Dodatkowy podatek przy wysokich wygranych u bukmachera

W przypadku wygrania za jednym razem minimum 2280 zł na zakładach u bukmachera trzeba zapłacić 10% podatek dochodowy. Co warto o tym wiedzieć?

 

aidan-bartos-313782.jpg

Z podatkami nie ma żartów, trzeba je płacić. Jak się prowadzi firmę i ma profesjonalną księgowość, to niewielka jest groźba, że się jakiegoś obowiązku wobec Urzędu Skarbowego nie dopilnuje. Inaczej sprawa ma się, gdy działamy na własną rękę, czyli jako zwykli, często nieświadomi finansowych obowiązków obywatele. To jednak żadne usprawiedliwienie, bo wiadomo: nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania. Ciekawy tego przykład znajdziemy w branży bukmacherskiej.

Opodatkowanie zakładów wzajemnych

Na start krótkie wytłumaczenie: zakłady wzajemne to to, co obstawiamy u bukmacherów, czyli typy głównie sportowe, ale też pozasportowe. Jeśli więc np. będziemy próbowali wygrać w jednej z legalnie działających w Polsce firm pieniądze poprzez wskazanie dokładnego wyniku meczu reprezentacji Adama Nawałki, to już „bawimy się” w bukmacherkę. Każdy taki zakład obłożony jest 12-procentowym podatkiem - jest on pobierany przy zawieraniu typu. Płaci go działający na polskiej licencji serwis z zakładami. Ale to nie zamyka wątku podatkowego przy zakładach wzajemnych. Jeśli graczowi uda się wygrać całkiem dużo na pojedynczym zakładzie, wówczas może „wpaść” na dodatkowy podatek. Jak on działa?

Kiedy trzeba oddać 10% wygranej?

Jeżeli jednorazowa wygrana będzie większa niż 2280 zł, to gracz musi zapłacić podatek dochodowy w wysokości 10%. Sumę należną Urzędowi Skarbowemu nalicza się jednak nie od nadwyżki wspomnianych 2280 zł, lecz od całej zwycięskiej kwoty. Przykład: wygraliśmy 4000 zł, więc musimy zapłacić 10% od tej wartości, czyli 400 zł. Aby uniknąć opodatkowania, można swoje typy rozbijać na „mniejsze” kupony, aby potencjalna wygrana na żadnym z nich nie była wyższa niż 2280 zł. Warto znać też kilka innych zasad dotyczących tej hazardowej daniny. Przede wszystkim wiedzcie, że zawsze zapłacicie owe 10%, gdy wygracie odpowiednio dużo – to nic, że już w tym miesiącu musieliście ten podatek zapłacić lub robiliście to miesiąc wcześniej. Kolejna istotna reguła: opodatkowaniu podlega wygrana, w której zawiera się też stawka na dany zakład. Jeżeli np. postawiliście 1000 zł, a wygrana wyniosła 3000 zł, to i tak musicie zapłacić 10% podatku od wygranej z kuponu. Skarbówki nie będzie interesowało to, że musieliście zainwestować i zaryzykować własne pieniądze.

Podatek, o którym nie trzeba pamiętać?

Nie do końca… Bukmacherzy starają się jak najbardziej ułatwiać graczom obstawianie. Legalne serwisy z zakładami działają więc zazwyczaj tak, że wygrane powyżej 2280 zł automatycznie rozliczają z Urzędem Skarbowym. Inaczej mówiąc: same odciągają za swoich użytkowników 10% i przekazują podatek tam, gdzie trzeba. Ale skarbówkowa biurokracja i tak wymaga od gracza złożenia dokumentu PIT-8AR (tak bowiem rozlicza się m.in. wygrane w konkursach, grach i zakładach wzajemnych). Czas na to jest do końca stycznia kolejnego roku następującego po roku, w którym wygrało się na zakładzie.

***

Jak widać mamy kolejny z wielu przykład, że podatki to skomplikowana sprawa, ogarniająca niemal każdą dziedzinę funkcjonowania obywatela. Ale chyba nie ma co się na to obrażać. Jeśli wygra się dużo pieniędzy na zakładach, to nawet po potrąceniu tych 10% sporo zostanie…