Bo w Polsce nie wypada tak robić..

Czytając ten artykuł, pewnie wiele osób mnie zlinczuje.. Ale wyrażam tylko swój pogląd.. Bo tak wypada.. A wiele osób woli trzymać się tego co społecznie "powinno się robić"...

 

Bo nie wypada..

Jak często słyszysz lub sam sobie to mówisz. Zapytał mnie kiedyś jeden z kursantów. Ciekawe pytanie, pomyślałem, skąd wiadomo, że nie wypada? Zacząłem się zastanawiać kto ustala reguły tej gry zwanej życiem i zachowaniem społecznym. Kto odpowiada za morale i osądy, kto ma prawo je wyznaczać. No powiedz kto?

Babcia w stylowym moherowym – głośno pomyślała jedna z kursantek, uczestnicząca w naszej dyskusji – Zauważcie ciekawą rzecz, jaką są podświadome sugestię przekazywane w kościele. Jednego razu jechałam samochodem wspólnie z paczką znajomych, nad morze – Polskie. Szukając po drodze ciekawych fal radiowych, zdarzyło się tak, że jechaliśmy obwodnicą Torunia, przypadek akurat chciał, ze trafiliśmy na falę Radia, którego nazwę znają wszyscy mieszkańcy Polski powyżej 60 roku życia.  Zaciekawienie wzbudził w Nas fakt, że akurat transmitowano opowieść o młodej, sparaliżowanej dziewczynce, która cierpiała na rzadką chorobę. Opis bardzo wyrazisty, obrazowy, niejednej osobie z naszego grona zakręciła się łezka. Niski głos, przerwy w relacji… pozwalające naszej wyobraźni pracować… Przez chwilę.

Bah. Nagle cały smutek i chęć pomocy małemu dziecka, przeobraża się w piękne słowa prowadzącego. Prosimy o wpłaty na Nasze Radio, na numer konto, w celu pomocy. Zgadnij co się wtedy dzieję, wśród słuchaczy – powiedziała kursantka.

Kiedyś jako młody chłopak, wracałem od znajomych gdzie dzieliliśmy się opowiadaniami o naszych kochany dziadkach. Pamiętam dokładnie jedną z nich. Akurat to był okres wakacyjny więc główną ideą było zebranie jakiejś gotówki na wakacje.

Zanim jeden z drugą powiesz, trzeba było iść do pracy, przypomnij sobie czasy, w których byłeś młodym człowiekiem, licealistą, który chciał coś tak bardzo zrobić, nie miał czasu a potrzebował pieniędzy, szybka decyzja. Nie ważne na co, ognisko, grill, weekend nad pobliskim jeziorem. Nie było możliwości zarobku. Wtedy rzecz jasna. Czasy się jednak zmieniają.

Rozmawialiśmy tamtego wieczoru nad opcją zdobycia gotówki. Jeden z naszych znajomych opowiadał jak to był ostatnio u babci. Wchodzi przez ganek, do wielkiego domu, w którym dziadek były żołnierz, siedzi przed kominkiem, spoglądając na swoje srebrne szable. W tle gra radio. Młody człowiek, skosił trawę w wielkim ogrodzie, liczył na drobną pożyczkę. Zestresowany wchodzi, bo nie wypada prosić starszych, przemówił. Babciu chciałbym wyjechać ze znajomymi nad jezioro. Pożyczyłabyś mi trochę gotówki. Odpracuję – relacjonował to z uśmiechem na twarzy.  Babcia na to odpowiedziała jedną ciekawą rzecz:

Wszechmogący nakazuję żyć skromnie, babcia woli dać pieniądze na biedny kościół. Tobie to dobrze, rodzice Ci zawsze dadzą na ubrania i słodycze. Sam powinieneś się dzielić. Żyj szczodrze.

Uśmiech na twarzy słysząc tę opowieść pojawia się sam. Skąd to się bierze? Czy do końca dobrze ludzie interpretują słowa Boga. Nie ma co winić starszych osób. Wina leży gdzie indziej – sam oceń. Kolega szczęśliwie skończył, mówiąc że dziadek wojak, wyciągnął z wojskowego kamaszka kilkadziesiąt złotych – poklepał po głowie i przybił piątkę, mówiąc baw się tak dobrze jak ja za Twoich czasów.

