Czy raj istnieje?

Czy raj istnieje? Czy po tych wszystkich cierpieniach jakie towarzyszą nam przez cale nasze życie dane nam będzie odpocząć i zaznać szczęścia w lepszym świecie?

 

Mimo że od kilku lat nie wierze w boga, ani nie wyznaję żadnej religii to jednak cały ten czas miałem nadzieję, że może jednak te wszystkie miliony ludzi się nie mylą i kiedyś wszyscy tam trafimy.

Pamiętam jak kiedyś usłyszałem słowa: "Przez tą osobę warto być dobrym człowiekiem - aby móc znów spotkać ją w niebie...".

Wierzyłem w to, że po śmierci znów spotkam swoich przyjaciół i dobrych ludzi, którzy towarzyszyli mi w mojej podróży przez wszystkie lata mojego życia. Czasem były to osoby, które w ogromnym stopniu wpłynęły na mój charakter. Mam na myśli rodziców, których kochałem od początku mojego życia i nie wydaje mi się żebym kiedykolwiek miał przestać ich kochać - zbyt się do nich przywiązałem i za dużo im zawdzięczam.
Byli też przyjaciele z którymi spędziłem najpiękniejsze lata dzieciństwa - mimo że nasze drogi na przestrzeni tych kilkunastu lat się bardzo rozeszły to jednak nadal często wracam do nich w moich myślach i bardzo chciałbym żeby towarzyszyli mi w moim wiecznym odpoczynku po drugiej stronie.

Ostatnio doszedłem jednak do wniosku, że niebo nie może istnieć w takiej postaci w jakiej sobie je wyobrażałem.

Kilka miesięcy temu straciłem osobę, którą kochałem jak nikogo w życiu - moją dziewczynę. Przez całe moje życie nie jeden raz rozstawałem się z kimś na kim mi kiedyś bardzo zależało, lecz prawie zawsze działo się to bo oboje tak postanowiliśmy. Tym razem jednak sytuacja była zupełnie inna. Moja miłość ani trochę nie osłabła po tym jak zostałem sam... Żeby tego było mało teraz nawet się do siebie nie odzywamy - a przecież byliśmy przez te dwa lata dla siebie nawzajem najważniejsi. Teraz w jej sercu została chyba tylko nienawiść do mnie... Czasem wydaje mi się że po prostu za bardzo się kochaliśmy i teraz dla równowagi jej miłość się tak nagle skończyła i przerodziła w coś całkowicie przeciwnego...

Więc niech mi ktoś powie jak mam sobie wyobrażać raj i życie wieczne w tymże bez tej jednej osoby i bez miłości, którą darzyła mnie przez te najwspanialsze lata mojego życia?
Nie jestem w stanie uzyskać takiej radości przy nikim innym, bo od teraz każda szczęśliwa chwila mojego życia posiada piętno tej utraconej miłości, miłości która była idealna...

Odpowiedź jest prosta - raju (nieba) - nie ma i nigdy do niego nie trafimy... Jest tylko cierpienie i radość doczesna a potem zostaje tylko śmierć...