JustPaste.it

da670a1182580d83f536b42ef48cd9c6.gif

____________________________________________________________________

Powoli zaczęła wpadać w rutynę Hogwartu. Codziennie robiła to samo; chodziła na lekcje, jadła kolejne posiłki i wracała do pokoju, aby położyć się spać. Nawet nie rozmawiała ze swoimi współlokatorkami, nie licząc kilku zdań, gdy któraś z nich była do tego zmuszona. Sama nie miała pojęcia, dlaczego się tak działo. Szkoła Magii i Czarodziejstwa była naprawdę cudowna i dość mocno różniła się od Durmstrangu. Nauczyciele tutaj w większości byli przyjaźnie nastawieni do uczniów, podczas gdy w Bułgarii wyglądało to zupełnie inaczej. Największą różnicą, zdecydowanie było podejście do Czarnej Magii. Podczas, gdy w Hogwarcie zakazywano praktykowania tej dziedziny magii i stworzone zostały nawet specjalne zajęcia, aby umieć się przed nią bronić, w Durmstrangu Czarna Magia była normalnością. Nauczano jej tak samo jak Białej Magii, aczkolwiek z większym naciskiem na nią.  Dla Aaliyah nie była ona niczym niezwykłym, bądź groźnym. Lubiła ją stosować, lecz zawsze starała się wtedy być ostrożna. A teraz nie miała możliwości swobodnie się nią bawić, gdyż było to zakazane. Nie obawiała się złamania zasad, jednak na samym początku w nowej szkole nie miała zamiaru popadać w kłopoty. Musiała, więc znaleźć jakiś dyskretny sposób na powrócenie do używania tej magii.

W dormitorium panowała ciemność, a do jej uszu dobiegały miarowe oddechy reszty dziewczyn. Wreszcie miałą szansę, na wymknięcie się z pokoju. Powoli odkryła się z miękkiej kołdry i postawiła stopy na dywanie, wstając z łóżka i uważając, aby nie wydobyło się z niego żadne skrzypnięcie. Chwyciła różdżkę, która znajdowała się na stolki nocnym i wyszeptała odpowiednie zaklęcie, a z jej końca wydobyło sie małe światło. Z jego pomocą, zaczęła szukać dziennika, który powinien jej się przydać. W końcu znalazła go. W środku, znajdowały się różne zaklęcia i przepisy dotyczące Czarnej Magii. W Instytucie Magii, starannie wszystko zapisywała, w razie gdyby było jej to jeszcze potrzebne. I najwidoczniej nadszedł taki czas. Podniosła się i zaczęła zmierzać w kierunku drzwi, które otworzyła. Ostatni raz spojrzała na śpiące koleżanki i wyszła. 

Pokój Wspólny był zupełnie pusty. Jedynie ogień w kominku oświetlał pomieszczenie. Wyszła na korytarz i zaczęła zastanawiać się, gdzie udać. Musiało to być miejsce, do którego nikt się nie wedrze. Chociaż o tej porze, szczerze wątpiła, że gdziekolwiek by kogoś zobaczyła. Nie licząc prefektów, którzy pełnili dyżury na korytarzach. Szła, starając uniknąć spotkania z którymś z nim, nadal myśląc nad odpowiednim miejscem. W końcu wpadła na pomysł. Pokój Życzeń! To było wręcz oczywiste. Szybkim krokiem zaczęła zmierzać na odpowiednie piętro. Raz w bibliotece natknęła się na książkę, gdzie opisane było to miejsce. Nikt nie mógł się do niego wedrzeć, więc nie musiała się obawiać, że ktoś ją zobaczy. Stanęła przed odpowiednią ścianą i przeszła obok niej kilka razy, powtarzając w myślach opis miejsca, które chciałaby zobaczyć. W końcu, fragment ściany zamienił się w wielkie drzwi, a ona weszła do środka.

Pomieszczenie było dokładnie takie, jakie chciała. Na wielkich półkach piętrzyły się przeróżne składniki do eliksirów, a niedaleko nich stał duży stolik, na którym stał kociołek. Podeszła do niego i położyła swój dziennik, otwierając na jednym z przepisów. Przeczytała go kilka razy i wzięła się za działanie. Była tak skupiona na eliksirze, że nie zwracała uwagi na nic, co działo się wokół niej. Musiała być naprawdę ostrożna, gdyż jeden zły ruch mogłam przypłacić straceniem ręki. Czarnomagiczne wywary były o wiele groźniejsze niż te, które przyrządzało się w Hogwarcie. Uniosła fiolkę, chcąc wsypać odpowiednią ilość kolejnego składnika, gdy usłyszała czyjś głos. Podskoczyła zdziwiona i prawie wsypałaby o wiele więcej zawartości fiolki, niż trzeba było, gdyby w porę nie odsunęła ręki od kociołka. Odwróciła wzrok w stronę głosu. 

Niedaleko niej stał starszy od niej chłopak, który był ślizgonem, jak zgadywała. Zajrzał do kotła, przyglądając się jego zawartości, po chwili odsuwając się od niego i wpatrując się w nią, oczekując odpowiedzi. Nie podobało jej się jego towarzystwo. Chciała być sama i pracować w spokoju, a teraz nie miała takiej możliwości. Do tego istaniała możliwość, że nakabluje na nią nauczycielom, a coś podejrzewała, że nie skończyłoby się to zwykłym szlabanem. W dodatku jej matka również nie byłaby zadowolona, że znowu praktykuje Czarną Magię. Chociaż, gdyby chciał to już komuś powiedzieć, to już dawno siedziałaby w gabinecie dyrektora.

— Nie dziwię się, że nie znasz tego wywaru. Należy do dziedziny Czarnej Magii, a w Hogwarcie nie nauczają takich rzeczy. —— wyjaśniła, dodając skłądnik, który trzymała w dłoni. Skrupulatnie odliczyła kilka kropel i odłożyła go, a wywar zmienił kolor i zaczął bulgotać — W dodatku, nie radziłabym Ci się do niego zbliżać. Podejrzewam, że w tej postaci, eliksir ma działanie żrące i możesz stracić rękę. No chyba, że bardzo tego chcesz, to proszę bardzo.

Nie uraczyła go spojrzeniem i nachyliła się do dziennika, czytając kolejny krok, po czym zaczęła powoli mieszać eliksir. Jego kolor stał się o wiele jaśniejszy niż wcześniej, więc dziewczyna domyśliła się, że robi wszystko poprawnie. Zresztą, niby dlaczego miałaby się pomylić? Przepis był prosty, dlatego właśnie ten wybrała.

— A teraz, z łaski swojej, wyjaśnij mi, co tutaj robisz. Z tego, co mi wiadomo, do Pokoju Życzeń nie powinien się nikt wedrzeć, gdy jestem tu ja. Bynajmniej nie w mojej części. No, więc słucham. — uniosła wzrok z wyczekiwaniem