Kursantka kończąc swoją historię o podróży samochodem nad morze, nie kryła oburzenia jak można wykorzystywać w ten sposób ludzi, mówiąc że doskonale wiedzą jak silną bronią w sprzedaży są emocję. Tym bardziej wykorzystanie obrazu małego dziecka, w oczach dorosłych już słuchaczy. Szlachetne jest to, że być może dziewczynka otrzymała pomoc. Ale czy etyczne jest to jak wiele z tych pieniędzy nie trafiło jednak do dziecka. Może na nowego Maybacha dyrektora radia. Tego nie wie nikt.

Pomijając fakt tych zachowań cofnijmy się do źródła. Skąd się biorą takie przekonania i zachowania. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że człowiek musi żyć w grupie by przetrwać. Tak tworzyły się wspólnoty, kościoły,  religię, drużyny. Gdy czasu były znacznie gorsze od tych dzisiejszych, gdy zamożność ludzi nie była na obecnym poziomie, gdy brakowało jedzenia, środków czystości, ludzi zawiązywali grupy i tworzyli wspólne przekonania, dzięki którym lepiej tłumaczyli sobie swoje możliwości i status życia w tamtych czasach. Na czele tych grup stał zawszę jakiś autorytet. Ten autorytet miał silny wpływ na grupę, nadawał znaczenia pewnych zachowaniom.

Czy teraz jest inaczej? Nie. Rozejrzyj się wokoło. Wszędzie tworzysz grupy, znajomi, rodzina praca. Zawsze jest autorytet. Żona, szef, najbardziej gadatliwy lub najpiękniejsza w grupie. Zawsze jest jakiś lider, który ustala co wypada w danej grupie a co nie.

Już od najmłodszych lat skakałem po subkulturach. Czasy podstawówki, do tej pory nie wiem skąd wśród młodych ludzi, zainteresowanie świadkiem przestępczym i nie mówię tu o patologiach systemu wychowania, ale o normalnych dzieciakach, które potrzebując akceptacji, wstępują do takich grup. Stoją pod blokiem, pierwsze piwo, wódka, fajka i joint. Nie zrobisz czegoś, to jesteś frajer. Nie przywitasz się tak samo. I masa innych dziwnych zachowań, którym nadaję się znaczenie. Pamiętasz jak ciężko jest wyjść spod takiej kultury. Boisz się zostawić znajomych, bo nie masz nowych, bo nie masz poczucia akceptacji i bezpieczeństwa. Normalka.

Zmienia się świat, zmieniają się poglądy, zmieniają się grupy i przekonania. Przez kilka lat od bycia dresem, po hiphopowcem, studentem wylądowałem w koszuli i marynarce. Myślę inaczej wyśmiewając się z dawnych czasów. Chociaż na pewno czegoś mnie one nauczyły.

Dziś jestem wyzwolonym człowiekiem, sam nadaję w moim życiu przekonania. Zgodne z moimi wartościami a nie z wartością grupy. Ktoś Ci mówi, nie wypada? A niby czemu?

Tramwaj, zatłoczony krakowski tramwaj. Młody człowiek, jedzie słucha muzyki i się uśmiecha. Konwersując jednocześnie z drugim kolegą, wspólnie żartują i głośno się śmieją, mają ten specyficzny stan w którym czują się lepiej, bez względu na wszystko, na pogodę na ludzi wokoło, cieszą się życiem. Nagle podchodzi, dorosła kobieta z niesmakiem w ustach, spod wykrzywionej brody mówi – Głupi bo się śmieje. Pewnie, to że się głośno śmieję oznacza, że jest głupi. Nie ma co, jak piernik do wiatraka. To że się głośno śmieje tak naprawdę oznacza, że świetnie się czuje i nie myśli o pierdołach czy problemach. Tak samo myślał ten chłopak. A ponieważ to publiczny artykuł nie mogę zacytować w pełni jego odpowiedzi, która brzmiała: Nie śmieje się bo stara k… .

