Dlaczego nikt nie potrzebuje starych ludzi? Papież, "Dom czwartego przykazania"

954 złote i 96 groszy: Papież jest precyzyjny i nie chce, byśmy oddalali się zbytnio ku abstrakcjom. Tyle zarabia miesięcznie wykształcony kierunkowo pracownik socjalny...

 

954 złote i 96 groszy: Papież jest precyzyjny i nie chce, byśmy oddalali się zbytnio ku abstrakcjom. Tyle zarabia miesięcznie wykształcony kierunkowo pracownik socjalny, który zajmuje się troską nad osobami starszymi. Osobami, które są przecież czyimiś rodzicami. Nie chodzi tu o małostkową krytykę tych, którzy scedowali opiekę nad swoimi bliskimi na instytucje państwowe, ale o rozpoznanie i naświetlenie białej plamki w mechanizmie społecznym.

NYUWork-009.jpg

Kim jest stary, schorowany człowiek? Z perspektywy wąsko rozumianego pragmatyzmu nie na wiele może się zdać. Nie będzie produkował dochodu, a musi konsumować. Nierzadko – ze względu na leki czy specjalistyczny sprzęt – potrzebuje dużo więcej. Stary człowiek się nie opłaca.

Nie mówimy tego wprost, ale sposób zarządzania instytucjami pomocy ewidentnie dowodzi, że tak właśnie myślimy, tylko nie chcemy deklarować tego głośno i jawnie. Papież podejmuje wysiłek obnażenia tej cynicznej postawy, hipokryzji, stanowiącej mroczną podszewkę społeczeństwa konsumpcyjnego, istotę późnego kapitalizmu.

To mogło Was nie zachęcić do czytania. Cóż, właśnie na tym polega klucz do tej książki. Nie ma być przyjemnie. Nie możemy się czuć komfortowo. Co nie oznacza rezygnacji – Papież chce walczyć o to, aby ci, którzy nie są już nikomu potrzebni, mogli funkcjonować w społeczeństwie na innych zasadach, aby wynaleźć nowy język, nowe sposoby komunikacji, które nie będą tak cyniczne i okrutne.

Co się dzieje w domu pomocy? Jak wygląda życie starych, schorowanych, opuszczonych ludzi? W dobie tabloidów takie zainteresowania wydać się mogą perwersyjne.

Papież ufa opowieściom swoich bohaterów. Jeśli pensjonariuszka Krystyna (zespół Korsakowa) twierdzi, że młody sanitariusz nazywa się Robert, to znaczy, że tak jest, że w to musimy wierzyć, próbując wejść do jej świata i go zrozumieć. Autor zawiesza na chwilę swoje spojrzenie, by dać się prowadzić alogicznej, pokrętnej mechanice wspomnień i pamięci swoich bohaterów. Razem z panią M. wierzy, że trwają lata pięćdziesiąte, a ona, jedna z pierwszych studentek Wydziału Biologii UJ, właśnie uważnie przegląda sukienki przed wyjściem z domu. Chce wyglądać pięknie: jest w końcu młodziutką, pełną marzeń i życia dziewczyną.

b4ab30cee6b38a84f0dedbced5e7df1e.jpg

Są szczęśliwi w swojej przeszłości, w przeszłości gdzie nie ma bólu i smrodu.  Ale poszanowanie dla ich marzycielskiej ucieczki od cierpienia nie oznacza pochwały eskapizmu, lekceważenia konkretnych problemów, tu i teraz, stojącego przed nami schorowanego człowieka.

Książka Papieża jest wielkim wyrzutem w stronę społeczeństwa konsumpcyjnego, zbyt zajętego zaspokajaniem własnych narcystycznych pragnień i rozbudzaniem w sobie nowych potrzeb, by zdobyć się na uważne, nieprzesłonięte papką telewizyjno-tabloidową spojrzenie na prawdziwy świat, który nie jest wcale plastikową rzeczywistością z telewizji, gdzie wyreżyserowane dramaty estetycznie prezentują się w obiektywie. Refleksja ta nie kończy się bynajmniej histerycznym krzykiem sprzeciwu, ale wypracowaniem konkretnej strategii oporu: etycznym spojrzeniem, oszczędną opowieścią, która skrywa opowiadającego, by oddać głos tym, których nikt już nie chce słuchać. 

[Tekst z mojej strony: http://www.koobe.pl/193,a,dlaczego-nikt-nie-potrzebuje-starych-ludzi-dariusz-papiez-dom-czwar.htm i jest recenzją najnowszej książki Dariusza Papieża "Dom czwartego przykazania"]