JustPaste.it

So dark, so deep, the secrets that you keep...

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

8ec981f5e2c29071d842522d990c27b7.gif

Nienawidziłam go. Nienawidziłam, kiedy od tak wszystko rzucał i jechał na spotkanie z bogami. Co z tego, że go potrzebowali? Miał rodzinę, dzieci, mnie... Czasami sądziłam, że gdyby naprawdę chciał to mógłby się im przeciwstawić, zrobić cokolwiek by przestali traktować go jak chłopca na posyłki. Ale oczywiście lepiej wykradać się z domu po kryjomu w nadzieji, że moje czujne zmysły tego nie zauważą. Nigdy jeszcze nie zdążyło się bym wypuściła go bez choćby drobnego pożegnania, sądziłam, że dzięki temu o nas nie zapomni i nawet nektar oraz ambrozja nie zdołają go uwieść, więc dlaczego teraz miało by być inaczej? Brak jego ciepłego ciała tuż obok mnie odczułam po niedługiej chwili równocześnie otwierając oczy. Szybkie spojrzenie na pokój - nie ma go. Dopiero kroki dochodzące z korytarza zdradziły jego obecność. ━ Maddox... ━ powiedziałam na tyle głośno by z pewnością mnie usłyszał, a kiedy wszedł do pomieszczenia podniosłam na niego parę zmęczonych oczu. Dlaczego znowu mnie opuszczał? Jeden pocałunek - tyle miało mnie trzymać przy życiu przez całą jego nieobecność. Choć mój świat nie kończył się jedynie na małżonku to bez niego moje życie nie było takie samo, na każdym kroku brakowało mi czegoś co on zawsze wnosił. 

Dni dłużyły się w nieskończoność zlewając w jednostajny i nudny ciąg, ale i tak najgorsze były wieczory - samotne. Pozbawione zabójczo przystojnego mężczyzny u boku. Radziłam sobie, bo musiałam. Byłam dorosłą kobietą z dwójką dzieci oraz herbaciarnią na głowie, więc czasy młodzieńczej i beztroskiej swobody dawno minęły. Nawet jeśli czułam się jak kupa nieszczęść to musiałam się pozbierać, jeśli nie dla siebie, to chociaż dla rodziny. Dla nich codziennie rano wstałam i szłam do lokalu udawać, że jestem zwykłym szarym człowiekiem, że wcale nie słyszę rozmów prowadzonych w danym miejscu lata wcześniej. Często zastanawiam się co by było gdyby ludzie znali prawdę, gdyby wiedzieli, że Maddox to półbóg z demonem w sobie, że bogowie olimpijscy to nie tylko wymysły greckich autorów. Gdyby ludzie pewnego dnia dowiedzieli się, że wszystkie nadprzyrodzone istoty znane dotąd jedynie z bajek, mitów czy legend żyją wśród nich, to czy wybuchnęłaby kolejna wielka wojna? Czy wszyscy łowcy byliby w stanie pokonać stworzenia silniejsze od siebie? Raczej wszyscy by zginęli zastąpieni przez wyższe twory, a wtedy nie byłoby już odwrotu.

Nie były to może i najszczęśliwsze myśli w czasie zwykłego dnia pracy, ale zawsze były lepsze niż kompletny ich brak. Nie chciałam być monotonna, wpatrzona tylko w swoje najbliższe cele, inni także mieli znaczenie, choć już nie tak duże jak nasz czteroosobowa rodzina. Dopalając papierosa rozkoszowałam się krótką chwilą spokoju, która niestety nie mogła trwać wiecznie. Znowu musiałam przybrać maskę idealnej właścicielki stawiającej dobro i zadowolenie klientów ponad wszystko, a chociaż miałam jedną pracownicę to często ruch był na tyle duży, że sama dziewczyna z trudem dawała sobie radę. A przecież nie mogłam jej zostawić. Ostatni raz zaciągnęłam się odurzającym dymem następnie wyrzucając zgaszony niedopałek do pobliskiego kontenera. Westchnęłam i związałam włosy wchodząc do lokalu, gdzie jak zwykle o tej porze było już trochę ludzi lgnących do egzotycznych napojów. Otwierając herbaciarnię byłam nastawiona na kilku stałych klientów zapewniających dochód odpowiedni do opłacenia pracownika oraz dołożenia do rodzinnego budżetu, a tymczasem nie dość, że stałych bywalców było dużo to jeszcze prawie codziennie pojawiali się nowi proponując, że następnym razem przyjdą wraz ze znajomymi.