No i o ile zaczniesz się śmiać, bo uważam że można, o tyle też uważam że nie bardzo etycznie jej odpowiedział. Bo o ile wypada się głośno śmiać i cieszyć bez powodu, o tyle nie wypada obrażać drugich ludzi. Po co? Co Ci to da. Szkoda, że te starsze osoby nie zawsze tak myślą.

Widzisz klasyczny przykład NIE WYPADA. Jak byłem mały, każdy z moich opiekunów od Babci, ciotek po rodziców, zawsze powtarzał, nie wypada tak głośno mówić, nie wypada tak głośno się śmiać. Publicznie. Pewnie, lepiej jechać w tramwaju i zamartwiać się. Doświadczać stanów transowych, głębokich przemyśleń i szukać swoich problemów. Wsiądź do środka komunikacji miejskiej i zacznij obserwować. Przypomnij sobie te słowa i zobacz jak wielu ludzi uśmiecha się, zobacz czy przypadkiem nie więcej ludzi jest smutnych, stwarzają wrażenie nieobecnych mocno zajętych, czymś ważnym? Może jakimś problemem.

b718f378fb8ca23dcbbcd25984e08f8d.jpg

Kiedyś z kolegą, rozmawialiśmy na temat zmiany stanów emocjonalnych. On zauważył, że zawsze jadąc tramwajem z samego rana, przejmował stany zamyślenia, przez co wchodząc do pracy był jakby zawieszony nie zawszę miał siłę. Zrobiliśmy eksperyment. Następnego dnia, wsiadł do tramwaju i miał bez względu na wszystko włączyć muzykę i uśmiechnąć się najszerzej jak się da, jadąc tak całą drogę. Zgadnij co się stało. Stwierdził, że po 3 przystankach troszeczkę głupiego uczucia, nagle obudziły się w nim pokłady. Zalew endorfin, powodujących hormon szczęścia, spowodował że jego stan i jego dzień zmienił się diametralnie. Zrobił 3 razy więcej. A wynik sprzedażowy był najlepszy od kilku miesięcy. Cały dzień. Jednym uśmiechem.

Zrób to i Ty. Jak skończysz czytać wstań i podejdź do lustra, włącz przyjemną muzykę i przyklej uśmiech na swoją twarz, trzymaj tak długo ile możesz, aż poczujesz zmianę. Zobacz jak wiele się zmieni.  Być może pojawi się myśl, nie wypada się uśmiechać bez powodu. Jak to nie wypada? Po co zabierasz sobie możliwość wspaniałego przeżycia dnia. Bo ktoś Ci będzie zazdrościł? Lepiej się nie wybijać? Łe… Aż głowa boli o takich głupich przekonań. Ty jesteś wyjątkowy lub wyjątkowa jeśli jesteś czytelniczką, dlatego też TOBIE SIĘ NALEŻY! Oni niech się martwią, byś Ty mógł cieszyć się życiem!

No dalej! I tak właśnie z każdym kolejnym słowem pojawia się uśmiech na Twej twarzy.. Baw się dobrze.

Musisz wiedzieć drogi czytelniku, że wyrażam tu przytoczone historię, które pozwolą Ci czasem zastanowić się nad tym, że ty powinieneś decydować co wypada a co nie. Zapomnij o ograniczeniach społecznych, które tak naprawdę są halucynacją, ponieważ nie ma uniwersalnej prawdy.

Według ludzi przekonanie jest prawdziwe jeśli dużo osób je podziela. Wtedy trzeba się go trzymać. A gdy masz inny pogląd już nie pasujesz, BO NIE WYPADA! Ta, jasne.

Ciekaw jestem czy czasem zastanawiasz się jakby to było, żyć w innym kraju czy ludzie w innych krajach też maja takie poglądy jakie panują wśród nas? Np. W Polsce większość osób zajada się przepysznym kotletem mielonym. W Indiach za to grozi prawdopodobnie kara śmierci. Tam NIE WYPADA. Pamiętaj, każde przekonanie jest halucynacja, a Ty sam nadaj mu takie znaczenie by było Tobie użyteczne.

W następnym odcinku. Mistrz Ciętej riposty: 

UWAGA!  www.przemyslawkrawczynski.pl

 

 Pochodzenie obrazka: www.mojageneracja.pl

Pozostałe: grafika.google.pl