Cham a sprawa polska

Ilekroć w sieci domagano się kultury wypowiedzi buntowałem się. Buntowałem się i uzasadniałem że „problemem nie jest chamstwo lecz chamy”. Działo się to w czasach rządów oświeconej kliki która nie wykorzystując żadnego słowa z katalogu ‘wulgarnych’ potrafiła zmieszać człowieka z szambem. Chamstwo jest jak moda – jest kwestią indywidualnego wyboru a niekiedy wyższej konieczności. Gdy miałem 7 może 8 lat mój wuj, człek wielce utytułowany i szanowany, któregoś słonecznego dnia na biwaku, nie będąc w stanie otworzyć drzwi od samochodu w którym miał zamiar oddać się drzemce westchnął do mnie „Romskey, przepraszam cię ale upierdoliłem się jak świnia”. Podobało się mi i nawet przez myśl mi nie przeszło by pomyśleć o wuju źle. Czułem się zaszczycony tym że rozmawia ze mną otwarcie używając słów których używają tylko dorośli. Poczułem się wyróżniony. O ile pamiętam nie wpłynął, ów incydent, w jakiś szczególny sposób na mój rozwój duchowy, poznałem raczej najbardziej zrozumiałą formę wypowiedzi służącą opisaniu tego czego nie potrafiła mi wyjaśnić mama gdy rodzice wracali np. z imienin.

Pewien socjolog goszczący często w TVN24 którego nazwisko zbiega się z nazwiskiem panującego nam prezydenta twierdził iż ludzie używający słów wulgarnych zdradzają swoje ludowe pochodzenie. Lepszej bzdury nie słyszałem i dziwię się że socjolog zwolennik PSL (partii chłopskiej) podkłada taką świnię swemu ideowemu środowisku. Owszem być może na wsi klnie się sporo ale na pewno nie więcej niż na miejskiej ‘ulicy’, w wojsku, w fabryce, sejmie, na boisku czy podobnych miejscach w których wymaga się wyrażania zwięzłych opinii lub komunikatów. Większość wymienionych środowisk ze stanem chłopskim związku nie ma.

Wspominam o tym dlatego iż nie przypominam sobie osoby nadużywającej wulgaryzmów która nie potrafiłaby powstrzymać się w kościele, urzędzie, na komisariacie, pisząc petycję czy na dywaniku u dyrektora. Z chamem jest inaczej. Cham swoimi wypowiedziami i działaniami odzwierciedla swoją nikczemną i prymitywną naturę. Niezależnie jakiego języka używa kogoś efekt jego mowy boli. Niezależnie co robi to ktoś po jakimś czasie odkrywa swoją szkodę. Cham czerpie satysfakcję z cudzej krzywdy, realizuje się gdy wprawi kogoś we wściekłość, rozpacz czy bezsilność. Tym cham żyje i tym napędza swój mściwy, tępy – zwykle zawistny a często i zakompleksiony móżdżek. Cham nie myśli, cham funkcjonuje. Jest jak robak którego działaniem kierują wyłącznie instynkty lub najprostsze dyrektywy.

Tym co wyróżnia chamów spośród normalnych ludzi jest to iż cham buduje opinię o innych na zapas. Jest za głupi by móc ocenić rzecz na bieżąco więc zakłada. Zakłada że ktoś jest złodziejem, łajdakiem, kłamcą. Gdyby chamowi nawet worek złota wręczyć i rękę do szczerej zgody wyciągnąć ten poglądu nie zmieni bo tak się zaprogramował. Cham nie szanuje siebie i dlatego nie szanuje innych. Cudza godności doprowadza go do szału. Napotykając takową chce ją zdeptać – dla wyrównania poziomów.

Pokolenie Solidarności podczas toczącej się właśnie dyskusji o ‘wolności słowa’ zapomniało o jednym. To nie wolność słowa była nadrzędnym celem postulatów strajkowych. Celem na który składały się owe postulaty było przywrócenie zdeptanej ludzkiej godności. W niemieckiej konstytucji ochrona godności znajduje się w pierwszym artykule. W polskiej niestety w 30-tym choć to chyba nie ma większego znaczenia. Ktoś kiedyś sformułował pogląd mówiący o tym iż „wolność człowieka kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego”. Dokonałbym małej korekty : „wolność człowieka kończy się tam gdzie zaczyna się godność drugiego”. Obie wartości, zarówno ‘wolność wypowiedzi’ jak i prawo do godności są gwarantowane przez konstytucję i obie należy jednakowo szanować.

Czy wymaga niezwykłej wyobraźni to by dostrzec iż wolność słowa ogranicza wyłącznie istnienie elementu tak samo jak wolność słowa pożądanego ? Nie wszyscy korzystają z auto-cenzora i dla nich – niestety – powstają adnotacje pod zdałoby się klarownymi zasadami. Rzecz wyjaśnić najprościej przykładem : „Dopóki zachowujesz się właściwie korzystasz z pełni przysługujących ci praw. Kiedy postanawiasz zerwać taką umowę jesteś ‘wyjęty spod prawa’ i tracisz wszystko”.

 

Tytuł: GM

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Źródło: Romskey

Licencja: Domena publiczna