Bohdan Smoleń "Niestety wszyscy się znamy""

"... a ich zdjęcia wiszą za zakładem..."

 

Niestety-wszyscy-sie-znamy_Anna-Karolina-Klys-Bohdan-Smolenimages_product21978-83-7515-183-1.jpgKabaret to moja druga pasja... Zaczęłam oglądać kabaret jeszcze zanim przeczytałam pierwszą książkę. Na smutki mam kilka sposobów: czekolada, książka, kabaret i jeszcze kilka tajnych metod ;) Dziś na polskiej scenie pojawiają się młode, ambitne kabarety, są też klasyki. Ja wychowałam się na Zenonie Laskowiku i Tey. Teksty znam na pamięć, a programy widziałam wiele razy. Sama zawsze lubiłam robić innym żarty, wygłupiać się, a mój śmiech znają wszyscy, zwłaszcza uczniowie. 

 

 

     W moje ręce wpadła niespodziewanie książka Bohdana Smolenia "Niestety wszyscy się znamy". Nadal ją czytam.....Co prawda jest to raczej wywiad o przeróżnych sprawach, ale spora jego część dotyczy również Tey. I tu przyznaję, że zaczęły się schody. O tym chciałam się z Wami podzielić. Na inne rzeczy przyjdzie jeszcze czas i miejsce na tym blogu. Dziś bardzo osobiście.

 

 

 

 

    W Tey zakochałam się równie szybko i mocno, jak w Poznaniu. Z tymi dwiema rzeczywistościami zrosłam się na wiele lat i stały się one częścią mnie. Każdy, kto choć trochę mnie zna, zgodzi się z tym, że zawsze cytuje teksty kabaretowe, a mój poznański akcent i gwara szybko mnie zdradzają. Mieszkając przez prawie dwa lata w Krakowie tęskniłam do wszystkiego, co poznańskie. Teraz znów mieszkam w Poznaniu i tu czuję się jak w domu - od 13 już lat!  O tych dwóch miastach Smoleń tak w skrócie pisze:

 

"W porównaniu z Krakowem Poznań jest zupełnie inny. Inne życie towarzyskie, inne dowcipy, inne relacje między ludźmi."
Tey-Pelagia.jpg

 

 

Gdziekolwiek będę (czego doświadczyłam w Krakowie) będę poznanianką, będę myślała i czuła po poznańsku. Nie potrafię tego wyjaśnić, może wystarczy, że napiszę KOCHAM TO MIASTO! Ale wróćmy do kabaretu... Wiedziałam, że mój dziecięcy, idealny obraz Teya był utopijny. Znam biografię Zenona Laskowika i Bohdana Smolenia, dużo też słyszałam o kulisach powstawania kabaretu. Znam kontekst historyczny, w jakim wtedy się żyło. Książka jednak zawiera wiele do tej pory nie znanych mi faktów, jest bardzo szczerym rozrachunkiem z przeszłością. Bohdan Smoleń nic nie ukrywa i mówi prawdę nawet, jeśli ona boli... - mnie boli... Sam otwarcie mówi:
"To było kłamstwo w żywe oczy, do czego się przyznaję"
Pisze o pieniądzach, nieporozumieniach, układach, alkoholu i systemie politycznym. To bolesny tekst dla kogoś takiego jak ja - wychowanego na kabarecie. Życie pisze swoje scenariusze, zupełnie zwykłe i proste.  I o tym jest m07afe1fc6a39a5d945fd5590c79a6cbf.jpg.in. ta książka... o życiu, które nie zawsze jest kabaretem...

 

 

 

      Dla mnie i dla wielu ludzi Tey na zawsze pozostanie kultowym kabaretem, bo na takie miano w pełni zasługuje! Ta kwestia nie podlega dyskusji. Dziś, gdy po latach oglądam ich stare występy, tak samo głośno się śmieje. Kiedy oglądam współczesne programy Zenona Laskowika, wiem, że to zawsze jest on - ten sam styl, ten sam błysk w oku, ta sama charyzma, ten sam geniusz - jedyny w swoim rodzaju, nie do zastąpienia...  Zresztą to samo mogę powiedzieć o Bohdanie Smoleniu. Zawsze będę im wdzięczna za to, że rozbudzili we mnie poczucie humoru, zmusili do patrzenia na świat z pewnego dystansu, nauczyli śmiania się ze siebie samej i tego, że uśmiech jest lekiem na całe zło (plus czekolada oczywiście - ale to już mój osobisty wynalazek).

 



      Jeszcze jedna kwestia, też bardzo osobista. Bohdan Smoleń prowadzi dziś Fundacje, pomaga dzieciom, szuka spokoju i ciszy, oderwania od estrady, zgiełku, ludzi, oczekiwań i pytań. Jego życie nie było łatwe, zarówno zawodowe jak i rodzinne.  Ale wciąż kocha życie... Zadaję sobie pytanie, jak dużo zła może człowiek doświadczyć i przetrwać? Gdzie są granice wytrzymałości? Jak zacząć żyć na nowo po tragedii, nie raz, ale kilka razy? Jak żyć?

 

Panie Zenonie, Panie Bohdanie - DZIĘKUJĘ !

 

 

Anna M.

 

 

zapraszam :)

 

 

A jakie są Wasze ulubione kabarety?