Co mnie przeraziło?

Od zawsze uważałem się za dobrego i tolerancyjnego człowieka ale zauważyłem że dzieje się ze mną coś złego.

 

     Nie potrafię wyjaśnić jak to się stało, ale od pewnego czasu budzi się we mnie złość i obrzydzenie, choć staram się przed nią bronić to coraz częściej daje ona znać o sobie. Paradoks polega na tym że nie jest owa złość skierowana na popełniających złe czyny ale na ich ofiary.

   Czytałem niedawno o pewnym księdzu z Dukli, został skazany za pedofilię na dwa lata w zawieszeniu. No cóż chory człowiek, może budzić odrazę ale we mnie raczej budzi żal, złość natomiast ogarnia mnie na rodziców dzieci, które miały z owym duchownym styczność i którzy do końca go bronili. W innej szkole dzieci zlizywały śmietanę lub jak kto woli piankę z kolan księdza podchodząc na czworakach do siedzącego zakonnika. No cóż może to rzeczywiście była tylko głupia zabawa zboczonego zakonnika, może rzeczywiście nie zdawał sobie sprawy z niestosowności zachowania, choć jego przełożeni ocenili to jednoznacznie. Wstręt ogarnia mnie natomiast do rodziców, których nie oburza widok ich własnych dzieci klęczących na czworaka przed księdzem, nie szokuje ich jak nastoletnia dziewczyna zlizuje bitą śmietanę/piankę do golenia z kolan księdza. Nic się nie stało a ksiądz to święty człowiek. Takich przykładów można mnożyć wiele, ostatnio zakonnicy pokazywali ptaszka w liceum w Gdańsku ale nie ma sprawy. Jak nisko musi jeszcze upaść kościół aby rodzice otrzeźwieli i zrozumieli że to nie owi chorzy ludzie są winni a właśnie oni.

   Tajemnicą poliszynela jest że działająca w naszym kraju Komisja Majątkowa starała się ze wszech miar "zrekompensować" kościołowi lata "prześladowań" i nawet nie mam pretensji do dostojników kościelnych oni tak samo jak prawie wszyscy ludzie są pazerni na pieniądze, obrzydzenie we mnie wzbudzają obrońcy wiary, dzięki nim kościół "odzyskał" np. zamek w Szczytnej, który nigdy do niego nie należał a w którym był ośrodek pomocy społecznej. Następnie postanowił go szybko sprzedać ale że nie było kupca to teraz zmusza samorząd powiatu aby ów Zamek/ośrodek odkupił. Stawiam dolary przeciwko orzechom że pomimo Starosty z jajami, niedługo obrońcy wiary zwyciężą i wypłacą braciszkom 15mln.. Inną sprawą jest szkoła baletowa w Poznaniu, tam kościół zażyczył sobie 12,9 mln za bezprawne użytkowanie budynku, który był odbudowany z ruiny przez PRLowskie władze w 1957 roku, zapewne jak zwykle usłużny sędzia znajdzie sposób aby na chwałę Jezusa wypłacić biednym braciszkom i siostrzyczkom stosowne pieniążki. Oczywiście nie będzie nikomu przeszkadzało że pójdą one w części na utrzymanie obcego państwa o nazwie Watykan, wszak "prawdziwi Polacy" bardziej troszczą się o losy tamtego państwa "Bóg, honor, .....ojczyzna" nie odwrotnie np. ojczyzna, honor, Bóg. Nawet tutaj na forum znajdują się ludzie gotowi bronić słuszności poczynań jedynego słusznego kościoła, którzy nie widzą niczego złego w wywaleniu z niesłusznie zajmowanych pomieszczeń niedorozwiniętych rodaków albo dzieci uczących się baletu, choć są oni statystycznie w 90% ich braćmi w wierze.

   Aby nie było że widzę tylko błędy jednej strony to pogrążę się całkowicie. Rozmawiałem niedawno z żydem, w pewnym momencie rozmowa zeszła na holokaust, złość i obrzydzenie moje wzbudził gdy stwierdził że nie ma udokumentowanych przypadków aby jakikolwiek Polak zginął tylko za pomoc żydom, są natomiast dziesiątki przykładów jak Polacy brali udział w eksterminacji żydów. Nie przekonały go przykłady z mojej rodziny, gdzie wieś w której mieszkał wuj mojego ojca poszła z dymem a ludzie, u których znaleziono żydów rozstrzelani, nikt tego nie udokumentował dziś nawet mój ojciec nie pamięta nazwy tamtej wsi. Na początku lat 90 byłem w Izraelu i lubiłem a nawet podziwiałem żydów za wspaniałą organizację dziś czuję do nich niesmak połączony z odrazą. Zastanawiam się czy nasi przywódcy wiedzą czego nauczają w izraelskich szkołach i czemu służą wycieczki do Oświęcimia.

   Źle się z tym czuję ale zauważyłem że to nie jest tylko mój problem. Niedawno dowiedziałem się na naszym forum  np. że nie wszyscy jesteśmy ludźmi gdyż człowiekiem stajemy się dopiero w toku rozwoju. Zastanawiam się czy wy też zauważacie ten problem i jak sobie z nim radzicie? Przez całe swoje życie starałem się być dobry i wyrozumiałym, pomocnym i tolerancyjnym czy to możliwe abym stał się ...?