Czy można zdradzić ojczyznę?

Czy można zdradzić ojczyznę z państwami, które zadawały wiele cierpień szczególnie Polsce, i dalej próbują te cierpienie zadać?

 

Gdy byłem młodym człowiekiem, bywałem na dłuższych kontraktach poza Polską (Rosja, Niemcy). Pracowałem w polskiej firmie, zajmującej się pracami związanymi z obiektami historycznymi, gdzie też bywali zatrudniani Rosjanie. Byliśmy z nimi bardzo zaprzyjaźnieni. Najbardziej zaprzyjaźniłem się z niezwykle miłym, sympatycznym, starszym ode mnie Rosjaninem. Był on z wykształcenia architektem oraz artystą, a także byłym oficerem KGB. Wykonywaliśmy razem dużo prac. Wiele ze sobą rozmawialiśmy. Zaufaliśmy sobie. Wspominam nasze rozmowy o polityce, w których raz wyszedł temat o stanie wojennym, wprowadzonym przez generała Wojciecha Jaruzelskiego. Wówczas wielu Polaków miało go za bohatera. Mówiono, że to dzięki niemu rosyjskie wojska nie interweniowały w Polsce. 

Dedykacja od kolegi Rosjanina.

Podczas naszej dyskusji miło mówiłem o gen. Jaruzelskim. On mi na to odpowiedział: "Jarku, coś Ci powiem, ale narazie nikomu nie mów". Odpowiedziałem: "Masz moje słowo". On odparł: "Kiedyś powiesz, że powiedziałem Ci prawdę. Wasz Jaruzelski to zdrajca. To on interweniował o wsparcie rosyjskich wojsk w Polsce. Dostał odpowiedź, że mamy swoje problemy w Afganistanie i nie tylko. To są wasze problemy, rozwiązujcie je sami". Jako były oficer KGB dużo wiedział. Odpowiedziałem mu: "Musisz dużo wiedzieć, że tak mówisz". Po dłuższym czasie naszej przyjaźni nastąpiła rozmowa, której z początku nie mogłem w pełni zrozumieć. Mówił do mnie: "Jarku, w Rosji możesz pracować do kiedy będziesz chciał." (Nadmienię, że w tym czasie była ciężka sytuacja w Polsce). "Możesz dostać pracę w jednym z największych muzeów w Europie - Ermitaż w Sankt Petersburgu, dostać mieszkanie dla rodziny w Polsce lub w Rosji. I nie za takie pieniądze." 

Rozmowa doszła do takiego momentu, gdy zrozumiałem, że mam być zdrajcą ojczyzny. Słuchałem go i nie było we mnie słów, żeby mu odpowiedzieć, że mój najlepszy kolega, przyjaciel, chce, żebym był zdrajcą. Patrzył na mnie dłuższą chwilę i bez słowa wyszedł. Przy naszych wspólnych pracach była tylko rozmowa dotycząca pracy. Spoglądał na mnie, czułem, że  chciał powiedzieć, że żałuje tego, co powiedział. Po jakimś czasie podszedł do mnie i rzekł: "Jarku, poznałem twój charakter. Chcę, żeby nasza przyjaźń trwała." Podałem mu rękę. Ucieszyłem się, że zrozumiał, że Polacy to nie zdrajcy - poza wyjątkami, którzy poddali się wpojonej idei, że niczym jest Bóg, honor i ojczyzna. Powiedziałem do niego: "Nasza przyjaźń nie wygaśnie", po chwili dopowiedziałem: "Wyjeżdżam do Polski." Ścisnął moją dłoń i powiedział: "Jarku, ja bardzo przepraszam. Teraz jako człowiek w poważnym wieku oglądam telewizję i ze smutkiem słucham osób, które wypowiadają się w Brukseli słowami zdrajców, z których śmieją się ci, którzy podają im rękę."

Poniżej zamieszczam wspomnienie o którym nie da się zapomnieć. 

Jak to bywa na Obczyźnie, gdy wykonywaliśmy prace z kolegą Rosjaninem, czasem przychodziła tęsknota za Ojczyzną. Wówczas jeszcze w pustych pomieszczeniach (które czekały na wystrój zdobniczy) gościło echo, które niosło kościelną pieśń, którą czasem śpiewałem, także w języku rosyjskim. Była to pieśń o tekście: "Wróć synu, wróć z daleka, wróć synu, wróć, ojciec czeka". Uważnie jej słuchał kolega Rosjanin - osoba niewierząca. Powiedział do mnie: "Jarku, proszę zaśpiewaj ją jeszcze". W kolejnych dniach też prosił bym zaśpiewał. Gdy wyjeżdżałem na urlop do Polski, poprosił mnie bym przywiózł mu kasetę z polskimi, kościelnymi pieśniami. Nie mogłem mu odmówić, widziałem po nim, że bardzo ich chce. Udało mi się wiele ich poprzegrywać na kasetę magnetofonową. Po urlopie podarowałem ją koledze. Ucieszył się. Po krótkim czasie nasze rozmowy zaczęły dotyczyć również Boga. Kolega Rosjanin, który w jakiejś chwilii odszedł od Boga, powiedział: "Zrozumiałem i wracam do Niego". 

Po przyjeździe do Polski zastanawiałem się przez wiele lat, czy to była prawdziwa przyjaźń ze strony Rosjanina. Dalej nie wiem...

Jarosław Bobiński

Moje wcześniejsze artykuły:

http://www.eioba.pl/a/5cjg/spacerek-nie-bez-przyczyny

http://www.eioba.pl/a/524k/rzezba-sw-stanislawa-kostki-jadwisin

http://www.eioba.pl/a/51f3/radosc-i-smutek-starszej-pani

http://www.eioba.pl/a/51r7/plynace-melodie-staruszki

http://www.eioba.pl/a/4qtz/prawdziwa-smierc-jurija-gagarina

http://www.eioba.pl/a/5aya/ja-ciebie-prosze-jezu 

http://www.eioba.pl/a/5jir/sopot