Być albo nie być (kobietą) – oto jest pytanie

Słyszymy ostatnio sporo męskich głosów, skarżących się, że "kobiety mają lepiej". Skoro tak, to ja pogdybam sobie: co by np. było, gdybym …był dziewczynką?

 

Gdybym był dziewczynką, ach!

Gdybym był dziewczynką z tradycyjnego domu, byłbym rozpieszczany laleczkami, falbankami i tymi wszystkimi słodko-pierdzącymi gadżecikami. Gdybym był dziewczynką, miałbym cienki głosik i zawsze robiłbym za aniołka w bieli w przedszkolnych przedstawieniach, za to chłopaki robiliby za diabły rogate. Gdybym był dziewczynką, rozdawałbym im kuksańce na lewo i prawo, i zastanawiał się jakie fajne kuksańce muszą dorosłe dziewczyny rozdawać dorosłym chłopakom.

Gdybym był panienką, och!

Gdybym był panienką z dobrego domu, miałbym pięknie plecione kitki bądź schludny warkoczyk, w tornistrze równo poukładane książki, ale ojciec nie chwaliłby mnie za dobre stopnie, tylko wypominał błędy ortograficzne. Miałbym też nie mniej równo powkładane przez mamę do głowy, że chłopaki są be. Dowiedziałbym się jednak, że można ich wykorzystywać – zabijaliby się o noszenie mi tornistra, a ja najładniejszemu dawałbym za to buzi.

Gdybym był dziewczyną, hmm…

Gdybym był dobrze wychowaną dziewczyną, miałbym już zupełnie równo poukładane w głowie, że chłopaki są be (przykład ojca!), ale coś by mnie do nich ciągnęło. Gdybym był dziewczyną, chłopaki uganialiby się nie tylko za moim tornistrem, a ja bym im dawał nie tylko buzi.

Gdybym był kobietą, ojej!

Zanim zostałbym dojrzałą kobietą, w pewną letnią noc, przystojny Wojtek wyniósłby na dach koc i wziąłby to co chciał. A potem, jego rodzice z moimi namawialiby nas do ślubu, bo «inaczej będzie nieślubne». Gdybym był dziewczyną w takim położeniu i z takiej rodziny – ugiąłbym się i został mężatką.

Gdybym był wreszcie upragnioną mężatką…

Upragnioną? Odpukać! Gdybym jednak nią był, nienawidziłbym pewnie rodziców, Wojtka i być może naszego bękarta, lecz na pewno nienawidziłbym siebie. Nienawidziłbym siebie za to, że zostałem kobietą.

Gdybym był rozwódką… Hurra!

Gdybym był świeżo upieczoną rozwódką, zachłysnąłbym się swoją wolnością, życie nabrałoby nigdy dotąd nie widzianych kolorów, a moje koleżanki gratulowałyby mi męskiej decyzji. Pseudofeministyczne ruchy zapraszałyby mnie do opowiadania mojej historii wszem i wobec. I dopiero potem, te same koleżanki zobaczyłyby we mnie zagrożenie dla swoich związków. "Jeszcze wolna? Na co czekasz!? Znajdź sobie chłopa!" – odwracałyby się ode mnie jedna po drugiej. Gdybym był rozwódką, niby wolną, niby wyzwoloną, szybko nie miałbym dokąd pójść i kogo odwiedzić; dusiłbym się w czterech ścianach ze swoją odzyskaną kobiecością.

A gdybym był matką…

Gdybym był matką, moja córka poszłaby oczywiście w ślady mamusi – przecież moja krew…

Niech mi więc nikt nie mówi, że kobiety mają lepiej. Bo gdybym był kobietą, miałbym tyle ról do odegrania, że nie wiedziałbym jak żyć, żeby …być sobą.

 

3702f08b519ac429f018cb3d9b4722ed.png

Licencja: Creative Commons