Stukot obcasów Delphini niósł się echem po korytarzach Hogwartu.To była jedna z tych chwil kiedy młoda Lestrange żałowała że zgodziła się na taką posadę. Musiała udawać kogoś kim nigdy nie zamierzała być, a przede wszystkim trzymać się dziwnych reguł, które z każdą sekundą wydawały jej się niedorzeczne. Żyła w swoim własnym świecie, który jak dotąd nie obejmował drugiego człowieka. Wszystko zmieniło się jednak z dniem, kiedy to została przymusowo wysłana do Hogwartu. Teraz jej świat dzielił się również na inne jednostki, których chciała czy nie chciała - musiała słuchać. W jej głowie tworzyła się już jednak zupełnie inna koncepcja, która obejmowała eliminację wszystkich tych, którzy zaleźli jej za skórę.Większość pierwszaków wesoło chadzała po korytarzach chcąc odkryć '' tajemnice'' Hogwartu. Lestrange wręcz uwielbiała ich straszyć, uważała to za jedyną rozrywkę z której szczerze czerpała radość.Zatrzymała się, krzyżując dłonie na piersiach.
━ Jeśli za dwie minuty nie zobaczę wszystkich w swoich łóżkach nakarmię wami mojego węża. ━ syknęła zaciskając usta w wąską linijkę.Kiedy jej głos zaczął przypominać syczenie węża niemalże w całym Hogwarcie można było usłyszeć pisk pierwszoroczniaków którzy biegiem rzucili się w kierunku swoich dormitorium.Kąciki ust dziewczyny od razu powędrowały ku górze kiedy w tęczówkach dostrzegła w ich tęczówkach strach.
━ Chyba nigdy mi sie to nie znudzi. ━ prychnęła sama do siebie,ponownie kierując się w stronę pokoi uczniów chcąc się upewnić że wszyscy są w swoich łóżkach i żadna zbłąkana dusza nie pałęta się po korytarzach. Biada temu kto odważyłby się dzisiejszej nocy wejść w drogę młodej Lestrange. Gdy upewniła się że nikogo już nie ma skierowała swoje kroki w stronę swojego dormitorium
.Pomimo mroku jaki panował na korytarzach dziewczyna nie potrzebowała zaklęcia aby trafić do pokoju, cały Hogwart znała już na pamięć. Mrok był jej sprzymierzeńcem,tworzyła z nim wręcz idealną harmonię której nie chciała zakłócać. Uwagę Delphi przykuło niewielkie światełko które znajdowało się w oddali i dość szybko się przemieszczało.Kto był na tyle niepoważny aby sprawdzić czy młoda czarownica nie żartuje? Na pewno nikt z pierwszoroczniaków. Większość niestety dowiedziała się że Lestrange zawsze dotrzymuje słowa na własnej skórze. Postanowiła od razu ruszyć za intruzem chcąc dać mu odpowiednią według niej nauczkę, która niekoniecznie była zgodna ze szkolnymi zasadami. Z uwagą przyglądała się sylwetce poruszającej się przed nią chcąc przypisać ją do któregoś z uczniów, jednak nie było takie proste jak jej się wydawało.Wysoki mężczyzna zniknął za jednym z zakrętów jednak jasnowłosa doskonale wiedziała gdzie się podział. Odczekała moment, po czym pojawiły się przed nią drzwi do pokoju życzeń, w którym kilka tygodni temu ukryła zniszczony dziennik ojca. Czyżby ktoś po niego wrócił? Jedno było pewne, nie odda go tak łatwo. Weszła do środka, powodując że piękne pomieszczenie stworzone przez nieznajomego zmieniło się wręcz nie do poznania, przypominając niemalże scenę z najgorszego koszmaru.Czarownica niewiele myśląc przemieniła się w węża po czym zaczęła poszukiwania intruza. Przypełznęła obok niego kilka razy po czym gdy odsunęła się na bezpieczną odległość przemieniając się w człowieka. W duchu dziękowała że obyło się bez zbędnych komplikacji, nie zawsze przemiana przychodzi jej z taką łatwością.Oczy Delphini były przepełnione złością, co jeszcze bardziej ukazywał fakt że zmieniły kolor.

Stukot obcasów młodej dziewczyny ponownie rozległ się po pomieszczeniu kiedy ruszyła w stronę chłopaka.Działając pod wpływem emocji dziewczyna zaatakowała chłopaka, który szybko nie pozostał jej dłużny. Raz ona była górą raz nieznajomy, co wręcz wyprowadzało ją z równowagi.
━ Czego tutaj szukasz? ━ syknęła jadowicie, kiedy chłopak ustał w atakach. Zbliżyła się szepcząc coś niezrozumiale pod nosem. Gdy się zdenerwowała często mówiła w języku węży, co mogło być niezrozumiałe dla większości. Splotła dłonie za plecami uważnie przyglądając się ciemnowłosemu. Okrążyła go kilka razy po czym zatrzymała się przed nim, tupiąc niespokojnie nogą.
━ Michael Bloodworth.... ━ zaczęła, przeciągając w jego nazwisku prawie każdą literkę. Teraz nawet wcale nie dziwiła się czemu tak często porównują ją do rodziców. Odchrząknęła głośno, krzyżując dłonie na piersiach. ━ Proszę, proszę... Po raz kolejny łamiesz zasady i wymykasz się z pokoju.━ pokręciła głową marszcząc brwi. ━ Nikt nie wspominał Ci że błąkanie się po Hogwarcie nocą jest niebezpieczne? ━ zapytała unosząc jedną brew ku górze.

