Definicja paradoksu: ceny europejskie wynagrodzenie polskie.

Jak zrobić by nie dać zarobić? W Polsce to łatwe, można powiedzieć że utrudnianie życia to główne zadanie polskich polityków.

 

184caa6224136259c5239e2bf5d70bca.jpg


  W poprzednim temacie pisałem o mielonce mediów i manipulowaniu Polaka poprzez
dręczenie sztucznymi problemami, teraz napiszę na temat tabu jakim jest wynagrodzenie. Polska jako kraj, poza
spazmatycznymi okrzykami orgazmu pod tytułem "jesteśmy w UE"  nie zapewnia
swojemu obywatelowi żadnego standardu życia.


  Tutaj zwykły człowiek pracując za godzinę, powiedzmy ma litr paliwa (lub około tego), tam jest kilka litrów a nawet 10.
Politycy po wejściu do UE przyznali sami sobie podwyżki ale "zapomnieli" o docenieniu bezcennych
wyborców- oni istnieją tylko dzięki nam, sami zginą a za nimi nikt płakać nie będzie.
Obecnie tylko polscy politycy są w unii, bo oni zarabiają.


   Co jakiś czas podróżuję, teraz znowu, i widzę zupełnie inne problemy. Tam bezrobotny może
zaprosić do pabu znajomych, pójść do kina, normalnie żyć, poza tym fakt że za dużo
bezrobotnych tam nie spotykałem. Tutaj problemy ludzie mają inne. Są ludzie z
wykształceniem czy bez, pracują ale nie zarabiają, bo większość "ofert" jest taka: wysokie
wymagania ale nie żądaj za to uczciwego wynagrodzenia.


  Tutaj są podwyżki na wszystko, pensje ostro w dół, tam tak drastycznej dysproporcji nie
ma. Nie znaczy że tam jest idealnie, piszę tylko o wynagrodzeniach zwykłych ludzi. Dopiero
podróże pozwalają widzieć jak bardzo kraj zeszmacili "polscy" politycy. Czemu w PL nie ma
np telewizji dla zwykłych ludzi? Takiej, by przeciętny Kowalski miał swój głos (demokracja ?!?), a nie tylko
ciągle jakiś Bucek, Miller, Tusek i ich "jedyna prawdziwa wizja" Polski. Pieprzą od 20 lat
na temat kraju, nic poza tym.


  Na Węgrzech był jakiś czas temu bunt ludzi przeciw politykom, wróżbitą nie trzebać być by                                                     stwierdzić że tutaj będzie gorąco. Ludzie pracują w krajach Europy tak samo, tylko w PL jest więcej
pracy za mniejszą pensję. Niewolnictwo? To słowo pasuje, jeden wielki obóz z
politykami-strażnikami. To brzmi jak pewien zakazany ustrój, chociaż tam bywało lepiej.


  Co politycy dają polskiemu obywatelowi, poza stertą papierowych śmieci? Jest ich aż 500 !!! nie
licząc kilkuset tysięcznej armii cieni (zastępca zastępcy + asystenci itp).
Pracujemy aby żyć - nie odwrotnie. Ceny mamy unijne, ale płace wynoszą jakieś 25 % stawki
unijnej, muszą być dostosowane do realiów. "A skąd na to pieniądze" takie pytanie nie
istnieje, jak oni dobrze żyją to kasy jest aż za dużo, umieją marnować pieniądze, prowadzić koszmarnie drogie wojny,  zadłużać się na dziesiątki miliardów,  to niech zaczną oszczędzać, ale na sobie.

Tutaj po około roku czasu pracując w zwyczajnej pracy (nie jako makler czy prezes) nowego samochodu nie kupię, a co dopiero jak młody człowiek chce zamieszkać na swoich 4 kątach? Rak zabija, polityka też - rak jest bardziej ludzki...

Licencja: Creative Commons