Czas zmienić poglądy!

Chciałbym poruszyć, w tym artykule, pewne kwestie które na eiobie ostatnio przykuły moją uwagę. Aborcja i homoseksualizm te dwa słowa u niektórych budzą odruch wymiotny...

 

...(jedni zasłaniają twarz, inni czekają aż cały obiad wyleci), niektórzy także mają ugruntowaną opinię na te dwa tematy. Negują, aprobują lub mają to w nosie- to też opinia!

Jednak chciałbym pokazać, trzeźwe spojrzenie na sytuację, wyeliminujmy emocje i czasami zmieniajmy zdanie.

 

1)    Aborcja – to wcale nie egoizm!

 

Przeciwnicy aborcji twierdzą, że poprzez dokonywanie aborcji, jesteśmy samolubni gdyż zabijamy „życie”. To atak na podstawowe wartości… bla, bla, bla.

Ja się z tym absolutnie nie zgadzam, ponieważ ktokolwiek chce dokonać aborcji, ma jakieś względy dlaczego to chce zrobić:

a)      „albo Pani, albo dziecko” – takie zdanie wymówione przez lekarza brzmi jak wyrok. Ja na miejscu rodzącej wybrałbym siebie, bo sam bym nie chciał być wychowywany przez jednego rodzica. Miłości chcę podwójnie!

b)      Przypadek – tutaj podjęcie decyzji o aborcji wymaga głębokiego zastanowienia się, wszak to nie kupowanie batona w sklepie.

Skoro, dana kobieta ledwo przędzie, od 10. do 10., ogółem jest biedna, szanowny „tatuś” olał sprawę i wyjechał na ogórki do Niemiec, aborcja może być dobrym rozwiązaniem dla dziecka.

Jeśli takowa „wpadka” zdarzyła się w bogatej rodzinie, młoda mama też musi się zastanowić, bo jeśli nie jest gotowa na dziecko, przekłada ambicje zawodowe nad założeniem rodziny lub nie chce się wiązać z tatą dziecka to nigdy, prze nigdy nie będzie kochała tak mocno jak powinno być kochane dziecko.

Sumując, jeśli nawet zdarzy się wpadka, wcale nie oznacza to, że kobieta od razu poleci do lekarza. Aborcje dokonywane z tego powodu, na pewno byłby podjęte z rozsądkiem. Nawet teraz gdy Polka jest mocno zdecydowana aby usunąć ciąże jedzie po prostu zagranicę.

c)      Gwałt – tutaj uważam, iż brak jakiegokolwiek komentarza. Ciąża przez gwałt to okropna sprawa.

 

Jeśli kobieta chce, dokona aborcji i zaakceptujmy to, ze nie oznacza aborcji co drugą ciąże.

Bądźmy realistami, aborcja byłaby dokonywana tylko w przypadkach zbyt niskich zarobków (błagam, nie wyjeżdżajcie z becikowym) i w sytuacji gdy dziecko i tak nie byłoby kochane.

 

2)    Homoseksualiści – dajmy im wreszcie spokój!

 

To mój sposób na koniec kłótni o lesbijki i gejów. Wystarczy pogrzebać w konstytucji, zmienić zapis definicji małżeństwa i po kłopocie.

Po pierwsze, co kogo obchodzi sąsiedztwo „pedalskie”? Są szczęśliwi, żyją w spokoju i nikomu nie wadzą. Buziaczek w policzek, w auta i do pracy. Małżeństwem są od dwóch lat i bardzo chętnie angażują się w życie osiedla, czasami jakaś imprezka, znajomi, życie leci.

 

Jeśli komukolwiek ten opis się nie podoba, po prostu uparł się i spokojnie może od krawca odebrać garnitur z piękną naszywką „homofob” .

-Są para, więc mogą być i małżeństwem.

-Są ludzmi, więc mogą „obnosić się ze swoja seksualnością”.

-Są parą, więc mogą się całować w miejscach publicznych (tak samo jak mogą robić to heteroseksualiści)

Gdybyśmy my niemieli nic przeciwko, problem zniknąłby od razu.

Secundo: dzieciaków bez rodziców jest pełno.

Gdzie takiemu szczęśliwiej?

W „bidulu” czy w domu, z rodziną, z tym wyjątkiem, że samych kobiet/mężczyzn?

 

Dajmy im prawa, które im się należą(NALEŻĄ!), tak samo jak głosowanie „kolorowych” czy kobiet.

Jesteśmy sobie równi! Nie opierajmy się o jakieś prawdy religijne czy obyczajowe. Zaakceptujmy to, że świat się zmienia i ZAWSZE na lepsze, bo po to są zmiany.

 

A, zapomniałem! Gorącym tematem jest także marihuana!

 

I nie rozumiem, dlaczego w Polska nie może skopiować praw dotyczących marychy z innych krajów. Dodam, że nie kieruję się myślą subiektywną. Może to i wstyd ale nigdy nie wypaliłem jointa.

Konopia  indyjska jest określana jako narkotyk miękki, więc nie powinno się jej stawiać obok heroiny czy kokainy. Nie jest silnie uzależniająca, trująca, mordercza itp., więc dlaczego nielegalna?

Mieszkam w 3. mieście w Polsce*, gdzie najłatwiej dostać narkotyki, także znam wielu ludzi, którzy palą, choć to nielegalne i nie mają żadnych kłopotów, poprotu traktują to jak smakołyk od czasu do czasu.

Podsumowując, to tak jakby zakazać alkoholu czy  papierosów.

 

 

 

Mam nadzieję, że czytając ten artykuł przekonam do niego chociaż kilka osób. Nie warto się kłócić o coś co powinno być standardem w naszym, życiu i odbieranie tego jako „złego postępu” jest oznaką zacofania i strachu przed nowym.

Proponuję, chociaż spróbować zmienić myślenie a przede wszystkim (co dla mnie jest MEGA ważne) potrafić zmienić zdanie/przyznać się do błędu. Mało osób tak postępuje i co jest trochę smutne.

 

P.s. Jeżeli w fragmencie o marihuanie jest gdzieś błąd, czy cokolwiek co pominąłem, przepraszam, wiedzę w tym zakresie mam ograniczoną.

 

*Dane mogą być nieaktualne, taką statystykę, widziałem dawno temu.

 

 

Czekam na komentarze,

Michał Pyka.