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

d979dd0441b2a10544bd10ed2b3c2869.pngec61a0129e5f3bcbe63994ce66b30af7.jpga3679e6cd85a15831111c7b26a9ff0df.jpg

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

Chwyciłam kilka list z herbatami i rozniosłam je po stolikach, do których dosiadły się nowe osoby, a także odebrałam dwa zamówienia następnie przekazując je pracownicy zgodnie podzieliłyśmy się, że ja zajmę się salą, a ona kasą i wyrobem co właściwie było dość korzystne. Powiedzmy. ━ Co podać? ━ zapytałam mężczyzny trochę starszego ode mnie od jakiegoś czasu nerwowo wodzącego za mną wzrokiem. ━ Jja... Nie wiem. Nie potrafię się zdecydować. Może mi Pani coś polecić? ━ odpowiedział, a coś w jego tonie mnie zaniepokoiło. Uznałam, jednak że najzwyczajniej mi się zdaje i zbyt szybko uprzedzam się do ludzi. Oczywiście, po to tutaj jestem. Co Pan powie na japońską Thamaryoukuchę? ━ zapytałam z uśmiechem na ustach uważniej przyglądając się mężczyźnie. Zdam się na Panią━ odpowiedział, a ja tylko kiwnęłam głową przechodząc do kasy i podając dziewczynie karteczkę z zapisaną nazwą herbaty. Wróciłam kilka minut potem stawiając przed nim gotowy napój i przechodząc do kolejnych klientów. Nadal czułam jednak na sobie uporczywe i napastliwe wręcz spojrzenie, które nie pozwalało mi się w pełni skupić na pracy. Wiele bym dała za możliwość czytania w myślach albo chociaż resetowania umysłu tak by ten typek opuścił mój lokal jak najszybciej.

Jak na złość, kiedy obok przechodziłam zobaczyłam uniesioną lekko rękę, która miała gestem zwrócić moją uwagę. ━ Tak? ━ podeszłam z uśmiechem na ustach. Co z tego, że sztuczny, wyćwiczony przez te wszystkie dni został opanowany prawie do perfekcji. Chciałbym zapłacić━ oczywiście, a potem sobie pójdzie. Musiałam się tak denerwować? ━ W takim razie proszę za mną. ━ powiedziałam i ruszyłam do kasy wstukując odpowiednie klawisze i podając mężczyźnie rachunek. Zapłacił. Podziękował. Ale zamiast pożegnać się i wyjść stał w miejscu wpatrując się we mnie intensywnie. Peszyło mnie to. ━ Może moglibyśmy się kiedyś spotkać? Mam jacht, a niedaleko jest jezioro... Możemy spędzić razem dzień, porozmawiać... ━ cholera, dlaczego to musiało się tak skończyć. ━ Nie jestem zainteresowana. Mam męża━ powiedziałam kategorycznym tonem licząc, że mężczyzna zrezygnuje. Nic bardziej mylnego. To nie ma znaczenia... ━ zaczął, ale szybko mu przerwałam. ━ Pan chyba nie rozumie. Kocham swojego męża i nigdy nie zamierzam go zdradzić. A teraz proszę wyjść. ━ powiedziałam starając się nie krzyczeć. Ostatnie czego chciałam to by klienci mieli kolejną sensację.

Staliśmy przez chwilę w milczeniu i już myślałam, że dojdzie do kolejnej niezbyt przyjemnej wymiany zdań, kiedy poczułam znajomy zapach, a silna dłoń objęła mnie w tali. Uśmiechnęłam się i odetchnęłam z ulgą. Maddox... Był najlepszym co spotkało mnie kiedyś i najlepszym co spotykało mnie każdego wspólnego dnia. Klient oczywiście wycofał się, by w końcu całkowicie opuścić herbaciarnię. Zaraz po jego wyjściu wtuliłam się w męża, dzięki któremu poczułam się znacznie lepiej. ━ Dobrze, że już jesteś. ━ powiedziałam z ulgą, a po chwili podniosłam na niego wzrok. ━ Jak było? Bardzo Cię męczyli? Musisz im zapowiedzieć, że nie będziesz przychodzić na każde, nawet najmniejsze zawołanie... ━ dodałam z lekką pogardą w głosie po czym uśmiechnęłam się delikatnie. Kiedy był już przy mnie czułam, że nareszcie wszystko jest na miejscu. Kiedy ktokolwiek z mojej rodziny gdzieś wyjeżdżał trafiłam nad nim kontrolę, nie wiedziałam jak się czuje, czy niczego mu nie brakuje. Dlatego najbardziej lubiłam momenty, w których wszyscy spotykaliśmy się w domu. Razem. Nic nie mogło nas wtedy rozdzielić.e979ed37de105bfda4853cbffec9657f.gif━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━