Biskup znawca i strażnik Liturgii

Biskup diecezjalny jest z mianowania Boga, Konferencja Episkopatu nie może reprezentować biskupów danego terytorium na mocy autorytetu własnego konferencji.

 

 

Znawca i strażnik Liturgii

 

Biskup diecezjalny jest, z mianowania Boga, pierwszym uczącym wiary w swojej diecezji, pierwszym znawcą Liturgii, pierwszym pasterzem. Diecezjalne struktury administracyjne oraz Konferencja Episkopatu nie mogą w żaden sposób ograniczyć odpowiedzialności biskupa za wszystko to, co dotyczy nauczania wiary, ofiary, którą składa on osobiście w Najświętszej Liturgii, oraz tego, że musi się on troszczyć o godną celebrację Mszy Świętej w swojej diecezji – mówi JE ks. kardynał Raymond Leo Burke. Publikujemy fragment  książki „Kardynał w sercu Kościoła”. Wywiad-rzeka w polskim przekładzie ukaże się już wkrótce dzięki Wydawnictwu Diecezjalnemu Sandomierz.

 

Jakie, według Księdza Kardynała, cechy powinien rozwijać w sobie biskup?

Odnoszę wrażenie, że najważniejszymi cnotami, którymi powinien odznaczać się biskup, są pokora i ufność. Pokora pozwala mu zrozumieć, iż we wszystkich swoich działaniach jest następcą Apostołów, i powinien sprawować urząd w posłuszeństwie wobec Chrystusa i Jego ziemskiego namiestnika – biskupa Rzymu. Ufność pomaga stanowczo zmierzyć się z trudnymi wyzwaniami dzisiejszych czasów i uświadamia, że to Bóg ześle owoce na jego pracę, na korzyść i błogosławieństwo wszystkich swoich wiernych.

 

W szczególny sposób, od samego początku mojej posługi biskupiej, miałem nieodparte wrażenie, że koniecznie powinienem roztoczyć ojcowską opiekę nad księżmi i klerykami, a także nad tymi, którzy odpowiedzieli na powołanie do kapłaństwa, lecz jeszcze nie wstąpili do seminarium. Biskup jest duszpasterzem wszystkich wiernych swojej diecezji, jednakże nigdy nie będzie w stanie udźwignąć tego ciężaru odpowiedzialności, jeżeli nie będą go licznie wspierali wartościowi kapłani. Czasami byłem krytykowany, jakobym nie zwracał wystarczającej uwagi na osoby świeckie. Na tego typu uwagi odpowiadałem zazwyczaj, że to właśnie moja troska o świeckich wiernych była powodem, dla którego poświęcałem tak wiele czasu tym, którzy w przyszłości mieli bezpośrednio służyć wiernym jako duszpasterze. Mimo to, przeznaczałem niemało czasu na zagadnienia dotyczące osób świeckich. Spotykałem się z wiernymi zarówno indywidualnie, jak i w grupach.

 

W grudniu 2003 r. zostałem przeniesiony z diecezji w La Crosse do archidiecezji w Saint-Louis. Przeprowadziłem się tam 26 stycznia 2004 r. Jedną z najwspanialszych dla mnie rzeczy w archidiecezji w Saint-Louis było seminarium Kenrick-Glennon. Było niczym serce całej archidiecezji. Każdego tygodnia starałem się poświęcić trochę czasu na kontrolę życia seminaryjnego. Archidiecezja została obdarzona licznymi i wspaniałymi powołaniami do kapłaństwa. Dostępność seminarium w archidiecezji była dla młodych ludzi, którzy dopiero co odkryli własne powołanie, wielką pomocą i wsparciem.

 

Jakie były największe trudności, z którymi musiał się Ksiądz Kardynał zmierzyć w Episkopacie?

Była to gwałtownie postępująca sekularyzacja kultury, która niestety dotarła również do Kościoła. Z racji tego, że od kilkudziesięciu lat zakres i głębia katechezy niebezpiecznie podupadały, wierni nie mieli już możliwości wnoszenia szerzej świadectwa wiary i postaw chrześcijańskich w kulturze. Kształcenie seminarzystów również zostało zubożone, zatracono gdzieś po drodze jasne punkty odniesienia. Księża, często nie z własnej winy, kończyli edukację w seminarium i mimo to, byli całkowicie nieprzygotowani do nauczania i prowadzenia wiernych. Zdarzały się też przypadki starszych kapłanów, którzy otrzymali jeszcze solidne wykształcenie doktrynalne w duchu właściwej dyscypliny życia, a którzy mimo to, zaczynali kwestionować tę wiedzę i umiejętności w imię tak zwanego „ducha soboru”. Proporcjonalizm i konsekwencjalizm w analizie zagadnień moralnych prowadziły do kwestionowania nauczania moralnego Kościoła, a nawet, w niektórych przypadkach, naturalnego prawa moralnego.

 

Mówi się, że wielu kandydatów odrzuca możliwość przyjęcia święceń biskupich, z obawy przed niezdolnością podjęcia się obowiązków związanych z tą pozycją. Czy to naturalne?

Nie mam żadnej możliwości sprawdzenia, ilu kandydatów Episkopatu odrzuca wezwanie Ojca Świętego do przyjęcia sakry biskupiej. Znałem jednego lub dwóch kandydatów, którzy rzeczywiście zrezygnowali z nominacji. W obu przypadkach kandydaci nie czuli się jeszcze odpowiednio przygotowani do konfrontacji z atakami na Kościół ze strony kultury niekościelnej, zwłaszcza przez mass media, ani do walki z wewnętrznymi konfliktami Kościoła, wywoływanymi przez brak zdrowej doktryny i dyscypliny.

 

Jak wygląda rzeczywista wolność biskupa? Czy nie ograniczają jej struktury administracyjne diecezji lub kraju (konferencja Episkopatu)? Czy biskup rzeczywiście ma możliwość działania?

Biskup diecezjalny jest, z mianowania Boga, pierwszym uczącym wiary w swojej diecezji, pierwszym znawcą Liturgii, pierwszym pasterzem. Diecezjalne struktury administracyjne oraz Konferencja Episkopatu nie mogą w żaden sposób ograniczyć odpowiedzialności biskupa za wszystko to, co dotyczy nauczania wiary, ofiary, którą składa on osobiście w Najświętszej Liturgii, oraz tego, że musi się on troszczyć o godną celebrację Mszy Świętej w swojej diecezji. Struktury utworzono, aby pomagać biskupowi. W niektórych dziedzinach, na przykład odnoszących się do nadzwyczajnego zarządzania dobrami materialnymi, biskupa ograniczają oczywiście szczególne zasady i warunki. Istnieją również instytucje konsultacyjne i rozstrzygające o charakterze normatywnym, które wspomagają diecezję, ale w żaden sposób nie ograniczają odpowiedzialności spoczywającej na biskupich barkach, polegającej na rozsądnym i pewnym prowadzeniu swojej owczarni. Należy mieć na względzie zwłaszcza to, że urząd biskupa diecezjalnego pochodzi z prawa Boskiego; Konferencja Episkopatu jest strukturą utworzoną na mocy prawa kanonicznego, pozytywnego. Jej zadaniem jest pomoc biskupom w ich służbie duszpasterskiej, jednakże nie stanowi ona żadnego krajowego stowarzyszenia biskupów, które mogłoby kontrolować biskupów i narzucać im, co powinni robić, a czego nie. Tym samym, Konferencja Episkopatu nie może reprezentować biskupów danego terytorium na mocy autorytetu własnego konferencji.

 

 

.