━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
Jeśli mam się wypowiedzieć jakoś na temat świata mody, modelingu, fotografii, czy innych dupereli z tej dziedziny to nie mam jakoś wielce pochlebnego zdania. Po prostu są, a jakby tego wszystkiego nie było, to też by było, tylko z odjęciem wieszaków chodzących po wybiegach, które wyglądają tak jakby miały zaraz zemdleć i wpierdolić z głodu dywan, po którym chodzą, a te wszystkie panienki co je oglądają dostają depresji, bo ich talia nie ma 70 centymetrów w obwodzie tylko 70,1. Tak się właśnie plasuje show biznes modowy. Rzyganie, ćpanie i ruchanie, żeby tylko wyjść w pokazie. Z tym bzykaniem to też przesadziłem trochę, bo przecież nie daj bóg laska zajdzie w ciążę i co będzie? Poza tym, że nie chciane dziecko, to większa katastrofa, to brak możliwości pójścia na wybiegu, bo brzuch, bo się nie zmieści i ubraniach, no i znowu ryk płacz i zgrzytanie zębów. A trzeba było się urodzić facetem i jebnąć sobie całe ciało w tatuażach, będziesz ustawiony na całe życie. A po co ja o tym w ogóle mówię?
Otóż któregoś pięknego i jakże słonecznego dnia odezwał się do mnie stary znajomy za czasów pierwszych pobytów w tym mieście, czyli w zasadzie znamy się już ponad piętnaście lat. Szmat czasu, a ja ciągle nie mam go odhaczonego na swojej liście. Opierdalam się jak nigdy po prostu. Jednak do rzeczy. Studiuje fotografię na tej samej uczelni co ja i w ramach jednego z ostatnich zadań w semestrze, przypadło mu wykonanie sesji zdjęciowej na w pełni zaludnionej ulicy. Jak można się było po mnie spodziewać, w odpowiedzi otrzymał wielce doniośle, z przekąsem i zawziętością powiedziane... ' Ależ oczywiście kochasiu ' Sehun, kurwa, musisz się nauczyć odmawiać kolesiom z ładnymi oczami i klatą lepszą od swojej. Kiedyś się na tym srogo przejedziesz, zobaczysz. O cholera... Znowu zaczynam gadać do siebie. Może ten jednorożec ma rację, że powinienem zacząć się leczyć? Albo nie, który z psychologów uwierzy mi, że rozmawiam z jednorożcem i jego kolegom reniferem z sań Świętego Mikołaja.
Wreszcie nadszedł sądny dzień i miałem okazję ponownie wcielić się w postać wymyśloną przez przyjaciela. Ashley, bo tak miał na imię niecierpliwy człowieczek, oczywiście nie mógł się powstrzymać od zniecierpliwionego telefonu o siódmej rano, żeby mi przypomnieć o dzisiejszym spotkaniu. Myślałem, że go zabiję, chyba nie chcę, żebym miał worki pod oczami, a takie zrywanie mnie skoro świt w środku nocy jest najlepszą drogą, żeby mi te brzydkie plamy na facjacie przystroić. Po otrzymaniu wielce konstruktywnej zjebki, poszedłem, a jakże, spać dalej. Nie dam sobie odebrać ani minuty z błogiego odpoczynku od ciągłego pierdolenia ludzi na około mnie. Niestety w okolicach południa trzeba było zwlec swój seksowny tyłeczek z łóżka i doprowadzić się do stanu jak najlepszej używalności. Zupełnie mi nie przeszkadzało, że na czternastą musiałem się spotkać w mieszkaniu Ashley'a. Co więcej, byłem przed czasem i to grubo.
Na chyba najbardziej uczęszczanej ulicy w mieście byliśmy około godziny piętnastej. Okazało się w między czasie, że będę musiał pracować w parze. Z dziewczyną, nawet ładną, ale to jeszcze daleko, żeby mi przemknęła przez myśl zmiana orientacji. Jeszcze tylko gadka szmatka i można było zaczynać. Zadanie miałem proste. Musiałem ukraść kobiecie portfel z torebki, tylko nie mogłem się zatrzymać do zdjęcia. Musiało wyjść 'jak najbardziej dynamiczne' cokolwiek może to znaczyć. Ja tutaj wręcz tylko sprzątam. No ale mniejsza, trzeba w końcu brać się do roboty, bo w końcu nie za stanie mi płacą. A szkoda. Ustawiliśmy się we wskazanym przez fotografa miejscu i początkowo zrobił nam kilka zdjęć pozowanych, żeby w ogóle sprawdzić, czy to wszystko się nada, a kiedy już wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, przystąpiliśmy do tego, po co tu przyszliśmy.
Oczywiście ulica była cała zatłoczona i nawet nie widziałem Ashley'a stojącego za aparatem, a to że on nas jakkolwiek widział, to już totalny cud. Ale najwyraźniej o to chodziło wykładowcy, więc blondyn jak najbardziej chciał dogodzić głuchawemu profesorkowi. Ślepemu z resztą trochę też. Po którymś już dublu z kolei, robienie prawie, że tego samego zrobiło się nudne i to cholernie, jednak czego się nie robi dla idealnego zdjęcia. Wytrwale chodziłem w tę i z powrotem, bez przerwy wpadając na tą samą dziewczynę i zwędzając jej portfel. Po którymś razie, kiedy już miałem zawrócić i udać się na swoje miejsce, coś mnie tchnęło, żeby podnieść wzrok. Dostrzegłem przystojnego mężczyznę o azjatyckich rysach. W następnej sekundzie leżałem już na chodniku przygniatany jego ciężarem. - Ej, co jest kurwa?! - krzyknąłem w jego stronę i jak to ja mam w zwyczaju nie dałem za wygraną, po ludzku zaczynając się z nim szarpać. Gdyby nie fakt, że to policjant i tak trochę przypał mu przywalić, to szybko nasze role w tej sytuacji by się odwróciły. - Wyśmienicie, czegoś takiego potrzebowałem. - podbiegł Ashley skacząc wręcz z radości.

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━