Bóg to Ojciec

Najczulszy, cierpliwy, szanujący wolną wolę, czekający na najmniejszy gest pokory i zaproszenie z naszej strony

 

 

 

wklejam koment gościa o nicku Kocham Boga

 

 

 

Przeżyłem uzdrowienie na własnej skórze. Stało się to podczas błagalnej modlitwy kiedy zniszczony nałogami, będąc na dnie w akcie desperacji odmówiłem Koronką do Miłosierdzia Bożego. Wcześniej byłem praktycznie nie wierzący. Nigdy nie wpuściłem księdza po kolędzie. Przez 15 lat nie byłem z własnej woli na mszy świętej. O Bogu przypomniałem sobie dopiero kiedy zaczęło grozić mi więzienie. Wtedy też po raz pierwszy w życiu chwyciłem za różaniec. To co się wtedy stało jest nie do opisania ludzkimi słowami. W skrócie mogę to tylko określić jako "Czuły dotyk Pana Boga". Przez moje ciało i dusze przelała się dosłownie fala nieopisanej miłości, ciepła i czułości. Ta miłość była wręcz fizyczna. Przypominała balsam albo nektar. Wnikała ona w każdy nawet najmniejszy zakamarek. A następnie leczyła i wyciągała dosłownie całe zło jakie we mnie siedziało. Mówiąc zło mam tu na myśli naprawdę szeroką paletę rzeczy takich jak wstyd, cierpienie, ból, poniżenie, przymus nawet kompleksy. Czułem jak wychodzą ze mnie nawet brudy o których nie wiedziałem. My widzimy "Belki" w naszej duszy, te najcięższe rany, a Pan Bóg leczy nawet najmniejsze "Drzazgi" o których nie mamy pojęcia. Bardzo ciężko to wyjaśnić. To było po prostu absolutnie totalne oczyszczenie. Ta miłość była tak słodka i cudowna, że pragnąłem się w niej zatopić i odpłynąć. Była najwspanialszą rzeczą jaką w życiu poczułem. Wszystkie ziemskie przyjemności w porównaniu do niej wydają się szare i bez polotu. Moje życie od tamtej chwili stało się jakby oczekiwaniem na powtórne spotkanie Boga. Jedynie modlitwa, msza święta, sakramenty i pomoc bliźniemu daje tą namiastkę spełnienia, które czułem w tamtej chwili. Bóg pokazał mi, że JEDYNE co ma sens w tym życiu to bezinteresowna miłość oraz spełnianie JEGO woli. Cała reszta to kłamstwo szatana, nic nie warty popiół. Pokazał mi, że moim celem w życiu jest założenie rodziny. Podkreślił, że najlepiej wielodzietnej. Każdy ma jednak inny cel i powinniśmy się żarliwie modlić by Bóg nam ten cel objawił. Wiem, że wielu uzna mnie za szaleńca. Zapewniam was jednak, że jestem zdrowy psychicznie i nie należę do żadnej sekty. Wszystko to co opisałem było absolutnie realne. Po tym wydarzeniu nawróciłem się o 180 stopni i stałem się gorliwym katolikiem. Zachęcam was do tego samego bo Bóg NAPRAWDĘ istnieje. Nie wiem tylko dlaczego tak bezpośrednio nie objawia się każdemu. Myślę, że u mnie wynikało to z faktu, że nikt, dosłownie nikt nie był w stanie przekonać mnie do wiary. Byłem jak ten niewierny Tomasz, musiałem zobaczyć na własne oczy. Piszę o tym bo Pan Bóg chce żebym głosił o jego Miłosierdziu. W tym co mi ukazał nie było nawet grama surowości czy potępienia. JEDYNIE czysta, nieopisana miłość. Wszystko to przedstawiłem w wielkim skrócie. Jeżeli ktoś będzie zainteresowany tematem to chętnie podejmę dyskusję. Zwłaszcza, że wiele osób ma podobne przeżycia tylko mało kto ma odwagę o tym mówić

 

Video thumb