennikarze a nawet blogerzy.

Wśród polskich elit jest wiele osób posiadających żydowskie korzenie. To nie antysemityzm tylko stwierdzenie faktu.

Są wśród nich tacy, którzy zachowują się jakby byli izraelskimi emigrantami politycznymi.

To jest problem. Emigranci polityczni są radykalni z reguły. Mamy, od Mickiewicza poczynając, mnóstwo przykładów z historii Polski i Rosji. Na Leninie się nie skończyła radykalnie nastawiona rosyjska emigracja polityczna. Także dziś z bezpiecznego, jak im się wydaje Chicago, polscy emigranci polityczni zachęcają nas do agresywnego stawiania się Putinowi.

Wracając do wpływowych Polaków. Polskie media wyraźnie sprzyjają Izraelowi. Niestety. Często robią to bezmyślnie. Inny wielki polski poeta Ignacy Krasicki napisał „Wśród prawdziwych przyjaciół psy zająca zjadły”.

Prawda jest tylko jedna:

Izrael może WYGRAĆ wiele wojen ze Światem Muzułmańskim, ale przegrać może tylko jedną wojnę. I będzie to OSTATNIA wojna Izraela.

Prawdziwi przyjaciele powinni przestrzegać Izraelczyków, żeby nie poszli „O JEDEN MOST ZA DALEKO”.

Adam Jezierski